Leśny internet, czyli jeden dla wszystkich, wszyscy dla jednego

Według najnowszych badań naukowych według tej mądrej zasady zorganizowane jest życie w lesie.
Od czasów Darwina uważano, że las - to arena bezwzględnej walki nie wedle powiedzenia "Na śmierć i życie" a zwyczajnie “na śmierć”. Walki tym straszniejszej, że obywającej się po cichu - bez strzałów i wybuchów.
Do niedawna naukowcy byli przekonani, że każda roślinka pragnie zabrać sąsiadom wilgoć, światło, powietrze, ażeby samej rozkwitnąć na ich zgliszczach. Niektórzy filozofowie wykorzystywali nawet ten obraz bezustannej i bezkompromisowej walki dla zilustrowania ludzkiego społeczeństwa. Okazuje się, że nic bardziej błędnego.

Mieszkańcy lasu nie walczą między sobą. Wręcz przeciwnie – współpracują!

Po wieloletnich badaniach odkryli to brytyjscy i kanadyjscy naukowcy. Doszli do bardzo ważnego wniosku - las wiedzie skomplikowane życie. Posiada bowiem naturalną sieć komunikacji, specyficzny Internet z pomocą, którego pomiędzy roślinami odbywa się wymiana informacji. Ta jedyna w swoim rodzaju sieć komunikacyjna znajduje się pod ziemią łącząc ze sobą wszystkie drzewa i krzewy różnych gatunków.

Celem badań było namierzenie gdzie dokładnie znajduje się owa sieć. To, że rośliny wymieniają się informacjami, uprzedzają siebie nawzajem o grożącym niebezpieczeństwie od człowieka czy owadów - szkodników, wiadomo było od dawna. Eksperymenty w laboratoriach za każdym razem potwierdzały tę tezę. Ale jak dokładnie przebiega ta wymiana? Za pomocą fal radiowych, fal akustycznych, jako bioprądy, czy też może za pomocą sygnałów w niesłyszalnym dla człowieka zakresie częstotliwości? A może zupełnie inaczej? To właśnie było tematem badań. Okazało się, że nosicielem informacji jest grzybek mikoryza, który rośnie na korzeniach a to znaczy, że cała ta sieć informacyjna znajduje się pod ziemią.

Po to, by w lesie obok siebie mogły istnieć pomyślnie rozmaite rośliny, potrzebne są między nimi pewne relacje. Międzygatunkowa "walka o przetrwanie”, wg Darwina, którą wszędzie dostrzegał ten bądź co bądź zasłużony badacz praw natury - taka walka nie tylko w roślinnym, ale i w zwierzęcym świecie, doprowadziłaby do powszechnej zagłady. A skoro tak się nie dzieje, to znaczy, że życiem lasu kierują inne prawa. To właśnie podczas badań było kwestią sporną. Drzewa i krzewy w lesie pomagają sobie wzajemnie. Ponieważ na ograniczonej powierzchni - przeżyć można tylko wspólnie. Nie ma tu miejsca dla indywidualistów.
I to nie tylko wymieniając się informacjami w chwilach powszechnego zagrożenia. Naukowcom udało się ustalić, że przy pomocy mikoryzy odbywa się nawet przenoszenie substancji odżywczych od rośliny do rośliny. I to na dodatek nie bez adresowo, a ściśle według zapotrzebowania: drzewa liściaste, u których intensywniej przebiega fotosynteza, oddają nadmiary iglastym „współbraciom”, u których fotosynteza przebiega powoli. Poprzedza to wymiana informacji: drzewa iglaste ogłaszają, że brakuje im jedzenia i liściaste przychodzą im na to wołanie na pomoc.

Mało tego, w przyjaźniach flory szczególną uwagę poświęca się dorastającemu pokoleniu. W celu pomyślnego wzrostu młodego pokolenia, dorosłe ustępują im niektóre źródła istnienia właśnie poprzez tę podziemną sieć komunikacyjną. Utworzona jest ona przez mikoryzy, które podtrzymują równowagę w systemie, jakim jest las. Nieustannie zbierając informacje, przetwarzając je, mikoryzy podejmują decyzje i zapewniają optymalne rozdzielenie substancji odżywczych pomiędzy wszystkie drzewa i krzewy, co jest szczególnie ważne w przypadku zubożenia gleby. Jak w rozumnie zorganizowanym społeczeństwie, którego każdy członek wie, że jego dobrobyt zależy od powodzenia wszystkich. Matka – Natura i w tej kwestii okazała się mądrzejsza od człowieka, który przez miliony lat swego istnienia nie zdołał osiągnąć powszechnej harmonii.

Mówiąc między nami, podobno w leśnej wspólnocie zdarzają się także jednostki antyspołeczne. Jeśli przyrównać to do Internetu to, są to hakerzy. Aby zapewnić sobie przetrwanie zmuszone są pasożytować na drzewach. Mądra Natura i na to znalazła rozwiązanie. Przyroda nie zna instancji najwyższego sądu, ale jako rekompensatę można dodatkowo dożywiać tego, na kim się pasożytuje. Oczywiście z wychowawczego punktu widzenia metoda ta jest poniżej wszelkiej krytyki, ale w każdej sprawie ponosi się pewne koszty.

Tak, więc to nie wojna, a harmonia. Nie bitwa o przetrwanie, a rozsądna kooperacja według zasady: jeden dla wszystkich i wszyscy dla jednego. Oczywiście to odkrycie jest zaledwie początkiem wielkiej pracy badawczej nad określeniu charakteru sieci informacyjnej, rozszyfrowaniu sygnałów, którymi przekazywane są informacje, poznaniu mechanizmu wspólnego funkcjonowania. Ważne jest, że został określony cel badań oraz to, że nauka Darwina po raz kolejny okazała się bezpodstawna. Ja nie przygaduję twórcy teorii ewolucji. Darwin był wielkim uczonym, czas jednak wniósł podstawowe poprawki. Jeśliby nie brać ich pod uwagę, pierwotna teoria Darwina przeszkodziłaby w ujrzeniu prawdziwego obrazu rzeczywistości. Co zresztą miało miejsce przez tyle dziesiątków lat.


Na podstawie „Czudiesa i Prikljuczenia” – Grażyna Kacperek

Komentarz od tłumacza:
Błędne postrzeganie procesów zachodzących w przyrodzie przez badaczy potwierdza zasadę, że umysł nasz jest w stanie dostrzegać jedynie to, do czego jest dostrojony. W obecnych czasach, coraz głośniej mówi się o tym, że już najwyższa pora, by ludzie przeszli od walki z przyrodą i współzawodnictwa pomiędzy sobą do wzajemnej współpracy i kooperacji.
Powyższe odkrycia wyjaśniają i poszerzają również biodynamiczną „zasadę dobrego sąsiedztwa” pomiędzy roślinami.

Odnośnie Internetu. Anastazja – syberyjska pustelniczka uważa, że człowiek w ciągu całej swojej kultury nie wymyślił ani jednej rzeczy, która nie istniałaby już w Przyrodzie.
Tak właśnie ma się sprawa z największymi zdobyczami techniki.
Teraz rada Anastazji, by nie wyrywać z grządki warzywnej wszystkich „chwastów” staje się zrozumiała. Jeśli parę z nich zostawimy, to nasze ekologiczne owoce czy warzywa zostaną wzbogacone o unikatowe substancje dostarczone od tych przypadkowych użytkowników grządki.
Ja osobiście staram się je zostawiać np. na obrzeżach grządki, na skraju ogródka, czasem jeśli roślina zbytnio się rozrośnie przycinam ją ścięte listki wykorzystując do zupy, czy sałatki. Tak, tak większość dzikich roślin to nie chwasty, a zioła. Chwast, to roślina, która wyrosła nie tam, gdzie byśmy chcieli. Wystarczy więc ją przesadzić, np. mlecz w miejsce pod jabłoń, gdzie już rosną inne okazy. A jabłoń, która bardzo lubi sąsiedztwo mleczy będzie ci wdzięczna.


Wyszukaj

Polecamy