Stenogramy i cytaty z wypowiedzi Władimira Megre na konferencjach w latach 2008-2010 - część druga



Od tłumacza - Niektóre cytaty, wyrwane z kontekstu, mogą wydawać się niezrozumiałe lub nawet głupie, ale właśnie w takiej oderwanej formie zostały przedstawione na stronie www.anastasia.ru i nie da się temu zaradzić ;)

Międzynarodowa konferencja w Turcji 2009 r.: - wypowiedzi Megre
Międzynarodowa konferencja w Turcji 2009 r.: cz2. - pytania o Partię Rodzinną i rodowe posiadłości
Wystąpienie Władimira Megre w Nowogrodzie, kwiecień 2009 r.:

Międzynarodowa konferencja w Turcji 2009 r.: - wypowiedzi Megre


[...]Chciałem zdobyć wejściówkę, a powiedziano mi, że w hotelu nie ma miejsc (śmiech na audytorium). Jakaś firma turystyczna (śmieje się) zarezerwowała wszystkie miejsca w hotelu. No, dobra firma, chciała zrobić coś dobrego, choć nikt jej o to nie prosił (śmieje się). W końcu przydzielili mi jedno miejsce (śmieje się). Ja jestem szczęśliwy że tu jesteście, przyjemnie mi z wami – ale ze trzy lata bym nie wydawał książek i z nikim się nie kontaktował, lecz dzisiaj powstała nie zachcianka, a bardzo pilna potrzeba – poobcować z wami. Chcę podziękować organizatorom – Kanadyjczykom – organizatorom tej konferencji.

Więc, skąd ta pilna potrzeba i jak nazwać nasze przedsięwzięcie? Przede wszystkim, to nie jest konferencja. Nie jest to zwykła konferencja. To pierwsze posiedzenie organizacji narodów zjednoczonych (śmiech na audytorium). Mówię to absolutnie poważnie, i zaraz wyjaśnię dlaczego. Zacznę, być może, nie dla wszystkich zrozumiale. Potem odpowiem na wszystkie pytania, jeśli jakieś będą. Ale teraz chcę powiedzieć o sprawie, która mnie ostatnio frapuje. Podnieście ręce, kto wie o tym, że nadchodzi międzynarodowy kryzys, finansowy i polityczny. Większość wie, dziękuję. Ten kryzys będzie o wiele większy, niż kryzys z 1929/1930 roku w USA, który był nazwany «wielką depresją». Lecz dzisiejszy kryzys obejmuje cały świat. Już niejednokrotnie rządy najważniejszych, tak zwanych najważniejszych krajów Europy i Ameryki, zbierają się, by zdecydować, jak poradzić sobie z kryzysem. Zbierają się ekonomiści i naukowcy, lecz nie padła ani jedna propozycja, jak wyjść z kryzysu. Jego skutki nie dotknęły jeszcze tak mocno prostych, zwykłych ludzi. Ale parę dni temu rozmawiałem z paroma biznesmenami z Sankt-Petersburga, którzy mówili, że bardzo ucierpieli na tym kryzysie. Ostatnio pilnie śledziłem informacje na ten temat, w RBK i w innych mediach. Inne kanały prawie o tym nie mówią , lecz tam trąbią o tym przez całą dobę.

Więc dlaczego nie ma propozycji wyjścia z kryzysu? Nie ma i nie będzie. Nie będzie dopóty, dopóki rozwiązania będą szukać ci ludzie, którzy nas w ten kryzys wpędzili. Potrzebne są świeże myśli. Potrzebne są myśli tak zwanych prostych ludzi, (chociaż tak naprawdę nie ma ludzi prostych i „nieprostych”), potrzebne są wasze myśli. To nie będzie alternatywna organizacja. Myślę, że organizacja narodów zjednoczonych – to będzie społeczna, międzynarodowa organizacja pomagająca oficjalnemu ONZ, który będzie rozpatrywać co lepsze propozycje zwykłych ludzi i poddawać pod dyskusję rządzącym.

A więc pierwsze posiedzenie, jeszcze nie zorganizowanej, Międzynarodowej Organizacji Narodów Zjednoczonych uznaję za otwarte! (oklaski w audytorium). I chcę wystąpić z pierwszą propozycją, z pierwszym referatem przed obecnymi tu ludźmi. Chcę powiedzieć o pierwszej realnej propozycji wyjścia z kryzysu, mam na myśli rodowe majątki. Jestem przekonany, że idea rodowych siedlisk może ustabilizować sytuację finansową, polityczną i społeczną, i rozwiązać problem wyżywienia w każdym kraju. Dlatego, sięgając w przyszłość, powiem: będzie bardzo dobrze, jeżeli wy, a mianowicie zwolennicy tej idei, pomożecie sformułować odezwę do rządów wszystkich krajów, o rozpatrzeniu tej idei na szczeblu państwowym. To bardzo ważne, kwestia sformułowania. Na początku było słowo, i słowo było u Boga, i Bogiem było słowo. Tak jest powiedziane w Biblii. I nam też trzeba dobrać odpowiednie słowa. Przecież idea dóbr rodzinnych, ona znajdowała się gdzieś w przestrzeni, być może przez niejedno tysiąclecie. I nagle, sformułowana przez Anastazję, ona przybrała realne kształty, materialną formę…

Swój wykład zacznę od krótkiego sprawozdania. Od momentu wydania książki, w której została sformułowana idea siedlisk rodzinnych, minęło już 10 lat. Co zdarzyło się w tym czasie? Przypomnę tylko, że ta idea była przedstawiona tylko w tej książce i tylko słowami Anastazji. I do dziś pozostaje zagadką, dlaczego właśnie na te słowa zareagowały dziesiątki, być może setki tysięcy ludzi. Zareagowali duszą, nie za pieniądze, nie za ciepłą posadkę. Lecz, teraz chciałbym pokazać –ale nie mogę pokazać wam tu rodowych majątków Rosji, mogę tylko pokazać, na przykład… że wydawane są gazety, które… gazety-czasopisma w Rosji, wydawane przez zwykłych ludzi, za własne pieniądze. Czasami za ostatnie pieniądze. Wiem, że w Sankt-Petersburgu wychodzi czasopismo, a ta kobieta, która je wydaje, kredyt w banku na nie wzięła, byle tylko je wydawać. Lecz działa i to najważniejsze. Ta gazeta – nazwali ją międzynarodową gazetą, dlatego, że wychodzi w Ukrainie i na Białorusi - „Będzie dobro”, tak się nazywa. Gazety… ukraińska gazeta „Rodowe posiadłości”… Dlaczegoś ta Ukraina, jakoś aktywniejsza do takich działań… „Rodowa ziemia” - tak… tu akurat nie napisane, skąd ta gazeta.

Odpowiedź z sali: „W Kijowie ją wydają, Władimirze Nikołajewiczu”.

Kijów? Patrzcie ich, wszystko wiedzą... Znowu międzynarodowa gazeta „Rodowy Dom”. Ukraina. Z Ukrainy, ale w języku rosyjskim. I znowu międzynarodowe czasopismo. Regina... To z Reginy, tak? Nie? A, od Reginy, od Reginy. To wydawca. To z Kalifornii? Aha. A to czasopismo z Sankt-Petersburga pt. „Stworzenie”. Jeżeli będzie możliwość, zwracam się do przedsiębiorców z Sankt-Petersburga, wy pomówcie z tą kobietą, być może jej trzeba pomóc.

Replika z sali :”Oczywiście, zrobi się.”

To nasi przedsiębiorcy. To nasz, znaczy się, oddział ekonomiczny. Hmm, widzicie, tu Ukraina, tu Białoruś, a w Rosji przecież najwięcej siedlisk powstaje, a zarazem oni najmniej się afiszują, oni się reklamują na przykład w taki sposób (pokazuje płytę CD) – wypuszczają filmy. No i zupełnie niedawno, zupełnie niedawno, w tym roku, dołączyła do nas oficjalna gazeta –ogólnie prasa milczy, lecz jest taka gazeta w Rosji „Doradca Prezydenta” - i ona zwróciła uwagę na te zagadnienia i zaczyna ostro polemizować z urzędnikami, którzy przeszkadzają w organizacji siedzib rodzinnych. I oni na pierwszej stronie wydrukowali: „Własne gospodarstwo – projekt zapewnienia samowystarczalności”. To wydanie informacyjno-analityczne. Mają dobre motto, na samej górze: „Beze mnie naród nie jest całością”. To znaczy, bez każdego z nas naród jest niepełny. W tej gazecie piszą działacze polityczni i wojewodowie, i ona rozpowszechniana jest przede wszystkim w urzędach i administracji. No i tu jeszcze w innym numerze, … w tym drugim piszą, że „będziemy obserwować rozwój tego projektu w każdym numerze naszej gazety”

Pytanie z sali – „A powiedzcie, jakie to numery?”

Jakie numery? 2008 rok, numer 59 i 2008 rok, numer 61.

W Rosji… Jak wiemy, jeszcze nie ma w żadnym kraju ustawy o rodowych siedliskach. Nie ma jej i w Rosji. Ale ludzie, którzy już nie mogli czekać, oni zaczęli mimo wszystko kupować ziemię i, mimo braku rozwiązań prawnych, tworzyć swoje rodowe osady. Bądź co bądź, w Rosji istnieje już ponad 300 takich osad. Jedne duże, inne małe. Lecz jeszcze więcej jest ludzi, którzy we dwójkę, trójkę lub samotnie, tworzą rodowe siedziby, i my nic o nich nie wiemy. Ci ludzie spotykają się z wieloma trudnościami. Mają problemy z władzami, i z pełnym uprzedzeń nastawieniem innych. Ja nie znam wszystkich osad, które istnieją w Rosji. Najbardziej znana dla mnie, dlatego że żyję w pobliżu, jest wioska pod miastem Władimir. Tam będzie budować swoje posiadłości ponad 250 rodzin. Już zaczęli.
I wyobraźcie sobie, że okazało się, że tam rzeczywiście można rozwiązywać ponadnarodowe problemy. Mały przykład: wiadomo, mówi się, że kryzys powstał przez kredyty, że ludzie nie mogą się wypłacić, spłacić domów, mieszkań. A wśród twórców wcześniej wspomnianych siedlisk rodzinnych pod miastem Władimir jest młody chłopak o imieniu Andriej. To młody człowiek –nie ma jeszcze trzydziestki. Rodzice biedni, więc on też, naturalnie, pieniędzy nie miał, lecz bardzo chciał zbudować siedzibę. I wtedy on poszedł do pracy w ekipie budowlanej. Przestał pić, palić i uzbierał 30 000 rubli, za które kupił ten hektar ziemi. Jeszcze on kupił sobie narzędzia, i zaczął sam stawiać dom na swojej ziemi. Sam ścinał drzewa, czyścił je, przygotowywał, wysuszył, potem wykopał fundamenty. On to robił z miłością, z ochotą, nie tak, jak robią to zwykle ludzie, którzy pracują dla kogoś, u niego bardzo dobrze wszystko wychodziło. Deska do deski, równiutko. Ludzie, którzy żyli w pobliżu, zobaczyli to, i zaczęli zwracać się do niego, by im też postawił dom, banię (saunę, łaźnię – przyp.tłum.) lub jeszcze coś innego. Do niego ustawiały się długie kolejki. Teraz on ma dobry samochód, własny dom, staw, ogród, i pomaga rodzicom. On jeszcze nie jest żonaty.

Pytanie z sali: ”A jaki jest, przystojny, fajny?”(śmiech)

Tak, on jest sympatyczny, lecz u niego prawdopodobnie są wygórowane wymagania. No, przesadzone. Po pierwsze on przestał zadawać się z tymi dziewczynami, z którymi on wcześniej chodził po kawiarniach, jak to się mówi, „spotykał się”. Odszedł od tego kręgu kontaktów, on ich nie postrzega jako podobnie myślących ludzi.

Pytanie z sali: „Być może to sekciarz?” (śmiech w audytorium)

Tak, być może jest on sekciarzem, który chce stworzyć normalną, dobrą rodzinę, wychować dzieci i podarować im przyszłość. To jeden przykład.

A teraz drugi. Dojrzała kobieta, u której zostało mało krewnych. Ja nie będę mówić, że ona stara, tylko będę mówić, że ona jest dojrzała. I ona też zdecydowała się zbudować rodowy majątek. „Komu?” pytają się ludzie. A ona mówi: „Dla swoich krewnych. Powinnam coś po sobie zostawić.” I, pomyślcie sami: Co zostawiamy po siebie? Pieniądze, które mogą się zdewaluować? Mieszkanie, które wciąż trzeba remontować? Jakieś przedmioty? Lecz co to jest, w porównaniu z przepiękną przestrzenią? Nic, zero. Dlatego ta kobieta wybrała właściwe rozwiązanie, ona nie może po prostu umrzeć, ona obowiązkowo wróci na Ziemię, ona wcieli się. Dzięki swoim myślom ona przejdzie do wieczności. Oczywiście w Rosji…

Replika z sali: „Mam pytanie, prosto nie mogę się powstrzymać, Władimirze Nikołajewiczu. Czy trzeba koniecznie pozbyć się pieniędzy, żeby stać się nieśmiertelnym?”

Nie, to niepotrzebne, by przejść do wieczności. Nieśmiertelnym może stać się i bardzo bogaty człowiek. Lecz przytoczyłem ten przykład, dlatego że bardzo często ludzie zadają takie pytanie: „Jak mogę pozwolić sobie na zbudowanie siedliska, jeżeli nie mam pieniędzy?”

Replika z sali: „Trzeba je zarobić, Władimirze Nikołajewiczu.

No i ja to samo mówię, że pieniądze zawsze można zarobić, jeżeli jest silne marzenie i cel. Kiedy to się pojawia, to człowiek zdolny… to człowiekowi przychodzą genialne myśli do głowy, i on znajduje wyjście z sytuacji. Jeszcze co zauważyłem, to ciekawe zjawisko w tych osadach rodowych, w tych posiadłościach. Rozumiecie, na przykład w wiosce pod miastem Władimir, żyją ludzie różnych narodowości, różnych wyznań, lecz oni nie czują z tego powodu specjalnej różnicy. Oni są tacy sami. Oni, jeżeli i spierają się między sobą, to nie jako ludzie różnych narodowości i różnych wyznań, a jako sąsiedzi. Nawet kiedy spór jest poważny, oni spierają się tak, jakby byli krewniakami. I zacząłem wgłębiać się w ten temat, on jest bardzo ważny, bardzo potrzebny, i bardzo się ucieszyłem, kiedy przysłali ten film z Ameryki, tak? No, ten gdzie grupa ludzi szuka miejsca pod swoje rodowe dobra? A, z Kanady, tak? Lecz wśród nich była jedna dziewczyna, Ukrainka. I ona w tym filmie udziela wywiadu i mówi: ja żyłam tu wiele lat, i wciąż czułam się jak cudzoziemka. W Ameryce mieszkałam kilka lat, i bez przerwy czułam się obco. A kiedy powstała ta idea, i ci ludzie zaczęli ze sobą obcować, ona mówi: przestałam czuć się jak cudzoziemka, i teraz jest zupełnie inaczej.. Idea-marzenie połączyła ich. Ona jest ponad przynależność do jakiegoś kraju. To jest ważne.

cd. Międzynarodowa konferencja w Turcji 2009 r., pytania i odpowiedzi odnośnie Partii Rodzinnej i rodowych posiadłości

Następna sprawa, o której chcę powiedzieć - to zdrowie. Zdrowie moralne, duchowe i zdrowie fizyczne. Trzeba mówić nawet takie banalne rzeczy, że człowiek, żyjący w dobrym miejscu, gdzie oddycha świeżym powietrzem, pije czystą wodę i je ekologiczne warzywa prosto z grządki , taki człowiek już będzie zdrowszy. A problem żywności jest w dzisiejszym świecie bardzo palący, zwłaszcza na zachodzie. Przecież, oprócz tego, że jest dużo żywności modyfikowanej genetycznie, uprawianej w nieekologiczny sposób, jest jeszcze jeden aspekt: Wy nigdy … słowem, nie ma lepszego jedzenia, niż te, które człowiek sam posadził i o którym myślał, że ono jest dla niego. Rolnicy, nowocześni rolnicy - rosyjscy, europejscy, amerykańscy, nie będą w stanie wykarmić ludzi w swoich krajach. Nigdy. Przed nimi stoi bowiem zadanie nie karmić ludzi, a zarabiać pieniądze. A żeby zarobić pieniądze, trzeba używać chwytów, które zmuszą roślinę do szybkiego wzrostu i wytępią chwasty. Oto dlatego nigdy, nawet w najlepszej restauracji, nie znajdziecie barszczu zdrowszego niż ten, który przygotuje wam wasza matka, z produktów z własnego ogrodu. Jest tu z nami pan Sabach, który przy każdym spotkaniu przywozi nam ogórki, pomidory, jakieś owoce i inne cudeńka, ze swojego warzywnika lub z ogrodu przyjaciół. Wczoraj spróbowałem po kolacji – jego warzywa rzeczywiście są smaczniejsze. Więc co jeszcze można osiągnąć przy pomocy takich gospodarstw pomocniczych?

Wyobraźcie sobie, że w Ameryce, 20 milionów ludzi dostało rodowe posiadłości, i oni zaczęli się budować, a przy tym hodować żywność. Oni zajmują się swoją pracą, niektórzy zajmują się biznesem, ale mają swoje rodowe posiadłości. I co się wtedy stanie? Oni mogą nakarmić całą Amerykę wysokoenergetycznymi produktami o doskonałej jakości.. Jeśli to wydarzy się w Rosji, to Rosja może eksportować, w cenie kilkakrotnie przewyższającej wartość ropy naftowej, artykuły żywnościowe innym krajom. A potrzebującym dawać bezpłatnie. Tak, mówiliśmy o leczeniu …a chcę powiedzieć jeszcze o czymś: Na świecie istnieje bardzo wiele różnych medykamentów, wytwarzanych na bazie ziół. Pomyślmy, gdzie rosną te lecznicze zioła i kto je zbiera? Ich uprawą zajmują się zwykle wielkie gospodarstwa rolnicze. Obsiewa się, powiedzmy, 1000 hektarów rumiankiem albo inną leczniczą rośliną, potem to wszystko zbiera się i przygotowuje leki. Ale przecież to już nie jest rumianek, to co jest posadzone na wielkich połaciach ziemi, to już nie ten sam surowiec leczniczy, jaki rośnie w normalnym, naturalnym środowisku. To jest monokultura…

Idea rodowych posiadłości nie oznacza, że wszyscy powinni iść i budować swoje rodowe posiadłości. Niech ludzie w miastach prowadzą tramwaje, siedzą w eleganckich garniturach w bankach, niech pracują jako ochroniarze i kasjerki po 16 godzin na dobę, może to ich przeznaczenie? Niech zajmują się sprzątaniem pomieszczeń takich jak to. Ale niech w każdym kraju będą ludzie, posiadający swoją rodową przestrzeń. I kiedy będzie następować taki kryzys, jaki mamy teraz, ci ludzie będą amortyzatorem, który zapobiegnie katastrofie.

[...]Przedstawię mały fragment jej wywodów:. Człowiek trafia tam, o czym pomyśli w ostatniej chwili swojego życia. Tylko że jego myśl powinna być precyzyjna i jasna, nie można odczuwać bólu i niemocy. I następną książkę chcę poświęcić sile ludzkiej myśli. Nie wiem co z tego wyjdzie, ale taką ideę spróbuję w niej zawrzeć. Ale jeszcze taka myśl. Co to jest rodowa posiadłość? W pewnym sensie niezbyt dobrze, tak mi się zdaje, napisałem o pewnych wyznaniach, konkretnie o prawosławiu. Anastazja powiedziała, że tego robić w żadnym wypadku nie wolno, jakiej informacji by się nie zamieszczało. Jeśli przekazujesz nawet jakieś prawdziwe fakty, pokazujące w negatywnym świetle jakieś zjawisko albo społeczność, to powinieneś powiedzieć i o dobrej stronie. Wtedy ta dobra strona będzie przeważać. Nie wolno jednak pozwolić, żeby ona zbyt mocno przeważała. Należy być jednością przeciwieństw. One powinny być jednakowe. U mnie przeważało negatywne i teraz nie mogę napisać książki, póki nie zrobię czegoś dobrego, pozytywnego. Ale nie bardzo rozumiałem, dlaczego nie wolno mówić, jeśli dysponujesz faktami, dlaczego nie wolno źle mówić o kimś. Potem, w końcu, ona objaśniła, dlaczego nie wolno. Ona mówi:- no, a kiedy ona mówi, to mówi bardzo obrazowo i można widzieć to, co ona mówi ;...

– „Zobacz: masz rodziców - matka, ojciec; masz babcię, prababcię i tak dalej i tak dalej. I tak stoją wszyscy, wziąwszy się za ręce, i ten szereg idzie, idzie, idzie, oni wzięli się za ręce i idą. A dokąd ta linia twoich praojców cię dorowadzi? Dokąd ten łańcuch cię doprowadzi, jak myślisz? Dokładnie, on doprowadzi do Boga. Czyli, stwórca zrobił pierwszego człowieka, potem pojawił się następny, i znowu, i znowu, i oto, jako końcowy rezultat, pojawiłeś się ty. W tobie są wszyscy, jest Bóg, jest cała mądrość i doświadczenie przodków. Teraz, bierzesz i mówisz, "moja mama jest prawosławna, ojciec Feodoryt też prawosławny", i tak dalej. A ten człowiek jest zły, nie potrzebuję go, nic o nim nie chcę wiedzieć i raz, wyrywasz przodka z tego łańcuszka, dajmy na to, prawosławnego przodka. I cały łańcuch się urywa. Albo mówisz: "muzułmanie nie są tacy jak my, oni są gorsi" A ona mówi, „a jesteś pewien, że wśród twoich przodków nie było muzułmanów? Jesteś pewien, że nie rozrywasz tego łańcuszka po raz kolejny?”
Podobnie można powiedzieć i o buddyzmie, jak i o judaizmie. I i w ogóle o każdej religii. Właściwie w Starym Testamencie mamy wyraźny przykład, jest tam napisane: Abraham urodził tego, tamtego, kolejnego – oto księga rodu. Oto wyraźny przykład – precyzyjna, dokładna księga rodu. I nie wolno rozrywać tego łańcuszka, bo znika część twojej wiedzy, już nie możesz rozmawiać z Bogiem, jesteś nikim. Te nici, prowadzące do Boga, u nas, u większości ludzi, są rozerwane. Ale co się dzieje, kiedy człowiek zaczyna tworzyć rodową posiadłość? On znajduje przestrzeń, i umieszcza tam myśl: „To przestrzeń mojego rodu”. Wtedy najważniejszą rolę odgrywa myśl.

A dalej, przypuśćmy, Wiktor Jakowlewicz Medykow, buduje pod miastem Władimir rodową posiadłość - to doktor ekonomii, deputowany Dumna drugą kadencję, - i oto, on intuicyjnie domyślił się i zaczął sadzić w posiadłości, nie po prostu sadzić drzewa, a mówić: Oto drzewo na cześć dziadka, to dla pradziadka, i kto tam jeszcze żył i tak dalej. On sam nawet tego nie podejrzewając, wykonał kolosalne zadanie. On zaczął zbierać ród. Wyobrażacie sobie? Swoją myślą. I wtedy, co się wydarzyło? Kto będzie wtedy protoplastą, tym, od kogo wywodzi się ród? No właśnie on. Pod jego wezwaniem zbierze się ród.

Czasem mnie pytają, czy można używać innej nazwy zamiast „rodowe posiadłości”. Można, oczywiście, użyć innej nazwy, ale wtedy również myśl będzie inna. Jeszcze czasami mówią: „Trzeba kochać całą ziemię, całą przyrodę, a nie tylko jakiś mały kawałeczek, swój hektar”. A wtedy mówię: „No tak, po co wtedy rodzić dzieci- zobacz ile ich wokół biega, proszę kochać je wszystkie”. Nie ma lepszego dziecka dla matki, niż jej własne dziecko. Kochać wszystkie, oczywiście, trzeba, ale wydaje mi się, że prawdziwie kochać wszystkie można tylko przez miłość do swojego dziecka.

Pytanie: Czujecie się bardziej jak wysłannik czy filozof?

Czuję się jak Władimir Megre.

A co dotyczy filozofii, chciałbym … teraz bardzo chcę się uczyć. Dopiero teraz zrozumiałem, jak mało wiemy – no, powinienem mówić o sobie konkretnie, - i zaczynam odkrywać różne rzeczy. No, pierwsze, mówimy sobie o medycynie. A oto jeden człowiek przyniósł mi 10 książek Awicenny. To Uzbek, który żył 1000 lat temu. I napisał wszystko o wszystkich chorobach. I jak je leczyć, też napisał. Jego doświadczenie opierało się na ludziach, którzy żyli w jeszcze dawniejszych czasach. Wyobrażacie sobie, mamy nowoczesną medycynę, która robi tyle odkryć, robi, robi, a tak naprawdę, ona tylko dochodzi do tego, co ludzie wiedzieli już pięć tysięcy lat temu. Przytoczę jeden przykład. Jeśli kogoś, broń Boże, pogryzł pies i ta osoba poszła do szpitala. Nie wiem, jak w innych krajach, a w Rosji powiedzą: Proszę przyprowadzić tego psa. No, żeby określić, czy on był wściekły czy nie. Mówicie: Nie mogę, on uciekł. Wtedy mówią: Na wszelki wypadek - 40 zastrzyków. Awicenna zaś mówi: Jeśli was ugryzł pies, lis, kot i nie jesteście pewni, czy to było normalne zwierzę, trzeba wziąć ziarno, przyłożyć do rany, a potem rzucić kurze. Jeśli ona je zjadła i nie zdechła, to wszystko w porządku. A w większości wypadków wścieklizny, kura w ogóle nie będzie chciała go dziobać. Ot, takie proste rzeczy…

Pytanie: To, co przychodzi do głowy czytelnikom, którzy czytają serię po raz pierwszy: Czy Anastazja jest realnym, istniejącym człowiekiem?

No, można jeszcze dodać pytanie: A kiedy ona wyjdzie do ludzi? A czy się spotykacie? Itd. itd… Jeśli w ogóle wyjdzie… Ale, najprawdopodobniej ona jest tym człowiekiem, który znalazł sposób jak wyjść do ludzi, najefektywniejszy sposób. Jeśli o niej mówią w Europie, Ameryce, Rosji, czy to nie nazywa się «wyjście»? Jeśli urzeczywistniają się, jej myśli materializują się, czy tego nie można nazwać wyjściem? Anastasja jest absolutnie realna – ja ją tak odbieram- realna, materialna istota, człowiek i wydaje mi się … no oczywiście, że ja też jestem realnym materialnym człowiekiem. Ale w książce jestem jak obrazek. Pomimo tego, co pisałem o sobie, może, nie wszystko złe o sobie napisałem (śmieje się). I można nie wszystko dobre napisałem o Anastazji...

Pytanie: Teraz są dwa typy ludzi, budujących, dążących do stworzenia rodowych siedlisk: Pierwszy typ, który bierze ziemię, sadzi, buduje, uczy się wszystkiego na swojej ziemi; Drugi typ, który najpierw chce całkowicie sobie wszystko uświadomić, przygotować się do stworzenia rodowej posiadłości. Która droga, według Pańskiej opinii, jest lepsza?

Która lepsza? Przecież nie jestem prorokiem,a i moje zdolności intelektualne też nie upoważniają mnie do odpowiedzi na to pytanie. Ale myślę, to tylko mój punkt widzenia, ale myślę, że trzeba słuchać swojego serca, więc jedna i druga droga mogą być właściwe. Ci ludzie, którzy nie namyślając się, nie robiąc projektu, szarpnęli się i zaczynali robić te posiadłości, nawet nie wiedząc co gdzie sadzić, z której strony wieje wiatr, - w czymś oni może mają rację, ponieważ może ich działania uratowały nas od czegoś złego. Ale w ogóle, to wszyscy przecież zaczynają od projektu, nie tylko projektu domu, ale trzeba jakoś tam rozplanować działkę, zdobyć wiedzę, wiedzę o architekturze krajobrazu, trzeba studiować mądrość przodków, żeby nie wyszło nam w ten sposób, że wykopaliśmy studnię, a potem wyjaśnia się, że przez to trzeba będzie zmienić położenie domu. Albo staw. Oto podstawowe pytanie, kopie człowiek staw, trzeba dokądś wywalić ziemię. Ostatnio zwróciłem na to uwagę. A kto może mi powiedzieć, na którą stronę świata trzeba wyrzucić ziemię przy wykopywaniu stawu? Można i dookoła, ale w ogóle, najlepiej, to jest po tej stronie róży wiatrów, skąd wieje zimny wiatr. I na zboczu tym zasadzić potem roślinność. Pagórek będzie zatrzymywać zimno, a od strony stawu będzie ciepło i będą dobrze rosnąć te rośliny, które w przeciwnym, razie miałyby trudności, one wyrosną i utworzy się zapora przed chłodnym wiatrem.

Albo inne proste pytanie, gdzie najlepiej przechowywać marchewkę? Otóż jej w ogóle wykopywać nie trzeba, tylko przykryć. I ona nawet wiosną będzie jak świeża. A jeśli na działce jest źródełko, jak je wyposażycie i skąd będziecie brać wodę? Dobrze, żeby ona zbierała się i pobyła na słońcu, a wszyscy z jakiegoś powodu biorą wodę natychmiast ze źródła. Trzy kilometry od miejsca gdzie mieszkam jest źródełko. Tam są schodki w lesie przy urwisku, ludzie tamtędy schodzą … I zrobili rury. I ta woda spływa po rurze, ludzie podstawiają kanister i nabierają wodę. A w tej wodzie, która się zgromadzi niżej, myją pojemniki. Czyli wszystko na opak. Awicenna o tym też pisze, że trzeba, eby woda źródlana jakiś czas pobyła otwarta pod słońcem. Oczywiście wiemy, że potrzebna jest i jedna, i druga woda. Tak tedy wziąłem z tego zdroju wodę, wziąłem wodę ze swojej studni, i oddałem do sanepidu na szczegółową analizę. U mnie w studni woda okazała się równie dobra jak w źródełku.Więc wracam do tego, że wciąż trzeba się uczyć, kobiety powinny się uczyć jak trzeba przygotowywać normalne jedzenie, żeby mężczyzna był zdrowy. Mężczyźni też powinni się uczyć. I wtedy, kiedy takich dwoje mądrych ludzi się spotka, pomyślcie jakie wyjdzie małżeństwo. I jakie ma znaczenie, że ona jest Afrykanką, Rosjanką, Muzułmanką, Żydówką, Białorusinką - no jakie to ma znaczenie – to już schodzi na dalszy plan.

A w ogóle, powinniśmy brać co najlepsze, od wszystkich nacji. Nie ma złych, nie ma dobrych, po prostu jedni osiągnęli większy postęp w jakiejś dziedzinie. Gdzie, w jakim kraju są największe osiągnięcia w rolnictwie? Kto wie? W Izraelu. Największe osiągnięcia. Według ilości mleka na krowę - biedne krowy, one tyle mleka dają. Albo można brać doświadczenie z kibuc. One to tak jak nasze dawne kołchozy. Może być tak, że ludzie żyją w posiadłościach, ale mogą też być działki wspólne, gdzie ogólnie się wysiewa, powiedzmy, no, jare, dla przykładu? To jest ważne. Dlaczego nie mielibyśmy stamtąd czerpać? Mówi się teraz, że coś jest złe, ale, to jest, jakby to porównać, chcesz to sobie w domu gotuj, a chcesz się nauczyć to idź do restauracji- przyjdź, zjedz, poobcuj z ludźmi. Zobaczcie, na przykład zdolności organizacyjne: Myślę, że jeśli zlecić, powiedzmy, Żydom objąć kierownictwo tej naszej organizacji narodów zjednoczonych - oni migiem wszystko zrobią. Po prostu mają do tego smykałkę. A przecież Rosjanie, no właśnie Rosjanie mają taką wadę - jak tylko zaczynają zajmować się posiadłościami, oni stają się absolutnie nieaktywni w innych działaniach. Nawet dawniej książąt zapraszali zamorskich, w starożytności. A nikt nie chciał być kniaziem, nie mogli go wybrać. Dlatego, że wszyscy zajmowali się swoimi sprawami, swoją posiadłością. A czym się miał zajmować taki ksiaź? On powinien organizować jarmarki... Albo, jeśli Gruzini robią dobrze wino, dlaczego ich doświadczenia nie przejąć? Jeśli ukraińska kobieta dobrze gotuje, dlaczego mają nie dzielić się doświadczeniem. Taki barszcz, to wielka sztuka, to unikalna potrawa. Mało tego, że trzeba wiedzieć, w jakiej kolejności co wkładać, trzeba jeszcze wszystko robić z miłością i myśleć o tych, dla których gotujesz. W żadnym wypadku solil nie wolno sypać łyżką, a tylko szczyptą. Czyli przy robieniu barszczu trzeba włożyć w niego duszę, a przy tym też trzeba pilnować, żeby on wyszedł czerwony. A jak buraka wrzucisz, który się tylko podgotuje, barszcz będzie mętny i nieładny. Co trzeba robić? Trzeba go najpierw podsmażyć. A jeśli …

Pytanie: W ramach systemu kupiliśmy ziemię i, zdecydowaliśmy się ją uprawomocnić na zasadach stowarzyszenia działkowców, niekomercyjnie, ale proponują nam podział ziemi i warunki nie do przyjęcia. Teraz, w różnych sądach i urzędach staramy się o przychylne rozpatrzenie. Czy to jest w porządku?

Myślę, że w porządku. To jest najdziwniejsze, że nie nauczyliśmy się bronić swoich praw. Bronią swoich praw lesbijki, geje, palacze, którym zabrania się palić w miejscach publicznych. A ludzie, którzy nie piją, nie palą, a dla swoich dzieci chcą zrobić coś dobrego, nie nauczyli się bronić swoich praw. Myślę, że tu działa jakiś syndrom: My wszyscy działamy z serca, z taką dobrocią, jak ktoś może tego nie rozumieć? A wiecie, jeśli chłodną logiką spojrzeć na tę sytuację, to tego rzeczywiście nie można zrozumieć. Wiemy jaka jest w kraju korupcja, wiemy jak rozwija się narkomania, prostytucja, itd. itd, same negatywy, z ekranu telewizora stale nadają negatywne informacje. I nagle, pojawiają się jacyś ludzie dbający o miłość, o ziemię, o dzieci. Łatwiej uwierzyć, wszyscy przyzwyczaili się, że wokół są pijaki, są narkomani, to normalne i tak musi być...

Wiem, że czytelnicy wszystkie błędy znajdą, wszystkie błędy naprawią, bardzo uważnie wszyscy naprawią. Wychodzi oto w «Dila» nowe wydanie «Stworzenia», natychmiast odzywają się głosy: «Ohyda, takie zdanie na takiej i takiej stronie zostało zmienione.» A tu ktoś inny do mnie napisał: «Co to ma być? Na stronie 178, tom pierwszy angielskiego wydania. Proszę, wyjaśnijcie tą nieścisłość». Oto to porównują z tekstem rosyjskim. To nie jest odosobniony przypadek. Teraz jestem spokojny, niech ktokolwiek wypuści tekst ze złym tłumaczeniem, minie miesiąc-dwa, przeczytają, nadzieją się na jakiegoś Rosjanina, który zna turecki język. On powie - co to za hece?? I zacznie dzwonić: «Co za chałtura, nieodpowiedzialność, w czyje ręce to się dostało?». A jeszcze dzięki temu, zaczynają prędkość myśli rozwijać…

Pytanie z Bułgarii: Kiedy będzie zarejestrowana Rodzinna Partia Rosji? Pracujemy nad stworzeniem Międzynarodowej Partii Rodzinnej.

Wiem, że Bułgarzy się na mnie troszkę obrażali za to, że słabo podtrzymuję ideę stworzenia partii rodzinnej. W tym samym czasie w Rosji też próbowali formować partię. A ja rozmyślałem nad tym, cały czas. Pomysł jest dobry, ale podchodzimy do jego realizacji absolutnie przestarzałymi metodami. Czyli, komitet organizacyjny, potem sprawy finansów, no co jeszcze …

Głos z sali: Baza materialna powinna być.

Baza, zjazdy, organ kierowniczy, który…

Głos z sali: Regulamin, program…

Regulamin, program. Centrum, miasto. I, jak powiedział pewien poważany polityk w Rosji, że czego byśmy nie robili, wszystko jedno CK KPZR powstanie. I wtedy zdecydowałem, że trzeba nie po staremu organizować, ale inaczej. Po raz pierwszy to ogłaszam, chciałem o tym w książce napisać. Zorganizowałem partię rodzinną, w której skład wchodzę sam jeden.

Głos z sali: Jestem z wami!

Stop. Ty też zorganizuj rodzinną partię, w której skład wejdziesz ty sam. Poczekaj, słuchaj dalej. Sam jeden. I twoja ukochana. Możesz przyjąć do niej kogokolwiek z członków swojej rodziny, bliskich krewnych, jeśli im ufasz. Poczekaj … i Sabach założy swoją partię rodzinną i jeszcze ktoś i jeszcze, i wszyscy mają swoje partie. I nie ma żadnego KPZR. Ale bywają takie polityczne momenty, w których trzeba podejmować decyzję. Wtedy robimy zjazd partii rodzinnych i powiemy: Jest taki problem, trzeba go roztrzygnąć. Są potrzebne finanse, moja partia może dać trochę, moja partia rodzinna też trochę. Jest potrzebny ekspert, to wynajmiemy pracownika. Problem rozwiązany, do widzenia. Ja krótko powiedziałem, ale wydaje mi się, że takie partyjne struktury są bardziej poprawne, bardziej racjonalistyczne. Jeszcze trzeba je przemyśleć, zadeklarować, o tym trzeba mówić. I prezydenci będą, prezydenci wszystkich krajów będą tylko nasi.

Ponieważ, jestem przekonany, że minie trochę czasu, i tych partii rodzinnych będzie tak dużo, że trzeba będzie się z nimi liczyć. Nasza … moja partia, w odróżnieniu od istniejących obecnie, ma w programie napisane, że nie stawia sobie za cel zdobycia władzy. Ale nasza … ale moja partia rodzinna będzie głosować na człowieka, który rozumie, jak moje idee szybciej wcielić w rzeczywistość. I twoja partia też nie chce kandydować, ponieważ jest zajęta rodową posiadłością. Wiem, że wśród ludzi, którzy budują rodowe posiadłości, jest jeden człowiek. Jemu proponują objęcie stanowiska gubernatora. On odmawia. Pytam, dlaczego odmawiasz? A on był już kiedyś w rządzie na wysokim stanowisku, a teraz jest w posiadłości. Jak to dlaczego, tam już byłem, ale tu jest większa potrzeba.. Tu jest dobrze, ogród, wspaniali sąsiedzi. Zrozumiałem, że polityków raczej nie znajdziemy wśród ludzi, którzy budują swoją rodową posiadłość. Oni mają inny cel, inne zadanie. Trzeba będzie kogoś zatrudnić. Dlatego proszę zorganizować partie rodzinne, zbierzemy się, zagłosujemy, kiedy będą wybory. A Bułgarzy, oczywiście, zuchy. Oni tak żwawo wzięli się do roboty, że przestraszyli siły polityczne w kraju. I pojawili się na pierwszych stronach największych gazet: Że próbują władzę zdobyć…

Pytanie: Mówi Pan o rodowym łańcuszku, a jeśli twój krewny wybiera zło, ma problemy ze złem, jak Adam i Ewa, jak według Pana postępować z takimi krewnymi?

Myślę, że trzeba go zrozumieć, dlaczego on to zrobił i co trzeba zmienić, żeby tego nie powtarzać. W każdym razie, trzeba zrozumieć. Przez wiele wieków ludzkość próbowała, liczni filozofowie próbowali określić, w czym tkwi sens życia człowieka. Teraz wam powiem trzy słowa, które powiedziała Anastazja w odpowiedzi na to pytanie, a przy tym, ona to powiedziała taki sposób… dziwiąc się, jak można tego nie wiedzieć. W czym tkwi sens życia człowieka? W doskonaleniu przestrzeni życia. W doskonaleniu środowiska życia. Kiedy usłyszałem tę odpowiedź, to pomyślałem, jakie to prymitywne i zbyt proste. A tak naprawdę, żeby udoskonalić przestrzeń, stworzoną przez Boga, trzeba przecież najpierw siebie samego udoskonalić. Żeby udoskonalić wspaniałości istniejące w przyrodzie, trzeba posiadać ogromną wiedzę. Żeby doskonalić życiową przestrzeń, środowisko życia, trzeba jeszcze mieć związek mężczyzny i kobiety -, doskonały związek, doskonały sojusz…

Jak mogliśmy dopuścić do takiego dziwactwa, że trzeba trzydzieści lat pracować, żeby zdobyć własny dach nad głową. Ktoś pracuje i aż choruje od tej nielubianej pracy, jak niewolnik. A w tym czasie młody człowiek bierze siekierę i buduje sobie dom. Czy są granice ludzkich dziwactw? No porównacie ten dom, który sam zbudował, ile on zarobił wtedy, o ile on wyprzedził tego drugiego. O ile człowiek z siekierą, cieśla, jest efektywniejszy od całego przemysłu budowlanego. On po prostu wziął siekierkę i splunął na cały ten przemysł. Jak to może być? Jak ludzkość mogła dojść do takiego zamroczenia? Niepojęte…

Wystąpienie Władimira Megre w Nowogrodzie, kwiecień 2009 r.:


«…W określeniu „szkoła”, koniecznie powinno się zawrzeć to, co robią rodzice – nie wolno, by dziecko uczył tylko nauczyciel, tylko nauczycielka, tylko szkoła, do tego nie wolno dopuścić, bo inaczej wy nie przedłużycie swojego rodu. Bo wtedy ktoś inny poda informacje waszym dzieciom, ktoś inny przekaże obrazy waszym dzieciom, a nie wy. Wydaje się, że my bezustannie swoim przykładem coś pokazujemy dziecku, ale jeżeli przyjrzeć się uważnie, to może się okazać, że my z dzieckiem rozmawiamy (poważnie i mądrze), rzadziej nawet, niż z psem lub kotem. Bardzo mało obcowania ze sobą, lub kontakt na takim poziomie: ” idź się bawić, chodź tutaj, odrób lekcje, pokaż lekcje”, - żadnych informacji, żadnych wyjaśnień, żadnego obrazu. Otóż trzeba zacząć, nam trzeba zacząć o tym myśleć, nam trzeba zacząć uczyć się. Kto to jest nauczyciel? To człowiek, który uczy się sposobów, rozwiązań, jak uczyć dzieci, jak z nimi dobrze rozmawiać. Myślę, to powinien to wiedzieć każdy rodzic, każdy! Dopiero wtedy dziecko będzie waszym dzieckiem».

«Więc okazuje się, że aby zachować ród, trzeba o tym mówić nawet małemu chłopcu i małej dziewczynce – oto od czego zaczyna się szkoła, wielka szkoła, która rozwijała się przez wieki, i nie wolno tego pomijać, o tym trzeba myśleć».

«Nauczanie, program tej szkoły, musimy pisać sami, każdy po trochu, nie tylko jacyś nauczyciele, tylko my, my sami go napiszemy!»

«…to, jak ona umie mówić, i jak ona kontaktuje się z człowiekiem, w momencie, kiedy ona mówi, jestem przekonany w stu procentach, że to nie tylko słowa są przekazywane, coś innego się pojawia – to inny kanał informacyjny, na poziomie uczuć, dlatego że wszystko to potem może otwierać się, otwierać przez lata, dziesięciolecia, kilka powiedzianych zdań może rozpakowywać się przez dziesiątki lat, dlatego że sedno nie w samych słowach…»

«Anastazja – to obraz przyszłej Rosji. Anastazja – to kobieta, która żyje w syberyjskiej tajdze. Anastazja – to jednocześnie i kobieta, i obraz życia».
«…Musimy nauczyć się opowiadać o sobie, przezwyciężać te plotki, które są w obiegu».
«…Tylko rodowe posiadłości, o to trzeba walczyć i twardo obstawiać przy swoim, i jeżeli ktoś powie, - «Co, wy nie budujecie wioski ekologicznej?» - «Nie, budujemy rodową osadę!» To jest bardzo ważne».
«Obraz. Obraz to wielka energia! Wielka energia, która tworzy światy. To wielka energia, która może zmieniać państwa. Wielka energia, która może zmieniać ludzi. I oni chcą zniszczyć ten obraz. Nie pozwólmy na to! To już było, tysiąc lat temu ».

«…trzeba przedstawiać swój obraz, trzeba nie bać się, trzeba się nim szczycić. Wtedy oni się wycofają. Wy – jesteście nieprawdopodobną siłą. Nie na świecie takiej siły. Na chwilę obecną nie ma silniejszych od was».

«…to bardzo ważne, kiedy człowiek oświadcza o swoim zamiarze. Jasno, wyraźnie, zrozumiale. On sam dla siebie formułuje ten zamiar, tak jak sam go pojmuje».

«…trzeba nauczyć się rozmawiać z władzą, w taki sposób, by zostać zrozumianym. Ludzie siedzą na swoich posadach, u nich już jest system, kontakty, telefony, województwa i tak dalej i tak dalej. Jeżeli my im wszystko dokładnie objaśnimy to ci ludzie pojmą, że my, naród, jesteśmy siłą, na której można się oprzeć, i że jesteśmy realistami, normalnymi, odpowiedzialnymi ludźmi…»

«A myśl – ona jest materialna. Kiedy mówi się o kryzysie, kiedy mówi się o globalnych katastrofach, to umysłowo właśnie to się produkuje. Zaś w tym wypadku, ci, którzy budują rodowe siedziby, ci, którzy marzą o rodowych siedzibach, produkują wręcz coś odwrotnego».

«Jest jedna grupa na świecie, która myśli o przyszłości, wyraźnie, jasno, czysto, o was mówię, to dzięki wam nie będzie żadnej katastrofy!»

«…teraz ludzie zaczynają się budzić! I zaczynają widzieć inne życie, inny świat, i zaczynają go budować, i na pewno go zbudują, i koniecznie znajdą sposób, aby nie kłócić się, nauczą się nie pić, nie palić, nauczą się współdziałania, na pewno nauczą się rozwiązywać te konflikty. Tak będzie, na 100 procent».

«Na obraz i podobieństwo państwa powstają, całe ludzkie społeczności powstają dzięki obrazom. U nas widzę przepiękny obraz! Jaki to obraz? To obraz przepięknej, rosyjskiej kobiety – Anastazji! To obraz przepięknej Ojczyzny - Rosji! Ten obraz to wasz obraz. Wy – jesteście uosobieniem tego obrazu. Siedzicie sobie teraz w tej sali, lecz każdy z was przedstawia właśnie ten obraz. Trzeba to pojąć od początku do końca, i powiedzieć samemu sobie – ja nie zdradzę swojego obrazu życia! I kiedy ktoś wam będzie to mówił – można tylko uśmiechnąć się w odpowiedzi, - „ja cię rozumiem, po co mi to mówisz!?”»

«Nie powinniśmy nikogo potępiać. Powinniśmy umieć przekonać każdego».

«Dlatego trzeba rozmawiać. Wyraźnie, jasno, poprawnie wszystko wyjaśniać. Milczeniem też można zdradzić obraz! Dlatego, głośno i wyraźnie – «Tak, jestem anastazjowcem!» Trzeba być z siebie dumnym, a nie lękać się!»


Wyszukaj

Polecamy