Walery Sinielnikow - "Droga ku Bogactwu, czyli gdzie zakopane są skarby"

Przedmowa

Nareszcie znowu razem, drogi czytelniku! W ogóle to materiał na tą książkę miałem gotowy dawno, i ona powinna ukazać się w druku od razu po "Potędze Zamiaru". Lecz wtedy zdecydowałem, że książkę o bogactwie mogę wydać tylko po tym, jak sam stanę się bogaty. To jest po tym, jak sam zmienię w rzeczywistość te myśli i idee, które w niej są wyłożone. Dlatego dałem sobie jeszcze czas. I wydałem inną potrzebną i ważną książkę "Szczepienie od stresu, czyli psychoenergetyczne aikido".

I teraz wy trzymacie w rękach książkę, o której ja sam długo marzyłem. Teraz, z pełnym prawym mogę ją opublikować. Kiedy pisałem tę książkę, to pojmowałem, jaka odpowiedzialność leży na mnie. Przecież w ostatnich czasach pojawiło się wiele książek (sporo całkiem sensownych) o pieniądzach i o tym, jak stać się bogatym.

Dlatego od razu chcę uprzedzić - ta książka nie jest o pieniądzach, chociaż to słowo będzie spotykane dość często. Ta książka, jak zawsze, o życiu i o tobie, drogi czytelniku, jako źródle życia. Tu spotkacie się z moim pojęciem bogactwa, opartym na nowym modelu świadomości, opisanym w moich poprzednich książkach.

Pojąłem i wiem, gdzie są zakopane skarby. Znalazłem swój skarb. Teraz ja pomagam tym, że wyciągam go na świat i uczę się zarządzać tym bogactwem. Za pomocą tej książki chcę pomóc i wam, drodzy czytelnicy. Dam wam mapę i niezbędne narzędzia. I razem udamy się na poszukiwania skarbów. Obiecam, że wystarczy wszystkim. Każdy z was stanie się bogaty.

Po co ja to robię?
Odpowiedź jest bardzo prosta. Chcę żyć w świecie bogatych i samowystarczalnych ludzi. No cóż, nie pora przejść od słów do działania?

I jeżeli ty, mój drogi czytelniku, jesteś już gotowy na bogactwa, wtedy naprzód! Przecież ono zupełnie blisko. Nawet nie podejrzewasz, jak bardzo blisko.



"U człowieka zawsze równo tyle pieniędzy, ile on jest gotowy mieć i ile mu trzeba na dany moment czasu. Mały - źle, więcej - też źle". Pamiętam, jak na jednym z moich seminariów kobieta wstała i głośno oświadczyła, by słyszał wszyscy uczestnicy: - Mi trzeba sto milionów! Po sali przeszło ożywienie. - Sto milionów czego? - spytałem ponownie. - Dolarów, co zaś jeszcze. - Jekatierina, a dla czego taka suma? - chcę na całym świecie zrobić punkty likbieza, w których będą uczyć ludzi nowego modelu świadomości, która opisana w waszych książkach. Dlaczego radziecka władza nauczyła ludzi szybko czytać i pisać? Tak dlatego że wszędzie, nawet w głuchej wsi, byli stworzeni likwidatorzy analfabetyzmu. To to, że nam teraz trzeba. Przecież mówiliście, że dla tego, by wszystek pokój {świat} zmienił się, trzeba, by nowy model świadomości posiadała większość ludzi. Ot w takich punktach, których otworzę na całym świecie, ludzi i będą otrzymywać nowe wiedze! Sala zabiła brawo. - Tocząc, mi podoba się wasza idea. To cześć! Lecz przepraszam zapytać, skąd u was w zamiarze taka suma - sto milionów? Dlaczego nie sto tysięcy lub, na przykład, miliard? - No, sto tysięcy, myślę, będzie nieco za mało. A ot sto milionów w sam raz. Lecz można i miliard. Jeden mężczyzna w sali podniósł rękę i zapytał: - Jekatierina, przepraszam za nieskromne pytanie, a jaki dochód u was teraz? - Myjąc płaca trzy tysiące rubli miesięcznie. Jeżeli przeprowadzić na dolary, to to prawie sto dolarów. Mężczyzna ewidentnie był zadowolony przez odpowiedź. - usłyszałem to, że oczekiwałem usłyszeć. Jekatierina, wam trzeba wpierw zestawić biznes-plan, a już potem mówić o pieniądzach. - I u mnie, Katia, - powiedziałem, - jest do was jedno pytanie. - Zadawajcie, - powiedziała ona. - Ile wam trzeba pieniędzy dla tego, by zajmować się likwidacją analfabetyzmu w swoim mieście rodzinnym? - myślę, że nic. Wielu ludzi w sali było zadziwieni przez odpowiedź. - mogę robić to w wolne od pracy czas w swoim mieszkaniu. Walerij Władimirowicz, - dodała ona, - pojęłam. Mi trzeba zacząć z małego. Spróbować, jak ten u mnie wyjdzie. I kiedy będę gotowa, pieniądze u mnie pojawią się. Dziękuję! Jeżeli u was nie potrzebnej sumy pieniędzy, sprawdźcie swoje przekonania w stosunku ostatnich. Na samej sprawie, wy nie jesteście gotowi ich mieć w takiej ilości lub nie chcecie. Kiedy pieniędzy pojawia się zbyt wiele i od razu, to mogą powstać problemy ze zdrowiem, ze swobodą lub z życiem. Człowiek może cierpieć jak od niedostatku pieniędzy, tak i od nadmiaru ostatnich. Duża ilość pieniędzy często nie rozwiązuje problemów. Są ludzie, którzy otrzymują wiele pieniędzy, lecz wszystko jedno uczą się rozumu wleźć w obowiązki. Jeżeli wy przy małej ilości nie mieliście radości i szczęścia, to przy dużym - i tym bardziej. Problemów tylko przybędzie. Jeszcze więcej od strachów, napięcia, wątpliwości i trwogi. Taki człowiek w obcęgach trosk. A cel - nie życie, nie. Cel - zarobić więcej od pieniędzy. Lub w ogóle zapaść w półsen. Jeżeli u was taki tryb życia, ta sprawa zupełnie nie w pieniądzach i nawet nie w ich ilości. Po drodze w Rygę, na seminarium, ze mną w przedziale jechał mężczyzna. U niego swój biznes w Łotwie. On trzymał się bardzo pewnie i riespiektabielno. Wiele żartował. Starał się spodobać się kobietom. Lecz co ciekawie! Celnik z całego wagonu dla "szmona" wybrał właśnie go {je}. Przeprzetrząsał wszystko jego rzeczy. I opadł ten stromy biznesmen bardzo niespokojnie, całą noc kręcił się, chrapał, i kilka razy ja jasno słyszałem, jak on jęczał w śnie: "Nie trzeba, nie dotykajcie mnie, boję się". Jakże tu nie przeżywać. Przecież dookoła zawistniki i nieosoby życzliwe, chętne zawładnąć wszystkim twoim stanem, który ty dorobił się. Właśnie dlatego wielu zamożnych ludzi otacza się ochroną, ukrywają się od otaczającego pokoju {świata} za wysokimi płotami, w opancerzonych maszynach. Lecz żadna obrona nie pomoże, ponieważ strach w samej duszy. Człowiek świadomie i nieprzytomnie sozdajet swój pokój {świat}. I nasz podświadomy rozum, jak słuszny straży, troszczy się o nas. I dlatego wpuszcza pieniądze w nasze życie w takiej ilości i takimi porcjami, by to było bezpieczne. Jeżeli pojawia się strach przed większymi pieniędzmi - to sygnał o tym, że wasze życie w niebezpieczeństwie. I sprawa tu nawet nie w pieniądzach. Przypomnę, że pieniądze - to tylko środek. Środek po realizacji w życiu naszych życzeń i zamiarów. A jeżeli te życzenia i zamierzenia mogą doprowadzić człowieka do zagłady lub nanieść nie do naprawienia szkoda otaczającemu pokojowi {światu}, tę podświadomość, jak słuszny straży, będzie strzec nas od pieniędzy. TEST A teraz nieduży test. Przedstawcie. Noc. Miasto. Wy w nieznanym okręgu. U was w kieszeni lub w torbie pieniądze. Z jaką sumą pieniędzy będziecie czuć się absolutnie spokojnie? To i jest ta suma, do której wy gotowi. Jeżeli wy w życiu otrzymujecie więcej od tej sumy - pocieszcie się. Wszechświat daje wam zaliczkę. -wiecie, - powiedział jeden uczestnik seminarium, - ja nie to że z pieniędzmi, a i bez pieniędzy nie poszedłby po nocnym mieście. Tu już na pierwszym miejscu występuje strach za swoje życie. A co takiego strach za swoje życie? Ta skryta niechęć żyć w tym pokoju {świecie}. A o tym już mówiliśmy. Jeżeli wy nie chcecie żyć, to po co wam pieniądze i każde materialne dobra?! Jakże uwolnić się od każdych strachów i niepokoi w stosunku pieniędzy, by nie czekać, kiedy Wszechświat zacznie odrywać od nich gwałtem? Ćwiczenie "PRZEKSZTAŁCENIE OBRAZU PIENIĘDZY" To bardzo efektywne ćwiczenie. Ono pomoże zmienić {zdradzić} wasze myślenie. Już publikowałem go {je} w jednej z moich książek, kiedy mowa szła o prezentach. Obowiązkowo wybijcie go {je} kilka razy w różnych sytuacjach, i wtedy obowiązkowo będziecie bogatym człowiekiem. Wykonuje się ono w kilka etapów. KROK 1. Stwierdzenie rozruchowego obrazu. Określicie rozruchowy obraz. Co to jest? To ten nieprzyjemny obrazek, skrępowany z pieniędzmi, która rzucał {zapuszczał} u was uczucie niepokoju i strachu. Na przykład, w pewnych wypadkach to być może obraz pustego portfela. W ten moment wewnętrzny głos mówi o tym, że do płacy jeszcze dwie tygodnie, a pieniędzy już nie. W innym wypadku to rodzaj pustej lodówki. I przy tym myśl o tym, że artykuły kupować nie na co. Jeden mężczyzna na seminarium mówił o tym, że niepokój w związku pieniędzy u niego pojawia się wtedy, kiedy on widzi duży wyniki {rachunki}, po którym trzeba płacić. . Na ogół, znajdźcie swój rozruchowy obraz. Teraz zróbcie jego małym, i niech on zginie. KROK 2. Stworzenie upragnionego obrazu. Stwórzcie w swojej wyobraźni obraz siebie na przyszłość, już który zdecydował problem z pieniędzmi. To jest przedstawcie siebie już zamożnym człowiekiem, bogatym, spokojnym w związku pieniędzy. Pomyślcie o tym, że jesteście gospodarzem pieniędzy. Pieniądze same przychodzą do was. Popatrzycie na ten obraz uważnie. Jak wygląda osoba, wyrażenie oka, mimiki? Jak wy oddychacie tam, w tym obrazie? Co przy tym czujecie? Niech wasz obraz będzie jaskrawym, wabiącym, wołającym za sobą. KROK 3. Przekształcenie (transformacja) obrazów. Teraz dawajcie transformujemy obrazek niepokoju w wasz nowy obraz. Popatrzycie na ten obraz uważnie. Jak wygląda osoba, wyrażenie oka, mimiki? Jak wy oddychacie tam, w tym obrazie? Co przy tym czujecie? Niech wasz obraz będzie jaskrawym, wabiącym, wołającym za sobą. KROK 3. Przekształcenie (transformacja) obrazów. Teraz dawajcie transformujemy obrazek niepokoju w wasz nowy obraz. Przedstawcie przed sobą ekran. W lewy dolny kąt (lub prawy) ulokujecie swój nowy obraz. Zróbcie jego małym i ciemnym. Wszystko pozostałe miejsce na waszym urojonym ekranie pożycza {zajmuje} obrazek z problemnym zachowaniem się. My umownie nazwaliśmy ją "rozruchowy obrazek". Teraz na komendę szybko powiększcie rozmiar i jasność nowego obrazu, i niech on zamknie całkowicie "rozruchowy obrazek", a stary obraz z problemnym zachowaniem się ściemni się i zginie. Następnie wróćcie do wnętrza siebie i wybijcie całą procedurę znów. Znowu oderwijcie się. I tak - 5-7 raz. Doprowadźcie do awtomatizma. Niech sama myśl o problemnom zachowaniu się, o pieniądzach w tym samym miejscu wywoła ukazanie nowego obrazu - obrazy człowieka zamożnego, będącego gospodarzem pieniędzy i pokoju {świata} materialnych rzeczy. KROK 4. Sprawdzenie. Teraz przypomnicie sobie ten pierwszy "rozruchowy obrazek". Spróbujcie ją utrzymać. Co odbywa się? Jeżeli procedura była wybita poprawnie, stary obrazek będzie ginąć, i na nią miejscu automatycznie pojawi się wasz nowy przepiękny obraz. Technika "Przekształcenie obrazów" pomoże nie tylko uwolnić się od strachu, niepokoju i trwogi, lecz również pomoże wszystko wewnątrz was - i myślenie, i zachowanie się - skierować na osiągnięcie upragnionego rezultatu. Prócz tego, ta energia, którą oddaliście niegdyś egriegoru lub obrazowi pieniędzy, teraz zaczyna wracać do was. Będziecie mogli poczuć to. ZACHŁANNOŚĆ To jeszcze jeden wewnętrzny blok, który stoi w drodze do bogactwa. Człowiek chciwy nazbyt dąży zadowolić jakieś swoje życzenie. I przy tym konsumpcyjnie odnosi się do otaczającego pokoju {świata}, burząc go {je}. Jeżeli to dotyka pieniędzy, to on dosłownie zacykliwajetsia na ostatnich. W takim wypadku podświadomość jest zmuszona ograniczyć ilość pieniędzy w życiu tego człowieka. Lub przez "obcinanie" pritoka pieniędzy, lub przez zgubę. Lecz jest jeszcze jeden skryty aspekt zachłanności. To ekonomia i skrajne jej przejaw - skąpstwo (nie plątać z oszczędnością). Tak-tak, drogie moje! Ekonomia i skąpstwo - to pochodne zachłanności, dlatego że, jak i zachłanność, opierają się z ograniczeń. Człowiek skąpy chce mieć dobrobyt w życiu, lecz on samego ogranicza siebie. On unika wszelkich wydatków. On nie jest skłonny oddawać. A jeżeli ty nie oddajesz, to i nie otrzymasz. I zachłanność i skąpstwo koniecznie prowadzą człowieka do biedy. Formowanie świadomości obfitości W drodze do bogactwa nam z nas trzeba sformować świadomość obfitości. Dla początku sformułujemy zasadę obfitości: . "W tym pokoju {świecie} są wszystko, że mi trzeba, i w wystarczającej ilości". Z tej zasady należy, że wpierw trzeba wyraźnie określić, że wam trzeba dla szczęśliwego życia. Jeżeli czytaliście moją drugą książkę "Siła Zamiaru", to już wiecie, jak ten zrobić. Dalej trzeba skorzystać z innej ważnej zasady: "Obecność w moim życiu jakiegoś przedmiotu zależy od moich myśli w stosunku mnie sam i w stosunku tego przedmiotu". Innymi słowami, u mnie na dany moment czasu już są wszystko, że mi trzeba. Otaczający pokój {świat} odpowiada moim myślom i przekonaniom. Jeżeli was coś nie urządza i chcecie większego - zmieńcie swoje instalowania. Teraz zastosujemy zasadę obfitości do pieniędzy: "W tym pokoju {świecie} są pieniądze w wystarczającej ilości. Ażeby u mnie była wystarczająca ilość pieniędzy, mi trzeba zmienić moje przekonania w stosunku mnie sam i pieniędzy". Cóż to za przekonania, które ograniczają ilość pieniędzy w życiu? I jacy powinni byli być myśli, by żyć w dobrobycie? Dawajcie przeprowadzimy porównawczą analizę. Dla przykładu weźmiemy takie raschożeje wypowiedź: "Ludzie niemają pieniędzy". Go {je} można usłyszeć gdzie wygodnie: na rynku, w transporcie, wewnątrz siebie. Wierzycie wy w to, poważany czytelnik? Jeżeli tak, to wy jesteście już biednym człowiekiem lub w drodze do biedy i nędzy. Dlaczego? Tak dlatego, co to jest zatwierdzenie - proste życzenie ludziom, by u nich nie było pieniędzy. A co oddaję - to i otrzymuję. Tym bardziej pieniądze przychodzą do mnie od innych ludzi. A jeżeli oni niemają pieniędzy? Wtedy skąd nimi zabrać się u mnie?! Drogie moje, czyżby u ludzi rzeczywiście nie pieniędzy? Przecież nawet u ostatniego bezdomnego zawsze znajdzie się kilka kopiejka. A całego jedna kopiejka - to już pieniądze. Wyprowadzimy nowe zatwierdzenie, które będzie sprzyjać powiększeniu pieniędzy w naszym życiu: "Wychodzi, że u ludzi są pieniądze. U każdego człowieka równo tyle pieniędzy, ile on jest gotowy mieć lub ile on {ono} musi". Weźmiemy inny "ukochane" zatwierdzenie: "Ja niemam pieniędzy". Dziecko prosi mamę: - Mama, kup zabawkę! - Opóźnij się, - odpowiada ona, -u mnie nie pieniędzy. I ciągnie dziecka precz od lady. Wszystko! To program na zniknięcie pieniędzy. Do was przychodzi znajomy i prosi na kredyt. - wiesz, - odpowiadacie, chowając oczy, - ja niemam pieniędzy. To ta zaś program. Wy będziecie wchodzić w sklep i patrzycie na rzecz i na cenę. "To droga rzecz, -przelatuje u was w głowie, - ja nie mogę sobie tego pozwolić". Wszystko ta zaś program. Dzwonek w drzwi. - Kto tam? - To z ŻEKa. Chcecie postawić metalowe drzwi? - Nie, Boże upadnij. My - żebraczki. Tak u nas i kraść-to nie ma co {coś}. Takich przykładów można doprowadzić mnóstwo. Ich łączy jedno - programowanie na nieobecność pieniędzy! Nowe zatwierdzenie: "Umienia zawsze są pieniądze w wystarczającej ilości". Zwolnicie przestrzeń Przejrzyjcie i przejrzycie rzeczy w domu. Uwolnijcie się od niepotrzebnych. Porozdajecie lub odnieście w społeczeństwo {towarzystwo} Czerwonego Krzyża. Wyrzucicie zupełnie stare. Zwolnicie przestrzeń. Ono wam prędko będzie potrzebnym dla nowych rzeczy i idei. Rozstańcie się ze starymi rzeczami i tym zeszłym, które z nimi związane. Trzeba iść naprzód. Ostrożny stosunek do otaczającego pokoju {świata} Dotykajcie do otaczającego pokoju {świata}, do Przyrody i do ludzi bardzo ostrożnie. Bierzcie to, że wam trzeba, w miarę. Ani więcej ani mały. Trafnie, właśnie zachłanność i skąpstwo rodzą deficyt i głód. "Radzieccy" ludzie pamiętają czas, kiedy, spostrzegłszy kolejność, dążyli do niej z jednym "magicznym" pytaniem: "Co dają?" Skupowali wszystko. Trzeba nie trzeba - bierz. Jak mówi się u nas na Ukrainie: "Szczob buło". Niektóre starsi ludzie, kto przeżył głód do i w czasie wojny, jak dawniej, chociaż przeszło już wiele lotu, kontynuują robić zapasy. Nie wyciskajcie z otaczającego pokoju {świata} wszystko do ostatniej kropli. Zawsze pamiętacie, że otaczający pokój {świat} - to wasz pokój {świat}, to wy sami w różnych ipostasiach, w różnych przejawach. Bądźcie szczodrymi. Nauczycie się darować Hojność - to szerokie świadczenie pomocy. Człowiek szczodry chętnie traci się na innych. On wierzy w obfitość Wszechświata. W samym tym słowie już założone bogactwo. On daje od szczedrot swoich. To jest dzieli się swoim bogactwem. Człowiek oszczędny nie jest skłonny oddawać. On opiera się z tego, że pokój {świat} jest ograniczony. Człowiek szczodry dlatego wykazuje hojność, że otwarty dla odbioru. Dla niego Wszechświat jest obfity. On lekko oddaje i jeszcze więcej otrzymuje. Teraz wybijemy nieduże ćwiczenie. Ćwiczenie "DAJ POKOJOWI {ŚWIATU} TO, ŻE PRAGNIESZ OTRZYMAĆ" Wpierw odpowiedzcie na jedno pytanie: Dla czego wam potrzebni pieniądze? Przypuszczam z dużą częścią prawdopodobieństwa, że wy odpowiecie: kupić artykuły, odzież, rzeczy, podróżować. Lecz co wy otrzymacie, kupiwszy wszystko to? Jakie uczucia daje wam posiadanie pieniędzmi? W pewnych wypadkach - to swoboda i radość, w innych - pewność i spokój, w trzecich - siła i władza. Wychodzi taka równość: Pieniądze = swoboda Pieniądze = radość Pieniądze = pewność Pieniądze = spokój Pieniądze = siła Pieniądze = władzę Pieniądze = znajdźcie swoje Ot i zacznijcie darować ludziom to, z czym kojarzą się u was pieniądze. Darujecie nimi radość, pewność, spokój... Uwaga! Dać możecie tylko ten, że jest u was. Dlatego zaczynajcie gromadzić te jakości u siebie. Na przykład, rozwijajcie w sobie uczucie pewności, uczycie się cieszyć się, gromadźcie spokój... I wtedy odbywają się dziwne rzeczy. Po mierze odzyskania tych psychicznych jakości zaczyna rośnij materialna pomyślność. To czysto matematyczny obrachunek. Jeżeli przybywa z jednej strony równości, to przybywa i z innym. Wszelkie prawo przyrody spełnia się zawsze, kiedy stworzeni umowy dla jego przejawu. Wy obowiązkowo otrzymacie upragniony rezultat, jeżeli spełnicie określone umowy. Pamiętacie prawo odbicia? Czym więcej radości i swobody w waszej duszy - tym więcej ich wokoło was, a znaczy, i więcej od pieniędzy. Doprowadzę ciekawy wypadek z mojej praktyki. Jedna uczestniczka seminarium zodniosła obecność pieniędzy z możliwością podróżować. Pieniądze = możliwość podróżować Ona dawno marzyła zwiedzić różne kraje, lecz u niej nie było finansowej możliwości. Po seminarium ona całkowicie skupiła swoją uwagę na prawej stronie równości. Przeszła odpowiednią naukę i urządziła się pracować w turystyczną firmę. Teraz ona wiele podróżowała rasę swojej pracy i kosztem firmy. Lecz to jeszcze nie wszystko. W jednej ze swoich przejażdżek ona zapoznała się z bardzo zamożnym człowiekiem i przez pewien czas wyszła za niego {nie} za mąż. Kiedy my w życiu urzeczywistniamy swoje marzenie, u nas w potrzebny czas pojawia się wszystko. Wam brak pieniędzy? Nauczycie się dawać. By uniknąć zgub, jest jeden sprawdzony sposób. Trzeba nauczyć się w porę oddawać w otaczający pokój {świat}. I nie obowiązkowo pieniądze. To być może fizyczna pomoc i moralne poparcie. Można dzielić się znajomościami i pozytywnym doświadczeniem. To być może prosto radość lub miłość, ciepło swojej duszy {natrysku}. Ćwiczenie A teraz jeszcze jedno nieduże ćwiczenie. Kupując cokolwiek na rynku, w sklepie, przeciągając sprzedawcy pieniądze, uśmiechnijcie się, popatrzycie mu prosto w oczy, wewnątrz siebie stwórzcie jaskrawy i ładny obraz szczęścia, miłości i pomyślności i podziękujecie mu z uczuciem i umysłowo podarujecie mu ten obraz. Darować przepiękne uczucia można nie tylko w sklepie. Zamyślaliście się nad tym, jakie myśli i obrazy u was w duchu, kiedy wy zdorowajetieś z człowiekiem? Zazwyczaj ludzie robią to mechanicznie, doskonale nie obracając uwagi na to, że tworzy się u nich w ten moment w duchu. A przecież ten nastrój, w którym wy znajdujecie się w czasie pozdrowienia, wy i oddajecie otaczającym. Możemy oddać, podarować tylko ten, że u nas jest. Wychodzi, że, oddając, my niejako oświadczamy wszystkiemu pokojowi {światu} o tym, że u nas jest to, że dajemy. Oddając, uczymy się zdobywać. Tym bardziej, że, oddając, oddajemy samym sobie, przecież otaczający pokój {świat} - to nasz pokój {świat}. Dzielicie się wszystkim, że u was jest w nadmiarze! Ćwiczenie Podejdźcie na ulicy, w sklepie, gdzie wygodnie do nieznanego człowieka i podarujecie mu określoną sumę pieniędzy. To nie powinien być ubogiego, ponieważ on oczekuje, że mu podadzą. Zróbcie to kilka razy. Wasze zadanie - by u was wzięły pieniądze trzykrotnie. Śledzicie za swoje uczucia i emocje w czasie realizacje ćwiczenia. Pojawia się wstyd, zmieszanie? Jak ludzie reagują na wasze działania? Wszystko biorą od razu i z radością? Lub są ludzie, którzy odskakują od was jak od zaraźliwego, oczekując, że naprowadzicie na nich zepsucie? Wykonujcie to ćwiczenie periodycznie dotąd, zanim będziecie mogli robić to lekko. Dobroczynność Tworzyć dobro jest trzeba mądrze. To nie widocznie podaczkoj ubogiemu. Wasza pomoc powinna była przynieść dobro. To jest zrobić tego, kogo pomogliście, bogatszy i sczastliwieje. Jeżeli zaś on znów przychodzi do was i znów prosi pomóc, znaczy, wasza pomoc niczego nie zmieniła {zdradziła} w życiu tego człowieka i robić to samo prosto głupio. Inaczej taka pomoc rodzi pasożytnictwo. Przecież pasożyt (jak, zresztą, i relikwiarza klatka) żyje kosztem organizmu, zabierając sobie część jego sił i zatruwając jego artykułami swojej żyzniediejatielnosti. Dawna mądrość głosi: "Jeżeli chcesz nakarmić człowieka jeden raz - daj mu rybę. Jeżeli chcesz nakarmić na całe życie - naucz go {je} łowić rybę". U mnie na seminarium była kobieta, która traciła pieniądze na dobroczynność. Mąż pracował, a ona potajemnie od niego rozdawała pieniądze. Ja nie myślę, co to jest poprawne działania. Szybciej - to nieposzanowanie do męża! Prawdziwa pomoc polega {zawiera się} na otworzeniu wewnętrznego potencjału człowieka. Tworzyć dobro - znaczy dać ludziom z czystymi myślami to, że jest u ciebie w nadmiarze. Dobroczynność - to nie jałmużna, ta sztuka. I mu trzeba uczyć się. Przypominam sobie czas, kiedy uczyłem się dobroczynności. Zdecydowałem, że dziesiątą część swojego czystego dochodu daruję otaczającemu pokojowi {światu}. Wybrał dla tego dom dziecka i zaczął regularnie udzielać pomocy nimi. Kiedy dochód był niedużym, dziesięć procentów podarować było lekko. Lecz atrakcje były odczucia, kiedy mój dochód zaczął rośnij. Przecież zaczęła powiększać się i suma potrącenia. Jedna część mojej podświadomości zaczęła "zaciskać" dienieżki, odkładać wypłaty. Myślałem, co to jest zachłanność znów podnosi swoją głowę, lecz potem pojął, co to jest nie tak. Do tego czasu już nauczyłem się oddawać lekko. To było coś inny. Zwróciłem się do wnętrza siebie i zacząłem orientować się w swoich uczuciach. Okazuje się, to była taka część podświadomości, która troszczyła się o rozumny podział pieniędzy, mądrej pomocy otaczającym. - Ot oddajesz pieniądze w dom dziecka, - mówiła ona, - lecz co zmienisz {zdradzisz} przy tym? Dziecięce w domu jak były, tak i zostaną. Oddziaływać trzeba na przyczynę. - Że proponujesz? - zapytałem ją. -Dawaj sozdadim szkołę nowego typu, na wzór szkoły akademika Szczetinina, o której czytałeś w książkach W. Miegrie. Taka szkoła i dzieci, które przejdą w niej naukę, będą mogli zmienić {zdradzić} pokój {świat}. Prócz tego, - kontynuowałaś ta część, -dlaczego ty powinien potrącać od swojego dochodu właśnie 10 procentów, a nie 50 lub 1 procenty? - Z pewnością, po typie kościelnej dziesięciny. - Lecz nie dobry uważać do podpowiedzi Wszechświata? Ona zawsze podpowie, kiedy i ile trzeba oddać. - To podobnie na zasadę Dao, - powiedziałem. - Doskonale słusznie. Ot ty prosto teraz pomyśl, kogo potrzebna twoja pomoc i poparcie? Pomyślałem. - Myślę, rodzice potrzebują w pomocy. Oni mają małą emeryturę. Oni zza tego przeżywają. Będę dawać nimi miesięcznie pieniądze, by oni spokojnieje siebie czuli. - Brawo! Ot z nich i zacznij. Potem zobaczysz, kogo jeszcze trzeba pomóc. Za tydzień do mnie z wizytą zaszedł przyjaciel z żoną. Jego żona była na ostatnim miesiącu ciąży. Oni byli na konsultacji w izbie porodowej. Zapytałem o tym, gdzie oni namyślili się rodzić. - Oczywiście, pragnie rodzić w pierwszej izbie porodowej, - powiedziała żona przyjaciela. - tam już rodziłam, i mi spodobało się. Lecz my jesteśmy dopisane do innej izby porodowej. - Lecz w pierwszej izbie porodowej jest płatny oddział. Wy nie próbowaliście zwrócić się tam? - Próbowali, - powiedział przyjaciel, - lecz u -nas teraz problemy z pieniędzmi. - Ile tam stoją porody? - zapytałem. - najprostsi - 300 griwien. Przeciągnąłem nimi 100 dolarów. - Ot, woźmitie. To mój wam prezent. Ródźcie na zdrowie. Dosyć i na porody i na pieluszki. Przyjaciele byli zadowoleni. Ja - też. Później podobnych podskazok było wiele. Główne {rzecz najważniejsza} - uważać. Litość, współczucie i nowy stosunek do ubogiego Kiedy mówisz o pieniądzach, w żaden sposób nie można obejść ten temat stroną. -Ot wy, Walerij Władimirowicz, -mówi mężczyzna na jednym z seminariów, - uczycie się, że do wszystkiego w tym pokoju {świecie} trzeba odnosić się pozytywnie. Lecz jakże pozytywnie odnosić się do ubogiego? Przecież ten zaś teraźniejsze tyrani i pasożyty. - No nic sobie! - wykrzyknął ktoś w sali. -Tak-tak, nie dziwcie się, -kontynuował on. - Oni bawią się na twoim uczuciu litości. I ile nimi ani dawaj, ich małe nie stanie się. Szybciej na odwrót. To u nich już zawód taki. Wcześniej u mnie litość do nich {niego} była, teraz - złość i rozdrażnienie. Wiele w sali zgodnie z zakiwało. - A dlaczego zaś oni to pasożyty? - zapytałem. - No jakże? Jeżeli brać wasz model, to oni samych stworzyli sobie nędzę: swoimi myślami i swoją agresją do tego pokoju {świata}. A my nimi jeszcze i pieniądze dajemy. Molo, kontynuujcie i dalej burzyć ten pokój {świat}. Teraźniejsze pasożytnictwo! - Właśnie właśnie, - zgodziłem się, - jeszcze i żałujemy. - Poprawnie, - kontynuował mężczyzna, - a litość i współczucie - to też agresja. - Tak cóż robić? - zapytał ktoś w sali. - Żałować i współczuć nie wolno. Złościć się i denerwować się - też źle. - Dla początku dawajcie pomyślimy, - powiedziałem, - dla czego potrzebni żebraczki w tym pokoju {świecie}? Jaką funkcję oni wykonują? - Oni pomagają nam, - powiedziała jedna kobieta, - poczuć siebie zamożnymi. Raz daję kogo - to pieniądze - znaczy, u mnie są pieniądze. - Oni pomagają nam wykazać dobroć i troskę o bliskim, - powiedziała inna uczestniczka seminarium. - Uczą się nas miłosierdziu. - Doskonale słusznie, - zgodziłem się. - A co oni .odbijają w nas? - Strach nędzy, - powiedział pierwszy mężczyzna. - widzimy w nich niejako samych siebie. Właśnie dlatego i zaczynamy żałować. A na samej sprawie żałujemy siebie. - Wspaniale! - powiedziałem. - Dawajcie podsumujemy. Jeżeli spotkałem ubogiego, to to Wszechświat daje mi podpowiedź. Po pierwsze, we mnie jest niepokój w związku pieniędzy, które może doprowadzić w sumie do nędzy. I powinienem był przejrzeć swój stosunek do siebie i pieniądzom. Po drugie, pora wykazać miłosierdzie i pomóc komuś w tym pokoju {świecie}. Kiedy ja to pojąłem, u mnie do ubogiego pojawiło się uczucie wdzięczności, i zacząłem doskonale spokojnie na nich reagować. - Tak dawać nimi pieniądze lub nie dawać? - zapytał mężczyzna. - To nie z powagą, - odpowiedziałem. - Doskonale nie z powagą, ŻE robicie w tym wypadku. Z powagą - JAK wy to robicie. Z jakimi myślami, uczuciami. Jaki obraz u was przy tym w duchu. Jeżeli żałujecie, potępiacie lub złościcie się, to obraz wywrotowy. I pożytki wasze pieniądze nie przyniosą. Jeden tylko szkoda. Zobaczywszy ubogiego, - kontynuowałem, - przede wszystkim szczerze podziękujecie mu za podpowiedź. Jednocześnie z tym stwórzcie jaskrawy pozytywny obraz i podarujecie mu umysłowo. Możecie przy tym dać pieniędzy, lecz tylko jeżeli jest życzenie. Jeżeli wątpicie, to dobrego nie dawać. - A jeżeli oni podchodzą i bezczelnie proszą, tak jeszcze i nie opóźnią się, zanim dasz? - W takim wypadku postępuję, na przykład, tak. "Wiesz, - mówię mu, patrząc prosto w oczy, - ja zazwyczaj nie daję pieniędzy ubogim, lecz tobie przecież potrzebne pieniądze, i chcesz, bym ja tobie ich dał. No dobrze, - kontynuuję, - u mnie z sobą jest nadzwyczajny rubel, przemówiony. Myjąc babcia u innej babci-wiedunji otrzymała go {je} i dała mi ze słowami: "Wnuczek, oddaj jego temu człowiekowi, któremu rzeczywiście potrzebna będzie pomoc. I ten rubel zrobi jego szczęśliwym". Ten oto rubel, - z tymi słowami kładę pieniądze na swoją dłoń. Jeżeli ty i jest ten człowiek, któremu potrzebna pomoc, i jeżeli rzeczywiście chcesz zmienić {zdradzić} swoje życie - bierz go {je}. On twój!" - No i jak, biorą? - zapytał ktoś w sali. - Jeszcze jak biorą, - powiedziałem. Lecz co ciekawie, - kontynuowałem, - pewnego razu ja tak rzeczywiście zmieniłem {zdradziłem} życie jednemu barygie. Przez miesiąc on znalazł pracę i przestał brodiażniczat′. A jeszcze za rok spotkałem go {je} w ubraniu, z kolorami i rozpromienionym uśmiechem na osobie, - z pewnością, zakochał się. ZAWIŚĆ Ta jeszcze jedna poważna przeszkoda w drodze do bogactwa. Człowiek być może mądrym, pracowitym, lecz jeżeli on jest zawistny, to wcześnie lub późno nędza pojmie go {je}, a być może, on już ma problemy z pieniędzmi lub zdrowiem właśnie zza swojego zawistności. Zawiść pojawia się wtedy, kiedy zaczynamy porównywać swoje zewnętrzne dane, poziom dobrobytu, zdolności z takimi samymi u innych ludzi. To jest w naszych słowach i myślach jest obecnym porównanie "gorzej-dobrego". Jeżeli będziemy liczyć, że coś u nas dobrych, - zaczynają zazdrościć nam. Jeżeli myślimy, że coś u nas gorzej, - zazdrościmy samych. Rozbierzemy każdy wypadek z osobna. Jeżeli zazdrościcie W swojej pierwszej książce "wzkochaj chorobę swoją" ja szczegółowo opisał wywrotowe skutki zawiści dla zdrowia i życia. Tu chcę pokazać, jak zawiść przeszkadza dobrobytowi. Człowiek zawistny wypróbowuje masę wywrotowych emocji, jeżeli ktoś w jego najbliższym okrążeniu zdobywa coś, co nie u niego samego. On chce mieć to, lecz sam siebie ogranicza przekonaniami ze starego modelu świadomości "Ofiara-Tiran". W jego podświadomości powstaje konflikt. Rośnie agresja na otaczający pokój {świat}. Wychodzi taki łańcuszek: Zobaczył coś u innego człowieka -> pojawiło się życzenie mieć to -> nie mogę sobie pozwolić -> lecz chcę -> lecz nie mogę pozwolić - nie pieniędzy (ograniczenie) -" wewnętrzny konflikt (otrzymać to, że chcę, lecz nie wiem jak), rośnie agresja -> wyjście z konfliktu -" zrobić źle sąsiadowi (by uwolnić się od nieprzyjemnego uczucia). Dusza takiego człowieka zamknięta dla dobra, dla bogactwa. W nowym modelu świadomości inny łańcuszek myśli i uczuć: Zobaczył coś u innego człowieka -" pojawiło się życzenie mieć to -" że mogę dla tego zrobić, by otrzymać to, że chcę -> konkretne działania po osiągnięciu rezultatu -" rezultat. Jest jeszcze jeden ciekawy moment. Jak wy pamiętacie, każdy człowiek w tym pokoju {świecie} - to wykazana czasticzka mojej perfumuj, to jest moje odbicie. Jeżeli mój sąsiad lub przyjaciel zdobywa jakąś dobrą, w dobrym gatunku rzecz, którą chcę mieć u siebie, - to znak dla mnie: prędko i u mnie będzie to, że chcę. Dlatego ja szczerze cieszę się jego nabytkiem i pragnę mu wszystkich dóbr. Przecież właśnie przez niego {nie} Wszechświat dał mi podpowiedź o polepszeniu mojej materialnej pomyślności. Zazdroszczą wam Pojawia się myśl: "Żyję dobrego innych!" Na podświadomym poziomie ta myśl przypuszcza, że inne żyją źle. A to już transmisja wywrotowej energii, przejaw gordyni. Wpadliście w pułapkę dualnoj pary: gorzej - dobry. Jak dowiecie się o tym, że żyjecie dobrze? Tylko wtedy, kiedy u innych źle. A co takiego dobrze i co takiego źle? Zadajcie sobie magiczne pytanie: "Dla czego mi potrzebna zawiść innych ludzi?" Odpowiedź, z zasady: dla pewności. Znaczy, w duchu wątpliwości i niepewność w sobie. By uniknąć zawiści ludzi, taki człowiek nie pozwala sobie żyć dobrze. "A dobrze będzie, - zadaje on sobie pytanie, - jeżeli u mnie będzie duży i ładny dom, dobra maszyna, a u ludzi wokoło nie będzie tego? A dobrze, jeżeli będę szczęśliwy? A co powiedzą inne?" (Podrazumiewajetsia, że inne powiedzą lub zrobią źle.) Jest trzy wariantu wyjścia z tej sytuacji: 1) żyć wśród ludzi jednego poziomu dobrobytu; 2) pojmować, że każdy żyje tak, jak godny tego (po swoich myślach i uczuciach). Ja swoim przykładem pokazuję, że można zbóż> w inny sposób. I możliwie pomagać ludziom; 3) można wszystkie zostawić postaremu i czekać, kiedy otoczenia ja ludzi będą raczyć wpuścić bogactwo w swoje życie. Ot wtedy i mi można będzie. Lecz wtedy zależę od okrążających i ograniczam siebie. Osobiście przekładam żyć dobrze (jak podoba się mi, z czystymi myślami) i pozwalam dobrze żyć innym (tak, jak podoba się nimi). Pragnę ludziom bogactwa. Jeden mój znajomy opowiedział mi, jak on zderzył się z zawiścią sąsiadów w czasie budownictwa swojego w domu: - Z początku u mnie były nieduże trudności z pieniędzmi, i budownictwo posuwało się powoli. W ten okres u mnie z sąsiadami naprzeciwko składały się normalne stosunki. Oni żyli we wriemiankie. U mnie - goły fundament. Niby wszyscy dobrze. Potem moje sprawy poślij dobrego, i ja za"god wygoniłem ściany, dach, wstawiłem stolarku. Po tym z nimi powstała konfliktnaja sytuacja, można powiedzieć, na pustym miejscu. Zwróciłem się do podświadomości, jak uczyłeś się, i zacząłeś wyjaśniać przyczyny konfliktu. Okazało się, że jedna z przyczyn - zawiść ludzi. Pojąłem, że sam wywołał zawiść. Zacząłem liczyć, że to, że robię, znacznie ważnieje i dobrego, czym u innych. Ta sytuacja pomogła mi zmienić {zdradzić} stosunek do swojej sprawy i do ludzi. Pojąłem, że inne żyją, w istocie, tak, jak oni tego chcą. I trzeba pozwolić nimi robić to i nawet nie dopuszczać myśli o tym, że oni żyją dobrego lub gorzej. To inny pokój {świat}. Wybieram żyć w swoim domu, w swoich dobrach rodzinnych. To mój wybór. A sąsiad wybrał żyć we wriemiankie (wriemianka - od słowa "tymczasowo") - szanuję jego wyboru. Zdecydowałem materialne problemy - on ich tylko rozwiązuje. Pragnę mu sukcesów na jego drodze do kwitnięcia. I gotowy pomóc: materialnie, narzędziami, radą, doświadczeniem. Koniec końców, mój dom - to dobry znak dla niego. To mu podpowiedź Wszechświata o polepszeniu jego materialnej pomyślności. Co ciekawie, przez pewien czas sprawy {spraw} sąsiada rzeczywiście poślij dobrego. Myślę, bez moich dobrych myśli tu nie obeszło się. OBOWIĄZKI Jak my sozdajem obowiązki? Ludzie mają mnóstwo obowiązków. Przy czym dużą część z nich prosto nie zdają sobie sprawę. A przecież obowiązki mogą być różnych. Przede wszystkim - to niespełnione obietnice. Przypomnicie sobie, ile obietnic dawaliście samych sobie. "Wszystko, z jutrzejszego dnia zaczynam robić ładowanie {gimnastykę}", "Z poniedziałku poprawnie będę odżywiać się", "Obowiązkowo zajmę się sobą" itd. itp. A że obiecali swoim dzieciom, rodzicom, przyjaciołom? I co spełnione z tego? Niezrobiony dzwonek, chcieli pogratulować i nie pogratulowali, chcieli powiedzieć dobre słowo i nie powiedzieli. Wszystko to moralne obowiązki. Właśnie oni i rodzą obowiązki materialne. A tocznieje, oni odbijają siebie. Nigdy nie dawajcie obietnic! Jak mówi się, wszystko płynie, wszystko zamienia się. Waszą obietnicę, którą daliście dzisiaj, jutro być może prosto niewykonalnie. Obietnica - to też obowiązek. Czym my jeszcze sozdajem obowiązki? Swoją zachłannością! To jest przesadnymi życzeniami. Bierzesz więcej, czym oddajesz. Taki stosunek do Pokoju {Świata} pojawia się w rezultacie nieprawidłowej redystrybucji swojej energii, raschlabannosti, niezrozumienia swoich celów w życiu. A jak tylko zakłóca się eniergoobmien z otaczającym pokojem {światem} - w tym samym miejscu powstają problemy: ze zdrowiem, z finansami, w stosunkach z ludźmi. Litość do kogoś też sprzyja stworzeniu obowiązków. Przedstawcie taką sytuację. Kobieta pożycza {zajmuje} dla znajomej pod procenty przyzwoitą sumę pieniędzy. Kiedy podchodzi czas zwracać dług, znajoma ginie. - Jakże tak, - oburza się ta kobieta, - zrobiła dla człowieka dobrą sprawę, a teraz u mnie głowa boli - jak zwrócić pieniądze, tak jeszcze i z procentami. Gdzie zaś tu sprawiedliwość? - A że skłoniło was brać pieniądze pod procenty nie dla siebie, a dla innego człowieka? - pytam. - Mi ją było żal, - taka odpowiedź. Obowiązek zawsze - to deficyt miłości. Miłości do siebie, do bliskiego, do pokoju {świata}. Przestaliście transmitować w otaczający pokój {świat} miłość. Przestali sozidat′. Więcej użytkujecie, czym sozidajetie. Przecież główne przeznaczenie człowieka - ta twórczość, sozidanije. Obowiązki powstają wtedy, kiedy nasze zachowanie się podlega poczuciu obowiązku, a nie naszym skrytym marzeniom. "Powinieneś był", "Ty jesteś zobowiązanym". Wychodzi, że wszystko dookoła wszystkim powinni byli. Słowo "powinien" ujarzmia duszę człowieka. Skuwa jego działania. Już żyję nie dla siebie, a dla kogoś, a więc, przestaję być gospodarzem swojego życia. Przekonałem się o tym, że ludzie nie zdają sobie sprawę różnice między poczuciem obowiązku i uczuciem odpowiedzialności. A różnica jest ogromna. Tocznieje - te pojęcia prosto przeciwne. W driewnierusskom języku słowo Powinien oznacza "obowiązanego", "grzeszny". W driewnieanglijskom dolg - "rana". Starosłowiańskie Rana kojarzy się z karą, karą, paleniem się, chorobą, uderzeniem. Jeżeli i dalej badać pochodzenie tego słowa, to otrzymamy: Obowiązek - ta kara, grzech, kara, uderzenie, choroba, złośliwie, klęska, nieszczęście. Życie na kredyt Pożyczać {zajmować} pieniądze zawsze lżej, czym ich oddawać. Jak mówi się, pożyczasz {zajmujesz} cudze, a oddajesz swoich. To złe przyzwyczajenie. Ona wyprodukowała się ze światopoglądu, że my tu, na ziemi, znajdujemy się tymczasowo, ciało nasze dane nam na pewien czas, z powrotem my nie wrócimy itd. Dlatego będziemy żyć na kredyt. To błędnie. W swój czas, w lata radzieckiej władzy, byliśmy wychowani na poczuciu obowiązku. Obowiązku przed rodziną, przed Ojczyzną. Praktycznie wszystek zachodni pokój {świat} żyje na kredyt i będzie liczyć to doskonale normalnym. Ludzie już przyzwyczaili się do istnienia obowiązków i nawet będą liczyć, że bez nich żyć prosto nie wolno. Jeżeli wy nie kierujecie swoim życiem, to waszym życiem kieruje kto inny. A obowiązki są przepięknym narzędziem dla tego. Towary na kredyt Kiedy wy berecie towar na kredyt, wdeptujecie na kredyt. Rosną wasze pasywa, które zabierają pieniądze z waszej kieszeni. Wzbogacacie bankiera. Część waszego życia odchodzi na to. Tak, korzystacie z rzeczy, kupionej na kredyt, lecz radość od nabytku tej rzeczy szybko przechodzi, ponieważ rzecz, jak narkotyk, daje przelotne odczucie radości, to jest zamianę radości, a nie samą radość. Pozostaje finansowy ciężar. Prawdziwa radość być może tylko od procesu sozidanija i od przypatrywania się tego, że stworzyliście w dobrze sobie i otaczającemu pokojowi {światu}. Powiedzcie, będziecie mogli zjeść jabłko, które jeszcze nie wyrosło? No najwyżej umysłowo. A jakże wtedy można korzystać z rzeczy, maszyny, którzy wy nie zarobili, lub żyć w domu, którego nie zbudowali? Absurd. W takim wypadku wy berecie u przyszłych {będących} pokoleń. I przy tym zakładacie swoją duszę. Wy już nie jesteście wolni, i nie wolni wasze dzieci. A wszystko dlaczego? Dlatego że zahaczyli się za rzeczy, za dobra cywilizacji. Mogę korzystać tylko tym, że stworzył sam, lub tym, że mi zostawili moi przodkowie. Lecz nawet jeżeli korzystam z tego, że mi zostawili moi rodzice, to, jeżeli ja nie to przebędę mnożyć, ono szybko zakończy się. Dawać pieniądze we wzrost Na Rusi gardzili tymi ludźmi, kto dawał pieniądze we wzrost, to jest pod procenty. Ich nazywali Żydami i poddawali prześladowaniu. W Koranie mówi się, że dawać we wzrost - to największy grzech. Jeżeli dajesz pieniądze we wzrost - stawiasz człowieka w zależność od siebie. A to już niewolnictwo. I to bardzo niebezpiecznie nie tylko dla dłużnika, lecz również dla tego człowieka, którego pożycza, tak jeszcze i pod procenty. Objaśnię dlaczego. Na świadomym i podświadomym poziomach dłużnik dąży zwolnić się od ucisku obowiązku. A jeden z wariantów zrobić to - sprzątnąć tego, kogo on powinien był. Nie człowieka - nie problemy. I na podświadomym poziomie idzie potężny atak na tego, kogo powinny były pieniądze. Zwrot obowiązków Oglądniemy dwa wariantu: pierwszy - kiedy powinniście byli, i drugiego - kiedy powinny były wam. Jeżeli powinniście byli Jeżeli do tego momentu wpadliście na sposób wleźć na kredyt, nie rozpaczajcie. Z każdej sytuacji jest wyjście. Przecież wszystkie wypadki w swoim życiu my sozdajem sami. Od razu zestawcie zamiar: "W potrzebny czas i w potrzebnym miejscu ja z wdzięcznością zwracam taką a taką sumę pieniędzy takiemu a takiemu człowiekowi, do obopólnej naszej satysfakcji". Teraz zwrócicie się do siebie i znajdźcie przyczyny tej sytuacji. Określicie, czym stworzyliście sobie obowiązek (sm. wyżej). Po tym stwórzcie nowe sposoby zachowania się i, główne {rzecz najważniejszą}, pojmijcie, że nikt w tym pokoju {świecie} nikomu niczego nie powinien był. Jest tylko odpowiedzialność za siebie i za swoje życie. Obowiązki - to ze starego modelu myślenia. Dlatego przy przejściu w nowy model trzeba zwolnić się od każdych starych obowiązków, inaczej oni was będą trzymać i tworzyć problemy. Mowa idzie nie tylko o obowiązkach materialnych, lecz przede wszystkim o obowiązkach moralnych, moralnych. A dla tego niezbędna odpowiedzialność i dyscyplina wewnętrzna. Nie obowiązkowo oddawać całą sumę od razu, oddawajcie częściami. Oddając pieniądze częściami, oświadczacie o powadze swojego zamiaru. Tylko uprzedzicie o tym tego, kto dawał wam pieniądze. Jeżeli pieniądze były wzięci pod procenty, to, jeżeli jest możliwość, zrezygnujcie z wypłaty procentów. Jeżeli należyci wam I przy tym oddawać nie zbierają się. Typowa sytuacja. Co odbywa się w ten moment na poziomie podświadomości? Jeżeli ktoś wam powinien pieniądze, to obraz tego człowieka jest obecnym w waszej podświadomości i odbiera u was energię, ponieważ uczucia do dłużnika ewidentnie nie twórczych. W duchu obraza, dotknięta ambicja, cierpienia, gniew, czasem konkretna agresja do tego człowieka. Jeden mój pacjent opowiedział mi taki wypadek. - Kilka lat w tył dałem tytułem pożyczki swojemu rodzonemu bratu określoną sumę pieniędzy. Połowę on mi oddał, a inną połowę ewidentnie oddawać nie zbierał się. Przez pewien czas u mnie pojawiły się dziwne myśli o śmierci brata. Wiedząc, że w takich wypadkach trzeba robić, zwróciłem się do swojej podświadomości i zadałem pytanie: "Dla czego mi potrzebna śmierć brata?" Wiecie, Walerij Władimirowicz, ciekawą odpowiedź otrzymałem! Okazuje się, dla tego, by zwrócić obowiązek. Chodzi o to, że mój brat nie żonaty i w razie jego śmierci wszystkie jego mienie przypadnie w udziale mi. U niego, oczywiście, go {je} nie tak wiele, lecz coś jest. Wychodzi, że ta część podświadomości troszczyła się o mnie, o zwrot mi pieniędzy, lecz tylko przez śmierć brata. Ta informacja ja, uczciwie powiedzieć, szokowała. Pojąłem, jak często my upragniony śmierci bliskim i nawet nie pojmujemy tego. A potem dziwimy się: skąd problemy ze zdrowiem! Po tym obcowaniu z podświadomością ja liczne pojąłem. Przebaczyłem bratu tę część obowiązku i życzyłem mu żyć długo. Pamiętacie prawo: dokąd myśl - tam energia, a dokąd energia - tam krew. Co więcej, że już oddaliście swoje pieniądze, jeszcze oddajecie swoją duszę, swoją życiową energię obrazowi tego człowieka. Tym samym osłabiacie siebie. Prócz tego, podświadoma agresja koniecznie wraca do was z powrotem, ponieważ ten obraz znajduje się w waszej podświadomości. Cóż robić? A wszystko bardzo prosto! Przede wszystkim zestawcie zamiar: "W potrzebny czas i w potrzebnym miejscu zwracam pieniądze, które pożyczył takiemu a takiemu człowiekowi, najprzychylniejszym dla mnie i dla tego człowieka sposobem". Teraz te pieniądze obowiązkowo do was wrócą, a jak - niech wasz podświadomy rozum wymyśli samego. Dajcie mu takie zadanie. Lecz to jeszcze nie wszystko. Teraz najważniejsze! Prepraszam dłużnikowi jego obowiązek, to jest zróbcie mu taki prezent. Podarujecie obowiązek. Jeżeli wam nie zwracają, nie żądajcie zwrotu obowiązków. Woźmitie na siebie odpowiedzialność. Wyciągnijcie z tego lekcję. Wtedy, kiedy u was wzięły pieniądze na kredyt, Wszechświat uwolnił was od pieniędzy. To sam oszczędzający wariant oderwania od pieniędzy. Mogliście ich stracić, u was mogliście ich ukraść lub byłyby problemy ze zdrowiem. Ten człowiek, który wziął u was na kredyt, faktycznie was uratował. Prepraszam mu temu obowiązkowi, podziękujecie za lekcję i zróbcie mu taki prezent. Jeżeli wiecie jego adres lub telefon, to obowiązkowo zakomunikujecie o swoim rozwiązaniu. Jedna kobieta na seminarium zapytała: - A można zrobię to umysłowo, tak, by dłużnik nie wiedział, że ja mu przebaczyłam obowiązek? - Lecz wtedy wychodzi, że w głębi duszy chronicie priwiazku do obowiązku i do pieniędzy. Prezent jest prezent. Nawet jeżeli człowiek skrył się w nieznanym kierunku, to wszystko jedno przez znajomych trzeba zakomunikować mu o tym. Umysłowo podarować można tylko w tym wypadku, jeżeli z który był dłużnikiem wcale nie żadnego związku. Jeżeli nie przebaczasz obowiązkowi człowiekowi, znaczy, zabierasz jego duszę. Przecież on powinien był coś zostawić w zastaw. A potrzebna tobie dusza innego człowieka, kiedy ze swojej-to jeszcze do końca nie zorientował się? Kiedy przebaczacie obowiązkowi, w waszej podświadomości, w waszej duszy zwalnia się miejsce dla nowych ludzi, pieniędzy, znajomości. I ta energia, którą wydaliście na próby zwrócić obowiązek, wraca do was z powrotem. Dając innemu swobodę, zwalniasz się samego od sztuczności tego pokoju {świata} i od priwiazki do rzeczy. Ot jeden przykład z seminarium. Kobieta przebaczyła obowiązek swojej znajomej, i sprawy raptownie poślij pod górę. Już przez miesiąc ona zainkasowała, znacznie przekraczające sumę obowiązku. I bez szczególnych wysiłków. To jest pieniądze nią wróciły od razu, jak tylko ona przestała naprężać siebie i Wszechświat. Prócz tego, kontakt z tym człowiekiem normalizowały się. Inny wypadek. - wiecie, - opowiedział jeden mężczyzna, - ja miałam bardzo ciekawą sytuację. Mój znajomy powinien był mi pieniądze. Zadzwoniłem mu i powiedziałem, że daruję te pieniądze, że on mi może ich nie zwracać. Otóż, następnego dnia znajomy przychodzi i zwraca wszystkie pieniądze. A sam przestraszony taki. Ja mu mówię, co to jest mój prezent, doskonale szczerze. Na wasze książki powołał się. Ten jego niedużo uspokoiło. Lecz pieniądze on wszystko jedno zostawił i odszedł. Mi teraz jak odnosić się do tych pieniędzy? - Wycenicie to tak, że Wszechświat zrobił wam czuły prezent. Ot inny przykład, którym z nami podzielił się uczestnik jednego z seminariów. - Znajomy powinien był mi określoną sumę pieniędzy. Przebaczyłem mu obowiązek, zadzwoniłem i zakomunikowałem o swoim prezencie. Sprawy u mnie i naprawdę poślij dobrego. Szybko zwróciłem sobie pieniądze. A przez miesiąc ten człowiek przychodzi i znów prosi. Co robić? Mówię mu: "Wasilij, ja przecież tobie podarowałem przyzwoitą sumę pieniędzy, lecz oni nie pomogli tobie dorobić się bogactwa, znaczy, głupio z mojej strony robić to samo. Ja nie dam tobie pieniędzy i przy tym życzę wszystkiego samego dobrego". Wywiecie, on nie obraził się. A po upływie pewnego czasu przyznał się: "Siergiej, wiesz, ja myśląc, ty spiatił, kiedy odpisał mi obowiązek. Myślę, daj spróbuję jeszcze raz, a nuż on psich i da jeszcze pieniędzy. Lecz okazałeś się normalnym. A za ten prezent - ogromne dziękuję!" Dawać lub nie dawać? Brać lub nie brać? Ot w czym pytanie! Jeżeli do was przyszedłeś i coś proszą, pomyślcie. Pora coś oddać pokojowi {światu}. Lecz co? Oddać można tylko ten, że masz. A co u nas nieskończenie wiele? Miłości, radości! Ot to i zacznijcie darować ludziom. Jeżeli są wolne pieniądze, to dajcie pieniędzy, lecz tylko nie tytułem pożyczki! Dajcie prosto tak, by potem nie męczyć się od oczekiwań i wątpliwości. To jest podarujecie! Odda - odda, nie odda - nie odda. Teraz jaka różnica?! Pomogliście człowiekowi, zrobiliście dobrą sprawę. Jeżeli pieniądze dać nie możecie lub nie chcecie, to objaśnicie, że na kredyt wy nie dajecie, a podarować taką sumę pieniędzy na dany moment nie możecie. Lecz gotowi pomóc czymś innym. Zazwyczaj ludzi mówią "tak" idź "nie", obawiając się, że nimi nie oddadzą pieniądze. W takim wypadku w duchu - strach. Te pieniądze nie pójdą na pożytek. Dlatego bardzo z powagą, jakie uczucia i obrazy u was w duchu. Bardzo ciekawie obserwować za reakcję ludzi, kiedy nimi darujesz pieniądze. Jakoś przyszedł do mnie znajomy i prosi 100 dolarów na kredyt na jeden miesiąc. Taką sumę na ten moment mogłem doskonale bezbolesno podarować. - wiesz, - mówię mu, - ja nie daję pieniądze na kredyt. Zasadniczo. Nie chcę, by ludzie ode mnie jakimś obrazem zależeli. - Znaczy, "nie", - powiedział on zgubienie i skierował się do wyjścia. - Znaczy, "tak", - powiedziałem. - Ja tobie ich podaruję! Powstała pauza. Sądząc po spojrzeniu, przyjaciel próbował coś uświadomić sobie, pojąć z moich słów. - Tobie przecież potrzebne pieniądze, - kontynuowałem. - I oni są u mnie. I ja tobie ich dam. Lecz dam prosto tak. To jest podaruję. - Dobrze, - zgodził się on, - przyjmuję prezent. Duże tobie dziękuję! A przez miesiąc też obdarzę tobie. Równo przez miesiąc znajomy przyszedł do mnie i podarował ciekawą książkę, w której leżało 100 dolarów. Jeżeli wam potrzebni pieniądze, nie będziecie śpieszyć się pożyczać {zajmować}. Jeszcze raz siebie zapytacie, a rzeczywiście mi tak trzeba ten, na co chcę te pieniądze wydać. Już wiecie, że w tym życiu pieniądze niczego nie rozwiązują. To tylko środek. Rozwiązują ludzie. A raz nie środków, to gdzieś w głębi duszy wy lub nie gotowi mieć to, na co prosicie pieniądze, lub ono wam doskonale nie trzeba, dlatego że może zburzyć. Pamiętam, jak kilka lata w tył odmówiły swojemu krewnemu w prośby dać pieniędzy na kredyt. On potem dziękował mi: - wiesz, ja tobie bardzo wdzięczny. Ty wtedy, kiedy nie dał pieniędzy, dosłownie uratował mnie. Chodzi o to, że my z przyjacielem zdecydowaliśmy włożyć pieniądze w jedną sprawę. On wtedy pieniądze znalazł. Założył mieszkanie na kredyt. A ja - nie. Ty mi odmówiłeś, inne - też, a mieszkanie zapisane na żonę, i ona w ogóle mi skandal zatoczyła. "Ty że?! - krzyczała. - Chcesz nas po pokoju {świecie} puścić!" Na ogół, firma okazała się dęta, i przez miesiąc przyjaciel został bez pieniędzy i bez mieszkania. Ot tak-to. Jest jeszcze ciekawy moment. Kiedy bierzesz pieniądze na kredyt, to według prawa zachowania energii oddajesz w zamian swoją duszę (jeżeli nie mienie). Trafnie, jeżeli zakładasz swoje mienie, to odtąd ono do ciebie nie należy, i nimi na eniergieticzeskom poziomie kieruje inny człowiek. A znaczy, rośnie twój wewnętrzny niepokój. I ten ciebie osłabia. Zrobimy pewne wyprowadzenia. Czym więcej w człowieku miłości i szacunku do siebie i otaczającemu pokojowi {światu}, tym mały w jego życiu obowiązków. Nikt nikomu niczego nie powinien był. My wszystko - jedyna całość. Stąd staje się zrozumiały postulat: "Czym więcej otdasz, tym więcej otrzymasz". W ogóle u człowieka dla życia jest wszystko niezbędne. To dane mu już przy urodzeniu. Tak dlaczego zaś my wszystko czegoś prosimy? Nam zawsze mało. To u rodziców, to u państwa, to u Boga w modlitwach. U Przyrody bierzemy i nie zwracamy. A żebrzących potępiamy. A nie nasze to odbicie? Jeżeli wam na coś brak pieniędzy, to to znaczy, że wy nie wykorzystacie w pełnej mierze swoje zasoby. Zwrócicie się do wnętrza siebie. W każdym z nas skryty nieskończone źródło bogactwa. Przy czym tu jest jeden pozorny na pierwszy rzut oka paradoks. Czym więcej zaczynacie nabierać z tego źródła, tym więcej bogactwa tam staje się. To jest czym więcej dajesz, tym więcej przybywa. Lecz jest jedna umowa. Robić to trzeba z czystymi myślami, z miłością. Przy tym, zauważcie, żadnych obowiązków! CENY Teraz dawajcie pomówimy o cenach. To w ogóle jeden z ukochanych tym tak zwanego mieszczanina. Co takiego cena? Jak formują się ceny? Dlaczego oni nieskończenie rosną? Pamiętacie, po marksizmie nas uczyli się, że cena towaru składa się z nakładów na wyrób ostatniego plus rentowność. Lecz to po Marksu, a jak odbywa się ten proces w życiu? Na przykład, w 2003 roku u nas w Krymie był bogaty urodzaj na owoce i warzywa. Należycie {zgodnie z} i cena ich na rynku była poniżej w dwa-trzy razu w porównaniu z nieurodzajnym 2002 rokiem. Lecz przecież nakłady i w tym i w innym roku były wzorowo jednakowymi. To tylko w lata radzieckiej władzy, kiedy były utrwalane ceny, kołchoz niezależnie od urodzajności powinien był sprzedawać lub, jeszcze dobry, "przekazywać" państwu produkcję po utrwalanej cenie. Teraz wyobraźcie sobie krawat od jakiegokolwiek Wispuczczi za 300 dolarów. Czyżby on rzeczywiście tyle stoi? Tak. Ten jego cena. Dlatego że producent włożył w niego {nie} określony obraz. I dlatego jest popyt na takie krawaty. Liczy się, że nosić krawaty od Wispuczczi - to prestiżowo, to przejaw dobrego smaku. Lecz osobiście dla mnie krawat - to symbol pętli na szyi. Dlatego mi on w ogóle nie jest potrzebny, nawet za darmo. Po tym powodzie jest dobra "brodata" anegdota. Spotykają się dwa nowych rosyjskich w Paryżu. Jeden innemu chwali się: - Patrz, kupiłem krawat od Bartolinni za 100 dolarów. - No ty i łochanułsia, - odpowiada mu inny. -Na sąsiedniej ulicy ci zaś krawaty sprzedają za 1000 dolarów. To jest cena - to rezultat współzależności popytu i oferty {zdania}. Cena towaru wyjaśnia się nie tym, że i ile zatracone na jego produkcję, a popytem na towar u konsumenta. Prócz tego, popyt na towar nierozerwalnie związany z jego pożytkiem, jakością i osobowością producenta. Liczy się, że na rynku towarów i usług ceny składają się żywiołowo. Lecz to tylko tak zdaje się na pierwszy rzut oka człowiekowi niewtajemniczonemu. Rynek - to ogół ludzi: producentów i konsumentów. Dlatego ludzie aktywnie mogą wpływać na chód zdarzeń, formować popyt i podaż. Na przykład, w jednym ze swoich wystąpień w telewizji znany miliarder zros przepowiedział upadek na giełdzie papierów wartościowych jednych akcji i wzrost innych. Po tym wywiadzie akcjonariusze i brokerzy rzucili się na rynek urzeczywistniać priednaczertannbie Sorosom. Wychodzi, że on nie przepowiedział, a zmodelował sytuację na rynku. W ostatnich czasach, z rozwojem reklamy, można w ogóle sformować wściekły popyt na doskonale głupie i bezużyteczne towary. Przypomnicie sobie "Tamagoczi", "Jo-jo", lalkę Barbi i dr. Dlaczego taki możliwy? Tak dlatego że duża część ludności znajduje się w hipnotycznym śnie i doskonale nie pojmuje sedna odbywających się zjawisk. Kto taki zombi? To człowiek, który oddał swoją wolę innemu. Takim człowiekiem lekko kierować, zwłaszcza przez mass media. Poobserwujcie za otaczające ludźmi, za siebie, i pojmiecie, że moje słowa nie gołosłowni. Właśnie dlatego chcę przez swoje książki i treningi obudzić ludzi, pomóc nimi zwolnić swoją myśl, swoją wolę. Dlaczego ceny na pewne towary obniżają się? Tak dlatego, że pojawiają się nowoczesne technologie. Na przykład, pierwsze magnetowidy kosztowały więcej od tysiące dolarów, a w naszym kraju za widik można było zdobyć samochód. Teraz ich cena w 10 raz mały, ponieważ pojawiły się DVD-adaptery. I to normalny proces. Lecz niskie ceny nie zawsze dobro. Niska cena towaru doprowadza w ostatecznej sumie do obniżenia zainteresowania do produkcji danego towaru, do niskiej rentowności. Przecież zysk od sprzedaży takiego towaru nieznaczna, a znaczy, i nie stoi go {je} produkować. W lata radzieckiej władzy urzędnicy specjalnie zaniżali cenę na pewne towary, zwłaszcza na sielchozprodukcyju, by trzymać raboczichi chłopów w posłuszeństwie, w charakterze niewolników. Na przykład, ceny zakupu na ziarno, mleko, ziemniaki i inne artykuły były poniżej ich koszty własne. To doprowadzało do stałego deficytu wszystkiego i wszystka, do nieskończonych kolejności, do urawniłowka, i w ostatecznej sumie - do degradacji ludzi i produkcje ogólnie rzecz biorąc. Przecież człowiek powinien był otrzymywać godną płacę za swoją pracę, powinien otrzymywać zysk. Dlaczego rosną ceny na pewne towary? Jak już mówiliśmy, cena wyjaśnia się popytem na ten towar i jego pożytkiem. Lecz nie tylko. Z powagą jeszcze i wewnętrzny stan człowieka, którego produkuje, sprzedaje i będzie kupować towar. Zauważyłem jedną właściwość. Kiedy człowiek szanuje i ocenia siebie i swoją pracę, on taki sam odnosi się i do innych ludzi. Pieniędzy u niego dosyć i stosunek do cen spokojne i poprawne. Chaos, nieład z cenami są obecnym tam, gdzie jest ludskaja zachłanność, strach i głupota. Wychowawszy w sobie umiarkowanie, spokój i mądrość, w tej liczbie i finansową, zawsze znajdziecie potrzebny towar przepięknej jakości i za dobrą cenę. W poszukiwaniu skarbów Ot już godzina, jak nasz łazik szybko pędziła po półwyspie Chałkidiki - temu tajemniczemu rajowi Grecji, jak go {je} nazywają sami Grecy. Pędził do tego miejsca, gdzie, jak przypuszcza się, zakopani skarby i, być może, nasze marzenia. Chałkidiki - ten majestatyczny półwysep - przypomina trójząb, przeszywający Egiejskoje morze. W głębokiej starożytności wierzyli, że ci skaliści, trudno dostępnych teren byli mieszkaniem gigantów, którzy walczyli z bogami. Kassandra - najbardziej zachodni "palec", położony bliżej do Sałonikam, nazwany na cześć współczesnego i stratiega, a później następcę Aleksandr Wielkiego - Kassandra. Sitonija - "palec średni" półwyspu. Nazwa go odbywa się w imieniu syna boga Posiejdona - Sitona. Afon - ostatni i najładniejszy z trzech "palców". Ten półwysep jest zamieszkały przeważnie mnichami. To miejsce stało się duchowym rajem prawosławia. Więcej od 1000 lat w tył, w 885 roku, bizantyjski imperator Wasilij I ogłosił Afon wyjątkowo miejscem pobytu mnichów i pustelników. Święta góra Afon magicznie wznosi się nad morzem na 2033 metra. Ona nazwana w imieniu giganta Afona, który, zgodnie z legendą, rozwścieczywszy się, wyrwał ogromną bryłę, próbując razić nią bogów. Do najdroższego teren, według słów Aniestisa, było zupełnie blisko. Nasz oddział uzupełnił się. Oprócz mnie, Walentina i Jakow, w maszynie jechały janis i Christofor. Janis był innym Aniestisa i dawno pomagał mu w poszukiwaniu skarbu. To był młody chłopak mocnej budowy ciała. Sądząc po jego spojrzeniu - dobry i spokojny. Christofor był już w wieku. Z wyglądu mu było koło sześćdziesięciu lat. Go {je} można nazwać rodowym kładoiskatielem, ponieważ jego ojciec Panaj-otis niegdyś rzeczywiście znalazł skarb. Jeszcze wczoraj Walentina wtajemniczyła mnie w tę historię. - Słuchaj, jak ten było, - początki opowiadanie Walentina. - U Aniestisa jest znajoma Marianna. Ty ją pamiętasz, ona była -- u ciebie na przyjmowaniu w zeszły twój przyjazd. Otóż, ją dziadek Panajotis, kiedy jeszcze był pannom młodym, siedział w więzieniu z jednym zamkniętym. Temu siedzieć dożywotnio, i on powiedział Panaj-otisu za jego dobroć, że w takim a takim miejscu zakopany skarb. Tocznieje, dwa skarbu. - Prosto jak u Diuma w "Hrabi Montie-Kristo",- przerwałem {wybiłem} Walentin. - Ściśle, - zgodziła się ona. - No, słuchaj dalej. Dziadek przez kilka lat wyszedł na swobodę i jeden skarb znalazł, a drugiego - nie. I ot u Marianny kilka razy było przywidzenie. Jej babka w tym przywidzeniu przychodziła do niej i mówiła o skarbach. Marianna myślała, co to jest u niej przywidzenia. Ona nie wiedziała historię dziadka. A ojciec Marianny Christofor wiedział i dawno szukał ten drugi skarb. I kiedy Marianna opowiedziała o swoich przywidzeniach ojcu, tego aż podskoczył w miejscu. I on nią powiedział, by następnym razem zapytała u babci, gdzie drugi skarb. Następnego dnia u Marianny znów było przywidzenie, i ona zapytała babcię o skarbie. Ta powiedziała: "Żyjecie na nim". - "Co znaczy - żyjecie?" - zapytała Marianna. "Bo i znaczy, - odpowiedziała babka. - Skarb jest zakopany pod domem". Przedstawiasz, - powiedziała Walentina niedużo w podnieceniu, - skarb u nich pod domem. W ogóle płeć {podłoga}-Grecje żyje na złocie i nie wie o tym. - Tak dlaczego zaś oni nie wykopią go {je}? - zapytałem. - Tak trzeba ściśle miejsce określić, nie burzyć zaś wszystek dom! Tym bardziej nagle u Marianny przywidzenie jest złudnie. Może, babka zdecydowała zażartować sobie lub zemścić się. Okazuje się, babka była niedużo, jak to mówią, wytrącony z równowagi. A ostatnie lata życia u niej w ogóle pamięć odmówiła. - Prócz tego, - wstawiłem, - sam Marianna, w jakim stopniu pamiętam, kobieta niedużo histeryczna. I osobiście ja bym nie ufał ją przywidzenia. - Tak, - zgodziła się Walentina, - pewne problemu z psychicznym zdrowiem u niej są, ja to też zauważyłam. Lecz ona bardzo czuły, i momenty jasnowidzenia u niej kilka razy były. - Na Ogół, - kontynuowała Walentina, - Christofor teraz zaniepokojony, jak dostać skarb spod w domu. Oni z Aniestisom już wszystkie obłazili w piwnicy z wahadłem i przyrządem. Lecz ich minoiskatiel i wahadło każdy raz pokazują nowe miejsce z różnicą w dwa-trzy metra. Aniestis mówi, że ten przyrząd już przeżył się, i chce kupić w Rosji nowy przyrząd, więcej czułego. Jak tylko on jego zdobędzie, od razu zaczną kopać. Łazik zatrzymał się w lesie koło gruntowego drodzy. Aniestis powiedział coś na greckim języku. Walentina przeprowadziła: - "Poczekajcie mnie tu, - powiedział on, - a pójdę na zwiady". Słuchaj, - powiedziała Walentina, - a przecież u nas teraźniejszy oddział partyzancki. Przecież my jesteśmy wszystkimi dziećmi Greków-partyzant. - To dziedziczność, - zrobiłem zamknięcie. Aniestis wrócił przez minutę i powiedział, że wszystko czysto. - Do czego takie ostrożności? - zapytałem naiwnie. - No jakże, - powiedziała Walentina poważnie. - Po greckich prawach poszukiwania skarbu bez specjalnego pozwolenia zaprieszczeny. Za to można otrzymać duży mandat lub nawet termin. - Tak dlaczego by nie wziąć pozwolenie? - Ono drogo stoi. A nuż skarbu tam nie - pieniądze będą na próżno wydani. Podjechaliśmy samochodem do zdroju i wyładowały niezbędne narzędzia. Janis siadł za kierownicę i odpędził łazik pogłębszy w las, by go {je} nie było widać z drodzy. - Ja teraz jeszcze raz wszystko sprawdzę, - powiedział Aniestis i dostało swoje wahadło. On wyglądał nadzwyczajnym obrazem. Takiego ja jeszcze nie widziałem. To była aluminiowa rurka 40 centymetrów długość i 5 centymetrów o średnicy. Rurka była połączona ze sprężyną. Aniestis dwoma rękoma trzymał się za sprężynę, a rurka kołysała się to do góry i na dół, to wprawi-w lewo, to po kręgu. Wpierw on odszedł na dużą odległość od zdroju, i rurka była praktycznie nieruchoma. Potem on zaczął podchodzić bliżej, i wahadło zaczęło kołysać się bardziej. On chodził wokoło zdroju, ścisnąwszy sprężynę na poziomie pachwiny, a przyrząd chybotał się w różne strony, to bardziej, to słabieje. U mnie nagle pojawił się nadzwyczajny obraz. Ja nie wytrzymałem i zapytałem Walentin: - Waleczka, popatrz, proszę, że tobie przypomina wszystko to? Może, ja jednego takiego "nienormalnego"? - Słuchaj, - powiedziała ona, - tak przecież ten podobnie na to, jak mierin biega za kobyłą i trzęsie swoim... My z Walentina długo śmialiśmy się, starając się robić to jak najciszej. Pochodziwszy tak wokoło zdroju, Aniestis wziął minoiskatiel, nastawił go {je} na potrzebną częstość i zaczął badać przestrzeń z lewej strony od zdroju. Przy przybliżeniu do określonego miejsca przyrząd wydawał charakterystyczny pisk. Jak tylko Aniestis oddalał się odtąd, przyrząd milkł. - Ot to miejsce! - uroczysto powiedział Aniestis, wskazując na nieduży pięć kopiejek w trzech metrach z lewej strony od zdroju. - Kopać będziemy tu. Christofor wziął maczetie i zaczął rąbać krzak dzikiej róży, który nie dawał podejść się do najdroższego miejsca. Janis i Jakow uzbroili się łopatami i zaczęli kopać ziemię. Kopać było lekko, ponieważ gleba była piaszczysta, a na głębokości koło półmetra szedł jeden piasek. Walentina i Aniestis stali na strzemieniu. Kiedy janis i Jasza zmęczyli się, my z Christoforom zmieniliśmy ich. Sprawa szła szybko. Jama rosła, lecz zanim było żadnych rezultatów. Nagle Christofor wydał przyciszony krzyk. On ewidentnie coś znalazł. Wszystko rzucili się do niego. U niego w ręce była miedziana moneta, i on miłosno oczyszczał ją od piasku i ziemi. - Moneta grecka, - powiedział Aniestis z rodzajem znawcy, - najprawdopodobniej, początek dwudziestej powieki. To dobry znak. Kopiemy dalej. Łopaty zarobiły aktiwnieje. Aniestis jeszcze raz obszedł jamę z przyrządem i powiedział, że trzeba przesunąć się niedużo lewieje. Przez pięć minut przyszła myjąc kolejność wykrzyknąć. Łopata wydała przyciszony dźwięk i uparła się w coś twarde. Janis podskocził i zaczął pomagać mi wyciągać jakiś płaski przedmiot. To okazała się gliniana skorupka od dzbana. Aniestis coś wykrzyknął na greckim i zaczął kopać sam. Minut przez dziesięć nas wyciągnęło z jamy kilka brudnego-żółtych skorupek, którzy niegdyś byli dużym dzbanem litrów na pięć-siedem. Lecz żadnych skarbów nie było. - Złoto było, - powiedział Aniestis, - lecz jego kto -- to już wziął. - Z pewnością, dlatego Jasza było trudno coś zobaczyć, - przypuściła Walentina. - Ściśle, - powiedział Jakow. - Mi teraz przyszła taka myśl, że ten mężczyzna, który zakopał skarb, pojawił się tu przez pewien czas i wykopał go {je}. Nie niepotrzebnie zaś mi było to przywidzenie. Christofor spróbował jeszcze pokopać troszeczkę, lecz bez jawnego entuzjazmu. Wszystkim było zrozumiale, że skarb wykopali do nas. - To dziwny, - powiedział Aniestis, - dlaczego przyrząd pokazywał obecność skarbu? Nie mógł zaś on reagować na jedną miedzianą monetę. - Ten przyrząd bardzo czuły, - powiedziałem, - i on reaguje na myśli tego człowieka, który z ich korzysta. W danym wypadku u ciebie były myśli o skarbie, było silne życzenie znaleźć go {je}. U fizyków jest taka wypowiedź: "Rezultat eksperymentu zależy od oczekiwań ekspierimientatora". Walentina przeprowadziła. - Być może, - powiedział Aniestis. - No niczego, prędko z Rosji mi przywiozą inny przyrząd za dwie tysiące baksow. Ot wtedy popatrzymy. W każdym wypadku my jesteśmy bliskie do celu. U mnie jest jeszcze dwa słusznych teren. Nasz oddział partyzancki zebrał narzędzia i skierował się do maszyny. Wszystka droga w tył burzliwie dyskutowały przeszły dzień, dzielili się wrażeniami i układali plany na będące. Wszystko czuli się bardzo dobrze, nastrój był przepięknym. Wrócili do domu już późnym wieczorem. - No ot, - powiedziała Walentina, kiedy byliśmy już w domu. - Przyjechało seminarium przeprowadzać, a samego kładoiskatielem stał się. Trafnie, o seminarium. Jutro tobie przed ludźmi występować, a mi przeprowadzać. Trzeba odpocząć jak się należy. "Tak; nadzwyczajna wyszła u mnie przejażdżka, - myślałem, pogrążając się w sen. - A niech tam nie znaleźli skarb, za to popracował fizycznie na świeżym powietrzu. Plus romantyka. Że opowie po przyjeździe do domu. A być może, i książkę napiszę o tym". ŹRÓDŁA PÓJŚCIA PIENIĘDZY Drogi czytelnik, przepraszam zadać nieskromny i w jakimś stopniu naiwne pytanie: "Wam potrzebni pieniądze?" Jeżeli wy nie pustelnik i żyjecie nie w lesie, to wam rzeczywiście potrzebne pieniądze. Wtedy gdzie ich wziąć? I jakie w ogóle istnieją źródła pójścia pieniędzy? My z nas, dyskutując temat pieniędzy, już zestawiliśmy nową myśl-zamiar: "Pieniądze przychodzą w moje życie lekko, różnymi drogami i sposobami". Teraz nam zostało oglądnąć te drogi i sposoby ich pójścia w nasz pokój {świat}. W przepięknej książce R. Kiosaki "Kwadrant pieniężnego potoku" opisani cztery podstawowych źródła odbioru gotówek pieniężnych środków. Książka rzeczywiście nadzwyczajny i bardzo bliska po duchu nowego modelu świadomości. Ot jego schemat: Praca po najmie Posiadłość przedsiębiorstwem Indywidualna pracownicza działalność Inwestowanie Dodałem do tego schematu jeszcze dwa źródła, o których nie wspomniałem R. Kiosaki. To - społeczne dotacje (w tej liczbie emerytura) i, jak najważniejszy, prezenty Wszechświata. U mnie wyszedł taki wykres: Określicie, w jakim sektorze (lub sektorach) znajdujecie się wy. Zestawcie swoje sprawozdanie o dochrdach. W danej książce szczegółowo oglądniemy wszystko sześć źródeł pieniężnego potoku. Zaczniemy z pierwszego i samego rozpowszechnionego. Praca Dla początku nauczymy się pochodzenia i semantycznego pola tego słowa. W driewnierusskom języku słowo praca, robota oznacza "niewolnictwo", "niewola". To zrozumiale i dla niewtajemniczonych. Przecież korzeń w tym słowie niewolnik. Rabo-tati - "znajdować się w niewolnictwie". Obszczesławianskij korzeń "orb" ("niewolnik") w więcej starym znaczeniu - "mały", "słaby", "bezradny", "sierota". Łacińskie "orbus" oznacza "pozbawiony cokolwiek", "który osierociał". Indoeuropejska korzeniowa podstawa "orbh" oznacza praktycznie to samo. Wtedy, być może, słowo praca dobra? No że zaś, sprawdzimy. Korzeniowa podstawa tego słowa identyczna taki sam w słowach uraz, trup i truć. W driewnierusskom języku to słowo oznacza "trudność", "niepokój", "troska", "cierpienie", "boleść", "choroba". Jak widzimy, to słowo niesie w sobie także nieliceprijatnyj obraz. Tak cóż robić? Jak nazywać to, czym zajmuję się? Jest kilka wariantów: - ukochana sprawa; - twórczość, sozidanije; - pomoc ludziom; - ucieleśnienie marzenia. Możecie wymyślić swój wariant. W ogóle-to nie z powagą, JAK podaje się wasza działalność. Ważny OBRAZ, który stoi za tym słowem. Dlatego że pokojem {światem} kierują obrazy. Jeżeli dziecko od dziecka przyjmuje negatywny obraz pracy swoich rodziców, to na poziomie podświadomości idzie ottorżenije. To może przejawić się w apatii, lenistwa, niechęci uczyć się, nieobecności pracy na przyszłość. No, samych posądzicie, jaki obraz może złożyć się u dziecka, który widzi ponure osoby dorosłych, spieszaszczich do pracy. Rodzice "nadwerężają się" po budziku wcześnie rano z pościeli. Nimi niegdyś poobcować z maluchem. Oni będą śpieszyć się. Lecz dlaczego? Dlatego że nimi kieruje strach. Strach stracić tę pracę. Tak cóż napisane u nich na osobach? Jakie uczucia w ten moment oni oddają swoim dzieciom? A wieczorem, po zwrocie z pracy, kładą się na kanapę przed telewizorem, które zmęczyli się, wyczerpanych, ssą swoje piwo. I znów nie czasu poobcować. A na wyjściowych "trzeba oderwać się po pełnym programie", zapaść w półsen. No, jak wam taki obrazek? Koszmar! Lecz dla wielu - to norma. Ciekawie, ŻE wielu ludzi wymawia lub myślą, kiedy wieczorem wracają z pracy do domu. Zazwyczaj ten takie zdania: "No, nareszcie-ten ja wyrwał się!" lub "Zwolnił się od spraw". A przecież ten, że mówię lub myślę, wydaje mój wewnętrzny stan. Stan nieswobody, to jest niewolnictwa. Trafnie, a wy nigdy nie zamyślaliście się, dlaczego dzieci żyją bardzo lekko i praktycznie nie męczą się? Tak dlatego że oni NIE PRACUJĄ! - Tak cóż robić? - zapytacie wy. - Przecież żyć-to jakoś trzeba. Pieniądze-to trzeba zarabiać. No, po pierwsze, JAKOŚ żyć nie trzeba. Jakoś - to nie życie, a przeżycie. To jest odejście z życia. Takie małoradosne życie wychodzi właśnie dlatego, że dużą część swojego czasu, swojej życiowej energii oddajecie pieniądzom i rzeczom. My to już rozbieraliśmy w początku książki. Po drugie, trzeba zmienić {zdradzić} OBRAZ, obraz waszego życia, a więc, i waszej działalności, ponieważ wasza działalność - to duża część waszego życia. Przedstawcie teraz taki obraz. Rodzice razem z dzieciętami rano wstają radosnych, szczęśliwych, śpiewają pieśni. Wychodzą na swoją ziemię, witają Wszechświat, obchodzą swoje dobra rodzinne, zrywają którzy spodobali się plon. Kąpią się w strumieniu lub stawowi. Razem tworzą swój przepiękny rajskij ogród. Właśnie razem. A kiedy syn pyta mamę: "Mama, a dokąd ten tata zbiera się odchodzić? Mu że, z nami nieciekawie?" - to mama spokojnie odpowiada: "No że ty, jesteś synuś, nam wszystkim bardzo dobrze. Lecz w tym pokoju {świecie} jeszcze są ludzie, którzy cierpią od chorób, na którego bardzo smutno, którzy w żaden sposób nie mogą znaleźć spokrewnioną duszę. I twój tata idzie pomagać tym ludziom. On robi bardzo dobrą, dobrą sprawę. On chce, by i inni ludzie żyli powodzenia". - "To dobrze, - mówi syn, - ja, kiedy wyrosnę,, jak tata, będę pomagać ludziom". Dwie różne obrazki, dwa różnych obrazu. Jaki pragnie wybrać wam? Długotrwały czas u mnie za słowem "praca" stał negatywny obraz, i dlatego starałem się nie używać to słowo w swoim leksykonie. Zastąpiłem go {je} na inne słowa, które doprowadzone wyżej. I były bardzo dobre rezultaty. Praktycznie przestałem męczyć się, robiąc swoją sprawę. I sam charakter mojej działalności zaczął zamieniać się. Lecz ot pewnego razu na jednym z moich seminariów wstała kobieta i powiedziała: - Walerij Władimirowicz, a u mnie za słowem "praca" inny obraz. Przecież to słowo można rozłożyć inaczej, nie tak, jak w etimołogiczeskom słowniku: PRACOWAĆ W driewniesławianskoj kroniki (i w egipskiej mitologii) Ra - to bóg słońca. Innymi słowami - to słoneczna, żywotworiaszczaja ipostaś Wsiewyszniego. "Botat′" - to mówić (pamiętacie znane zdanie: "Po suszarce do włosów botajesz?"). Wychodzi "Pracuje" - to mówi Ra. To jest "pracować" - tworzyć, tworzyć żywe, dawać życie wszystkiemu, jak bóg słońca Ra. Ja jestem bardzo wdzięczny tej kobiecie. I teraz spokojnie używam słowa "praca". Lecz teraz, jak pojmujecie, u mnie za tym słowem stoi doskonale inny obraz, boski. Jak znaleźć ukochana sprawa? Jak określić, dokąd skierować swoje starania, jaką sprawą zajmować się, by ono przynosiło radość, moralną i materialną satysfakcję? Okazuje się, w tę część życia, która sprzyja maksymalnemu otworzeniu siebie. W sferę waszego marzenia. A jakie wasze marzenie? Dla czego żyjecie? Już niejednokrotnie pisałem o tym, że u wielu ludzi nie marzenia, celuj i sensu życia. To jest oni nieosoznanno nie chcą żyć w ogóle. I to straszno! Co być może strasznieje zdrady swojego marzenia? A przecież z powagą robić i uczyć się w życiu to, że podoba się, do czego leży wasza dusza; to, że chce wasze serce; to, że sprzyja waszemu rozwojowi. Dlatego zapytacie siebie: Czym chcę zajmować się w życiu? Co umiem robić dobrze? Jaka działalność będzie przynosić radość mi i ludziom? Przypomniał sobie historię, opowiedzianą przez uczestniczkę mojego seminarium. My akurat dyskutowaliśmy ten temat. I ktoś w sali zapytał: - Walerij Władimirowicz, no jak jednakże znaleźć swoja sprawa, jeżeli nie wiesz, czym pragnęłoby zajmować się? Rękę podniosła młoda kobieta: - Można odpowiem na to pytanie? Myślę, mój osobisty przykład pomoże wszystkim uczestnikom seminarium. Po specjalności ja jestem wykładowca fizyki i matematyki. Przepracowała kilka lat w szkole, lecz z początkiem przebudowy pojęła, że na płacę nauczyciela można tylko pozostawać przy życiu. Dlatego jaustroiłaś domrabotnicejk jednej zamożnej kobiecie (trafnie, to ona dała mi poczytać książkę Sinielnikowa, i po tym u mnie poślij w życiu zmiany). Płaca myjąc była w dwa razy wyżej, czym w szkole, lecz, jak pojmujecie, ta praca nie urządzała mnie w moralnym planie. Myjąc dusza rwała się do czegoś większego. I ot pewnego razu pani domu poprosiła mnie ostrzyc ją: - Świata, wyrównaj mnie, proszę. - No że wy, Natalja Iwanowna, ja i nożyc-to w rękach nigdy nie trzymałam. - Nie niepokój się! Bierz nożyce. Mi fryzurę zepsuć niemożliwie. Wzięłam nożyce i zaczęłam strzyc. Strzygła powoli, uważnie. Bardzo silnie starała się. Kiedy zakończyła, silnie niepokoiła się, czekała, że powie gospodyni. - Słuchaj, Swietłana, - powiedziała ona zachwycenie, oglądając swoje włosy w lustrze, - mnie jeszcze nikt nigdy tak dobrze nie równał. Tak u ciebie talent! Następnego dnia ja należyty byłam iść na giełdę pracy. Tam stałam na obliczeniu. I "przypadkowo" zobaczyła ogłoszenie, że za tydzień zaczynają się bezpłatni dwumiesięczni kurs fryzjerów. Ja od razu na nich zapisałam się. Po zakończeniu tych kursów mi zaproponowali miejsce w jednym salonie, lecz z jedną umową: ja należyty byłam przejść naukę wizażu i makijażowi już za swoje pieniądze u jednego znanego majstra w Dniepropietrowskie. Za rok liczyłam się najbardziej lepszym majstrem w swoim mieście. A teraz u mnie swój salon. I teraz do mnie jeżdżą uczyć się z innych miast. Okazuje się, - zakończyła swoje opowiadanie Swietłana, -ja od dziecka marzyłam robić ludzi ładnymi. Lecz poszła w pedagogicznego, dlatego że tak chcieli moi rodzice i być nauczycielem liczyło się prestiżowym. Dziękuję wam, Walerij Władimirowicz, i dziękuję Natalje Iwanowna (my teraz z niej przyjaciółki). Pomogliście mi znaleźć swoje marzenie i swoją sprawę. Niewątpliwie, że ukochana sprawa powinna była przynosić wam radość. Wy jesteście pomyślni. Was chwalą, aprobują wasze działania. Wy - majster swojej sprawy. Wielu ludzi w siłę kłamliwych życiowych ustanowok i przekonań dużą część swojego życia zajmuje się nieukochaną sprawą. Oni pracują, jak już wyjaśniliśmy, ze względu na pieniądze, znajdując się w zależności od nich i od tych ludzi, którzy wypłacają nimi płacę. Jeszcze czego jeden przykład. Kobieta średnich lat. Wykładowca informatyki i obliczeniowej techniki. Pisze dysertację. We wczesnej młodości marzyła być bionikom. Była zamężną. Rozprowadzona. Problemy ze zdrowiem i z pieniędzmi. Skarży się, że doskonale nie czasu na ukochane zajęcie - lepienie. Szukać trzeba wewnątrz siebie. Co wzywało u was natchnienie? O czym marzyliście w dzieciństwie, we wczesnej młodości? Co możecie zrobić dla ludzi, w jakim ipostasi możecie być pomyślni? Czym chcecie zajmować się? W czym u was jest potrzeba? Róbcie w życiu to, że wy kochacie, a pieniądze przyjdą. To jest nie pracuj, a rób, sozidaj z miłością. Stań się majstrem swojej sprawy {spraw}. A co robi większość? Wszystko powszednich oni zajmują się pracą (to jest znajdują się w niewolnictwie). A na wyjściowych i na święta dążą zajmować się ukochaną sprawą. Lub, że podaje się, "odpoczywają" i mają przyjemność i radość. Ja w dzieciństwie marzyłem być czarodziejem. Mnie przyciągały czarodziejskie baśnie. W swoich marzeniach łowiłem czarodziejską rybku, wypuszczałem ginu z butelki, otrzymywałem czarodziejską pałeczkę i tworzyłem dobre sprawy. Teraz pojmuję, że moje marzenia spełniają się. A przecież moja droga była nadzwyczajnym. Wpierw stałem się doktorem-homeopatą, potem psychoterapeuta, teraz ja pisarz i nauczyciel. Teraz ja sozdaju nową Szkołę dla dzieciąt, w której oni już od dziecka będą mogli otworzyć i realizować swoje boskie możliwości. Ciekawie zaznaczyć, że myjąc sud′b"a odbija droga życia moich rodziców. Mój tata poeta, że podaje się, od Boga, chociaż przesłużył 25 lat w armii oficerem, a mama - nauczyciel od Boga. Dotychczas ją którzy byli uczniowie przychodzą do niej podzielić się radością lub zapytać rada. Jeżeli wasi rodzice realizowali siebie w życiu, to wam lżej określi swoją Drogę. Bardzo z powagą przeżyć swój los, a nie cudzą. Jak często rodzice zmuszają postępować dziecięta w wyższe placówki oświatowe, kształcić się i iść pracować. I jak wiele przykładów, kiedy człowiek otrzymuje dyplom i nie pracuje po specjalności ani jednego dnia. Inne szybko rozczarowują się w pracy: Lecz sprawa nie w pracy, a w nas samych. Znany włoski piosenkarz i aktor filmowy Adri-ano Czelentano zakończył trzy klasy szkoły średniej. Jego rodzice zdecydowali, że nie stoi marnować pieniądze i czas. I oni okazali się prawi. Ja nie przeciw nauce. Prosto chcę, byście wy, drogi czytelnik, możliwie bystrieje znaleźli swoją Drogę. Droga swojego Marzenia. I organizowali przedsiębiorstwo po realizacji tego Marzenia w swoim życiu. Lub włączyli się w działalność takiego przedsiębiorstwa, jeżeli ono już jest stworzone przez kogoś. Wielu ludzi bardzo silnie "czepia się" za swojej pracy. Na pytanie: "Czym zajmujesz się?" - oni, z zasady, zaczynają opisywać swoją pracę. Oni zapomnieli, że oni, przede wszystkim, to ludzie. A praca - to jedna z ich ipostasiej. Właśnie dlatego dla wielu ludzi zguba pracy lub odejście na emeryturę - tragedia. Nimi zdaje się, że oni stracili część siebie. Jakoś spotkał swojego odnokasznika. My nie widzieliśmy się wiele lotu. On pyta mnie: - Czym zajmujesz się? Ja mu odpowiadam: - żyję. - Nie, ja nie to miałem w rodzajowi. Co robisz? - Żyję! - znów odpowiadam. - No nie, chciałem zapytać, jako kto pracujesz? - Ja nie pracuję. - A jakże wtedy żyjesz?.. Bardzo z powagą oddzielić to, że robię, od tego, kim jestem. I jak ten zrobić? Bardzo prosto! Odpowiedzcie teraz na pytanie: kim jesteście? Przede wszystkim, - człowiekiem, główny cel którego żyć samemu i pomagać żyć innym. A co robicie? Tak wszystko! Każdy z was może wykazać się w tym życiu różnie, w tej lub inny ipostasi. Na przykład, teraz, kiedy czytacie te wiersze, wykazujecie się w ipostasi czytelnika. Kiedy wy przygotowujecie jedzenie - wy jesteście kucharzem. Kiedy szyjecie - szwaczka itd. Przy tym jak byliście człowiekiem, tak i pozostajecie im. Przyzwyczajenie kojarzyć osobowość z zachowaniem się umocowuje się od dziecka. Dziecko zawiniło - zły. Zmieszali indywidualność z zachowaniem się. Lecz przecież ten błędnie! Dziecko - nie zły. ZACHOWANIE SIĘ go być może szkodliwie w tej lub innej sytuacji dla niego lub okrążających. Nie trzeba mieszać, związywać siebie z tym, czym zajmujecie się. Prosto starajcie się maksymalnie efektywnie wykazać się w każdej sprawie. I starajcie się zajmować się tym, że wam ciekawie. Wtedy u was nie będzie zmęczenia i diepriessii. Jeszcze jedno kryterium tego, że "zahaczyliście się" za pracę i zatrzymaliście się w swoim rozwoju, - strach być zwolnionym. U niektórych on jest silnie rozwinięty. Drogie moje, jeżeli u was pojawił się ten strach lub was już zwolnili - pocieszcie się. Wszechświat troszczy się o was i o wasz dalszy rozwój. Ot jeden przykład. - Walerij Władimirowicz, - opowiada mi dyrektor dużego przedsiębiorstwa z Zaporożja. - W początku przebudowy, kiedy zaczęły się skrócenia, mnie zwolnili z pracy. Byłem czołowym inżynierem na przedsiębiorstwie, liczyłem się bardzo dobrym specjalistą. Lecz dyrektor wziął na moje miejsce swojego krewnego. Wy nie przedstawiacie, jak przeżywałem to zdarzenie. Męczyłem się od obrazy i życzenia zemścić się. Dwa lata u mnie była diepriessija. Potem zacząłem po cichu wracać do życia. Pomogli mi w tym książki. Teraz posiadam przedsiębiorstwo, na którym pracuje 300 ludzi. Gdybym od razu poprawnie pojął i uświadomił sobie sytuację ze zwolnieniem, to nie byłoby dwu lat tęsknoty i diepriessii i różnych chorób. Za to teraz u mnie jest cenne doświadczenie życiowe. Jest dwa wariantu reakcji na zwolnienie: 1. Zwolnili -" stres (napięcie) -> przeżycie -> samozrujnowanie lub zrujnowanie otaczającego pokoju {świata} -> śmierć. 2. Zwolniły -" nowe drogi rozwoju -> nowe życie. Ukochana sprawa widocznie jest związane z sozidanijem, twórczością. I przy tym ono nie powinno było przeczyć życia, a tym bardziej - burzyć ją. Innymi słowami, powinni byli być czyści myśli. Wtedy zawsze będziecie zdrówych i pełni sił. Dlatego że samo życie będzie podtrzymywać was. A co znaczy - nie przeczyć życia? Jak myślicie, można nazwać produkcję jakichś produktów lub przedmiotów twórczą pracą? Dawajcie pomyślimy razem. Na przykład, istnieje przedsiębiorstwo po produkcji soków. Skupieni w ogrodzie jabłka przywożą do fabryki. Za pomocą pras wyciskają sok i nalewają w pakowanie (puszki, tietrapaki, plastikowe butelki). Po czym sok znajduje się w sprzedaży. Co zaś tu zły? Wydawałoby się, nie żadnej sprzeczności z życiem i Przyrodą. A nie, drogie moje! Sprzeczności są, i bardzo poważne. Po pierwsze, dla tego, by zbudować taki zakład, trzeba zburzyć to, że już jest w przyrodzie. Prócz tego, zakład użytkuje energię elektryczną, która zdobywa się także ze zrujnowaniem otaczającego pokoju {świata}. I nareszcie, dodajcie tutaj wydaliny produkcji. Po drugie, uprawa ogrodu w nowoczesnych przemysłowych umowach związane z zastosowaniem jadochimikatow i sztucznych nawozów, którzy także będą nanosić szkodę Przyrodzie. Po trzecie, pakowanie. Po użyciu soków ona, z zasady, nie utilizirujetsia i postępuje na śmietniska śmieci. Weźmiemy inną sferę - produkcja medycznych preparatów, spożywczych dobawok, witamin. W czasie ich produkcje wszystkie żywe, naturalne wali się. Pozostaje tylko sztuczny. Co więcej, producent jak świadomie, tak i na poziomie podświadomości zainteresowany w tym, by było możliwie więcej chorych ludzi. Przecież pieniądze on otrzymuje nie od zdrówych, a od chorych. Zdrowemu człowiekowi nie potrzebni żadne preparaty. Ja już nie mówię o produkcji papierosów i wódki. Tu i tak wszystko zrozumiale. Wychodzi, że praktycznie w każdej produkcyjnej sferze w podstawie leży nie sozidanije, a zrujnowanie. To jest nowoczesny człowiek próbuje sozidat′, burząc. Dlatego w jego tworach głównie jest obecnym energia zrujnowania. Nasi naukowcy i nauka, robiąc otwarcia i wcielając w życie ich przez produkcję, na samej sprawie gubią życie. Niedawno w moskiewskim metrze zobaczył reklamę: "Metro - ekologicznie czysty rodzaj transportu!" "Jakie bezczelne kłamstwo, - pomyślałem. - A pociągi jeżdżą kosztem co? Kosztem elektryczności. A energię elektryczną skąd bierzemy i jak produkujemy? Niszcząc Przyrodę". Jakiś smutny obraz wychodzi. Jaką sferę produkcji ani woźmi - wszędzie źle. Będzie wychodzić, że trzeba zatrzymać wszystkie zakłady, fabryki, przedsiębiorstwa. A wtedy że będziemy jest, jaką odzież będziemy nosić, na czym jeździć? Drogie moje! Nie trzeba nic przeczyć. Przecząc cokolwiek, znów burzymy. I te nasze działania będą nie dobrego poprzednich. Głupio i niepoprawnie od razu zamknie wszystkie przedsiębiorstwa, wszystko porzucać i odejść w las. Tak wiele tam prosto nie będzie mogło żyć. Prócz tego, w las przyniesiemy stary obraz pokoju {świata}, stary model świadomości. Dlatego wpierw trzeba sprzątnąć tam, gdzie naśmiecili. Mi spodobał się osobisty przykład jednego z uczestników mojego seminarium. - Kiedy zdecydowałem kupić maszynę, - opowiedział on, - to wewnątrz mnie zaczęła się walka. Z jednej strony, pojmowałem, że wykorzystanie samochodu na -- -nosi szkodę otoczeniu. A z innym - mi obowiązkowo potrzebna była maszyna, ponieważ wypadało wiele jeździć po rodzie swojej działalności. Pojmowałem, że jeżeli ja nie pozwolę ten wewnętrzny konflikt, to on obowiązkowo przejdzie na zewnętrzny plan. Długo myślałem, rozmyślałem i nareszcie przyszedłem do takiego rozwiązania. Kupiłem nowy samochód, by od niego było małej szkody. Kupił sto sadzonek drzew i oddał ich w szkołę, by dzieci posadziły ich. Zdobył hektar ziemi i zdecydował stworzyć na nim dobra rodzinne. I prócz tego, dał zlecenie swojej podświadomości przeorientować na przyszłość moją działalność w ten sposób, by ona była ekologiczni czystej. - myślę, - zakończył on, - jeżeli każdy awtolubitiel posadzi nie sto, a chociażby pięć lub dziesięć drzew, to już nasza planeta przekształci się w kwitnący ogród. Sala zabiła brawo. Trzeba przyjąć to, że już jest w naszym pokoju {świecie}. Przyjąć z wdzięcznością to, że stworzyliśmy naszych rodziców i my samych. A już opierając się z tego, zaczynać budzić się i myśleć twórczo. Zaczynać tworzyć. I tworzyć z czystymi myślami. I zaczynać, jak zawsze, trzeba z siebie. Na przykład, ze zwolnienia od szkodliwych priwyczek, od wywrotowych myśli w stosunku siebie i w stosunku otaczającego pokoju {świata}. To zaś dotyka i waszej pracy. Primitie tę pracę, która jest teraz. Ona odbija poziom waszej świadomości na dany moment czasu. I po tym budujcie dalsze zamierzenia, ożywiajcie swoje marzenie i urzeczywistniajcie ją. Bardzo z powagą przestrzegać bilansu między konsumpcją energii i odletniskiem {oddawaniem} jej. Jest kilka źródeł energii, siły. Naturalne źródła energii: Wnętrze Ziemi, Gleba, Rośliny, Zwierzęce, Woda, Powietrze, Wiatr, Słońce, Księżyc. Tak złożyło się powieka, że człowiek występuje jak konsument, nie tworząc niczego w zamian. Bóg stworzył wszystko to, a człowiek tylko użytkuje i burzy to, że stworzone przez Boga. On zanim stworzył niczego sowierszennieje. Lecz główne źródło siły - sam człowiek z jego zdolnością tworzyć. Jeszcze większą energię posiada społeczność ludzi, to jest kolektyw osób o tych samych poglądach. Można otrzymać dostęp do tej ogromnej siły. Ta siła ztrzyma się w tworzonych przez człowieka obrazach. O tym, jak ten zrobić, opowiem w swojej następującej książce ("Książka o tajemniczej sile słowa"). . Pracę, zawód trzeba wybierać nie z obserwacji wysokości zarobku. Przecież wiele postępuje właśnie tak. Potem oni stają się niezadowoleni z swojej płacy (przecież potrzeby rosną) i szukają pracę z lepszymi umowami. Lecz to praktycznie niczego nie zmienia. Przecież oni jak dawniej PRACUJĄ! W większości wypadków, kiedy riecz"zachodit o pieniądzach, człowiekiem kieruje strach, niepokój. Strach, że nie znajdzie prace; strach być zwolnionym; strach nędzy. Strach zmusza człowieka pracować na pieniądze, dążyć do pieniędzy. Przy tym w podświadomości - negatywne, wywrotowe obrazy. Większość ludzi nie widzą pułapki, w której oni znajdują się. Oni sprzedają swoje życie, część swojego życia, część swojej perfumuj za pieniądze (gdzieś ten podaje się "sprzedać duszę diabłu"). Nawet wyrażenie jest takie: Ile stoisz?" Ono w chodzie w Ameryce, i u nas w dużych miastach. U wielu ludzi jest swoja cena, dlatego że w nich żyją strach i zachłanność. To i jest pułapka. Wpierw strach nędzy, zależność od pieniędzy. Potem - życzenie zdobyć powiększy rzeczy, tak jeszcze i podróży. Powstaje zamknięty krąg: ... praca -> opłata wyników {rachunków} -> strach -> praca -> opłata wyników {rachunków} -> strach -> praca ->... Jeszcze raz uważnie popatrzycie na ten łańcuszek. Jeżeli takiemu człowiekowi zapłacić więcej, to to nic nie zmieni {zdradzi}. Prosto powiększą się koszt, a więc, i wyrośnie strach. On nie niepotrzebnie jest obecnym w tym łańcuszku. Kiedy u ludzi kończą się pieniądze - ich strach rośnie i znów i znów wypędza ich do pracy. Drogi czytelnik, a że zmusza pracować was? Jaki obraz podnosi was rano z pościeli? Dla czego pracujecie? Wychodzi, że w większości wypadków strach, zachłanność i pieniądze kierują człowiekiem. Nimi porusza wywrotowy obraz, a nie twórczego. Ot w tym wszystka różnica. Chociaż tu trzeba uważać. W lata radzieckiej władzy wieloma ludźmi kierował twórczy obraz, obraz komunizmu, szczęśliwego będącego. I ludzie byli gotowi budować to będące, nawet pracować bezpłatnie. I oni budowali ten "komunizm". Lecz nie pojmowali, że budowali nie dla siebie, a dla rządzącej klasy, elity. Dlatego wszystko jedno pozostawali niewolnikami. A teraz wiele z nich pozostaje przy życiu na skąpą emeryturę i przeklinają ta rządząca klasa, to jest rząd. Poobserwujcie za osoby ludzi, spieszaszczich do pracy, tak że tam - ludzi, poobserwujcie za siebie, zatrzymacie się rano przed wyjściem do pracy i popatrzycie na siebie w lustro. Co odbite na waszej osobie? Co podniosło was tak wcześnie z pościeli? (Budzik lub przyzwyczajenie.) Co zmusza iść, biec lub jechać dokądś, śpieszyć się? STRACH! Strach spóźnić się, strach być zwolnionym, strach nędzy. Wszystko to odbite na waszej osobie. Niektóre idą do pracy, by zadowolić swoje życzenia. Oni chcą zdobyć nową, więcej od komfortnuju meble, maszynę itd. Oni myślą, że nabytek nowych rzeczy zrobi ich życie więcej radosnego. Razem z rzeczami oni myślą mieć przyjemność, zdobyć przyjemne uczucia (filozofia konsumenta). Już pisałem o tym, że z nami w stosunku radości odbywają się dziwne metamorfozy. W dzieciństwie wypróbowujemy radość od konfietki, a po mierze wzrostu nam potrzebni już więcej drogich rzeczy dla tego, by otrzymać tę zaś radość. Kiedy stajemy się dorosłymi, to nam potrzebni dla odbioru dostępu do tego zaś emocjom jeszcze więcej drogich rzeczy. Cóż wychodzi? Radość podrożała? Nie! Prosto z czasem my tak i nie nauczyliśmy się cieszyć się. Dlatego, jeżeli myślicie, że ilość pieniędzy rozwiązuje problem, to mylicie się. Radość, przynoszona przez pieniądze i rzeczy, bardzo mała. Ja bym nawet powiedział, co to jest nie radość, a surogat jej. To jak narkotyk. On nie daje prawdziwej radości, odpoczynku duszy. Przez pieniądze i rzeczy człowiek ścisza swój strach, "łamanie" duszy {natrysku}. Ma przyjemność, lecz nie satysfakcja; komfort i potępienie strachu, lecz nie prawdziwą radość. I ludzie pracują i pracują, że podaje się, w pocie osoby, mając nadzieję na to, że pieniądze uspokoją ich chore natryski. A perfumuj zarażeni przez wirusa strachu, zachłanności, obrazy. Lecz wszystko chodzi o to, że pieniądze nie mogą uzdrowić. Tak że zaś wychodzi, pieniądze i rzeczy - źle? Nie. Lecz praca ze względu na pieniądze i rzeczy - źle. Czy to życie? To już nie życie, a przeżycie. Źle - jak niedostatek pieniędzy, tak i ich przenadmiar. Jeżeli wy otrzymacie dużą sumę pieniędzy, nie zwyciężywszy strach i zachłanność, to wszystko jedno zostaniecie niewolnikiem pieniędzy, tylko wysokoodpłatnym niewolnikiem. Wielu ludzi z przyjściem dużej ilości pieniędzy nie pierze {ściera} strach. Oni ujawniają, że strach wzmocnił się. Teraz oni boją się stracić tę stopę życiową, którą u nich jest (duży dom, drogą maszynę), społeczny status. A co powiedzą przyjaciele? Jedna pacyjentka opowiadała, jak ją sąsiad w domu w lata przebudowy zajął się biznesem i, że podaje się, "dostał się w strumień". Już przez dwa lata on kupił nową drogą maszynę, zrobił w domu jewroriemont, zbudował letnisko {dawanie} nad brzegiem morza. Jeszcze za rok otworzył swój bank. A przez pewien czas zdarzył się diefołt, i on stracił wszystko. - wiecie, - kontynuowała ona, - po tym on raptownie przekazał. Jakoś od razu postarzał się. U niego otworzył się wrzód żołądka. I charakter raptownie zmienił się. Wiele tak zwanych bogatych znajduje się na ścianie emocjonalnego zerwania. Właśnie dlatego w Ameryce zamożny człowiek przy osiągnięciu określonego poziomu rocznego dochodu zwraca się do psichoanalitiku. To jeszcze jedna przyczyna, zza której ja bym nie nazwał takiego człowieka bogatym. On jak dawniej pod uciskiem pieniędzy. Przypomnicie sobie sytuację z osłem, który biegnie za marchewką. A marchewkę trzyma na sznurku jego gospodarz. Posiadacz osła kieruje go {je} tam, dokąd chce, a osioł goni za iluzją. Ćwiczenie Teraz proponuję wybić nieduże ćwiczenie. Przedstawcie, że wam proponują płacę w dwa, w trzy razu dużą w porównaniu z tą, którą otrzymujecie teraz. Jakie myśli i emocje powstają u was w głowie? Jakie obrazy? Z zasady, to nowe rzeczy, przejażdżki, przyjemności, które można otrzymać za pieniądze. Ot tak my, jak ten osiołek, ganiamy za obrazem-iluzją, przekształcając się w niewolnika. A nami kierują emocje, a nie my nimi. Już wiele lotu w tył naukowcy przeprowadzili jeden eksperyment. Ja o nim dowiedziałem się na lekcji fizjologii w medycznym uniwersytecie. Sedno go w następującym. U primatow (w tej liczbie i u człowieka) i u innych ssaków w mózgu ukazali tak zwany centrum przyjemności. Jeżeli jego sztucznie aktywizować (na przykład, słabą elektryczną kategorią), to obiekt badania będzie wykazywać wszystkie przejawy "kajfa". Otóż, jednej małpie wżywili w to centrum elektrody i połączyły ich z pedałem i baterią. Małpa tylko pewnego razu przypadkowo nastąpiła na ten pedał, i po tym już nie odchodziła daleko od niej. Każdy raz, oddalając się od pedału na dosyć dużą odległość, ona zaczynała wypróbowywać niepokój i dlatego znów i znów wracała do niej dla tego, by otrzymać nową porcję przyjemności. Naukowcy kontynuowali obserwować za tą małpą. Ona ewidentnie zaczęła odróżniać się od swoich soplemiennikow. Nie mogła już prowadzić zwyczajne życie. W nią mózgowi była dominanta, czołowy obraz - zagadkowy pedał, który dawał nią przyjemność. Małpa nie mogła zajść w ciążę i rodzić i wkrótce umarła od wycieńczenia układu nerwowego. Smutne doświadczenie. Lecz zastanawia o licznym. Przecież praktycznie u każdego człowieka jest swoja podobna pluskiewka. A gdzie ona u was, drogi czytelnik? Jak już mówiliśmy, u dziecka to obraz konfietki, następnie roweru, nowej odzieży, potem - po mierze wzroslenija - to nowy komputer, maszyna, tak jeszcze primieszywajetsia życzenie wywrzeć wrażenie na przyjaciół, znajomych. Pojawia się gordynia, samochwalstwo. Pieniądze i rzeczy - to jak ta marchewka dla osła. Lecz nie, drogi czytelnik, będziemy obrażać iszaka. To szlachetne zwierzę. Główne {rzecz najważniejsza} - nauczyć się widzieć cały obraz i przestać tępo ganiać za marchewką, być w roli gospodarza. I nie tylko osła! - a wszystkiego swojego życia. Poszerzajcie model pokoju {świata}, poszerzajcie swoją świadomość. Ćwiczenie A jeszcze czego jedno ciekawe ćwiczenie. Pracujcie w ciągu miesiąca (dwa, trzy...) bezpłatnie. Tak-tak, nie dziwcie się. Możecie prosto zrezygnować od płacy na korzyść dyrektora przedsiębiorstwa. Lub podarujecie ją przyjaciołom. Możecie wydać pieniądze na dobroczynność. Przy tym sprawdźcie, jakie uczucia i emocje u was pojawiają się. Oczywiście, pracować bezpłatnie - to pusta strata czasu, lecz to ćwiczenie doskonale uwalnia od strachu i zachłanności. I prócz tego, zmusza móżdżek pracować w innym kierunku, na wyszukiwanie nietypowych rozwiązań. Wielu ludzi nie widzi nieskończone drogi do bogactwa, dlatego że zacykleny na pieniądzach. Oni przechodzą obok posiadanych możliwości, dlatego że ich model pokoju {świata} ograniczona. Pamiętam, szedł jakoś po mieście ze swoim znajomym, bardzo mającym szczęściem przedsiębiorcą. Dosłownie na każdym kroku on widział możliwości zainkasować. - Patrz, - mówi on, - ot przepiękna możliwość organizować sprawa. Przez pięć minut: -A ot pieniądze prosto poniewierają się pod nogami. Tylko nie leń się i podnimi. Jeżeli u was będą niezbędne wiedze o życiu, w tej liczbie i o pieniądzach jak o zestawiającej; jeżeli będziecie posiadać osobistą na siłę i odpowiedzialność; jeżeli będziecie gospodarzem swojego życia, to wam nie trzeba na kogoś będzie pracować, oczekiwać w strachu wyjście na emeryturę i niepokoić się o swoim będącym i o będącym swoich dzieciąt. Wam nie trzeba będzie pracować w ogóle! Wy prosto będziecie żyć, zajmować się ukochaną sprawą, i przy tym u was będzie wszystko, że trzeba. Po tym powodzie jest dobra anegdota. Przyjeżdża amerykański turysta w Afrykę. I widzi, jak miejscowy mieszkaniec beztrosko leży w cieniu palmy i nie śpiesząc się będzie jeść banan. - Że robisz? - zapytał jego Amerykanin. - Ty że, nie widzisz? Marzę i przy tym będę jeść banan, - spokojnie odpowiedział Murzyn. - Tobie czy nie potrzebni pieniądze? - Potrzebni, - odpowiedział Murzyn, niedużo ożywiwszy się. - Tak zbierz banany - precz ich ile wokoło. Urządzę dostawę ich w Amerykę i sprzedaż. Zrobimy swój biznes. Zarobimy kupę pieniędzy. I będziemy leżeć pod palmą na jakiejkolwiek wyspie, są banany i odpoczywać. - Tak już teraz leżę pod palmą i odpoczywam, - spokojnie odpowiedział Murzyn, straciwszy do Amerykanina wszelkie zainteresowanie. Dla wielu ludzi, u których już jest praca, pożytecznie określi funkcję swojej pracy. Do mnie na przyjmowanie przyszedł młody człowiek. - Walerij Władimirowicz, - zwrócił się on do mnie, - pomóżcie mi poprawić moje materialne położenie. - chcecie, bym dał wam pieniędzy? - zapytałem jego. - Nie, - zmieszał się on, - chcę, byście pomogli mi znaleźć dobrą, wysokoodpłatną pracę. Popatrzyłem na niego {nie} pytająco. Młody człowiek okazał się jak rzadko bystrym. - pojąłem, dlaczego wy tak na mnie popatrzyliście, - powiedział on. - Ja znowu niedokładnie wyraziłem się. Teraz spróbuję znów. Chcę, - zaczął on powoli, dokładnie dobierając słowa, - byście pomogli mi sformować mój światopogląd w ten sposób, by u mnie była ukochana i wysokoodpłatna praca. - No, ot teraz inna sprawa! - powiedziałem. - dobrze popracowaliście nad zamiarem. - Tak, z zamiarem wszystko na zasadzie. Lecz czuję, że coś brak. Są wewnątrz jakieś przeszkody. -Dawajcie ich usuwać. Tylko dla na dereszowata powinienem był zadać wam jedno bardzo ważne pytanie: "Na czym polega {zawiera się} funkcja waszej pracy?" Młody człowiek był ewidentnie w zamęcie. - Walerij Władimirowicz, ja nie pojąłem wasze pytanie. - Dobrze, - powiedziałem, - powtórzę swoje pytanie i tyłom jego niedużo w inny sposób: "Na czym polega {zawiera się} funkcja waszej pracy? Dla czego pracujecie?" - Jak dla czego? By żyć. Ja nie pojmuję samego sedna pytania. - Trafnie, nie tylko wy nie pojmujecie to pytanie. A bardzo wielu ludzi nie pojmuje go {je}. Dlatego że nigdy nie zadają jego sobie. A przecież to pytanie bardzo ważny, i człowieka powinno było zadawać jego sobie każdy dzień, kiedy idzie do pracy. No że zaś, - kontynuuję, - dawajcie po kolei. Czym zajmujecie się na swojej pracy? - nabieram na komputerze tekst. - A dla czego lub dla kogo? Dla czego potrzebny ten tekst? Co zdarzy się, jeżeli wy jego nie nabierzecie? - Wtedy nie wyjdzie gazeta. - Wychodzi, że nabieracie na komputerze tekst w gazetę. A kogo potrzebna ta gazeta? - Stop! - powiedział młody człowiek. Sądząc jak się wyraża osoby, go {je} ewidentnie zacieniła jakaś ciekawa myśl. - Ja, zdaje się, pojąłem, że wy ode mnie chcecie. Pracuję w redakcji gazety bezpłatnych ogłoszeń. Za pomocą tej gazety ludzie otrzymują ważną dla siebie informację. Znaczy, pracuję dla ludzi. Pomagam nimi zamienić się ważnej dla nich i potrzebną informacją. Doktor, pomogliście mi teraz zrobić otwarcie. Ja przecież nigdy tak wcześniej nie myślałem. Chodził tępo do pracy i pukał po klawiszach. I widział przed sobą tylko ekran komputera, litery i cyfry. A ostateczny cel wszystkiego tego - odbiór pieniędzy. - Jaki nakład waszej gazety? - zapytałem. - Sto tysięcy. - Teraz pomyślcie o tym, że pomagacie sto tysiącom ludzi stać się troszeczkę sczastliwieje, zamieniwszy się potrzebną informacją przez waszą gazetę. A to znaczy, że, jak minimum, sto tysięcy ludzi zainteresowani w was. W tym, byście żyli, pracowali i kwitli. - Dziwnie, doktor, lecz po waszych słowach myślę o swojej pracy doskonale w inny sposób. Inne odczucia. Pragnie dalej doskonalić się i rośnij. Znacznie podnieśliście moją samoocenę. Przez dwie tygodnie ten młody człowiek zadzwonił mi: - Walerij Władimirowicz, wiecie, że zdarzyło się w najbliższych dniach? Po tym zdarzeniu zaczynam wierzyć w czary. - I cóż zdarzyło się? - Do mnie do domu przyszedł mój znajomy i zaproponował bardzo ciekawą pracę, na której płacą w trzy razu więcej, czym na tej, na której pracowałem przedtem. - I cóż zrobiliście? - zapytałem. - Ja, oczywiście, zgodziłem się. Jak już pojęliście, trzeba przesunąć akcent z pieniędzy na konkretną sprawę, pożyteczną dla innych. Dla tego zadajcie sobie następujące pytania: Co mogę dać ludziom? W czego oni potrzebują? Co nimi trzeba? Co u mnie dobrze wychodzi? I czym większej liczbie ludzi będziecie mogli pomóc, dać coś ważne, pożyteczne, tym więcej od pieniędzy oni′ wam dadzą. Przecież pieniądze dają ludzi. Dlatego, jeżeli mi potrzebni pieniądze, ten ja robię to, że trzeba ludziom. To jest robię DLA CZŁOWIEKA przede wszystkim. I robię dobrze. Trzeba zrobić tak, by ludzie szli do mnie za tym, że oni muszą. Dla tego można napiąć mięśnie lub rozum. Podprowadzimy niektóre bilans. Ażeby podnieść poziom swojego dobrobytu w tym sektorze, trzeba: 1. Znaleźć (przypomnieć sobie) swoje marzenie i poruszać się w kierunku jej ucieleśnienia. Za słowem "praca" powinien był stać twórczy obraz. 2. Mieć czyste myśli. Wasza praca powinna była posuwać was do marzenia, sprzyjać rozwojowi i być przychylnej dla otaczającego pokoju {świata}. 3. Przyjąć tę pracę, która u was jest na dany moment, uświadomiwszy sobie i uświadomiwszy sobie ją funkcję. I jeżeli funkcja pracy nie zgadza się z waszym marzeniem, to zacząć szukać lub tworzyć inną pracę. 4. Dążyć myśleć szeroko, massztabno. Indywidualna pracownicza działalność Ten sektor więcej podchodzi tym ludziom, kto nie kocha zależeć od innych. Oni samych chcą kontrolować swój dochód, chcą mieć wolny grafik pracy. Oni doskonale pojmują, że czym więcej będą pracować, tym wyżej będzie oni dochód. I należycie {zgodnie z}, na odwrót, - czym małego czasu oni będą poświęcać swojej sprawie, tym mały będzie dochód. Do tego sektora należą sprzedawcy, lekarze, stomatolodzy, konsultanci, artyści, fryzjerzy, cieśle i dr. Jak również posiadacze niedużych sklepów, restauracji, straganów na rynku. Jeżeli człowiekowi, który pracuje po najmie, ważni gwarancje opłaty jego pracy, gwarancji w wypłacie jego emerytury na przyszłość, ulgi, pracowniczą umowę, to dla człowieka, zajmującego się jako indywidualna pracownicza działalność, przede wszystkim ważna niepodległość. Oni chcą robić wszystko samych, po swojemu. Oni bardzo wymagające do siebie, starają się zrobić swoją pracę bardzo dobrze. Podchodzą do niej twórczo. Oni - teraźniejsze majstra swojej sprawy. Właśnie takich ludzi szukamy, kiedy nam potrzebna ich pomoc. W związku z tym przypominam sobie siebie, jak zaczynałem swoją pracowniczą działalność. Jeszcze kiedy przechodziłem intiernaturu w jednej ze szpitali miasta, już wtedy zdecydowałem, że nie będę pracować w państwowej strukturze, a będę zajmować się prywatną praktyką. I nie dlatego, że "ty jesteś naczelnik, -ja jestem głupiec; ja jestem naczelnik, - ty jesteś głupiec". A dlatego, że dla mnie ważna była priedprinimatielskaja swoboda, swoboda twórczości. Prócz tego, mnie nie urządzała mizerna płaca lekarza w szpitalu, i chciałem zarabiać pieniądze samego. To i określiło mój wybór na ten moment. Tym ludziom trudno przezaufać {przepowierzyć} komuś swoją pracę. Dlatego że tylko oni mogą zrobić swoją sprawę dobrze. Nawet uczniów oni biorą niechętnie. Tych ludzi można pojąć, przecież niekiedy oni wtajemniczają swojej sprawie dużą część swojego życia. U mnie długi czas nie był uczniów. Oni pojawili się tylko wtedy, kiedy ja wyraźnie pojąłem i uświadomiłem sobie, że ten model, który opracowałem, trzeba dawać szerokiemu kręgowi ludzi. U1 nawet teraz, kiedy uczniowie są w różnych miastach pokoju {świata}, nie-nie i wylezie na zewnątrz ta część podświadomości, która chce Wszystko robić tylko sam. Dla tych, kto chce oswoić ten sektor, mogę poradzić: przede wszystkim nauczycie się podejmować się odpowiedzialność za swój pokój {świat} i, należycie {zgodnie z}, za tę sprawę, którym zajmujecie się. Podsumujemy. By być pomyślnym w tym sektorze, wy musicie: 1. Umieć pracować na własną rękę i być odpowiedzialnym człowiekiem. 2. Dążyć do tego, by stać się majstrem swojej sprawy. Społeczne dotacje Z tego sektora korzystają emeryci, inwalidzi i pewne rodzaje "lgotnikow". Ja nie będę liczyć ten sektor bardzo ważnym w planie odbioru dochodu, ponieważ w nim jest prosta zależność od państwa i rządu w szczególności. Lecz również nie trzeba go {je} zupełnie zrzucać z wyników {rachunków}. Niech najmniejsze, lecz jednakże uczucie bezpieczeństwa on daje.. Właśnie strachy, skryte lub jawni, i doprowadzają człowieka w ten sektor. Przecież słowo "bezpieczeństwo" mówi samo za siebie: nieobecność niebezpieczeństwa. Ot nadzwyczajny wypadek z mojej praktyki. Jedna myjąc pacyjentka, inwalida od dziecka, po obcowaniu ze swoją podświadomością raptownie poszła na poprawę. Lecz już przez dwie tygodnie stan jej stał się dawnym. - O co chodzi?-zwróciliśmy się do podświadomości. - Dla czego potrzebny zwrot choroby? - Strach, - otrzymaliśmy odpowiedź. - Zapomoga po inwalidztwie - jedyne źródło istnienia. Jeżeli staniesz się zdrówej, - zdejmą grupę. Zdejmą grupę, - nie będzie pieniędzy. Wypadło umawiać się z tą częściowo podświadomości. Przyszliśmy do tego, że pacyjentka będzie uczyć się, oswajać zawód, by otrzymywać pieniądze innym, sposobem. Po tym znów poszło polepszenie. Można pozostawać w tym sektorze (po co zaś rezygnować z emerytury, na przykład) i przy tym zacząć oswajać inne sektory. Tu bardzo z powagą uwierzyć w obfitość Wszechświata. Uświadomić sobie, że pieniędzy i dóbr w tym pokoju {świecie} bardzo dużo. Trzeba tylko wpuścić ich w swoje życie. Posiadłość przedsiębiorstwem Jeżeli zdecydowaliście bawić się rolę gospodarza swojego życia, to ta rola zajmie na wszystkie sfery, bądź to wasze fizyczne ciało, dom i rodzinę, socyum. Wasza pozycja gospodarza będzie odbijać się i na tej sprawie, którym już zajmujecie się lub zbieracie się zająć się. I określającym tu jest wasz światopogląd. To jest ten model Pokoju {Świata}, o której mówiliśmy niejednokrotnie. W związku z tym podświadomie powstaje potrzebę stworzyć swoje przedsiębiorstwo. Chcę jeszcze raz zwrócić waszą uwagę na ostatnie słowa. Tylko wtedy, kiedy chcecie żyć w tym pokoju {świecie} i być gospodarzem swojego życia, - wy jesteście gotowi stworzyć swoje przedsiębiorstwo. Dawajcie zajrzymy w słownik żywego wielikorusskogo języka Dala. Słowo "przedsiębrać" oznacza - wszczynać, ważyć się wykonać jakaś nowa sprawa, przystąpić do dokonania czegokolwiek znacznego. Nasze słowo znacznie więcej pojemnego po sensie, czym zachodnie "biznesmen" ("człowiek, który pożyczony jakąś sprawą"). Cóż to takie znaczne, do zrozstrzygania czego powinien był przystąpić człowiek? Każdy realizuje, wykazuje się przez stworzenie swojego Pokoju {Świata}, swojej przestrzeni. Pamiętacie skrzydlate zdanie: "Po sprawach sądzicie". Co pojmować pod terminem "Swój Pokój {Świat}"? Przede wszystkim, to sam człowiek: jego fizyczne ciało, rozum, duch i dusza. Nad ich rozwojem trzeba pracować przede wszystkim. Ten jego dom i rodzina, jego rodu i tę przestrzeń, w którym ten człowiek żyje. To jeszcze i ludzie, którzy go okrążają. Ta ukochana sprawa, którym człowieka zajmuje się, przedsiębiorstwo, które on stworzył. Przy czym bardzo z powagą, co to jest sprawa, przedsiębiorstwo powinna była nieść w sobie twórczy, twórczy aspekt. To Ojczyzna, Kraj, w której żyje człowieka. To planeta Ziemia. To Wszechświat. Formowanie zamiaru Dawajcie prosto teraz sozdadim nasz zamiar. Jak wy pamiętacie, wpierw jego trzeba wyraźnie sformułować: Oświadczam o swoim zamiarze mieć Przedsiębiorstwo, być gospodarzem swojego Przedsiębiorstwa. Teraz sozdadim obraz tego zamiaru. Dla tego zadajcie sobie następujące pytania: Jak dowiem się o tym, że mój zamiar realizował się? Co zobaczę, usłyszę i poczuję? Jakim widzę swoje przedsiębiorstwo? Dla kogoś lekko odpowie na te pytania, a komuś oni ukażą się prosto nierozwiązalnymi. Dlatego dawajcie spróbujemy zrobić to razem. Jakim widocznie wasze przedsiębiorstwo? Myślę, wy ze mną zgodzicie się, że ono widocznie bogatym, dochodowym, wciąż rozwijającym się. Wy, jak gospodarz przedsiębiorstwa i samo przedsiębiorstwo ogólnie rzecz biorąc, korzystacie z szacunku u okrążających. Przedsiębiorstwo sprzyja nauce i rozwojowi ludzi, pomagających wam. Ono sprzyja kwitnięciu kraju, w którym żyjecie, i ogólnie rzecz biorąc waszej Ojczyzny, będąc przy tym ekologicznie czystym. Ono realizuje pokój {świat} waszego marzenia, przynosi radość i szczęście wam i otaczającym. Właśnie dlatego trzeba zaczynać z marzenia. O tym mówiliśmy wyżej. Faktycznie wy sozdajetie przedsiębiorstwo po realizacji swojego marzenia. Z początku sozdajetsia obraz Pokoju {Świata}, a następnie on realizuje się. Wpierw obraz marzenia - następnie obraz przedsiębiorstwa. Postarajcie się zobaczyć się w obrazie gospodarza tego przedsiębiorstwa. Zwrócicie uwagę na swoje uczucia i emocje. Jeżeli to wasz obraz i waszą sprawę, tę powinno było pojawić się natchnienie. Co trzeba dla ucieleśnienia waszego zamiaru w życie? Wewnętrzne i zewnętrzne zasoby. Wewnętrzne zasoby Przede Wszystkim ten nastrój gospodarza. Ono przyciągnie potrzebnych ludzi i środki. Prócz tego, trzeba natchnienie (patrz wyżej). Ten szczególny stan twórczego podnoszenia i przypływu twórczych sił. Nieprzezwyciężone życzenie tworzyć w dobrze sobie i Pokój {Świat}. Kiedy zdecydowałem napisać książkę o tajemniczej sile słowa, to niezbędne wiedze dosłownie natarły na mnie. Ludzie na seminariach zaczęli darować mi rzadkie książki o języku rosyjskim, zaczęły odbywać się dziwne spotkania z ciekawymi ludźmi. Pewnego razu, kiedy myjąc żona spacerowała w skafandrze z synem, do niej podeszła jedna kobieta i podarowała swój rękopis z ciekawymi ofertami {zdaniami} o zmianie języka rosyjskiego. Te zmiany dotykały nazw światowych urzędów, imion i inne. Przedstawcie! Doskonale nieznana kobieta! A przecież tylko pomarzyć o nowej książce! Kiedy uczyłem się w medycznym uniwersytecie, marzyłem stać się nadzwyczajnym doktorem. Już widziałem, jak ludzie z różnych kącików pokoju {świata} jadą do mnie na leczenie. I ot przez pewien czas żona mojego przyjaciela daruje mi na urodziny książkę po homeopatii. Z pierwszych zaś stronic pojąłem, co to jest - moje. Przesiadywałem wieczorami w czytelni i uczyłem się tej nauki, sprawdzałem ją działanie na sobie i bliskich. Do zakończenia instytutu ja twardo wiedziałem, że będę homeopatą. Ja wtedy niczego nie wiedziałem o zamiarze, lecz ono u mnie było. Myślę, że każdy z was przeżywał coś podobne w życiu. Znajdźcie te momenty, przypomnicie sobie o swoim marzeniu. Przydają się odpowiednie wiedze i doświadczenie. To też wewnętrzne zasoby. Dlatego dobrze byłoby podszkolić się. Znaleźć teraźniejszego majstra. Przeczytać niezbędne książki, pobrać udział w seminariach. Włożycie siły i środki w swój rozwój, i oni opłacą się storicej. Wasza sprawa - to część waszego pokoju {świata}. Odcisk waszego miroponimanija. Rozwijacie się samych, i sprawa rozwija się razem z nas. Jedna z podstawowych jakości gospodarza - umiejętność przekształcać siebie i pokój {świat} wokoło siebie. Czyste myśli Przedsiębiorstwo powinno było przynosić dobro wam i otaczającemu pokojowi {światu}. Dla was - ono sprzyja waszemu rozwojowi i realizacje waszego marzenia. Sozdajet wam dobre imię. Przynosi radość i satysfakcja. Robi was Bogatym człowiekiem; Dla ludzi, pomagających wam, - otworzenie ich zdolności, ich bogactwa. A ogólnie rzecz biorąc - zmienia wygląd Pokoju {Świata}. Wiele przedsiębiorstw, których istnieje, sprzyjają tylko materialnemu wzbogacaniu posiadacza i dosłownie burzą otoczenie, Przyrodę. Z powagą pojąć, że działalność takiego przedsiębiorstwa niedogadzająca Pokojowi {Światu}. Człowiek, który organizował go, napręża i burzy pokój {świat}. Wnosi dysharmonię. A dlatego będzie cierpieć. Moje słowa nie gołosłowni. Mi w mojej praktyce wypadało spotykać się z dyrektorami podobnych przedsiębiorstw, mających wiele problemów ze zdrowiem i w osobistym życiu. I jedna z głównych przyczyn tych problemów - to ich negatywna, wywrotowa działalność. Zewnętrzne zasoby Oczywiście, to ludzi, osoby o tych samych poglądach, które pomogą wam zbudować pokój {świat} marzenia. Dlatego z powagą mieć dobre stosunki wzajemne z ludźmi. Miłość do ludzi. Przedsiębiorstwo - ta ogólna sprawa, u którego jeden gospodarz, lecz ono pomaga każdemu. Pomagając gospodarzowi przedsiębiorstwa bawić się rola gospodarza, każdy uczestnik tej sprawy {spraw} uczy się samego być gospodarzem. Faktycznie każdy uczestnik pomaga gospodarzowi zbudować pokój {świat} marzenia i przy tym będzie dostawać się tam sam, budząc swoje podświadome marzenia. Podzielicie się z ludźmi swoim marzeniem, podarujecie nimi jasny obraz swojego marzenia, i oni pójdą razem z nas. Przecież ten pokój {świat} istnieje dla was, a wy - dla tego pokoju {świata}. Dyrektor i pomocnik - to różni ipostasi i różny stopień odpowiedzialności. Gospodarz w odpowiedzi nie tylko za siebie, lecz również za tych, kto obok z nim {nimi}. Gospodarz sozdajet obraz marzenia, obraz pokoju {świata}. Pomocnik pomaga go {je} ucieleśnić. Gospodarz przedsiębiorstwa - to ucieleśnienie przedsiębiorstwa w jednym człowieku. On zachowuje się i innych do marzenia. Jego pomocnicy (specjalnie nie wykorzystam słowo pracownicy)- to żywy organizm przedsiębiorstwa. Oni - przedłużenie gospodarza przedsiębiorstwa. Samo przedsiębiorstwo - to struktura, która pomaga ucieleśnić w życiu marzenie człowieka-gospodarza. Bardzo z powagą, by każdy uczestnik tego przedsiębiorstwa chciał ucieleśnienia tego marzenia. Każdy powinien był zdawać sobie sprawę cel przedsiębiorstwa. Nacelennost′ na rezultat. Przy tym każdy zawodowo wykonuje swoją sprawę, swoją funkcję. Odbywa się współdziałanie - wzajemne działanie po osiągnięciu celu. Stwierdzenie ogólnej celuj i współdziałanie po osiągnięciu tego celu określają i psychologiczny klimat przedsiębiorstwa. Należycie {zgodnie z} sam cel powinien był inspirować. Stąd staje się zrozumiałym, że materialne bogactwo - to tylko wniosek ruchu do celu. Kierownictwo przedsiębiorstwem koniecznie związane z kierownictwem przez ludzi. I jeżeli dobrze orientujecie się we wszystkich sferach życia, pożyczacie {zajmujecie} w życiu pozycję gospodarza, umiecie podporządkować wszystkie części samego siebie jedynego celu-marzeniu, to wam lekko i ciekawie będzie kierować ludźmi. Jeszcze jeden ważny zasobów - to materialne środki, w tej liczbie i finanse. Jak widzicie, środki stoją nie na pierwszym miejscu. Lecz bardzo wielu ludzi stawia pieniądze na pierwsze miejsce, dlatego i rezultat otrzymują nieznacznego lub nawet przeczący. Jest nawet takie wyrażenie: "Robić pieniądze". Przedstawiacie?! Wychodzi przedsiębiorstwo po robieniu pieniędzy. O jakim wtedy marzeniu i czystości myśli można w ogóle mówić! Jeżeli chcecie "robić pieniądze", to stajecie się dyrektorem mennicy i drukujcie pieniądze. Wtedy wy ich rzeczywiście będziecie robić. W ogóle, zauważyłem jedną ciekawą właściwość. Jak tylko zaczynasz żyć w zgodności ze swoim marzeniem, pieniądze same przychodzą w potrzebnej ilości. To lekko porozumiewa się. Przecież ukochana sprawa daje uczucia harmonii, spokoju i miłości. A te uczucia przyciągają w nasze życie pieniądze. Raz już przemówiliśmy o pieniądzach, to właściwym pomówi i o zysku przedsiębiorstwa. Ponieważ wcześnie lub późno (a tocznieje, w potrzebny czas) ono wyjdzie na poziom odbioru zysku. Bez niej nie wolno. To wskaźnik efektywności przedsiębiorstwa. Wasze przedsiębiorstwo przynosi dobrobyt. To jest stan dobra. I nie tylko dla was, lecz również dla otaczającego pokoju {świata}. A raz jest zysk, to trzeba mądre nią zarządzić. Inaczej będzie zastój. To jest trzeba być finansowo piśmiennym człowiekiem. O tym mowa pójdzie w następującym naczelniku {rozdziale}. Możliwe przeszkody przy stworzeniu przedsiębiorstwa Najbardziej podstawowi - to strachy i wątpliwości. My ich szczegółowo rozbieraliśmy w początku tej książki i w innych książkach. Chcę tylko dodać, że strach - to zawsze agresja. Dlatego nie trzeba tracić starania na wybawienie od strachów. Prosto troszczcie się o czystość myśli, i wszystkie strachy zginą samych sobą, dlatego że nie będzie gleby dla nich. A wątpliwości powstają wtedy, kiedy my niedostatecznie wyraźnie sformowaliśmy swój zamiar i drogi jego realizacji. Oni pomagają nam przepracować obraz, wskazując na błędy. Konkurencja To jedno z głównych przeszkód w kwitnięciu i rozwoju. Myśli o konkurencji, i sami konkurenci-rywale pojawiają się tylko wtedy, kiedy wy nie sozidajetie, a "robicie pieniądze". Lecz na pierwszym miejscu powinien był stać wasza żywotworiaszczaja cel-marzenie. Wtedy nie będzie konkurentów. Będą tylko sojusznicy. Już wiecie o tym, że, kiedy zaczynamy wcielać w życie marzenia w życie, wszystek Wszechświat pomaga nam w tym. Konkurencja pojawia się tam, gdzie zdarzył się przystanek w rozwoju. To i jest ją pozytywny zamiar. Do mnie na przyjmowanie przyszedł młody człowiek i opowiedział, jak po przeczytaniu książek i zmiany swojego światopoglądu on za dwa lata dokonał drogi od taksówkarza do dyrektora firmy, handlującej kabielno -przewodnika produkcją. - Wiecie, Walerij Władimirowicz, to doskonale inne odczucia - być gospodarzem. Jeżeli wcześniej mi była potrzebnym pomoc, to teraz daję ludziom pracę i ciągnę za sobą innych. Lecz co ciekawie, - kontynuował on, - zmieniłem {zdradziłem} swój stosunek do konkurentów. I już nie przyjmuję ich jak swoich rywali. Oni mi podpowiadają, że trzeba wciąż rozwijać się. Nie wolno stać w miejscu. Nawet myślę o kolejnej zmianie rodu działalności. Wierzę w to, że ten młody człowiek daleko pójdzie. Nie wolno stawiać sprawa na pierwsze miejsce w życiu. Inaczej ono zacznie kierować nas. Zaciągnie z głową. Człowiek w takim, wypadku staje się dodatkiem struktury, którą samego zaś i stworzył. W ogóle sukces każdej sprawy {spraw} wyjaśnia się osobowością tego, kto tą sprawą zajmuje się. Dlatego trzeba pracować nad osobowością. Transformować ją z ofiary w gospodarza, a następnie w czarodzieja. Jeżeli chcecie oswoić ten sektor odbioru dochodu, to wam trzeba nauczyć się ufać {powierzać} ludziom, ponieważ teraźniejszy posiadacz przedsiębiorstwa dąży przepolecić swoje obowiązki innym ludziom, fachowcom, którzy mogą wykonywać pracę dobrego go. Poniżej chcę doprowadzić urywek z książki R. Kiosa-ki "Kwadrant pieniężnego potoku": "Pewnego razu grupa tak zwanych intelektualistów przyszła do Gienri Fordu i oskarżyła go {je} o "bycie nie poinformowanym". Oni twierdzili, że on licznego nie wiedział. Wtedy Ford zaprosił ich w swoje biuro i pozwolił zadać mu każde pytania. I ot ta grupa, zebrawszy się wokoło najbardziej potężnego przemysłowca Ameryki, początku pytać go {je}. Ford wysłuchał ich pytania i wywołał w swoje biuro kilka swoich mądrych pomocników i poprosił dać odpowiedzi. Na zakończenie on zakomunikował grupie, że przekłada wynajmować mądrych ludzi, by znajdować odpowiedzi na pytania. A swój rozum zwalnia dla więcej ważnych zadań, na przykład, takich, jak "namysł". Dlatego że "namysł - najtrudniejsza praca. Właśnie dlatego tak mało ludzi zajmują się tym". Różnica między posiadaczem przedsiębiorstwa i człowiekiem, zajmującym się indywidualną pracowniczą działalnością, dość prosta i oczywista. Pierwszy ma system, która pracuje nawet w jego nieobecność. Drugi ma pracę. Kiedy prowadziłem prywatną praktykę, to w czasie urlopy, który sam sobie pozwalałem, mój dochód też "odpoczywał". Jeżeli u was jest doskonale naprawiony system, to możecie nie pracować skol wygodnie długo. Pieniądze będą postępować na wasz wynik {rachunek}. Możecie zajmować się prosto "namysłami". Pewnego razu na moje seminarium przyjechali z Soczi dwa przedsiębiorcę: ojciec i syn. W końcu seminarium oni podeszli do mnie i powiedzieli, że w ich nieobecność praca na firmie idzie jeszcze dobrego. Podsumujemy. By być pomyślnym w tym sektorze, wy musicie: 1. Mieć marzenie-obraz, zdolną poprowadzić za sobą ludzi. 2. Mieć system lub umieć ją stworzyć i kierować nią. 3. Umieć kierować ludźmi, ufając {powierzając} nimi całkowicie. Inwestowanie To nadzwyczajny sektor. On ma swoje osobiste właściwości, jak i poprzednie sektory. Główna jego właściwość być może jest jest odźwięczana tak: wkładacie swój czas, siły i pieniądze w coś, że będzie przynosić wam dochód bez dalszych wysiłków z waszej strony. Po statystyce, finansowo zamożni ludzie 70% swojego dochodu otrzymują właśnie od inwestycji. U dobrego inwestora nie potrzeby pracować, dlatego że pieniądze i czas innych ludzi pracują na niego {nie}. Lecz by dopiąć tego, trzeba wyprodukować dosłownie przewrót w swojej świadomości. Ten sektor żąda doskonale innego sposobu myślenia, w odróżnieniu od innych. I tu trzeba wciąż rozwijać się i doskonalić się. Wszystkie my jesteśmy inwestorami. Jedni więcej pomyślnych, inne - mniej. Sukces inwestowania zależy od tego, w co wkładać siły i jak zarządzać dywidendami. Oglądniemy podstawowe formy inwestycji. 1. Inwestycja pieniędzy, czasu i sił w swoje wykształcenie {tworzenie}. Większość ludzi inwestują w tradycyjne państwowe lub iloraz wykształcenie {tworzenie}. Obecność dobrego dyplomu daje nimi pewne odczucie spokoju. Dlaczego pewien? Tak dlatego że obecność dyplomu w nowoczesnych umowach nie jest gwarancją ustroju na dobrą pracę, nie mówiąc już o materialnej pomyślności. Nowoczesny system wykształcenia {tworzenia} jest nieprzydatna dla życia w nasz czas. Ona była dobra w rolny okres i w początku przemysłowego okresu. Lecz na progu - doskonale inny wiek. A w systemie wykształcenia {tworzenia} mało że zmieniło się odtąd. Ona daje gołych, i niekiedy zboczone wiedze po podstawowych przedmiotach. I ona doskonale nie przygotowuje dziecięta do życia w tym pokoju {świecie}. Ten system nie przygotowuje dziecięta do współdziałania z pieniędzmi. Nimi wypada pojmować ten przedmiot w domu. I dobrze, jeżeli rodzice - ludzie zamożni. A jeżeli oni samych nie wiedzą, jak zwracać się z pieniędzmi? Przecież ich też nikt nie uczył się. Wiedze są potrzebne obowiązkowo! Lecz ot jakie wiedze? Będę liczyć, że przede wszystkim szkoła powinna była dawać wiedze o życiu, w tej liczbie i o pieniądzach. Równo z ogólnymi naukami powinna była być nauka i o finansach. Wtedy w dorosłym życiu będzie małych problemów. A tymczasem {póki} nowoczesny system wykształcenia {tworzenia} nie daje potrzebnych znajomości, trzeba zająć się samokształceniem. Sława bogu, jest różnych kurs, seminaria, treningi. Bardzo dużo nadzwyczajnych książek, w których majstra dzielą się swoimi znajomościami. Mi spodobał się jeden przykład z książki R. Kiosaki. W jednym z prasowych ogłoszeń on przeczytał o kursach księgowych, na których uczyły wykorzystać określone prawa dla pomyślnego inwestowania bez obecności pieniężnych środków. Zapłaciwszy kilkaset dolarów za udział w seminarium, on smog zastosować te wiedze w swoim życiu i wszystkiego przez jeden rok zarobił milion dolarów. Pomyślna inwestycja, nieprawdaż? Wyprowadzenie: obowiązkowo wkładajcie siły i środki w swój rozwój i wykształcenie {tworzenie}. I jeżeli chcecie rozwijać się w tym sektorze, to zacznijcie inwestować w wiedze o inwestycjach. Człowiek, który chce stać się bogatym, nie będzie prosić tytułem pożyczki lub prosić zatrudnić. On poprosi nauczyć go {je}, jak tworzyć pieniądze. Sukces w tej lub innego obwodu zależy od obecności znajomości w tym obwodzie. Człowiek znający się na i przygotowany będzie kwitnąć niezależnie od tego, w jakim kierunku rozwija się ekonomika. 2. Inwestycja w dziecięta. Pewni ludzie sozdajut duży rodziny, by zaopatrzyć odejście za sobą w starości, "żeby było kogo szklankę wody podać". Rodzina - ta dobra inwestycja środków. I ja za to, by ta "forma inwestycji" przy-nosiła′swoi "dywidendy". Mocna, zwarta rodzina i kwitnący ród i potomni - to jedna z zestawiających bogactwa. Lecz ja przeciw temu, by człowiek modelował sobie bezsilną starość. A przecież wiele ludzi postępuje właśnie tak. Oni planują swoje życie po ubywającej, a nie po wzrastającej. "Kiedy przejdę na emeryturę, to u mnie będzie mało sił i ja mało będę otrzymywać" - programują oni samych siebie. I potem okazują pretensje swoim dzieciom, molo, my was hodowaliśmy, sił swoich nie żałowaliśmy. A teraz ot - u rozbitego koryta. Żyć trzeba nie dla dzieciąt, a razem z dzieciętami tworzyć przestrzeń miłości, Bogactwo. Wtedy i dzieciom że zostawi, i starość będzie w radość. 3. Potrącenia w rentowy fundusz. To też jedna z form inwestycji kapitału. Lecz to nieaktywna forma, ponieważ środki, którzy wy odkładacie, "doczekają się" waszego odejścia na emeryturę. I przy tym przekładacie odpowiedzialność za swoje materialne zabezpieczenie w starości na ramiona rządu, banków i giełd papierów wartościowych. 4. Inwestycja pieniędzy w sprawę z małym ryzykiem i niskimi procentami, a tocznieje, w bank. Chodzi o oszczędnościowych wkładach lub depozytowych certyfikatach. Oczywiście, dobrze, kiedy na wyniku {rachunku} w banku jest niejaka suma. Rekomenduje się odłożyć tyle, byście mogli kilka miesięcy przeżyć za obecne środka. Lecz obliczać tylko na taki sposób inwestowania byłoby nierozumne. Ponieważ nowoczesne tempa wzrostu inflacji i podatków dawno przekraczają procenty, które płaci bank. Ponadto u "radzieckich" ludzi jest smutne doświadczenie "zagadkowego" zniknięcia pieniędzy z ich wyników {rachunków} w czasie przebudowy. Jest wiele innych dobrych i bezpiecznych sposobów pomieszczenia kapitału. 5. Inwestowanie w papiery wartościowe i akcje, w przedsiębiorstwa "i nieruchomość, przynoszące dochód. Na która była postsowietskom przestrzeni ten rynek sformował się porównawczo niedawno. "Giełda papierów wartościowych", "broker", "inwestycyjny plan", "sprawozdanie finansowe" - te pojęcia niegdyś dla wielu były obelżywymi. Jeżeli chcecie oswoić tę formę inwestowania, to, przede wszystkim, otrzymacie niezbędne wiedze. Finansowa piśmienność - przede wszystkim! Po tym siad′tie i narzućcie finansowy plan. Sprowadźcie do minimum wasze obowiązki i koszt. Żyjcie w ramach waszych środków i stopniowo powiększajcie wasze środki. Policzcie, chociażby wzorowo, ile pieniędzy miesięcznie wam trzeba otrzymywać dla osiągnięcia waszych planów. Określicie, w jakim wieku chcecie zakończyć pracować i mieć wciąż rosnący dochód bez wysiłków z waszej strony. Omówicie wszystko to bardzo szczegółowo, nie śpiesząc się. Dobrze, jeżeli obok będzie doświadczony i mądrego nastawnik. 6. Inwestycja sił, czasu i środków w stworzenie intelektualnej własności. Pod intelektualną własnością podrazumiewajutsia patenty na wynalazki, rękopisy, muzyczne utwory, filmy " dr. Jeżeli to, że stworzyliście, trzeba ludziom, to możecie otrzymywać dochód w ciągu długotrwałego czasu. Ja nie zdążam do celu zrobić z was fachowych i wytrawnych inwestorów. Myjąc zadanie uzmysłowić wam o podstawowych formach inwestowania. Dla więcej szczegółowego prorabotki tego tematu rekomenduję nauczyć się książki R. Kiosaki "Bogaty tata, biedny tata", "Kwadrant pieniężnego potoku", "Kierownictwo bogatego taty po inwestowaniu". I na zakończenie tego naczelnika {rozdziału} chcę doprowadzić słowa "bogatego taty" z książki R. Kiosaki: "Niemożliwie nauczyć zacząć wytrawnym inwestorem. Można tylko samemu nauczyć się zacząć im. To jak nauka jazdy na rowerze. Ja nie mogę nauczyć ciebie jeździć na rowerze, lecz ty samego możesz nauczyć się temu. Nauka jeździe na rowerze żąda ryzyka, błędów i poprawnego kierownictwa. To zaś sprawiedliwie i w stosunku inwestowania. Jeżeli ty nie chcesz podejmować ryzyko, znaczy, ty nie chcesz uczyć się. A jeżeli ty nie chcesz uczyć się, ten ja nie mogę ciebie nauczyć". Prezenty To jedna z ukochanych moich tym. I nie tylko dlatego, że kocham robić i przyjmować prezenty. Lecz samo główne {rzecz najważniejsza} - temu sektorowi odpowiada szczególny wewnętrzny stan. Go {je} trudno opisać słowami. Go {je} można tylko przeczuć samemu. Ażebym opanować to źródło, trzeba stworzyć w sobie szczególny nastrój, o którym pisał w poprzednich książkach. To - nastrój gospodarza, twórcę, czarodzieja. Właśnie wtedy otaczający pokój {świat} otwiera się nam naprzeciw i zaczyna wręczać prezenty. Ukazałem jedną ciekawą właściwość. Okazuje się, kobietom ten stan właściwie od urodzenia. Jako oni w ogóle nie trzeba pracować!,Wszystko, że nimi trzeba, oni mogą otrzymać prosto tak. Trzeba być tylko KOBIETĄ. Przypominam sobie wypadek z praktyki, kiedy jedna myjąc czytelniczka, uświadomiwszy sobie przyczyny swoje nieuriadic, twardo zdecydowała zmienić {zdradzić} swoje życie. - Przede wszystkim, - powiedziała ona, -zdecydowałam stać się kobietą. Ot z tego wszystko i zaczęło się... Przez pewien czas u niej był dom, samochód i liczny inny. I jak wy już, z pewnością, domyśliliście się, - nią podarował wszystko to ukochany i kochający mężczyzna. Niestety, w nasz czas kobiety wszystkie więcej i więcej podejmują się męskie funkcje. I sami cierpią od tego. Lecz być może, nam, mężczyznom, trzeba być więcej aktywnymi i twórczymi?! Wtedy i kobiety zaczną wykazywać swoje lepsze jakości. Lecz główne {rzecz najważniejsza}, że trzeba zrobić, by wyjść na ten poziom, - przestać burzyć. To dotyka jak mężczyzn, tak i kobiet. Właśnie z tego momentu, jak człowiek zaczął wykazywać energię zrujnowania, i poślij wszystkie problemy z pokojem {światem} materii. Człowiek zaczął naprężać otaczający pokój {świat}, i w jego duszy osiedlił się strach. Tylko przez sozidanije i czystość myśli można otrzymać dary Wszechświata. Oni przychodzą nie tylko w rodzaju pieniędzy i rzeczy. Prezentami mogą być dobre i dobre uczucia, które, uwierzcie, przyniosą wam znacznie więcej od dóbr. Pomoc ludzi w rozwiązaniu tych lub innych pytań - to też prezent. I Przyroda każdy dzień daruje nam to, że pierwotne było stworzone przez Boga. Bardzo z powagą nauczyć się samego darować, oddawać. Z powagą przestać czepiać się za pieniądze, przestać przeżywać po ich powodzie. Zacząć wolnym i darować radość i dobro otaczającemu pokojowi {światu}, to jest być wdzięcznym. Ukazałem ciekawe przekształcenia ze słowami "radość" i "prezent". W pierwszym słowie korzeń Rada, a w drugim - DAR: DAR - Rada Będzie wychodzić, kiedy darujesz pokojowi {światu} radość, to otrzymujesz sam prezent. Na jednym z seminariów uczestniczka opowiedziała taką historię: - Pięć lat w tył my z mężem i dzieciętami kupiliśmy dom na Azowskom morze. Bogiem (a tocznieje ludźmi) zapomniane miejsce. Nieduża zaniedbana wieś prosto nad brzegiem morza. Zrobiliśmy remont i teraz jeździmy tam każde lato. Pewnego razu wpada w mój dom sąsiadka. - Walusza, - mówi ona przez łzy, - przepraszam mnie za wszystkich, że było (a trzeba powiedzieć, że kontakt u nas z niej były nie achti jakie). Pomóż, ze względu na Boga. Męża wczoraj po "szybkiej" umieścili w szpitalu. Trzeba 600 griwien na lekarstwa. U nas na wsi chyba nie u kogo są takie pieniądze. W zasadzie wszyscy emeryci. A wy z Moskwy, ludzie zabezpieczeni. Ja tobie potem zbiorę i oddam. -Marija Siergiejewna, -mówię, przeciągając pieniądze, - proszę 600 griwien. - Oj, dziękuję, Waleczka, - początki ona dziękować mi, - daj Bóg tobie i wszystkim twoim bliskim zdrowia! Przez miesiąc oddam. Główne {rzecz najważniejsza}, by odpoczywające były - nie tak, jak w zeszłym roku. - Poczekajcie, -przerwałam ją, -te pieniądze ja wam daję nie tytułem pożyczki, a jak prezent. Wam nie trzeba ich oddawać. Niech oni pójdą w dobro waszemu mężowi i wam. A następnego dnia w kołnierza mojego w domu postukali. Ja ich otworzyłam. Na progu stał mężczyzna. - Wy mnie pamiętacie? - zapytał on. Przy tym uśmiechnął się, a w oczach pojawiła się spryciarza i uroczysty charakter. - My z nas jechaliśmy rok w tył w jednym przedziale. I wy mi wtedy bardzo szczegółowo i dokładnie opowiedzieliście, jak umocnić immunnuju system mojemu małemu syniszkie. - Oczywiście, przypomniałam sobie was, - odpowiedziałam, - przechodzicie, proszę. Opowiedzcie, jak wasz syn. Będziecie jeść obiad z nami? - Nie zrezygnuję, - powiedział mężczyzna, usadawiając się za stół. - wiecie, - kontynuował on, przyjmując z moich ręk talerz z zupą, - dzięki wam obeszliśmy się bez operacji. Co więcej, syn stał się doskonale zdrów i za rok ani razu nie bolał. Ja wam bardzo wdzięczny. Zjedliśmy obiad, .pomówiliśmy o tym o tym. Potem mężczyzna powiedział, że chce schodzić {pójść} na plażę wykąpać się, i poprosił mnie przypilnować za jego rzeczami. On zostawił na stole nieduży zwitek i odszedł. Już późnym wieczorem spostrzegłam się i zaczęłam szukać gościa. Lecz go {je} nigdzie nie było. I maszyny, na której on przyjechał, też nie było. - Trzeba zaś, - pomyślałam, -odjechał, a zwitek zapomniał. Z pewnością, coś potrzebne. Zdecydowałam popatrzyć, że leży w paczce. Być może, tam jest jakichś jego współrzędne, dokąd można wysłać zwitek. Kiedy ja jego rozwinęłam, to ukazałam tam pieniądze, 2000 griwien, i notatkę. W niej było napisane: "Walentina, przepraszam, że zmusił Was poniepokoić się. Ze mną wszystko na zasadzie. Dzisiaj odjeżdżam do domu. Jeszcze raz Wam ogromne dziękuję, - Wy jesteście nadzwyczajnym człowiekiem! A te pieniądze Wam. Prezent! Pomyślności! Siergiej". Jeszcze czego przykład od uczestniczki treningu. - My z syniszkoj wracaliśmy do domu ze spaceru. Zdecydowałam zajść w sklep i kupić chleba. Antosza bardzo zmęczył się, kaprysił, ponadto on upasł w kałużę, i odzież na nim była brudna. Dlatego poprosiłam go {je} posiedzieć na krawężniku koło drzwi sklepu i poczekać. A samego poszła po chleb. Przede mną kupowała chleba babcia, i nią nie starczyło kilku rubli. Zapłaciłam za nią. Ona mi długo dziękowała. A kiedy wyszłam ze sklepu, to zobaczyłam następujący obraz. Mój syn siedzi "na ganku przed cerkwią", oparłszy się łokciem na ścianę, i śpi. Przed nim {nimi} leży jego kiepoczka, a w niej kilka dziesiątek i jeszcze drobne {drobnostki}. Z powagą nauczyć się nie tylko darować, lecz również przyjmować prezenty. Otaczający pokój {świat} jest nastawiony na nas, na nasze myśli i życzenia. Każdą chwilę on dąży pomóc nam. Lecz my lub nie zauważamy w krzątaninie tej pomocy, albo rezygnujemy z niej. Drogi czytelnik, jak często rezygnowaliście z prezentów lub pomoce, dlatego że uważały się lub niegodnymi, lub obowiązanymi zrobić czuły krok? A potem dziwicie się, skąd materialne problemy?! A .jakże nimi nie być, kiedy wy samych rezygnujecie z tego, że wy musicie. I jak w takiej sytuacji reagować otaczającemu Pokojowi {Światu}? Z jednej strony - wy prosicie dla siebie jakieś dobra, a z innym, kiedy oni zaczynają przychodzić do was, - rezygnujecie z nich. - Mama, - pytam jak -- to, - u ciebie prędko urodziny. Co tobie podarować? -Tak mi, synuś, nic nie trzeba, - odpowiada ona. - Jak ten nie trzeba?! - oburzam się. - Tymi słowami oświadczasz na wszystek Pokój {Świat}, że nawet ten, że masz, - nie trzeba tobie. - Nie, nie, nie, - spostrzegła się ona, - zabieram te słowa z powrotem. Mi potrzebna skórzana kurtka, bo myjąc stara już zniszczyła się. Tak, jeszcze, - ona pomyślała na jakąś chwilę, potem uśmiechnęła się i zaczęła zaginać palce, - przekopać ziemię na letnisku {dawaniu}, otrzymywać od was więcej miłości i uwagi, zrobić przycinanie drzew, przywieźć worek łuku {cebuli}... Na ogół, pozostawiam tobie pełną swobodę wyboru. Drogie moje! Jeżeli wam coś darują, znaczy, wy tego godni. Primitie z wdzięcznością. Wy niczego nie powinniście byli w zamian. My w ogóle nikomu niczym nie zobowiązani, i nam nikt niczym nie zobowiązany. I jeżeli my coś robimy, to tylko dlatego, co to jest trzeba, przede wszystkim, dla nas samych. I jeżeli ktoś coś robi dla nas, tak tylko dlatego, co to jest trzeba nie tylko nam, lecz również temu człowiekowi też. Pokochacie siebie i przepraszam sobie przyjmować prezenty. Na moich seminariach-treningach z wieloma uczestnikami odbywają się przychylne zmiany. Z niektórymi z nich w takim stopniu szybko, że już następnego dnia oni opowiadają o rezultatach. - Walerij Władimirowicz, - ciągnie rękę jedna z uczestniczek, - można opowiedzieć, że ze mną zdarzyło się wczoraj po zajęciach? - Oczywiście, - odpowiadam, - opowiadajcie. - wczoraj przechodziliśmy temat miłości do siebie, pieniądze i prezenty. Daliście nam domowe zadanie, i zdecydowałam go {je} od razu spełnić. Po co odkładać na jutro to, że można zrobić dzisiaj, - zdecydowałam. Z czego zaś zacząć? - myślę. Uczyliście się, że trzeba być bardzo uważnym do samego sobie i do otaczającego Pokoju {Świata}. Zrobię sobie mały prezent, zdecydowałam, nie chcę jechać metrem, zmęczyła się. Pojadę do domu taksówką. Zatrzymuję maszynę, siadam i jedzenie do domu. Koło w domu dostaję portfel, dziękuję kierowcy i przeciągam mu 200 rubli. On w odpowiedzi przeciąga mi 100 dolarów i mówi: - To wam! Woźmitie, proszę. Ja ze zdziwieniem i zdziwieniem patrzę to na taksówkarza, to na papierek. - Pojmujecie, - mówi on, - u mnie dzisiaj był bardzo ciekawy klient. On wygrał w kasyno 10 tysięcy dolarów i podarował mi dziesiątą część, to jest dziesięcinę. Wziąłem te pieniądze. Myślę, co to jest Bóg dał mi za jakieś moje dobre sprawy. I zdecydowałem, że też powinienem był oddać komuś dziesiątą część. A tu głosujecie. Tak co to jest - wasze prawem. Woźmitie. - No i że, wzięli? - zapytał ktoś w sali. - Oczywiście, - powiedziała kobieta i potrząsnęła nad głową studolarowym i skrótem, - ot te pieniądze. Sala zabiła brawo. - Lecz to jeszcze, nie wszystko - głośno i triumfalnie powiedziała ona, zwracając się do cichnącej sali. Z tymi słowami ona demonstracyjnie otworzyła portfel i dostała stamtąd 500 rubli. - A to, Walerij Władimirowicz, dziesiąta część (niech trochę więcej) od tych 100 dolarów, których chcę podarować wam. Możecie przedstawić, że tworzyło się w sali?! Rada na drogę Poważany czytelnik! My z nas oglądnęliśmy wszystko sześć źródeł odbioru gotówek pieniężnych środków. Jeszcze raz uważnie ich obejrzycie i zestawcie swoje osobiste sprawozdanie o dochodach. Rekomenduję robić to miesięcznie razem ze stworzeniem i prorabotkoj zamiarów. Dana procedura zupełnie nie złożona, lecz bardzo dobrze discyplinirujet. Gwarantuję, że przez pewien czas wy zamiećcie, że dochody wasze rosną, a ilość oswojonych sektorów powiększa się. Na co zwłaszcza chciałbym zwrócić waszą uwagę, tak to na to, że każdy sektor odpowiada określonemu światopoglądowi. Tocznieje, wasz światopogląd określa, w jakim sektorze wy znajdujecie się. Dawajcie popatrzymy na tę tablicę więcej głęboko. Ten lub inny sektor mówi nie tylko o źródle pieniężnego potoku, lecz, przede wszystkim: - kto wy? - jak myślicie? - i jak patrzycie na pokój {świat} (w tej liczbie na pieniądze)? To bardzo z powagą pojąć. Ot typowe myśli człowieka z sektora "Praca po najmie": - Mi potrzebna stała praca, która będzie przynosić mi moralną i materialną satysfakcję. - zrobię dla was to-to i to-to, a wy dajcie mi tyle a tyle pieniędzy. - Dla mnie ważna myjąc bezpieczeństwo. A ot typowe myśli człowieka z sektora "Indywidualna pracownicza działalność": - Ja nie chcę od kogoś zależeć. Chcę, by mój dochód zależał ode mnie samego. - Czym więcej będę pracować, tym więcej zarobię pieniędzy. - Tylko ja samego mogę zrobić tę pracę dobrze. Niosę za nią odpowiedzialność. Sektor "Społeczne dotacje": - U mnie nie sił i znajomości dla tego, by powiększyć mój dochód. Ja nie mogę to zrobić na własną rękę. - Mój dochód zależy od rządu i urzędników. Sektor "Posiadłość przedsiębiorstwem": - Mi potrzebni mądrzy, twórczy ludzie, majstrowie swojej sprawy dla zarządu moim przedsiębiorstwem. - chcę być finansowo wolnym człowiekiem i mieć więcej od wolnego czasu. - Ja sozdaju robotnicze teren i zatrudniam i pieniądze innym. Sektor "Inwestowanie": - Mi trzeba wiedzieć, dokąd włożyć swoje siły, czas i pieniądze, by mój dochód ros bez wysiłków z mojej strony. - chcę być finansowo wolnym człowiekiem i mieć więcej od wolnego czasu. - Moje pieniądze pracują na mnie. Sektor "Prezenty": - Wszechświat jest obfity. - otrzymuję prezenty od Wszechświata. - Ja jestem godny wszystkich dóbr. - lekko oddaję i lekko otrzymuję. W związku z tym nie będziecie śpieszyć się przeskakiwać z jednego sektora w innym w pogoni za większymi pieniędzmi. Nie trzeba raptownie rzucać pracę i tworzyć swoje przedsiębiorstwo. Jeżeli wy wewnętrznie nie zmieniliście się, to to do niczego dobremu nie doprowadzi. A potem będziecie oskarżać ludzi za ich podłość i nieuczciwość. Ludzie tu ani przy czym, drogie moje. Oni zawsze odbijają nas same. To zaś dotyka i inwestowania. Sława bogu, u nas jest przepiękne historyczne doświadczenie. Mówię nie o doświadczeniu budownictwa komunizmu (on też bardzo jest oceniany), a o doświadczeniu inwestowania w czasie przebudowy, kiedy miliony ludzi odniosły swoich "rodzonych" dienieżki w różne fundusze. Do czego to doprowadziło - nam wiadomo. Lecz stoi oskarżać "złych finansowych geniuszy", którzy tworzyli te fundusze i piramidy? Oni "swoje" otrzymali. A ot lekcje wyciągać trzeba. I najgłówniejsza lekcja składa się {polega} w tym, że przed, czym przechodzić z jednego sektora w innym, zmienicie {zdradzicie} obraz myślenia! Kiedy sprawę dotyczy pieniędzy, to ludzie zaczynają postępować i reagować różnie. U każdego swoje myśli i emocje. Właśnie ten i określa - w jakim sektorze znajdujemy się i produkujemy swój dochód. Dlatego bądźcie gotowi do zmian! I przede wszystkim zaczynajcie z siebie, ze swoich myśli i obrazów. Stwórzcie swoją unikatową Drogę do finansowej pomyślności. FINANSOWA PIŚMIENNOŚĆ Jedna z głównych przyczyn problemów z pieniędzmi - ta nieobecność finansowej mądrości, piśmienności. Innymi słowami - nieumiejętność korzystać z narzędzia. Co robić z pieniędzmi, kiedy oni przyszedłeś do was? Z ich pomocą można zdobyć niezbędne towary i usługi, włożyć w sprawę i przepomnożyć, pomóc komuś, wydawszy ich na dobroczynność. Człowiek być może pomyślnym w swojej pracy, wysokowykształconym, może otrzymywać dobre pieniądze, lecz zza tego, że on nie umie ich tracić, nie pojmuje praw ruchu pieniędzy, u niego mogą powstać problemy. Dlatego z powagą nie to, ile pieniędzy otrzymujecie, bo, jak efektywnie wy ich wykorzystacie i dla ilu pokoleń wy ich przechowacie. Z powagą nie tylko, jak przychodzą pieniądze, lecz również jak wy z nimi zwracacie się. Trzeba być finansowo piśmiennym człowiekiem. A co znaczy - finansowo piśmiennym? I kto temu będzie uczyć się? Szkoła i wyższe uczelnie przygotowują ludzi różnych zawodów: nauczycieli, lekarzy, wojskowych, mechaników. Ci ludzie są potrzebni nowoczesnemu społeczeństwu {towarzystwu}. Bez nich ono nie może istnieć. Mu potrzebni robotnicze i urzędnicy. Taki dzisiejszy obraz państwa i społeczeństwa {towarzystwa}. On bynajmniej nie jest doskonały. Lecz kto będzie zmieniać ten obraz? Z siebie i zaczynajcie. Przecież społeczeństwo {towarzystwo} - to my sami. Dla wielu szkoła, wyższa uczelnia - to koniec nauki. Pojąłem, że dla mnie ten tylko początek. Bardzo z powagą pojąć, że pieniądze nie rozwiązują problemów. Na odwrót, pieniądze bez mądrości przynoszą problemy, aż do śmierci. A ot mądrość rozwiązuje problemy i przynosi pieniądze. Jeżeli zarządzacie swoimi siłami, czasem i pieniędzmi mądrze, to finansowa swoboda wam zaopatrzona. Rozumne zarządzenie pieniędzmi Znany amerykański pisarz Riczard Bach niespodzianie dla siebie dowiedział się, że książki go stały się biestsiełlerami, i jego liczydła w banku powiększyły się do miliona. Pieniądze spadły na niego {nie} jak śnieg na głowę. On nie wiedział, że z nimi robić, i zaufał {powierzył} im giełdowemu brokerowi. I wszystko by nic, lecz na poziomie podświadomości on gardził pieniędzmi, a tocznieje, papierami, aktami i wynikami {rachunkami}, z nimi skrępowanych, ponieważ liczył, że oni mogą zabrać jego swobodę. I dlatego przez pewien czas on nie tylko stracił wszystkie swoje pieniądze, lecz również został powinien rządowi dużą sumę. Można doprowadzić mnóstwo historii o szybkim przyjściu pieniędzy i ich tak zaś szybkim zniknięciu. Pieniężne problemy ich bohaterów powstawały zza jednej okoliczności - samego głównego - nieobecności mądrości i finansowej piśmienności. Podział pieniędzy po statystyce Amerykanie przeprowadzili eksperyment. Grupie ludzi w początku roku wydali po 10 000 $ każdemu. W końcu roku był następujący obraz w sprawozdaniach: - u 80% niczego nie zostało. Oni wydali pieniądze na rozrywki, kupno telewizora, wideo itd.; niektóre nawet wlazły na kredyt; - 16% powiększyli ich na 5-10% przez bank; - 4% powiększyli ich do 20 000 $, do milionów... Nie rozum, a mądrość przynosi materialny dobrobyt. A jeżeli mówić konkretnie, to finansowa mądrość. U mnie jest przyjaciel, z którym uczyliśmy się z 1-go klasy. On, jak i ja, uczyłem się na "doskonale". Teraz on to przepiękny specjalista w swoim obwodzie. On ma wiele innych godności. On jest utalentowany. U niego przepiękni móżdżek. Lecz on ma finansowe problemy (przynajmniej, byli do momentu pisowni książki). Jednego rozumu mało. Go {je} rozwijać trzeba. Wielu wynalazców nie jest zamożnymi ludźmi. Lecz oni to przecież mądrzy ludzie! Oni niemają elementarnej finansowej piśmienności. Oni poznali prawa fizyki lub chemie, lecz mało mają pojęcie w pieniądzach. Potrzebna mądrość. A mądrość - to rozum + serce, to jest rozum i miłość. A miłość - to twórcze uczucie. Wychodzi, że tylko rozum, skierowany na sozidanije, może przynieść materialny dobrobyt i szczęście. Ot wtedy życie człowieka staje się bogatej, dlatego że w niej zrównoważeni wszystkie energie, wszystkie zestawiające byty. Duża ilość pieniędzy - to jeszcze nie bogactwo. Mało wygrać pieniądze lub znaleźć skarb. Trzeba ich jeszcze i poprawnie zastosować, wykorzystać. Większość ludzi mają pieniężne problemy tylko dlatego, że niczego nie wiedzą o ruchu obecnych środków. Oni wiele tracą pieniędzy, potem szukają więcej odpłatnej pracy, mając nadzieję, że większa ilość pieniędzy zdecyduje ich problemy. Sprawozdanie finansowe Dlatego dawajcie prosto teraz nauczymy się zestawiać elementarne sprawozdanie finansowe i bilansowy liść. I wyśledzimy za ruchem pieniężnego potoku. Ot tak wygląda sprawozdanie o dochodach i wydatkach: Dochód Praca po najmie ITD Społeczne dotacje Posiadłość przedsiębiorstwem Inwiesticyii Prezenty Wydatek Podatki na płacę Podatki na zysk Podatki na własność Wypłaty po kredytach Odejście za domem i samochodem Kupno artykułów spożywczych, życiowej techniki i odzieży Poddierżanije zdrowia, odpoczynek, rozrywki Opłata nauki dzieciąt itd. Popatrzycie na tę tablicę uważnie. Kolumienka dochodów i kolumienki wydatków może rośnij i może zmniejszać się. U większości ludzi z wzrostu dochodu rosną i koszt. I dlatego oni są zmuszone wiele pracować. To sprawozdanie jest niepełnym, ponieważ w nim jest nieobecnym bardzo ważny zestawiająca - pojęcie o aktywie i pasywach. Aktyw Pasywa Jeżeli spróbujemy pojąć sens tych terminów przez klasyczne stwierdzenie, które jest w niektórych specjalnych słownikach, to to będzie bardzo trudno. I nie tylko prostakowi, lecz nawet i początkującemu finansiście. Dlatego damy nimi proste stwierdzenie (przejąłem go {je} z książki R. Kiosaki "Bogaty tata, biedny tata"): "Aktyw - to to, że kładzie pieniądze w waszą kieszeń. Pasywa - to to, że wyjmuje pieniądze z waszej kieszeni". Niezrozumienie różnicy między tymi dwoma pojęciami i sozdajet napięcie, zmusza człowieka prowadzić stałą finansową walkę. Ot przykłady Pasywów: - Hipoteka za dom. - Kredyt na samochód i artykuły powszechnego użytku (komputer, telewizor, lodówka itd.). - Pożyczka. - Kredytowa kartka. - Nieruchomość i towary narodowej konsumpcji także można odnieść do Pasywów, ponieważ oni żądają nakładów na obsługę. Ot przykłady Aktywu: - Przedsiębiorstwo, sprawa, nie żądające mojej obecności, t. je. sprawa, pracująca beze mnie i przynoszące dochód. Posiadam przedsiębiorstwo, lecz kierują nimi inni ludzie. Jeżeli tam pracuję, to to już praca. - Akcje. - Obligacje. - Inwestycje. - Nieruchomość, przynosząca dochód. - Honoraria autorskie od intelektualnej własności: muzyka, rękopis, patenty na wynalazki. Ot tak wygląda bieg pieniędzy przez Pasywa: A ot tak wygląda bieg pieniędzy przez Aktyw: Te schematy wyraźnie pokazują, że odbywa się z pieniędzmi następnie, jak oni będą dostawać się w ręce. Należycie {zgodnie z} biedny i przedstawiciel średniego klasy gromadzą Pasywa, a zamożnego - Aktywa. Czym mi podobają się te schematy u Robierta Kiosaki, tak to namacalnością i prostotą. Jak możemy widzieć, większość ludzi pracują nie na siebie, a na innych. I przy tym doskonale nie zamyślają się o sensie odbywającego się. Oni są oślepione przez obrazy pieniędzy, rzeczy i przyjemności. Ci ludzie na ochotnika oddają siebie w niewolnictwo. Ot wzór pieniężnego potoku biednego człowieka i przedstawiciela średniego klasy: Jeżeli taki człowiek nie zmieni {zdradzi} obraz swojego myślenia, to bardzo prawdopodobnie, że całe życie on przeżyje w "finansowym niewolnictwie". A potem będzie przeklinać los, rząd, tak kogo wygodnie. A rozwiązanie jego katastrofalnego położenia bardzo prosta - psychologia ofiary i konsumenta. A ot wzór pieniężnego potoku u zamożnego człowieka: Zamożność Co takiego zamożność? Tę ilość dni, które możecie przeżyć nie pracując i kontynuując podtrzymywać swoją wysoką stopę życiową. Zwrócicie uwagę, zamożność mierzy się nie ilością pieniędzy, a dniami życia! Zamożność = Oszczędzania : Wydatek Na przykład, wasi koszt zestawiają 5000 rubli miesięcznie, a wasze oszczędności - 15 000 ruble. Znaczy, zamożność - 3 miesiąca. To jest możecie przeżyć na swoje pieniądze nie pracując trzy miesiąca. Inny przykład. Wasi koszt - 5000 rubli, oszczędności - 0. Należycie {zgodnie z}, zamożność - też zerowy. Proszę jeszcze jedna złoty formuła, logicznie wyciekająca z poprzedniej: Będziecie liczyć się finansowo zamożnym człowiekiem tylko w tym wypadku, jeżeli wasze dochody z kolumienki "Aktywu" będą więcej, czym waszych koszt. Innymi słowami, wasze dochody wyżej wydatków i mogą rośnij bez waszego udziału. Możecie nie pracować (t. je. przestajecie być niewolnikiem), a wasze dochody rosną. To zupełnie nie oznacza, że będziecie leżeć i pluć w sufit. Zajmujcie się ukochaną sprawą dla duszy. Przy tym rzeczywiście zmieni się sens słowa "Praca". Była Praca, a stała się Praca Teraz pojmujecie, dlaczego tak mało zamożnych ludzi? Większość ludzi doskonale nie myślą o Aktywie. Zainkasowawszy, oni w tym samym miejscu idą robić kupna. Przy czym często na kredyt, włażąc w obowiązki. Pieniądze kończą się bardzo szybko, a nimi trzeba wszystkie więcej i więcej pracować. Niepostrzeżenie oni będą wpadać w pułapkę. Oni teraz powinien był mocniejszy trzymać się za pracę, by opłacić swoje wyniki {rachunki}. Praktycznie wszystek Zachód ugrzązł w obowiązkach. Ta zaś epidemia przychodzi i do nas. Trzeba być gotowym do tego i być finansowo piśmiennym i pojmować różnicę między Aktywem i Pasywami. Trzeba skoncentrować swoja uwaga i starania na nabytku Aktywów, przy czym takich, którzy będą produkować dochód! Jak już pojęliście, przyczyna finansowych problemów większości ludzi nie w tym, gdzie i jak zarobić więcej od pieniędzy, a w tym, jak nimi rozumnie zarządzić. Ludzie mogą doskonale wykazać się w różnych ipostasiach: kucharza, prawnika, mechanika, inżyniera, architekta. Lecz przy tym nie będą finansowe zamożni. Dlatego że, kiedy chodzi o bogactwie, oni powinni byli wykazać się jeszcze i w ipostasi posiadacza pieniędzy. A dla tego trzeba być finansowo piśmiennym. To jest uczyć się być gospodarzem pieniędzy, by pieniądze, jak narzędzie, mogły służyć wam. A tymczasem {póki} pracujecie - wy znajdujecie się w zależności od pieniędzy. Jeżeli pracujecie na (lub za) pieniądze, oddajecie nimi władzę nad częściowo swojego życia. Jeżeli robicie tak, że pieniądze pracują na was, to władzę - u was, i wy stajecie się gospodarzem nie tylko pieniędzy, lecz również życia, losy. To nie znaczy, że trzeba natychmiast zwalniać się z pracy. Możecie przechować swoją podstawową pracę. Pocieszcie się tym, że u was jest choć jakiś dochód, który możecie zaopatrzyć swojej fizycznej na siłę lub rozumem. I zaczynajcie budzić swój finansowy geniusz. Idźcie drogą zmniejszania wydatków i pasywów i ładujcie pieniądze w aktyw. Trzeba fokusirowat′ uwaga na hrabi "Aktyw", a nie na hrabi "Dochód". W co ładować pieniądze? Chcecie wiedzieć, jaką inwestycję najkorzystniejszą, jaki aktyw najlepszy? Domyślili się? To wy sami! Wkładajcie środki i czas w swój rozwój, w naraszcziwanije swojej mądrości. I otrzymacie samych duży dywidendy. Wasz najgłówniejszy aktyw - to wasze życie. Jak wy nią zarządzacie? Wkładajcie swój czas, uwagę w siebie. W stworzenie przestrzeni miłości w swoim życiu. I to opłaci się storicej. Trzeba żyć i dążyć do swojego marzenia. Jednego z najgłówniejszych narzędzi, którego posiadamy, - to nasz rozum. Wykorzystamy go {je} dla stworzenia swojego pokoju {świata}. Trzeba go {je} rozwijać. Lecz jeszcze jest dusza, o której bardzo często zapominają. I w nią trzeba wkładać. Wzbogacać czystymi i wdochnowiennymi uczuciami. Być finansowo piśmiennym i mądrym - znaczy stawać się bogatszy przez zmiany w sobie, mieć bogaty wybór, być więcej giętkim człowiekiem, samowystarczającym. To znaczy - widzieć nie przeszkody, a możliwości. Prócz tego, finansowa piśmienność - ta umiejętność jest ostrożnie odnosić się do otaczającego pokoju {świata} i jego zasobom. Z małego wyciągnąć maksymalnie pożytki, a dużym zarządzić umiało. Trzeba pojąć, że pieniądze realnej siły nie mają. To ludzie ich robią silnymi i drżą przed nimi. Pieniądze - to idea, a każda idea sozdajetsia w mózgu. Bądźcie twórczy, giętcy, uważni - to praktycznie wszystkie, że trzeba dla tego, by żyć w dobrobycie. Pieniądze są potrzebne, i trzeba umieć nimi korzystać. To narzędzie. Dawajcie wykorzystać ich dla tego, by zmienić naszą Ziemię w kwitnący ogród, robić z ich pomocą to, że przyniesie radość i piękno wam i wszystkiemu Pokojowi {Światu}. Wkładajcie ich w swój rozwój, w swoje zdrowie, w stworzenie swojej przestrzeni miłości. Wkładajcie w swoje życie. Jeżeli będziecie uważni, to zobaczycie setki, tysiące możliwości, których daje nam życie. Trzeba dążyć do tego, by pieniądze przyniosły maksymalny pożytek wam i otaczającemu pokojowi {światu}. A jak ich wykorzystać - rozwiązujecie. PRZESTRZEŃ DLA ŻYCIA W każdej ankiecie przede wszystkim piszemy swoje nazwisko, to jest odpowiadamy na pytanie: kto my? Jakiego my rodu? Potem odpowiadamy na pytanie: gdzie żyjemy? I to nie prosto jakiś pozbawiony oblicza adres. Za tymi nazwami ulic, miast i krajów u każdego człowieka stoi swój obraz. Obraz swojej Ojczyzny. Stan waszego mieszkania na dany moment odbija wasz stosunek do samego sobie i do życia. Jeżeli u was nie mieszkania, to gdzieś wewnątrz siebie nie w nim konieczności. Jak ten pojmować? A bardzo prosto. W danym wypadku przejawia się wszystko to zaś niechęć żyć, o którym pisałem niejednokrotnie (w tym mieście, kraju, pokoju {świecie}), a dlatego i nie mieszkania, - prosto ono nie trzeba. Przytoczę przykład ze swojego życia. Do 37 lat u mnie nie było swojego mieszkania. Niektóre mogą zdziwić się. Jakże tak, znany doktor i pisarz, a nie miał chociażby mieszkania. Lecz to fakt. Analizowałem swoją życiową sytuację i wyjaśniłem, że bardzo głęboko w podświadomości było życzenie opuścić ten pokój {świat} bytu i odejść dokądkolwiek w góry zajmować się duchowymi-praktykami, założyć swoją szkołę, aszram. Do mnie przychodzili mnisi i wołali w Tibiet. Inny człowiek proponował mi stać się nauczycielem, guru w aszramie, który on zbierał się budować u nas w Tawridie. Były jeszcze oferty {zdania}. I każdy raz zderzałem się z tym, że trzeba robić wybór. Lub odchodzić, lub pozostawać. I jak pojmujecie, zdecydowałem zostać. Pojąłem, że można z powodzeniem zajmować się duchowym rozwojem, znajdując się, jak mówi się, "w pokoju {świecie}". Żyjąc z rodziną, obcując z różnymi ludźmi. Swój wybór zrobiłem. Do tego czasu u mnie już była własna wewnętrzna strategia, która pozwalała mi wyciągać energię z każdych życiowych sytuacji. Opisałem ją w swojej książce "Szczepienie od stresu, lub Psichoeniergieticzeskoje ajkido". Odchodzić - znaczy biec od problemów. Wiele tak i postępuje. Kto -- to odchodzi w góry, ktoś w klasztory. Niektóre szukają ratunki w zielonej mgle alkoholu i narkotyków i błądzą tam długi czas. Inne pogrążają się w pracę lub diepriessiju. Kiedy prowadziłem prywatną medyczną praktykę, to ukazałem, w jakim stopniu ten masowy problem - niechęć żyć w tym pokoju {świecie}. A przyczyna wszystkiemu temu, jak pojąłem, jedna - nieumiejętność dobroczynnie współdziałać z otaczającym pokojem {światem}, z jego różnymi energiami. Nieobecność pozycji gospodarza. Więc, drogi czytelnik, zrobiliście swój wybór? Jeżeli nie, to zróbcie to prosto teraz. Inaczej nie ma sensu czytać tego naczelnika {rozdział} dalej. Pozostajecie żyć w tym nadzwyczajnym i sprawiedliwym pokoju {świecie}? Uwierzcie mi, jeżeli wy tu niczego nie zmieniliście {zdradziliście}, połamaliście, naśmieciliście i myślicie teraz znaleźć inną czystą, rajskuju polanku, to bisz inny, dziewiczy i nietknięty pokój {świat} z przepięknymi rajskimi stworzeniami, to u was niczego nie wyjdzie. Nikt was TAKIM NA TAMA nie czeka. Co stworzyli - to i otrzymali. Dla tych, kto zdecydował zostać Jeżeli wy, rodzony mój człowiek, zdecydowaliście zostać żyć w tym pokoju {świecie}, i żyć wiecznie, to dawajcie razem budować pełnowartościowe życie. Hodować zdrówych i szczęśliwych dzieciąt. Tworzyć przepiękni rajskije ogrody. A ponieważ słowo "życie" automatycznie podrazumiewajet miejsce, gdzie żyjemy, to przede wszystkim określicie to miejsce dla życia, swoje miejsce pod Słońcem. Zadajcie sobie następujące pytania: Gdzie chcę żyć? W jakim mieście, w jakim kraju? Gdzie moje miejsce w tym pokoju {świecie}? Gdzie będę tworzyć swojego rajskij ogród i rodzić dziecięta? Gdzie będę trwać w wieczność w swoich potomkach, w swoim rodzie? Gdzie będzie mój kawałeczek Ojczyzny? Nie będziecie śpieszyć się odpowiadać *na te pytania. Oni nie są próżniaczy. Oni z wieczności. Będziecie pochodzić z nimi kilka dni. Naradźcie się ze swoimi bliskimi, rodzonymi. Zadawajcie oni sobie znów i znów. Stwórzcie zamiar: "W potrzebny czas znajduję najbardziej lepsze miejsce dla mojego wiecznego życia w tym pokoju {świecie}. Miejsce, gdzie bogaci się i kwitnie mój ur. Miejsce, gdzie ja sozdaju rajskij ogród". Jeżeli wasz zamiar twardo i sztywnie, to, jak wy pamiętacie, wszystkie siły Wszechświata zaczną pomagać wam w jego urzeczywistnianiu. Niegdyś my z żoną szukaliśmy swoje miejsce. Zdecydowaliśmy, że ono obowiązkowo widocznie w Krymie. Rodziłem się na Dalekim Wschodzie, w Nadmorskim kraju. Lecz przeżył tam wszystek dziewięć dni. Mój ojciec był wojskowym, i go {je} przeprowadzili służyć w Krym. Tu przeżyłem dużą część swojego życia, i to myjąc Ojczyzna. Zdecydowałem, że mój ród będzie trwać i kwitnąć na słonecznych ziemiach Tawridy. Żona nie sprzeciwiała się, ponieważ dawno marzyła żyć w Krymie. Potem zdecydowaliśmy, co to jest miejsce widocznie obok z Simfieropolem, by w pobliżu był środki związku i niezbędne komunikacje, ponieważ to było z powagą dla mojej pracy. Po tym nam trzeba było znaleźć konkretne miejsce dla budownictwa w domu, dla stworzenia swojego rodowego majątka. My dosłownie poślij go {je} szukać w tym kierunku, które oznaczyli. To było wiosną. Wzięliśmy plecaki i poślij zbierać trawy, a zgodnie obejrzały wszystkie okolice. Ot nam spodobało się jedno miejsce koło rzeki. Przychodzimy w gromadzką radę, a nam mówią, co to jest miejsce odnosi się do sanitarnej strefy i te ziemie nie wolno wydzielać pod budownictwo mieszkalnych domów. Znów udaliśmy się na poszukiwania. Znaleźli inne miejsce, lecz również ono okazało się "zakazanym". Nasze poszukiwania trwały do jesieni. My nie śpieszyliśmy się. My twardo wiedzieliśmy, że nasz zamiar obowiązkowo ziści się w rzeczywistości w potrzebny czas. Zatrzymanie tylko oznaczało, że powinniśmy byli coś przepracować w swoim zamiarze lub tymczasem {póki} rozwiązywać inne zadania. Pewnego razu do mnie przyszedł mój pacjent, któremu pomogłem niegdyś zdecydować jego problemy. - Walerij Władimirowicz, - zapytał on nagle nis tego ani z tego, - wam potrzebna jakaś pomoc? - Oczywiście, - odpowiedziałem, - mi potrzebny uczastokziemli. I opisałem swoje życzenia w stosunku tej dzielnicy. - Dobrze, - powiedział on, - ja wam jutro zadzwonię. Następnego dnia on rzeczywiście zadzwonił i zaproponował dwa dzielnicy do wyboru. Pierwszy "odpadł" od razu. A ot drugi... Kiedy przyjechałem go {je} popatrzyć, to pojąłem, co to jest - moje miejsce. Tam było wszystko niezbędne dla stworzenia rodowego majątka. Ja to prosto zobaczyłem, poczułem. I nie trzeba było żadnego specjalistę Fan-Szuj. W zasadzie ja nie przeciw mieszkaniom w wielopiętrowych domach, lecz wiem ściśle, że mieszkanie nie jest miejscem dla pełnowartościowego rozwoju człowieka. Ona może służyć tylko tymczasowym pristaniszczem. Co ciekawie, przecież u większości ludzi jest nieobecnym uczucie Ojczyzny i praktycznie sprowadzone na nie zdrowe uczucie patriotyzmu i nacjonalizmu. A dlaczego? Przyczyna jest prosta, lecz wiele jej nie zauważa lub starają się nie zauważać. U wielu ludzi w ogóle nie Ojczyzny. To może dźwięczeć dziwnym, lecz to fakt. Ktoś może sprzeciwić się, molo, rodziłem się na Ukrainie lub w Rosji, znaczy, myjąc Ojczyzna - Ukraina lub Rosja. Lecz to tylko iluzja, drogi mój czytelnik. To, że rodziliście się w jakimś kraju lub obecność odpowiedniego obywatelstwa, równa się jak i dowody osobiste, jeszcze nie znaczy, że u was jest Ojczyzna. Ojczyzna - to konkretne miejsce. I to miejsce obowiązkowo widocznie na ziemi. I ilość ziemi widocznie wystarczającym dla tego, by całkowicie zaopatrzyć człowieka w wszystkiego niezbędnego dla zdrówego i pełnowartościowego życia. Dlaczego bolszewicy przede wszystkim wysunęli hasło "Ziemia - chłopom"? Myślicie, oni rzeczywiście chcieli rozdać ziemię ludziom? Nic podobnego! Ten trick nimi potrzebny był dla tego, by zniszczyć właścicieli ziemskich, jak realną władzę i siłę w Rosji. Dlatego że tylko właściciel ziemski był wolny i niezależny. Dlatego że u niego były swoje dobra rodzinne, które dawały mu samodzielność w źródłach swojego życia. I on ani od kogo nie zależał. Właściciel ziemski był gospodarzem ziemi i troszczył się o nią. Ciekawa złożyła się sytuacja. Pojęcie "Ojczyzna" jest, lecz realnej Ojczyzny u praktycznej większości - nie. Jeżeli wy wciąż myślicie, że mieszkanie w kamiennym worku - to i jest kawałeczek Ojczyzny i że ona do was należy, to spróbujcie nie płacić za nią. I wtedy pojmiecie - do kogo ona należy prawem. Z prywatnymi domami ta zaś sytuacja, tylko umowy dla życia dobrego, i ziemia już jest, lecz tylko bardzo mały kawałeczek. 4-12 setek dobrzy dla letniska {dawania}, lecz nie dla majątka. Ja nie wzywam swoich czytelników porzucać ciasne i duszne mieszkania i odejść na ziemię. Już pisałem o tym, że do niczego dobremu to nie doprowadzi. Zanim zmienić miejsce zamieszkania, trzeba naprowadź porządek w swojej głowie i duszy. Potem sprzątnąć tam, gdzie naśmiecili, i tylko po tym tworzyć swoją przestrzeń. Tak jakim zaś widocznie ta przestrzeń i ile trzeba ziemie dla jego stworzenia? Tym, kto rzeczywiście zainteresował się tym pytaniem, ludziom z pragnieniem życia, rekomenduję przeczytać nadzwyczajne książki rosyjskiego pisarza Władimir Miegrie. Ogólny nakład jego książek "Dźwięczące cedry Rosji" przerzucił za 10 młn. Oni przeprowadzone więcej od przez co na 20 języków pokoju {świata} i korzystają na całym świecie nie z mniejszej popularności, z czego w ojczyźnie. I zauważcie - bez wszelkiej reklamy! W jego przepięknych książkach są WSZYSTKO o stworzeniu rodowego majątka, o stworzeniu Przestrzeni Miłości dla pełnowartościowego życia. I nie tylko. Na łamach jego książek znajdziecie odpowiedzi na wiele pytań w sferze zdrowia, ekonomiki, polityki... W jego pracach - najharmonijniejszy model stworzenia pokoju {świata}! W. Miegrie - jedyny, kto naukowo uzasadnił przepiękny będące Rosji, pozostawiwszy narodową ideę, która zdecyduje i duchowych, i materialne problemy każdego człowieka i wszystkiego kraju ogólnie rzecz biorąc! Sedno idei polega {zawiera się} na następującym. Każda rodzina lub obywatel swojego kraju powinny były mieć prawo, umocowane przez poprawę do Konstytucji, odbiory bezpłatnie w wieczne polzowanije 1 hektara ziemi dla stworzenia i dobrze ustroju swojego Rodowego majątka. Majątek nie powinno służyć miarą wartości i nie może sprzedawać się. Ono może tylko udzielać się w spadku, z pokolenia na pokolenie. Ziemia, zabudowania i wszystka produkcja, wyprodukowana w majątku, całkowicie zwalniają się od podatków. Człowiek rodził się na Ziemi i powinien mieć swój konkretny kawałeczek Ojczyzny, stworzonego i wzhodowanego przez swoje ręce i ręce kilku pokoleń swojego rodu. Kilka dóbr rodzinnych jednoczą się w ekoposielenija nowego typu ze swojej infrastrukturoj. Taka działalność doprowadzi do jakościowej zmiany życia ogromnej społeczności ludzi. I ziemie, dotychczas niezażądanych, wycieńczonych, staną się urodzajnymi ogrodami, a w nich rodzi się pokolenie nowych ludzi z nowym poziomem świadomości, z nowym światopoglądem, mirooszczuszczenijem. Produkcja rodowego majątka wytwarza się ludźmi, wolnymi od niewolniczej pracy i produkcyjnej konieczności pracować "za pieniądze". Oni pracują przede wszystkim dlatego, co to jest przynosi nimi radość. Dla wielu już nie sekret, że każda rzecz, towar lub produktu niosą w sobie energetykę i informację tego człowieka, który ich wytworzył. Ten człowiek wkłada w niego {nie} czasticzku swojej duszy {natrysku}. Ot i posądzicie samych, że może dać wam jabłko, wyhodowane w kołchoznom ogrodowi odbywającymi pracowniczą powinność ludźmi z zastosowaniem jadochimikatow i sztucznych nawozów. I to zaś jabłko, stworzone w ekologicznie czystej Przestrzeni Miłości radosnymi, szczęśliwymi ludźmi. Być może, na zewnątrz oni mało czym odróżniają się, lecz na eniergo-informacyjnym poziomie między tymi dwoma jabłkami taka zaś różnica, jak między jabłkiem dopiero co zerwanym z drzewa i tym, które przeleżało do maja następującego roku. Jakiemu będziecie woleć? Dlaczego jedne rzeczy służą bardzo długo, jak mówi się, wiarą i prawdą, a inne rwą się i łamią się praktycznie od razu? Oczywiście, termin działania rzeczy zależy od tego, jak z niej zwraca się posiadacz. Lecz najmniej z powagą i to, kto wytworzył tę rzecz. Jakie myśli i uczucia były u niego w ten moment. Nie niepotrzebnie nasze prapramamoczki samych szyli rubachi swoim mężom i synom i przy tym śpiewali, wydawałoby się, proste pieśni. Lecz pieśń ta była nie prosta. Ona była osobliwym spiskiem. Kobieta przy tym budowała szczególne obrazy, które przechowałyby mężczyznę. I taka rubacha służyła najsilniejszym ustrzeżony od wrogich strzał i kopii. Wszystko wyszeskazannoje sprawiedliwie i w stosunku przygotowania pożywienia. U jednej gospodyni barszcze takie, że za uszy nie odciągniesz, a u innego - i patrzeć w tę stronę nie pragnie. Przypominam sobie jeden wypadek, opowiedziany mi znajomemu. Zespawała ona jakoś zupę i zdecydowała kości z zupy oddać psom, którzy karmią się koło śmietnikowego baku. - Podchodzę do nich {niego}, - mówi ona, - i dostaję kości z paczki. A tu jaki -- to mężczyzna krzyczy mi z balkonu: - Kobieta! Wy po co psów trujecie? - Ja ich nie truję, - zaczęłam usprawiedliwiać się ja, - nakarmić chciała. - Tak, wiem was takich, - krzyczy on na wszystko podwórze. - Nakarmić ona chciała, jakże! Grinpisa na was nie! Nie daj bóg żonę taką mieć. Nakarmi czymś, - potem nie obudzisz się. Ja nie zaczęłam z nim {nimi} przeklinać i spierać się, i poszłam szybciej do innego śmietnikowego baku koło sąsiedniego w domu. Tam też był wędrowny pies. Zdecydowałam kości oddać nią. Lecz nie tu-to było. Babcia, która przechodziła obok, rzuciła mi takie zdanie: - Do czego ludzi złych poślij! Wszystkich psów przetruli. Jak już pojęliście, mojej znajomej w ten dzień tak i nie udało się nakarmić "nieszczęśliwych" zwierząt. - potem analizowałam tę sytuację po twojej teorii, - opowiada ona dalej. - Myślała, o czym zaś mi ta podpowiedź? Co we mnie odbijali ci ludzie? Potem pojęłam, o co chodzi. Okazuje się, kiedy gotowałam tę "niefortunną" zupę, silnie złościłam się na męża i teściową. Były nawet myśli o śmierci. Ot tymi myślami ja i "nabiłam" zupę i kości. Trafnie, mąż zrezygnował po jakiejś przyczynie jest ta zupa. Ja jego też zupełnie niedużo podjadłam. Potem on przestał trzy dnia w lodówce, i ja jego wylałam w muszlę klozetową. Po tym wypadku pojęłam, w jakim stopniu z powagą mieć czyste myśli, i nie tylko w czasie przygotowania jedzenia. Raz już przemówiliśmy o jedzeniu, to pragnęłoby zwrócić waszą uwagę jeszcze na jeden moment. W ostatnich czasach na naszych rynkach i w sklepach pojawiło się bardzo dużo produktów, ztrzymających szkodliwych dla zdrowia i otaczającego pokoju {świata}, genetycznie modyfikowane komponenty. Oni są otrzymane w rezultacie giennoj inżenierii. To osobliwe artykuły-mutanci. Trafnie, taki ziemniak nie będzie jeść nawet kołoradskij żuk. Przyroda jest mądra. W krajach Europy i w Kanadzie na takich artykułach należyta stać specjalna markirowka, i stoją oni znacznie tańszy. 25 grudnia 2002 roku aktywiści "Grinpis" przeprowadzili badanie rynku rosyjskich artykułów spożywczych. Okazuje się, ani na jednym produkcie, ztrzymającym tych GM-ingriedijenty, nie było specjalnej markirowki. Jeszcze w 2000 roku "Grinpis" opublikował spis kompanii, ispolzujuszczich artykuły-mutanci. Wśród nich tak "znani i popularni": napoje od Sosa-Sola i RersiSo, czekoladowe wyroby od Hersheu′s, Sadburu, Mars, Nestle, herbata Lirton i inne. W Internecie są szczegółowe spisy. Kiedy do mnie z Niemiec na seminarium przyjechali ludzie, oni mówili: - My u was w Krymie objedliśmy się truskawki i czereśnie. Wtedy zdziwiłem się. - Czyżby w Niemczech nie truskawki i czereśnie? - zapytałem. - Oczywiście jest, - odpowiedzieli oni, - lecz jakieś ono wszystko niesmaczne. Wszystko więcej ludzi na świecie rezygnują z modyfikowanego jedzenia. Oni zaczynają odzyskiwać wzrok. Zambija, na przykład, zrezygnowała od tak zwanej "" pomocy humanitarnej OON, składającej się {polegającej} z modyfikowanego ziarna. "Jeżeli ludzie głodują, to nie znaczy, że ich można żywić nie wiadomo czym", - oświadczył wysokopostawiony dyplomata Zambii. Zaiste ma rację był Homar Chajiam, kiedy pisał: Żeby mądrze życie przeżyć, wiedzieć trzeba niemało. Dwa ważnych przepisu zapamiętaj dla początku: Ty dobrego głoduj, czym że dostało się jest, I dobrego bądź jednego, czym razem z kim dostało się. Doprowadziłem wam wszystkie te dane nie dla tego, by nastraszyć was. Chcę, byście wy, drodzy moi czytelnicy, nareszcie-to pojęli, że troskę o swoim odżywianiu się i zdrowiu trzeba składać nie na zagranicznych producentów i nie na instytuty odżywiania się, a brać w swoje ręce, zresztą, jak i wszystko w swoim życiu. I nie trzeba będzie czytać kupę sprzecznych książek o poprawnym odżywianiu się i kupować biologicznie aktywne dodatki. Dlatego że jedynie zdrowe pożywienie, odżywiające i ciało i duch, - to ta, którą wy lub bliskie wam ludzi wyhodowały z miłością i czystymi myślami w swoich dobrach rodzinnych. Obowiązkowo włączycie w zamiar o miejscu zamieszkania tych ludzi, z którymi chcielibyście żyć razem. Od razu określicie, chcecie wy żyć na własną rękę lub z rodzicami. Naradźcie się z wszystkimi członkami swojej rodziny. - Walerij Władimirowicz, - pyta mnie jedna myjąc pacyjentka, - poradźcie, co robić? Chcę, by myjąc mama przejechała żyć w nasz dom, a mąż - przeciw. Dobry od razu zorientować się w tej sytuacji, by potem nie było konfliktów. - Dawajcie orientować się, - mówię. - Natalja, jeżeli opierać się z tego, że każdy człowiek jest odbicie mnie sam, ten że wasz mąż odbija w was? Jaka wasza część nie jest zgodna z przejazdem mamy? Zwrócicie się do wnętrza siebie i zapytacie. Kobieta zamyka oczy, odpręża się. Przez pewien czas ona mówi: - Ja, zdaje się, pojęłam. Głęboko w podświadomości u mnie jest niezadowolenie pewnymi działaniami mojej mamy. I ogólnie rzecz biorąc ja nie chciałabym przenosić ją model rodziny w swój dom. - Dlatego wasz mąż wyraża protest, - mówię. - On czuje wasz wewnętrzny stan. Usuniecie, przede wszystkim, swoje wewnętrzne sprzeczności. Bądźcie gotowi przyjąć swoją mamę wszystką swoją istotą i tylko po tym zaproponujecie nią żyć z nas. Kiedy wewnątrz u was będzie zgoda, wtedy i mąż nie będzie sprzeciwiać się. Przy stwierdzeniu teren zamieszkania z powagą uwzględnić jeszcze jeden moment. To wasi sąsiedzi! Jakich ludzi chcielibyście widzieć wokoło siebie, z kim chcielibyście obcować? Stwórzcie obraz waszych współzależności z ludźmi. Jednakże z tymi ludźmi wam żyć długi czas. Wasz zamiar może zabrzmieć teraz wzorowo tak: "U mnie dobrzy, życzliwi sąsiedzi, osoby o tych samych poglądach. Mi ciekawie z nimi obcować". Teraz zwrócicie uwagę bez ogródek swoich myśli. Wasze zamieszkanie w tym miejscu widocznie przychylnie dla was i dla otaczającego pokoju {świata}. Na krótko do przejazdu w swój dom my z żoną zdecydowaliśmy korzystać ekologicznie czystymi proszkami do prania i minimalnie wykorzystać inną chemię gospodarczą. Zrobili kompostnuju kupę, dokąd zaczęły składać odpadki ze stołu, papier, tekturę. Na ogół, wszystko; co może przegnić i zacząć później nawozem. Śmieci u nas praktycznie nie stało się. Po tym jak sformułowaliście swój zamiar w stosunku swojego, teren zamieszkania i stworzyliście obraz, bądźcie uważni. Nie przyjmujcie pośpiesznych rozwiązań. Posłuchajcie siebie i obowiązkowo - swoich bliskich i przyjaciół. Oni, najprawdopodobniej, odbiją wasze własne wewnętrzne przeszkody i wątpliwości. Tylko po ich usuwaniu przystępujcie do realizacji swojego zamiaru. I pamiętacie! W zaliczenie idą tylko działania. Dlatego że tylko swoimi działaniami oświadczamy o powadze swoich zamiarów. Do widzenia, Grecja! My z Walentina siedzieliśmy w niedużej kawiarni w budynku dworca lotniczego. Do rejestracji pozostawało pół godziny, i u nas był czas pomówić. Seminarium przeszło z powodzeniem. Walentina stała się zaprawskim tłumaczem. Wszyscy uczestnicy, wśród których większość była Greków, zostali bardzo zadowolone. Popularność myjąc w Grecji rosła. Na indywidualnym przyjmowaniu był znany grecki piosenkarz. Pomogłem mu uwolnić się od fobii (natrętnych strachów). Były i inne ciekawe wypadki. Lecz mówiliśmy nie o przeszłym seminarium i nie o pacjentach. Wy, z pewnością, już domyśliliście się o czym. Oczywiście, o skarbach i o tym, jak ich znaleźć. - Słuchaj, Walera, no że zrobiliśmy nie tak? - Walentina, my wszystko zrobiliśmy jak trzeba. To, że my nie znaleźliśmy skarby teraz, - to zupełnie nie znaczy, że my ich nie znajdziemy potem. To tylko pierwszy krok. Trzeba zrobić pozytywne wyprowadzenia i działać dalej. Tym bardziej, ja tobie już mówiłem, że u mnie jest pewny plan. Mi tylko potrzebna mapa Grecji. Wszystko pozostałe ja zrobię samego. A w ogóle leciałem w Grecję nie za skarbem, a na seminarium. I przy tym miał przyjemność od tego, że pogrzebał w greckiej ziemi, poobcował z ludźmi. Dlatego ja jestem bardzo zadowolony. Dziękuję tobie ogromne. A co do skarbu, - kontynuowałem, - nie denerwuj się. Już mówiłem tobie, że skarb obowiązkowo znajdziemy. Nigdzie skarby od nas nie podzieją się. Główne {rzecz najważniejsza} - wierzyć w siebie i swoje marzenie. - Przedstawiasz, a ja już razmiecztałaś, dokąd wydam swoją część. Chciała przede wszystkim kupić sobie dom. - Dom u ciebie obowiązkowo będzie. Też chcę zbudować sobie dom. Kupił już ziemię. - Ot znajdę skarb, - powiedziała Walentina, - i obowiązkowo dam tobie pieniędzy. - Dziękuję, Waleczka. Dobry ty jesteś człowiekiem. Posiedzieliśmy pewien czas milcząco. - Słuchaj, Walentina, - powiedziałem, - coś ty zacykliłaś na tym skarbie. Nie wolno zaś tak. Ja tobie już mówiłem, że trzeba widzieć nie skarby, a swój własny obraz. Przedstaw siebie już bogatego i pozwól temu zdarzyć się. Przecież u Wszechświata mnóstwo sposobów opozłacać ciebie. Nie wolno tak przeżywać. Tym bardziej pamiętaj, że ty jesteś kobieta. A kobiety dosłownie przyciągają pieniądze w swoje życie, ponieważ Wszechświat ma żeńską przyrodę. Tobie trzeba tylko zechcieć tego. - Bardzo chcę, - powiedziała Walentina głośno i z uczuciem. Ludzie za sąsiednimi stolikami popatrzyli na nas. Zaczęliśmy mówić niedużo ciszej. - Prócz tego, - powiedziałem, - czasem do kobiet bogactwo przychodzi przez mężczyznę. - W Grecji wszyscy chłopi chciwi. - Po prostu wszystko? - zapytałem, kładąc nacisk na słowie "wszystko". - No, przynajmniej, tych, których wiem. Chociaż nie, był u mnie jeden mężczyzna. Przedstawiasz, przychodzi do mnie do domu. Milcząco otwiera lodówka, popatrzy, że tam jest. Potem odchodzi i wraca przez pewien czas z torbami, pełnymi produktów. - No i dokąd zaś on podział się? - Tak on zaś żonaty był. My z nim {nimi} zapoznaliśmy się, kiedy u niego zepsuło się kontaktu z żoną. A potem kontakt odbudowały się, i on wrócił do niej. - Ty, Waleczka, tymczasem {póki} zamknięta dla mężczyzn. Podświadomie ty ich przyjmujesz i wpuszczasz w swoje życie tylko jak partnerów po biznesie. - To ściśle, - powiedziała ona, - u mnie z mężczyznami dobre stosunki, lecz tylko w sprawie. A ot co do miłości... - To można naprawić, - powiedziałem. - Ty zamiar już zestawiłaś co do ukochanego i kochającego mężczyzny? - Oczywiście! Jeszcze za pierwszym razem, kiedy przyjeżdżałeś. Mi nawet sen śnił się na ten temat. Dobry taki sen. - No ot i sławnie. Znak już otrzymałaś. Teraz zrób zapasy opanowania. Po gromkogoworiaszczej związku ogłosili, że zaczyna się rejestracja na rejs _ 145 "Sałoniki - Moskwa". - Nam pora, - powiedziała Walentina. Otrzymałem związany z sadzeniem bon i przekazałem rzeczy w bagaż. Nastąpił moment rozstania. - Zawsze trudno żegnać się, - powiedziała Walentina ze smutkiem. - Do dobrego człowieka przyzwyczajasz się szybko. Pragnie znów widzieć się, obcować. Gdzieś w głębi duszy czuję, że my z tobą w zeszłych życiach nie prosto spotykaliśmy się, a byliśmy spokrewnionym. - Ja to też czuję, - powiedziałem. - byliśmy bratem i siostrą. - Ściśle! U nas z tobą spokrewnione natryski. U mnie do ciebie właśnie takie uczucia, jak do brata. - A raz tak, to obowiązkowo spotkamy się ponownie. A w odległości będziemy pomagać sobie swoimi jasnymi myślami. Przecież każdy człowiek w tym pokoju {świecie}, którego myśli o tobie dobrze, i jest twój anioł stróż. Powiedzieliśmy na pożegnanie sobie dobre słowa, objęliśmy się i rozcałowaliśmy się. U Walentin w oczach ukazały się łzy. Poczułem, że moje oczy też stały się wilgotnymi. Przechodząc kontrolę celną, obróciłem się i pomachałem Walentin ręką. Umysłowo życzyłem nią pomyślności i pomyślałem: - obowiązkowo staniemy się bogatymi! Walentina uśmiechnęła się i kiwnęła głową na znak zgody, jakby przeczytała moje myśli. - Do widzenia, Grecja! - pomyślałem i skierowałem się na sadzenie. Załącznik FORMUŁY PIENIĘDZY Pieniądze - metalowe i papierowe znaki, będące miarą wartości przy kupnie-sprzedaży. Pieniądze - ten środek dla nabytku towarów, usług i pracy. Pieniądze - to przedmiot nieorganicznego pokoju {świata}, przy czym przedmiot sztuczny, stworzony przez człowieka i dla człowieka. A dlatego człowiek jest gospodarzem pieniędzy, a w żaden sposób nie na odwrót. Obecność w naszym życiu jakiegoś przedmiotu będzie zależeć wyjątkowo od naszych myśli w stosunku samego tego przedmiotu. By byli pieniądze, trzeba umieć nimi korzystać i wiedzieć, dla czego oni potrzebne. Ilość pieniędzy prosto proporcjonalnie ilości szacunku do siebie. Ilość czasu i uwagi, wydane na pieniądze, prosto proporcjonalnie czasu i uwagi, wydanej na nabytek towarów i usług. WriemiaDieńgi = Wriemiatowar Wszystko w przyrodzie dąży do zysku. Pieniądze - to idea, dlatego, by mieć więcej od pieniędzy, trzeba zmienić {zdradzić} myślenie. Być bogatym - to znaczy działać i myśleć jak bogaty człowiek, posiadać bogactwem. "U człowieka zawsze równo tyle pieniędzy, ile on jest gotowy mieć i ile mu trzeba na dany moment czasu. Mały - źle, więcej - też źle". Zamożność mierzy się nie ilością pieniędzy, a dniami życia! Zamożność = Oszczędzania : Wydatek będziecie liczyć się finansowo zamożnym człowiekiem tylko w tym wypadku, jeżeli wasze dochody z kolumienki "Aktywu" będą więcej, czym waszych koszt.

Trzeba skoncentrować swoja uwaga i starania na nabytku Aktywów, przy czym takich, którzy będą produkować dochód!

ŚWIATOPOGLĄD BIEDNEGO I BOGATEGO CZŁOWIEKA Światopogląd biednego człowieka (odpowiada starego modelu świadomości) Światopogląd bogatego człowieka (odpowiada nowego modelu świadomości) Biedny człowiek wierzy w potrzebę i niewygody. Widzi przeszkody i pasuje przed nimi, dlatego że nie wierzy w siebie. Światopogląd biednego człowieka (odpowiada starego modelu świadomości) Przyroda pechowca. Niepowodzenia go przekonują w swojej słabości i nikczemnosti. Niska samoocena: "Ja niczego nie stoję", "Ja niegodny tego". Nie ufa {powierza} ludziom. Boi się ryzykować. Widzi tylko pieniądze, a dlatego, z zasady, przegrywa. Czeka pomoce od innych. Pracuje ze względu na pieniądze. Myśli negatywnie. Typowe myśli i przekonania (myśli, przeczące pieniądze): Pieniądze - złośliwie - przeklęte pieniądze; - nie w pieniądzach szczęście, a w ich ilości; - pieniądze - to złośliwie; Światopogląd biednego człowieka (odpowiada starego modelu świadomości)- pieniądze psują człowieka; - pieniądze - to pokusa; - czym bogatszy, tym żadnieje; - pieniądze deprawują; - pieniądze robią człowieka złym, chciwym; - pieniądze jest niedobrze pachną; - priezriennyj metal; - pracą pobożną nie dorobisz się izb kamiennych. Nie pieniędzy - ludzie niemają pieniędzy; - ja niemam pieniędzy; - niedostatek pieniędzy - korzeń zła; - ja nie mogę sobie tego pozwolić; - czym więcej od pieniędzy, tym lepiej; - dookoła złodziejaszki. Ciężkie zarabianie - pieniądze dają się ciężką pracą; - by zarobić pieniądze, trzeba popocić się; - pieniądze trzeba zarabiać; - z potem i krwią; - z wzrostu dziecięta rosną koszt; - dzieci rodziły się - teraz trzeba popocić się Bogaty człowiek wierzy w obfitość Wszechświata. Widzi możliwości. Wierzy w siebie i swoje siły. Działa. Światopogląd bogatego człowieka (odpowiada nowego modelu świadomości) Przyroda zwycięzcy. Dla niego nie istnieją niepowodzenia. On robi pozytywne wyprowadzenia z każdych sytuacji i staje się bardziej. Wysoka samoocena: Ja jestem godny wszystkiego samego lepszego". Ufa {powierza} ludziom. Dlatego że ufa {powierza} ludziom swoja sprawa. Umie ryzykować, lecz ryzyko jest usprawiedliwione. On widzi nie tylko pieniądze, o a rozszerzenie swojej sprawy. To jest przegląda sytuację na kilka kroków naprzód. Pomaga innym. Pieniądze pracują na niego {nie}. Myśli pozytywnie. Typowe myśli i przekonania (myśli, przyciągające pieniądze): Pieniądze - środek - pieniądze - ten środek dla nabytku towarów, usług i pracy; - pieniądze - to jedna z możliwości żyć i tworzyć, zmienić {zdradzić} pokój {świat}, stworzyć dobra rodzinne. To jedna z możliwości zadowolić swoje potrzeby, to możliwość pomóc bliskim, możliwość rozwijać się, podróżować. - ja z radością przyjmuję pieniądze; Światopogląd bogatego człowieka (odpowiada nowego modelu świadomości)- ja z radością wpuszczam pieniądze w swoje życie; - wykorzystam pieniądze dla realizacji w życiu moich czystych myśli i zamiarów. Są pieniądze - u mnie zawsze są pieniądze; - u mnie tyle pieniędzy, ile mi trzeba dla realizacji moich zamiarów; - mogę sobie pozwolić kupić to, że chcę i że mi trzeba; - co mogę zrobić, dla tego, by pozwolić sobie ten; - u ludzi są pieniądze; - wiem, gdzie mogę zainkasować. Posiadam pieniądze - pieniądze przychodzą w moje życie lekko, różnymi drogami i sposobami; - posiadam, zarządzam pieniędzmi; - pieniądze pracują na mnie; - pieniądze służą mi; - z wzrostu dziecięta rosną moje dochody; - dzieci powiększają mój dobrobyt.


Wyszukaj

Polecamy