W. Sinielnikow, Z. Słobodczikow: "Praktyczny kurs doktora Sinielnikowa.Jak nauczyć się kochać siebie"


Walery Sinielnikow - słynny psychoterapeuta, psycholog, homeopata, autora unikatowych psychologicznych metodyk, które pomogły milionom ludzi przywrócić zdrowie, podnieść dobrobyt i poznać radość życia, przedstawia swojego ucznia i zwolennika - doktora Siergieja Słobodczikowa. Wyjątkowy model nowej świadomości, opracowany przez doktora Sinielnikowa, efektywne autorskie metodyki i strategie pomogą wam osiągnąc cele po tym, jak krok po kroku przejdziecie cały praktyczny kurs.



Kogo kochać? Komu wierzyć? Kto nie zmieni {zdradzi} nam jednego? Kto wszystkie sprawy, wszystkie mowy mierzy Usłużnie na nasz arszyn? Kto oszczerstwa o nas nie sieje? Kto nas troskliwie pielęgnuje? Kogo wada nasza głupstwo? Kto nie znudzi nigdy? Zjawy próżny poszukiwacz, Prac nadaremnie nie gubiąc, Kochacie sam siebie, Dostopocztiennyj mój czytelnik! Przedmiot godny: nic bardziej uprzejmie, słusznie, niż ty.

A. Z. Puszkin. Jewgienij Oniegin Wstęp
O SOBIE I O KSIĄŻCE, JAK SIĘ TO WSZYSTKO ZACZĘŁO

Dzień dobry, drodzy czytelnicy! Ja rad witać was ze stronic książki, którą wy trzymacie w rękach! Nazywam się Siergiej Olegowicz Słobodczikow. Do określonego czasu pracowałem jako lekarz. Za więcej od czym dwadzieścia pięć lata lekarskiej działalności pojęły koło dziesiątka medycznych specjalności. Zaczynał z neurochirurgii, lata dziesięć operowały, równolegle oswoił manualnuju terapię, akupunkturę, pracował jako neuropatolog i psychiatra. I wszystkie te lata zajmował się wyszukiwaniami takich metod leczenia, którzy byliby więcej efektywnych, mogliby pewnie zaopatrzyć człowiekowi mocne zdrowie. Pracując konsekwentnie ten w jednej, to w innym medycznym zawodzie, próbowałem znaleźć nowe sposoby obcowania z pacjentem i jako jego choroba.

W zrozumieniu filozofii zdrowia i choroby dużą rolę dla wielu lekarzy, w tej liczbie i dla mnie, zagrały książki Władimir Lewi, S.N. Łazariewa, M. Norbiekowa. Wszystko ten czas szukałem, lecz nie znajdowałem odpowiedzi na pytanie, że jest przyczyną powstawania chorób. Odpowiedź była gdzieś obok, lecz wciąż wymykał się od zrozumienia. Sud′bonosnym momentem w moim życiu stało się spotkanie z Walerijem Władimirowiczem Sinielnikowym. Rzeczywiście, kiedy gotowy nauczyciel, pojawiają się uczniowie, i na odwrót - zainteresowany uczeń przyciąga w swój pokój {świat} nauczyciela. Do spotkania z Walerijem Władimirowiczem u mnie było dosyć duże doświadczenie obcowania z ludźmi, ale nawet w najśmielszych marzeniach ja nie mogłem przypuścić, w jakim stopniu zmieni się myjąc własne życie, z iloma ludźmi będę współdziałać. Simfieropol - miasto nieduże. Jak mówi się, wszystko siebie wiedzą, i imię Sinielnikowa u wielu na słuchowi. Mnie na indywidualne przyjmowanie do doktora Sinielnikowu zapisała nasza ogólna z nim {nimi} pacyjentka - u mnie ona przechodziła kurację w związku problemów z kręgosłupem. Jej pełne zachwytu opinie o nowych metodach obcowania z podświadomością wpierw nie wyprodukowały na mnie szczególnego wrażenia, dlatego dosyć chłodno ustosunkowałem się {odniosłem się} do idei indywidualnego przyjmowania u znakomitego doktora, lecz ona podarowała mi książkę z nazwą, które chyba nie kogoś zostawi obojętnym: «Wzkochaj chorobę swoją». Przyniósł książkę do domu, przeczytał ją dosłownie zaśpiewamy. Myjąc żona, też lekarz, ustosunkowała się {odniosła się} do mojej nowej pasji dosyć sceptycznie, molo, kolejna zawiralnaja idea. Lecz jej stosunek szybko zmienił się, ona też zainteresowała się nowacja. I obecnie my oba, ja i myjąc żona Łarisa Nikołajewna, jesteśmy starszymi wykładowcami «Szkoły Zdrowia i Radość», założona W.W. Sinielnikowym. Lecz to zdarzyło się o wiele później, a wtedy, po przeczytaniu książki, zacząłem po metodyce doktora Sinielnikowa uczyć się swoich pacjentów na własną rękę rozwiązywać swoje problemy ze zdrowiem. I od razu pojawiło się sprzężenie zwrotne - w rodzaju tych pozytywnych i znaczących zmian, którzy zaczęli zaznaczać u siebie moi pacjenci.

Lecz w duchu pozostawały byle jakie wątpliwości. Nie, nie w efektywności metody, a w tym, będę potrafić ja samego poprawnie wykorzystać nowe wiedze dla pracy. Resztki wątpliwości odprężyły się następnie, jak usłyszałem ciekawą i pouczającą historię, opowiedzianą przez innego naszej ogólnej z Walerijem Władimirowiczem pacyjentkoj. Ją wołają Jekatierina, i słuchaj ona mi powiedziała o swoim życiu.

- Wtedy mi było lat dwadzieścia pięć, - opowiada Jekatierina. - Rodzinne życie nie wyszło. I to jeszcze miękko powiedziane. Mój mąż, upijając się, przekształcał się w naturalnego potwora, sadystę: przeklinał, bił mnie, gwałcił. I ot pewnego razu, nie wytrzymawszy więcej od takich szydzeń, ja w rozdartej koszuli nocnej uciekłam z w domu ze swoim pięcioletnim synem. Ja sam z Sibiri. Krewnych w mieście nie było. Mykałaś po sąsiadach, znajomych, stopniowo wstała na nogi. Nawet otworzyła nieduży biznes. Lecz tu zachorował mój syn. Problem składał się {polegał} w tym, że u niego zaczął się enkopriez - nie tylko nocny, lecz również dzienna niepowściągliwość ekskrementu. Dokąd ja z nim {nimi} tylko nie zwracałam się: byli i w Kijowie, i w Moskwie, były i babki, i ekstrasiensy. Nie było tylko efektu od ich działalności. Pewnego razu przyjaciółka poradziła mi zwrócić się do Walerija Sinielnikowu. Na przyjmowaniu u niego odbyła się dosyć krótka rozmowa. Wpierw mi ukazało się dziwnym jego pytanie, jeszcze pomyślałam: «Przy czym tu ten?»

- A o czym on zapytał? - On zapytał o tym, jak odnoszę się do mężczyzn. Ja mu, jak teraz pamiętam, bardzo złośliwie odpowiedziała: «A jak do wszystkich tych łajdaków można odnosić się?» Potem on mnie zapytał: «Wymyślacie wy mężczyzn i jakimi słowami?» Tu już ja nie wytrzymałam i ogłosiłam wszystek spis, lecz zmieszałam się i pomyślałam, nie przyjmie doktor to na swój wynik {rachunek}, na co Walerij Władimirowicz bardzo spokojnie mi mówi: «Jekatierina, zwróciliście uwagę na to, że, mówiąc o mężczyznach, niejednokrotnie wymówiliście słowo «zasraniec»? Czy wy nie widzicie prosty związek z waszym problemem?» - «Nie. Jak związane jedno z innym?!» «Chodzi o to, - powiedział Sinielnikow, - co wy, podobnie wymyślając mężczyzn, sozdajotie taką zaś model zachowania się waszemu synowi. Przecież on dla was teraz najbardziej rodzony i bliski mężczyzna. Ot on, cienko czując was na podświadomym poziomie, i realizował wasze myśli w życiu. Wam trzeba zmienić {zdradzić} swój stosunek do mężczyzn w ogóle, wtedy chorobę waszego syna odejdzie za niepotrzebą». Walerij Władimirowicz zestawił dla mnie krótką modlitwę, lub affirmacyju, jeżeli chcecie, ona i teraz ze mną. Jekatierina dostaje z portfela wytarty liść papieru, na którym odręcznie napisane: «Boże! Przepraszam mnie za to, że ja negatywnie odnosiłam się do mężczyzn! Naucz mnie kochać mężczyzn!» - A jakże wasz syn? - pytam. - najdziwniejsze, że wszystkie problemy z synem zakończyły się w liczone dni, chłopak przestał boleć nawet prostudnymi chorobami. Teraz, po upływie wiele lotu, my z nim {nimi} z uśmiechem przypominamy sobie ten czas. A wtedy, uwierzcie, było nie do śmiechu. Ta historia raziła mnie w takim stopniu, że wypadło liczne przeuświadomić sobie w moim lekarskim, i doświadczeniu życiowym. W rezultacie pojąłem, że, zajmując się fachową działalnością, my, lekarze, mamy sprawę, z zasady, z już daleko który zaszedł procesem. O wiele więcej pożytki dla człowieka w tym, by znajdzie przyczyny jego choroby. I nawet nie tyle trzeba szukać przyczyny problemów, ile nauczyć człowieka na własną rękę radzić sobie z tymi problemami. Pojmijcie mnie poprawnie, ja nie przeciw oficjalnej medycynie. Wszystko istniejące w medycynie ma prawo na życie. I byłoby głupie przeprowadzać z człowiekiem, który dostał się pod maszynę, duszespasitielnyje rozmowy. Trzeba w pilnym porządku ratować życie, odbudowywać jego zakłócone zdrowie. I tylko potem zadawać mu pytania: «W jaki sposób stworzyłeś sobie tę awaryjną sytuację? Dla czego ona była tobie potrzebna?» A kilka lata w tył, kiedy po raz pierwszy zderzyłem się z rezultatami pracy po nowej metodyce (dla lekarza, oczywiście, samo główne {rzecz najważniejsza} - odległy rezultat, który można «podotykać»), mi przypomniał się sobie od dziecka ukochany «Staruszek Chottabycz». Pamiętacie? Chottabycz oduczył sąsiada i kolegę z klasy Wolki K1bn-Alosza od szkodliwego przyzwyczajenia przeklinać. Chłopak zaczynał szczekać, jeżeli chciał powiedzieć grube słowo. Już wtedy u mnie pojawiła się wyraźna myśl o tym, że my wszystko bez wyjątku jesteśmy takimi zaś czarodziejami. Prawda, w większości swojej nie pojmujemy tego. W każdym wypadku my sami sozdajom swoje życie. Kiedy człowiek żyje w ramach starego modelu zachowania się, będąc ofiarą, on przyciąga do siebie tyrana. Tiranę, z kolei, potrzebna ofiara. Przy nowym modelu zachowania się człowiek sozdajot sobie takie szczęśliwe życie, jakie w stanie przedstawić. I jakże mi spodobało się stać się takim czarodziejem, by pomagać ludziom znajdować skryte przyczyny ich chorób, które oni same sobie wymyśliła, i uczyć się ich być szczęśliwymi! Ot z takimi tęczowymi myślami ja i przyszedłem na przyjmowanie do Walerija Władimirowiczu. Opowiedział o sobie, o tym, w jakim stopniu mi spodobała się metodyka, opisana w jego książkach, o własnych rezultatach obcowania z pacjentami po tej metodyce i powiedział, że mi pragnęłoby współpracować z nim {nimi}. Na moją ofertę {zdanie} o współpracy poszło za takie zdanie: - Doskonale! Mi rzeczywiście już niezbędny pomocnik. Tylko odpowiedzcie, proszę, na takie pytanie: a dla czego wam to trzeba? - No jak «dla czego»? Ja przecież lekarz i powinienem był pomagać ludziom. - Ja nie pojąłem, jakim ludziom? A sobie? Byłem kilka zniechęcony przez takie pytanie, w takim stopniu oczywistym wydało mi się życzenie pomagać przede wszystkim chorym. Dlatego ja już z naciskiem powtarzam: - Ja - lekarz i sprawą swojego życia będę liczyć pomoc chorym ludziom. - Drogi doktor, - mówi Walerij Władimirowicz, - pozwolę wam zajmować się po mojej metodzie tylko następnie, jak wy samych poradzicie sobie ze swoimi problemami. W jakim stopniu widzę, oni są obecnym w waszym życiu. Tak, rzeczywiście, na ten okres czasu problemów okazało się dosyć wiele. I byłoby nieuczciwe twierdzić, że ja i teraz żyję absolutnie bez problemów. Lecz śmiało mogę powiedzieć samemu sobie, że wiem, skąd zabierają się moje problemy, i w wystarczającej mierze umiem współdziałać ze swoimi myślami, kierować ich w potrzebne łożysko. Żyć zaczęło o wiele intieriesnieje. Pojmujesz, dlaczego otaczających ludzi mówią i postępują tak czy inaczej. Teraz, kiedy ja i myjąc żona samych będziemy przeprowadzać seminaria i indywidualne przyjmowanie, zgromadziliśmy dosyć duże doświadczenie naszych własnych obserwacji. Jest wiele odległych pozytywnych rezultatów, otrzymanych przy pracy po metodzie doktora Sinielnikowa. Nasi pacjenci nauczyli się nie tylko uwalniać się od poważnych chorób, lecz również poprawiać swoje życie w różnych jej przejawach. Doświadczenie nagromadziło się dosyć dużego i po wielu aspektach ludzkich współzależności. Pojawili się właśni narabotki po takim bardzo aktualnym temacie, jak kontaktu między mężczyzną i kobietą. Udoskonaliła się metodyka obcowania z podświadomością, jak podstawa samego głównego procesu - obcowania człowieka z samym sobą. Wszystkim tym pragnie podzielić się z nas, poważani czytelnicy. Pragnie, by możliwie więcej ludzi szybciej nauczył się zmieniać swoje życie w lepszą stronę. Przecież wszystkie my tak zmęczyli się być ofiarami. Przepraszam za ostrość, - dosyć tarzać głupca! Dawajcie przestaniemy upiwat′sia swoim ofiarnością. Dawno już pora ŻYĆ, dlatego że dotychczas, jak mówi doktor Sinielnikow, my nie żyliśmy, a pozostawaliśmy przy życiu, to jest umieraliśmy. Dlatego dawajcie ŻYĆ, I ŻYĆ POWODZENIA!!! Ot o tym i będzie książka, którą wy trzymacie teraz w rękach. Ona jest napisana w ten sposób, że czytelnik niewidzialnie będzie obecnym na jednym z naszych seminariów. Drodzy czytelnicy! Osoby o tych samych poglądach! Włączycie, proszę, swoją wyobraźnię, uzbrójcie się w cierpliwość i przedstawcie siebie obecnym na jednym z naszych seminariów, który przechodzi w niedużym, bardzo przytulnym uzdrowiskowym miasteczku na brzegu samego ciemnoniebieskiego Czarnego głodząc! Więc. Gurzuf. Początek czerwca. Malownicza zatoka, obramowana z jednej strony bardzo przepięknym łakkolitom (niektóry sformował się wulkanem)- górą Aju-Dag, z tyłu i z innej strony - odnogi majestatycznej Roman-Kosz. Turkusa morska woda, szum priboja, krzyki mew, czule prigriewajuszczeje pieszczotliwe słoneczko. A jaki aromat! Takie wrażenie, że na Południowym brzegu Krymu zawsze kwitną jakiekolwiek egzotyczne rośliny niezależnie od pory roku! Przedstawili? Zobaczyli na swoim wewnętrznym «ekranie»? A teraz powiększcie dźwięk, dodajcie odczuć, zapachów. Przedstawcie wszystko w najdrobniejszych szczegółach. Zaczynamy tę czarodziejską podróż w przepiękny kraj, która podaje się... Nasza podświadomość. Naczelnik {rozdział} 1 MIROWOSPRIjaTIJE. DWA RODZAJU GORDYNI. ZASADA POPRAWNEGO WYBORU Więc, my na seminarium. Wśród uczestników seminarium panuje szczególna atmosfera wewnętrznego podnoszenia, pomocy wzajemnej i sopriczastnosti do procesu przeustroju własnego losu. I ja nie poboję się wysokich słów - przeustroje losy krajów, z których przyjeżdżają ludzi dla udziału w seminariach. A przyjeżdżają nie tylko z krajów WNP, lecz również z Francji, Niemiec, Włoch, Anglii, Australii... Szyritsia geografia osób o tych samych poglądach. Czołowy: - Dzień dobry! Zaczynamy znajomość przyjaciel z innym. Wy, z pewnością, domyślacie się, że zebraliśmy się nie przypadkowo. Okazaliście się tu dla tego, by nauczyć się żyć w Łada z sobą i z otaczającym pokojem {światem}. Myjąc zaś zadanie składa się {polega} w tym, by pomóc wam w tym. Ciekawie, że nie tylko uczę się was jakimś nowym rzeczom, o których mieliście odległe pojęcie, lecz również samego z przyjemnością dowiem się od was coś nowe. Już krótko powiedziałem o sobie, teraz chcę, byście przedstawili się i krótko opowiedzieli: kto wy, skąd, o jakich problemach wam pragnie pomówić, że chcecie otrzymać od seminarium? Pojmuję, że wszystko od razu nie będą mogli to zrobić. A kilku ludzi posłuchamy teraz dla tego, by mieć pojęcie, na jakim temacie położyć akcent, czemu więcej poświęcić uwagi. Z pozostałymi zapoznamy się bliżej po chodzie seminarium. - Czy można przedstawić się? - pyta kobieta podeszłych lat, która siedzi w centrum pierwszego rzędu. - Można będę mówić siedząc? Bardzo bolą kolana, mi ciężki stać! Czołowy: - Tak, oczywiście! Jak was wołają? - Nina Pietrowna. Mi sześćdziesiąt osiem lat, przyjechałam z Astrachani. Bardzo pragnie uwolnić się od bólów w stawach. Czołowy: - Zrozumiale. Temat zdrowia wam najbardziej bliska. U mnie od razu powstało pytanie do audytorium: kto z was zauważył pewną niedokładność w słowach Nina Pietrowny? Wstaje opalona dziewczyna: - Nazywam się Jelena. Niedawno zakończyłam w trzeci raz czytać ponownie książki Sinielnikowa, dlatego od razu zauważyłam tę niedokładność, o której powiedział czołowy. Nina Pietrowna oświadczyła, że nią pragnie uwolnić się od bólów. Ja na jej miejscu powiedziałabym tak: chcę być zdrówej! Chcę mieć zdrowe nogi, swobodnie chodzić. Czołowy: - Doskonale słusznie. Najbardziej nas interesuje nie to, od czego chcemy zrezygnować, bo, że chcemy otrzymać w rezultacie obcowania ze swoją podświadomością. Jelena, wy prosto jesteście zuchem! Świetna znajomość praźródło! Opowiedzcie o sobie. - My z mężem, - mówi Jelena, - koło pięciu lat w tył przejechali żyć w Niemcy z Czelabinska. Z wykształcenia ja jestem pielęgniarka. W Niemczech przepodaję początki leczniczego wychowania fizycznego. Osobiście mnie wzburza problem współzależności z mężczyznami. Chcę mieć harmonijne stosunki z mężem. Licznego już nauczyła się po książkach, lecz najbardziej pragnie naprawić obcowanie ze swoim wewnętrznym rozumem. Czołowy: - Jelena, dziękuję! Mam nadzieję na waszą dalszą pomoc. Kto jeszcze chce opowiedzieć o sobie i o swoich problemach? Podnosi rękę młody człowiek. Nie doczekając się zaproszenia, on szybko będzie wychodzić do deski i, obróciwszy się frontem do uczestników seminarium, głośno, energicznie mówi: - Nazywam się Aleksandr. Ja - student. Będący ekonomista. Mnie interesują trzy problemy: pierwsza - strachy, druga - stosunki wzajemne z dziewczynami, trzecia - pieniądze. Najbardziej ważna dla mnie pierwszy problem. Pokonawszy strachy, ja smogowi poradzić sobie z wszystkim pozostałym. Czołowy: - Ja was pojąłem. Dziękuję! Temu tematowi wtajemniczymy dosyć wiele czasu. Od razu chcę zwrócić waszą uwagę na to, że ani z czym nie trzeba walczyć! W każdej myśli, każdym postępku każdego człowieka jest pozytywny zamiar. Strachy wam dla czegoś niezbędni. Nasze zadanie na tym i polega {zawiera się}, by wyjaśnić, dla czego strachy nam potrzebni. I samo główne {rzecz najważniejsza} - nauczyć się współdziałać z nimi. Widzę w ostatnim rzędzie podniatuju rękę. Proszę was przejść tutaj do deski i opowiedzieć o sobie. Przedstawicielski, solidny pan w okularach ze złotym oprawą spokojnie będzie wychodzić i mówi: - Nazywam się Aleksiej Pawłowicz. Mi nawet głupio mówić o swoich problemach. Ja, że podaje się, szewc bez butów chodzi. Ja profesor literatury, wiele lotu czytam wykłady, uczę się przyszłych {będących} nauczycieli różnym przemądrościom. A ot naprawić stosunki wzajemne z rodzonym synem nie mogę. W ostatnich czasach on nadużywa alkoholu. I, znajdując się w stanie alkoholowego zamroczenia, obraża swoich rodziców - mnie i myję żonę. Pewnego razu nawet narzucił się z pięściami. Nie mogę pojąć, że robić z nim {nimi} dalej. Jedna nadzieja na to seminarium. Być może, razem z nas, z waszą pomocą mi uda się pozwolić tak złożoną dla mnie zadanie. Czołowy: - Wszystkie wiedze o wszystkim na świecie już są u każdego z nas. Obowiązkowo będziemy mówić o tym, jak skorzystać tymi znajomościami. A tymczasem {póki} nieduże domowe zadanie dla was: pomyślcie, proszę, o tym, czym osobiście stworzyliście alkoholizm waszego syna? Woźmitie odpowiedzialność na siebie! Chętne opowiedzieć o sobie już wystąpiły. A pozostałe zrobią to trochę później. Lecz zanim przedłużymy nasze seminarium, chcę podzielić się z nas który spodobał się mi przypowieścią o Chodże Nasrieddinie. Ona ma głęboki sens. Pewnego razu Chodża Nasrieddin późnym wieczorem wracał do domu. Przechodząc obok cmentarza, on usłyszał w oddali koński tupot. Zdecydował, co to jest rozbójnicy, i rzucił się biec na bok cmentarze. Wpadł na niego {nie}, lecz potknął się u swieżewyrytoj grobu i upasł w nią. A jeźdźcy byli wcale nie rozbójnicy, a zupełnie pokojowe diechkanie. Oni zobaczyli, że człowiek biegnie, i zdecydowali, że mu potrzebna pomoc. Rzucili się w ślad za nim {nimi}. Podbiegają do grobu, a tam leży Chodża Nasrieddin i patrzy na nich. Oni jego pytają: «Chodża, dlaczego tu leżysz?» A Chodża już pojął swój błąd. By przechować osobę, on napuścił na siebie ważny rodzaj i tak odpowiedział: «To bardzo złożone filozoficzne pytanie. Jedyne, że mogę powiedzieć, - to to, że wy tu z mojego powodu, a ja - zza was!»... Ot i ja wam wszystkim chcę powiedzieć to samo: wy wszystko tu z mojego powodu, a ja - zza was. Wszystkim nam pragnie, by u nas w życiu było więcej jasnego, ciepłego, dobrego. Lecz ażeby to pojawiło się, trzeba coś zrobić. Właśnie teraz u was jest nadzwyczajna możliwość zapoznać się przyjaciel z innym i podzielić się ciepłem swojej duszy {natrysku}. A to oznacza, że będziecie ufać {będziecie powierzać} nie tylko innym ludziom, lecz przede wszystkim sobie. Podstawowym zadaniem naszego seminarium i jest nauka umiejętności kochać sam siebie i ufać {powierzać} sobie. Dawajcie oglądniemy proces formowania mirowosprijatija i światopoglądy człowieka. On jest związany z współdziałaniem jego podświadomości i świadomości. Od razu chcę oznaczyć terminy. Co takiego świadomość? I cóż taka podświadomość? W Dużym encyklopedycznym słowniku świadomość wyjaśnia się jak «wyższa forma psychicznego odbicia otaczającego pokoju {świata}, jak uświadomiony sobie byt, jak subiektywny obraz obiektywnego pokoju {świata}, jak idealny w przeciwieństwie do materialnemu i w jedności z nim {nimi}». Oczywiście zaś ludzka osobowość cełostna, i dzielenie na świadomość i podświadomość czysto umowne. Nie istnieje wyraźnej granicy między świadomością i podświadomością. Naukowcy doszli do wniosku, że podświadomość zestawia wzorowo 94 procentu osobowości człowieka, a na świadomość wypada koło by procentów. Świadomość - to zawsze teraźniejszy moment - tu i teraz. U podświadomości wiele funkcji. Ono odpowiada za złożoną i zharmonizowaną pracę wszystkich organów i systemów naszego organizmu, przechowuje wspomnienia, formuje zdarzenia będącego, zabezpiecza związek z innymi pokojami {światami}. Synonimy podświadomości: podświadomy rozum, nieprzytomne, skryta, lub wewnętrzna, część osobowości. Można przedstawić, że podświadomy rozum osobny na mnóstwo kusoczkow, każdego z których odpowiada za swoją dzielnicę żyzniediejatielnosti człowieka. Jak również za jego myśli, stosunki wzajemne z innymi ludźmi, fachowe nawyki itd. U mnie powstaje wzrokowe stowarzyszenie z dużym, zawieszonym do sufitu przez kulę, składającą się {polegającą} z mnóstwa kusoczkow luster, jak na dyskotece. Ta lustrzana kula, w moim pojęciu, odpowiada podświadomości, podczas gdy różnych kusoczki luster - to części podświadomości, odpowiadające za tę lub inny problem. Wyobrazimy sobie otaczający pokój {świat} w rodzaju ogromnego nieprzerwanego potoku informacji, który okrąża nas. Wszystko, że widzimy, słyszymy, czujemy, wąchamy i będziemy jeść, jest nie że inne, jak różne zestawiające tego informacyjnego potoku. WSPÓŁZALEŻNOŚĆ ŚWIADOMEGO I PODŚWIADOMEGO Schiematiczno można przedstawić współzależność świadomego i podświadomego w rodzaju góry lodowej. Nad powierzchnią wody znajduje się świadomy rozum. Wszystko reszta jest rozmieszczona pod wodą - to i jest podświadomość. Przedstawiając ta góra lodowa, można pojąć ogromną ważność podświadomości w życiu człowieka. Opierając się z tego, na co zwrócił człowieka swoją uwagę, on i buduje pojęcie o otaczającym Pokoju {Świecie}, sozdajotsia jego własny model Pokoju {Świata}, mapa Pokoju {Świata}, lub jego osobisty GLOBUS WSZECHŚWIATA. Idea o globusie rodziła się z anegdoty o czukczu, którego, przyjdąc w sklep materiałów biurowych, poprosił sprzedać mu globus Czukotki. To jeszcze jedno stowarzyszenie z miriad możliwych. Wybierajcie która spodobała się lub wymyślcie swoją. W podświadomości zapisana informacja nie tylko o nas, lecz również o wszystkim otaczającym pokoju {świecie}. Tylko dostęp do tej kolosalnej informacji nam zamknięty po określonych przyczynach: naszą głowę rozniosłoby do granic Wszechświata, jeżeli spróbować wcisnąć w nią wszystka OBJĘTOŚĆ INFORMACJI. Tak broni nas podświadomość, ograniczając informacyjny potok. Więc, każdy dzień, godzinę, minutę, sekundę my coś przyjmujemy i pojmujemy o otaczającym Pokoju {Świecie}. Jakieś nowe wiadomości zapisujemy na swój GLOBUS-PLANETĘ, poszerzając horyzont. W ten sposób poznajemy otaczający pokój {świat}, i w ten sposób otaczający pokój {świat} oddziałuje na nasz światopogląd. Istnieje, należycie {zgodnie z}, i powrotny proces: o czym człowiek myśli, jak postępuje, to jest jak wygląda jego model Pokoju {Świata}, lub globus Wszechświata, takich ludzi on i przyciąga w swoje życie, takie sytuacje i sozdajot dla siebie. Jeżeli u człowieka jest agresja do otaczającego pokoju {świata}, to mu, jak tyranowi, będą wpadać zwarte ofiary. I na odwrót, jeżeli u człowieka agresja skierowana na sam siebie, ten on w życiu będzie spotykać się w zasadzie z tyranami. Jelena z Niemiec podnosi rękę: - Powiedzcie, a jak określić, kto ofiara, a kto tyran? Czołowy: - Po bólu! Jeżeli wypróbowujecie ból - psychiczną lub fizyczną, - to wy i jest ofiara. Jeżeli obok z nas ludzie cierpią od bólu, to wy tyran. - Wychodzi, - wymawia Jelena zaniepokojenie, - co ja i jestem ofiara i tyran w jednej osobie. Czołowy: - Doskonale słusznie. Na samej sprawie w życiu wszystko intieriesnieje - nie bywa czystych, oczyszczonych tyranów lub ofiar. Pożyczamy {zajmujemy} to jedną pozycję, to inną. Nie darmo mówią, że najstraszniejszy tyran - to który był niewolnik. To zaś słusznie i w odniesieniu do samego sobie - kiedy w pobliżu nie odpowiedniego tyrana, zaczynamy wykazywać agresję do siebie. Ludzka podświadomość niejako mówi: «Nie kochasz siebie, wymyślasz siebie ostatnimi słowami, potępiasz, powstają u ciebie myśli o niechęci żyć - ot i otrzymaj jakąkolwiek chorobę, problemnuju sytuację. Zwróć uwagę na siebie, naucz się kochać wszystek otaczający pokój {świat} i siebie w tym pokoju {świecie}!» I podświadomość nie jest skąpym w pomyśle, sozdajot najróżnorodniejsze choroby i wypadki. A potem dziwimy się: «Jakże tak, ja przecież taki biały i puszysty, skąd bolaczki, skąd problemy?!» Mi, jak lekarzowi, wciąż wypada zderzać się z tym, doprowadzę dla przykładu kilka wypadków z praktyki. Mężczyzna, który przyjechał z Prikarpatja z daleko już który zaszedł opucholewym procesem w lekkich, opowiada: - Ot już kilka lat udowadniam przyjacielowi, że nie żadnego sensu żyć. Przy czym te myśli u mnie pojawiły się po wyjściu na emeryturę. Do tego czasu byłem finansowe zabezpieczonym człowiekiem, przeżeniłem synów, podrośli wnuki. A życie stało się małociekawej. I ot biorę w ręce papier, klamkę i dosłownie etapami rozpisuję przyjacielowi, że w życiu nie żadnego sensu. Mój pacjent bardzo zdziwił się, kiedy wskazałem mu na związek między jego dowodami i jego chorobą. - Doktor, czyżby przyczyna choroby w moich rozmowach z innym? - No oczywiście. Przyjaciel - ten inny «Ja». Dlatego wy sobie samemu i udowodniliście konieczność odejścia z życia, a w lekkich proces dlatego, że, nie widząc sensu w życiu, wy sobie nie dawaliście oddychać swobodnie, ot onkologia i powstała. Po tym powodzie przypomina się sobie seminarium, przeprowadzone przez mnie w Białorusi, w Brześciu. Po seminarium, jak zazwyczaj, ludzie przychodzą na indywidualne przyjmowanie. I co ja raziło najbardziej, tak to podobieństwo sytuacji u wielu ludzi, i przyczyną temu po prostu powszechny ofiarność Białorusinów. Wielu właściwie uczucie winy, obrazy. Jak pojmuję, właśnie tym ofiarnością oni i przyciągali do siebie licznych tyranów i tiranczikow. I Gitler, i Napoleon zaczynały swoje marsze na Rosję z Białorusi... -- Można doprowadzę swój przykład? - pyta kobieta średnich lat. Czołowy: - Oczywiście. Możecie nawet wyjść tutaj i podzielić się z wszystkimi swoim problemem. Kobieta przedostaje się między krzesłami, będzie wychodzić na scenę i siada na «gorące» krzesło. Czołowy: - Przedstawcie się, proszę. - Nazywam się Jekatierina. Ja bym nie odważyła się wyjść tutaj. Lecz to, że powiedzieliście o ofiarach, - to prosto o mnie. Sam ja z Riazani. Kobieta przemilczała, próbując poradzić sobie z który objął jej niepokojem. Czołowy: - Jekatierina, nie niepokójcie się. Popatrzycie, ile tu ludzi, gotowych przyjść wam na pomoc! Nie będziecie śpieszyć się, teraz spróbujemy zorientować się z waszymi problemami. Co was doprowadziło na nasze seminarium? O czym pójdzie mowa? - wiecie, - mówi ona, - mnie ot już pięć lat muczajut bol w obwodzie żołądka. Badałam się niejednokrotnie. Wskaźniki krwi normalne. Inne badania też niczego nie dają. Diagnoza ustawiona nie była, lecz bol bardzo silne. Znacznie obniżył się ciężar. Lekarze tylko rozkładają ręce. Niejednokrotnie pojawiały się myśli o śmierci, pewnego razu nawet próbowała skończyć z sobą. Wyszła na drogę, stoję, czekam jakąkolwiek maszynę, by mnie przejechała. Lecz w nocy maszyn mało - nie doczekała się. Potem pomyślała, że kierowca z mojego powodu niewinnie ucierpieć może, ot i wróciła do domu. Tak i zakończyło się moje samobójstwo. Czołowy: - Ono nie zakończyło się. Samobójstwo przeszło na inny poziom. Przecież choroba - to rozciągnięta w czasie śmierć. Ot wy siebie powoli i zabijacie z wewnątrz. Powiedzcie, a w czym przyczyny waszego niedomagania? - Ja kilka razy próbowałam nawiązać kontakt z podświadomością, lecz u mnie jakoś nie wyszło. Czołowy: - Dawajcie teraz spróbujemy razem. Zwrócicie się do wnętrza siebie i zapytacie: «Moją podświadomość, zakomunikuj mi, proszę, jakimi myślami i jakim zachowaniem się stworzyłam sobie ten ból?» I pierwsza myśl, która pojawi się, - to i będzie odpowiedź podświadomości. - Że, ot tak prosto i zapytać? - dziwi się Jekatierina. Czołowy: - Tak, ot tak prosto i zapytacie. Z pełnym szacunkiem do swojej podświadomości. - No dobrze, spróbuję. - Jekatierina kładzie ręce na kolana i na pewien czas zastyga nieruchomo. Oczy jej otwarte, lecz widać, że ona jest załadowana w siebie. Przez parę minut ona z otoropju patrzy na czołowego i mówi: - Jak to dziwny! Ja nigdy nie związywałam wypadki sześcioletniej dawności ze swoją chorobą. Czołowy: - A że wtedy zdarzyło się? - Zięć po pjankie narobił spraw i dostał się na milicję. Ja napieriezanimała na adwokata, wzięłam kredyt w banku na pięć lat pod procenty. Suma wyszła prosto morderczy! Najsmutniejsze, co to jest mi najbardziej trzeba było niepokoić się o adwokacie, o sądzie, o wypłacie obowiązku. Córka i zięć przyjęły wszystko jak należyty. Podchodzi termin wypłaty opłat, dzwonię córki, przypominam, lecz w odpowiedzi słyszę nieprzykryte rozdrażnienie: «Mama! Jak dostałaś nas z tymi pieniędzmi!» Wychodzi, - kontynuuje Jekatierina, - co obraza na córkę i zięcia zdarzyła mojej choroby. A przecież prawda! Ja dotychczas bardzo silnie przeżywam zza tych zdarzeń. My teraz praktycznie nie obcujemy. Lecz ja nie pojmuję, - mówi Jekatierina przez łzy, - czym zasłużyła takie do siebie stosunek? Czołowy: - Zadajcie pytanie swojej podświadomości: czym stworzyliście sobie tę sytuację? - pomyślałam o swoim ofiarności i gordynie. Objaśnicie, proszę, przy czym tu gordynia? Czołowy: - Jekatierina, dziękuję wam za opowiadanie. Wy tymczasem {póki} przejdźcie na swoje miejsce, a rozzabieramy się, przy czym tu gordynia. Lecz zanim będziemy mówić o gordynie, dawajcie przypomnimy sobie o GLOBUSIE WSZECHŚWIATA. Każdy człowiek swoimi psychicznymi wibracjami, emanacyjami przyciąga w swój pokój {świat} innych ludzi. Z ich własnymi pokojami {światami}-globusami, którzy odpowiadają wibracjom tego człowieka. Tiran przyciąga do siebie ofiarę. Ofierze, z kolei, niezbędny tyran - nie zawsze wygodnie tyranizować sam siebie, znowu zaś potem na kogo zwali odpowiedzialność za odbywające się. Dlatego ofiara z taki sam na siłę dąży do tyrana, z jaki tyran szuka ofiarę. ZASADA POWSTAWANIA GORDYNI Jeżeli oglądnąć rysunek, na którym przedstawieni dwa globusa, dwie planety, staje się zrozumiale, że planety-globusy przyciągnęły się przyjaciel do przyjaciela dlatego, że u nich było obopólne dążenie. Dotąd, tymczasem {póki} ludzie, obcując, przyjmują siebie pokornie, to jest z pokojem {światem}, u nich składają się przepiękne stosunki. Problemy powstają wtedy, kiedy zaczynamy szacować innych i siebie z pozycji «GORZEJ - DOBRY». Jak tylko powstaje idea porównać i potępić kogoś opierając się z tej pozycji, to automatycznie doprowadza do gordynie. Jak mrocznie żartują lekarze: otwarcie pokazało, że gordynia bywa dwu rodzajów - tyrańska i ofiarna. Pierwszy rodzaj gordyni - tyrański. Pyszałek podniósł siebie na piedestał, on mówi wszystkim swoim rodzajem:«Ja - POMNIK SOBIE! Ludzie dobrzy! Popatrzycie, jakiego u mnie ładny i ważny GLOBUS, jak mocno on napompowany, jakimi jaskrawymi farbami rozpisany, zagladienje!» Taki człowiek, wykazując agresję do wszystkiego otaczającego pokoju {świata}, wznosi siebie, zapomina o tym, że agresja natychmiast wróci do niego. Wypada przypomni sobie o prawie odbicia: wszystko, że jest w człowieku, - jest w otaczającym pokoju {świecie}. I ludzie wokoło nas udźwiękawiają, ekranizują nasze myśli swoim zachowaniem się. Innymi słowami, człowiek otrzymuje to, że myśli o sobie i o innych. Jeżeli on otrzymuje w rezultacie swoich zgubnych myśli i postępków jakiś negatyw, to nie znaczy, że ludzie wokoło lub sam Pan Bóg Bóg go ukarali. Wcale nie. Po pierwsze, Bóg w ogóle nikogo nie karze. Po drugie, nie kara ta, a logiczny wniosek naszych własnych myśli i działań. DWA RODZAJU GORDYNI Teraz rozbierzemy drugi rodzaj gordyni - ofiarny. Tu jest obecnym ten sam piedestał, na którego podniósł siebie pyszałek. Tylko jego piedestał jest jest okrążony rwom z błotem i pomyjami. Wszystkim tym i polewa siebie człowiek, wartościowy na takim piedestale. «Popatrzycie na mnie! - wszystkim swoim rodzajem mówi on. - Ja taki dobry dlatego, że ja taki zły! Umiem jakościowo ujawniać swoje niedostatki, wykorzeniać swoje liczne grzechy, błędy i błędy, umiem przy tym poprawnie pościć i modlić się!» Lecz ażeby jakościowo ujawniać swoje niedostatki, ich trzeba stworzyć. I stworzyć sobie takie sytuacje, w których wszystkie grzechy i niedostatki najbardziej jaskrawie przejawią się. Zwrócicie uwagę: tu jest obecnym to zaś, że i w pierwszym wypadku, odczucie wewnętrznej przewagi nad innymi, tylko wywrócone na lewą stronę. Agresja u ofiary skierowana na sam siebie, on upiwajetsia swoimi cierpieniami, chorobami. W zasadzie to głębokie bogochulstwo. Ofiara niejako mówi: «U Boga ręki rosną znikąd, raz on stworzył mnie - takiego chorego, pechowca, nikczemu. Ja taki dobry, a pokój {świat} taki niesprawiedliwy. Nikt nie będzie mógł oszacować po godności myję samootdaczu i moje cierpienia». Już mówiliśmy wcześniej o tym, że nie bywa «czystych» tyranów, jak nie bywa i «czystych» ofiar. Wszędzie w przyrodzie jest obecnym wahadło, i na przemian robimy siebie ten tyranami, to ofiarami. Za psychologów ujawniona jeszcze jeden model ludzkich kontaktów, która podaje się Trójkąt Losu. TRÓJKĄT LOSU Cóż przedstawia sobą Trójkąt Losu? W tym modelu, prócz zwykłych już Tirana i Ofiary, jest obecnym Zbawca. Ludzie, bawiące się role Tirana, Ofiary lub Zbawcę, zaczynają zamieniać się miejscami: Zbawca staje się Tyranem, który był Tiran prześladuje się Zbawcą, Ofiara może zacząć bronić swojego sprawcę obrazy od który rozszedł się Zbawcy. Każdy uczestnik Trójkąta Losu będzie w każdej roli. Doprowadzę typowy wypadek, kiedy roztrzęsiony Syn (Ofiara) przychodzi do domu ze szkoły. Nauczycielka po matematyce (Tiran) postawiła mu dwójkę. Na progu go spotyka Matia. Dowiedziawszy się o dwójce, ona (Tiran) zaczyna wymyślać Syna (Ofiarę). Ten mówi, że ocena była postawiona niesprawiedliwe (Syn - Tiran, Nauczycielka - Ofiara). Który przyszedł z pracy Ojciec (Tiran) zbiera się wychłostać Syna (Ofiarę), lecz Matia (Zbawca) go zatrzymuje i proponuje schodzić {pójść} w szkołę i zorientować się z Nauczycielką (Ofiarą). Możecie nie wątpić, że nauczycielka lekko znajdzie sobie Zbawcy, a potem, możliwy, i Tirana w osobie Dyrektora. Trójkąt nie tylko obraca się, lecz również rodzi nowe trójkąty. Podnosi rękę nasz student, będący ekonomista: - No dobrze. A cóż teraz robić? Jak przestać być tyranem lub ofiarą? Tyranem i ofiarą jednocześnie? Czołowy: - Odpowiedź jest prosta po swoim geniuszu - tylko przez Lubow′! Tylko zgromadziwszy Lubow′ do samego sobie w niezbędnej ilości, można nauczyć MIŁOŚCI swoich dzieciąt, przyjaciół, wszystkich otaczających was ludzi. Na naszych seminariach takie pytanie nosi się dosyć często. Jeden ze sposobów zacząć kochać siebie - przestać siebie potępiać. Przecież każde zachowanie się -to wybór najlepszego wariantu z posiadanych w teraźniejszy moment. Tu srabatywajet prawo najlepszego wyboru. Dawajcie podrobnieje oglądniemy działanie tego prawa. W każdą chwilę swojego życia, w każdą sekundę stoimy przed wyborem - cóż nam robić dalej, na co zdecydować się i że wyjdzie w rezultacie naszych działań. Jak w baśni: pójdziesz prosto - konia znajdziesz, pójdziesz na lewo - żonę stracisz i tak dalej. ZASADA POPRAWNEGO WYBORU Dlatego my co sekundę, kiedy świadomie, a kiedy i podświadomie analizujemy nasze możliwe działania i możliwe czułe reakcje otaczającego pokoju {świata}. Różnie odbywa się ta analiza. On zależy od złożoności wartościowej przed nami zadania, od obecności lub nieobecności czasu dla więcej zważonej oceny sytuacji. Dlatego my z ołówkiem i liściem papieru (jak Robinzon Kruzo, który dostał się na swoją wyspę) rozpisujemy wszystkie plusy i minusy która złożyła się sytuacji. Bywa tak, że czas dla przyjęcia rozwiązania skraca się do minimum, i wtedy my nie uspiewajem oszacować nasze przyszłe {będące} kroki i ich skutki. My podświadomie wybieramy tego lub inny krok i od razu otrzymujemy działanie wsteczne od Wszechświata w rodzaju działań otaczające nas ludzi. Czasem od razu pojmujemy to, a czasem, zza massztabnosti odbywającego się, do nas będzie dochodzić ze znacznym zatrzymaniem wszystek wspaniałość sodiejannogo nami. Czułą reakcję otaczającego pokoju {świata} można przedstawić w dwu wariantach: 1. Wariant przewidywany. My wyraźnie zważyliśmy wszystkie nasze możliwe działania, niezbędne dla rozwiązania przyszłego zadania, określiły możliwe czułe reakcje i otrzymali przewidziany, przewidywany rezultat. Umysłowo dziękujemy siebie i kontynuujemy swoją podróż po życiu. Na przykład: wy przychodzicie w sklep, będziecie kupować kawałek kiełbasy, w domu robicie sobie kanapkę i zjadacie go {je}. Kiełbasa wam spodobała się, wy zadowoleni z sobą i posyłacie widzianą w myśli wdzięczność producentowi, obiazujaś teraz kupować produkcję tylko tego zakładu. 2. Wariant niespodziewany. Tu możliwe także dwa rodzaju odpowiedzi otoczenia na nasze działania: a) Niespodzianie przyjemne skutki. W danym wypadku my przyjemnie jesteśmy zadziwieni przez tego, że los zrobił nam niespodziewany prezent, cieszymy się, dziękujemy siebie i Wszechświatowi i idziemy dalej. by) Niespodzianie nieprzyjemne skutki. Przykład ten sam -kiełbasa: wy jej kupiliście, przynieśliście do domu, spróbowaliście i... oddałeś całą waszemu psu. Zapłaciliście określoną sumę, obliczaliście na odbiór przyjemności od ładnego gwintu, a w rezultacie - rozczarowanie! I ot tu-to i zaczyna się, który stał się już zwykłym, koszmar samobiczowania, samojedstwa, samokopania. My znów i znów mówimy sobie: «Trzeba było dobrego myśleć, dobrego ważyć swoje postępki, postarać się przewidzieć wszystkie możliwe skutki». I tak odbywa się dosyć długo, w zależności od złożoności problemu, od stopnia niemiłości do siebie. Przy tym zapominamy, że przewidzieć wszystko mnogoobrazije możliwych wariantów odpowiedzi od otaczającego pokoju {świata} prosto niemożliwie, że określone doświadczenie otrzymaliśmy już potem, po tym jak zrobiliśmy rozstrzygający krok. A w sumie - absolutnie nie żadnego sensu wymyślać i karać śmiercią siebie. Nie spodobała się sytuacja, którą sam sobie i stworzył, - podziękuj uczestnikom zdarzeń za lekcje, za otrzymane bezcenne doświadczenie i postaraj się więcej zwracać uwagę bez ogródek myśli. Chcę przypomnieć wam o tym, co takiego prawo czystości myśli. Czystość myśli - to kiedy ja lub wy podejmujemy decyzję zrobić tego lub inny wybór. Wybór powinien był być przychylnym jak dla mnie, tak i dla pozostałych. Chociażby nie na szkodę otaczającym ja ludziom. Tylko dążenie do czystości myśli najkrótszym drogą prowadzi człowieka do jednoczenia się ze swoim boskim początkiem, to jest do harmonii i szczęścia. Będę liczyć, że trzeba przestać potępiać, wymyślać siebie. Trzeba uczyć się wyciągać lekcje z każdej sytuacji. Wlazł, na przykład, gribnik w błoto w poszukiwaniu grzybów. Wpadł po kolano w lepkie błoto i zaczyna wymyślać siebie ostatnimi słowami: «Mówili zaś tobie, głupcowi, jadący w przeciwnym kierunku malcziszki, że gdzieś tu jest błoto. A ty nie rozpytałeś się szczegółowo, opędziło się dumnie, molo, samo rozzabieram się. Ot otrzymasz teraz katar, będziesz wiedzieć!» Widzę, już dawno podnosicie rękę. Co chcecie nam zakomunikować? Do stołu czołowego podchodzi kobieta lat trzydzieści: - Nazywam się Aleksandra, żyję w Simfieropole. U mnie nieduży biznes, posiadam dwa sklepy. Sprzedam stylową odzież damską, obuwie, akcesoria. Mogę powiedzieć, że już biorę odpowiedzialność na siebie. Pojmuję - wszystko zdarzające się w życiu my sozdajom sobie sami. A ot myjąc historia. W jednego niezbyt przepiękny dzień przekonałam się o tym, że mąż mi zmienia, chociaż pokumple dawno napomykali o tym. Ja wszystko odpędzałam się: «Nie być może!» A potem, kiedy zastała go {je} z sekretarką (do śmiesznego banalna sytuacja), początki wymyślać i karać śmiercią siebie. Lecz w porę zatrzymała się i pomyślała: «Przecież sytuację stworzyli wszyscy razem. Jeżeli być uczciwej przed samym sobą, to głęboko w duchu dawno była gotowa do rozwodu». Dlatego kupiła szykowny bukiet najdroższych kwiatów i podarowała im kochance męża z wdzięcznością... za lekcję i zrozumienie. Czołowy: - Aleksandr, dziękuję za taki jaskrawy przykład. Wszystko, że robimy, - robimy poprawnie. Chociaż będę liczyć nierozumnym dzielenie postępków na poprawnych i nieprawidłowych. Powtórzę jeszcze raz - wszystkie nasze postępki są poprawne. To jest postępujemy po SPRAWUJ RZĄDY - po przepisach. A po tych przepisach w rezultacie naszych myśli, działań otrzymujemy to, że odpowiada naszym pojęciom o «czystości» myśli. Wypada doprowadzić wypowiedź kogoś z mądrych dawnych: każdy bierze to, że wybiera, należycie {zgodnie z} to i otrzymuje. Otrzymuje po SPRAWUJ RZĄDY! Są takie driewniesławianskije pojęcia - jaw′, Naw′, Sław i Sprawuj rządy. JaW′ - to wykazany pokój {świat}, pokój {świat} materialny. I nie tylko materialny. To jeszcze i pokój {świat} idei, myśli, zamiarów. Dlatego że oni są też jawne na poziomie naszych obrazów. NAW′ - to niewykazany pokój {świat}. To, że nie wykazane w tym pokoju {świecie}. SŁAW - miłość do Boga, apoteoza boskich sił, założonych we wszystkim, że stworzone przez Boga, w tej liczbie i w człowieku. SPRAWUJ RZĄDY - pokój {świat} bogów. Przepisy, prawa Wszechświata, ustawieni przez naszych ojców i pradziadów - bogami. W tej liczbie i prawo czystości myśli. Nasi przodkowie przedstawiali wszystko to w rodzaju krzyża. Więc, po Przepisach nasze myśli matierializujutsia w tych lub inni postępki, w zależności od czystości naszych myśli. Czym dobrym przestrzega się prawa czystości myśli (Sław), tym błagoprijatnieje stworzonych przez nas sytuacji. Dlatego tylko od nas zależy, jak żyjemy. I absolutnie nie ma sensu siebie wymyślać. Człowiek widzi i słyszy to, że zdolny zobaczyć i usłyszeć. I otrzymuje to, że odpowiada jego wyborowi. Podnosi rękę Nina Pietrowna: - Mi jednakże niezupełnie jasno. Jakże mi nauczyć się zadawać sobie pytania i jak otrzymywać odpowiedzi? I słuchaj, moim zdaniem, słożnieje wszystkiego: jak pojąć, gdzie poprawna odpowiedź, a gdzie - nieprawidłowy? Czołowy: - Ot o tym dawajcie teraz pomówimy. Rozzabieramy się, jak zadawać pytania, to jest jak nauczyć się efektywnie obcować ze swoim podświadomym rozumem. Naczelnik {rozdział} 2 METODA ZANURZENIA I PODŚWIADOMEGO przeprogramowania Czołowy: - W poprzednich książkach, napisanych Walerijem Sinielnikowym, dosyć szczegółowo opisany metoda obcowania ze swoją podświadomością. On podaje się za metodę zanurzenia i podświadomego przeprogramowania. Praktyka pokazuje, że obcowanie z podświadomością - najważniejszy moment w procesie analizy tych sytuacji, które my sobie sozdajom swoimi myślami, swoim zachowaniem się. W tym samym czasie ta metoda wzywa określone trudności przy próbie zastosować w praktyce otrzymane wiedze. U czytelników powstaje kilka typowych pytań: nie szkodliwie obcować ze swoją podświadomością? Dokąd i jak często można z nim {nimi} obcować? Zawsze trzeba tak szczegółowo rozpytywać się podświadomość lub można uprościć obcowanie? Nie wozniknut nieprzyjemne skutki po obcowaniu? Zanim odpowiedzieć na te pytania, dawajcie przypomnimy sobie, że dzielenie naszego rozumu na świadomość i podświadomość bardzo umownie. Nie wyraźnej ściany między świadomymi i podświadomymi procesami. Świadomość - to zawsze tylko teraźniejszy moment - tu i teraz. Na przykład, czytacie te wiersze teraz. To znaczy, że teraz i pracuje wasza świadomość. Podświadomość - to pamięć, pojęcia o będącym, fachowe nawyki, wasze marzenia i fantazje. Podświadomość kontroluje działalność wewnętrznych organów. Na przykład, sercowy rytm, rytm oddychania, funkcję jelit i wiele innych funkcji organów i systemów ludzkiego organizmu. Jednocześnie z czytaniem myślicie, oddychacie, siedzicie lub leżycie, trawicie śniadanie. To jest wasz organizm wykonuje masę spraw, za których odpowiada wasza podświadomość. Ale wiemy, że przy określonych nawykach człowiek w stanie zmieniać rytm sercowej działalności lub świadomie regulować pewne funkcji wewnętrznych organów. Indyjskie jogi mogą na siłę wole zmieniać częstość sercowych skróceń. Dlatego, odpowiadając na wyszepriwiedionnyje pytania, można z twardością powiedzieć, że z podświadomością nie tylko pożądanie, a i trzeba obcować. I czym więcej, tym lepiej! W zasadzie, my i tak wciąż obcujemy ze swoją podświadomością. Prosto niekiedy odpędzamy się od odpowiedzi lub nie pojmujemy ich. Nie pojmujemy te podpowiedzi Wszechświata, których i organizowała nam nasza podświadomość. Wiele z was umiało i wcześniej otrzymywać odpowiedzi od wewnętrznego głosu. Trzeba był interesujące człowieka pytanie «ponosić» jakiś czas w sobie, często zadając go {je}. Odpowiedź przychodziła jak domysł! Metoda zanurzenia i podświadomego przeprogramowania pozwala robić to systematyzowane, konsekwentnie i uświadomione sobie. Jeżeli mówić o skutkach obcowania ze swoim wewnętrznym głosem, to przy przestrzeganiu wszystkich przepisów obcowania skutku mogą odbywać się tylko najpozytywniejszych. Aleksandr, siedzący obok okna, wydawałoby się z nieobecnym rodzajem, prosi o głos. - Że może ze mną zdarzyć się, jeżeli ja jakieś przepisy zakłócę? - pyta on. - Tak nic nie zdarzy się! Po pierwsze, przepisy sozdajotie wy sami. I wy w sile ich zmodyfikować. Po drugie, przestrzeganie przepisów - to, przede wszystkim, poprawnie zadany pytanie. Jeżeli pytanie zadane nietaktownie, to i odpowiedź będzie niezrozumiałym. Często u ludzi, po raz pierwszy przystępujących do opanowania praktycznych nawyków, powstają następujące pytania: «A nie wymyśliłem ja samą tę odpowiedź? A odpowiada on rzeczywistości? Poprawny ta odpowiedź?» Dawajcie przypomnimy sobie, że, obcując ze swoją podświadomością, prosimy go {je} dać odpowiedź na świadomym poziomie, przez świadomość. A jak ten - przez świadomość? To znaczy - myślą. To jest że przyszło w głowę od razu, po tym jak pytanie zadane, - to i jest odpowiedź podświadomości. Wszystko zależy od sposobu, którym przyjmujemy otaczający pokój {świat}. Od przewagi tej lub innego systemu postrzeżenia: wizualnej (oczyma), audialnoj (uszami), kiniestieticzeskoj (fizycznymi odczuciami). Pomówimy podrobnieje o sposobach odbioru odpowiedzi. Wiele czeka na jakieś nadzwyczajne zjawiska - gromopodobnogo głosu, lub jaskrawych napisów na ściance, lub coś w tym zaś rodzie. Wszystko znacznie prozaicznieje i w tym samym czasie intieriesnieje! Jak już mówiło się wcześniej, zawsze umieliśmy obcować z podświadomością, dlatego będę liczyć niezbędnym zwrócić waszą uwagę na to, że odpowiedzi od podświadomości przychodzą w rodzaju latających, piorunujących obrazów. Tym procesem można kierować. Tylko dajcie zlecenie swojej podświadomości. Powiedzcie sobie: «Nie śpiesz się! Daj mi wyraźny obrazek. Lub powtórz to, że już było pokazane». Wewnętrzny rozum może dać odpowiedź w rodzaju głosu, dźwięczącego w waszej głowie. Albo w rodzaju wewnętrznych odczuć, a być może połączenie wyszepierieczislennych sposobów. Nie będziemy zapominać jeszcze o dwu kanałach postrzeżenia - węchowym i smakowym. Oni mniej są wyrażeni, lecz czasem mogą mieć bardzo istotne znaczenie. Tak, partnerzy w parze przyciągają siebie w tej liczbie i po zapachu, którego producyrujetsia fieromonami - hormonami miłości. - To o mnie! - Mężczyzna nieomal podskakuje na swoim miejscu. - Nazywam Się Lewon. Przyleciałem z Armenii. Myjąc rodzinne życie nie złożyło się właśnie po tej przyczynie. Wszystkim dobra była kobieta, z którą spotykałem się. I gospodyni domowa dobra, i przekonania na życie zgadzają się, i w łóżku harmonia. A ot zapach od niej nie ten! Nie to by ona higieny nie przestrzega. Z tym akurat wszystko na zasadzie. A ot nie ten zapach! Tak i rozstali się. Oczywiście, była niezgodność na podświadomym poziomie. Opowiadanie Lewona wywołało widoczne ożywienie w sali. Czołowy: - Dawajcie przedłużymy. Odnosicie się uważnie do tego, o czym myślicie! Przyszła jakaś myśl, niech nieprzyjemna, niespodziewana, być może, strasząca. Nie odpędzajcie się od takich myśli. Podziękujecie swojej podświadomości! Przecież ono was uczy się czemuś ważnemu. Tylko wtedy staniecie się teraźniejszymi gospodarzami swojego życia, kiedy zaczniecie automatycznie reagować na każde wasze myśli! Opowiem o swoim doświadczeniu. My z żoną jechaliśmy na seminarium w Gurzuf. Siedząc za kierownicą, ja «dlaczego-to» pomyślałem o tym, że dobrze by kupić antyradar. W tym samym miejscu, już z przyzwyczajenia, pomyślał: «A czym ten ja stworzył takie życzenie - kupić antyradar?» Moje spojrzenie pada na szybkościomierz - dziewięćdziesiąt kilometrów w godzinę, «Ot i odpowiedź! - myślę. - Jedziemy-to my po osiedlu, gdzie prędkość ograniczoną do sześćdziesięciu kilometrów w godzinę». Choć wczesny ranek, i trasy doskonale pusty, płynnie naciskam pedał hamulca. Strzałka płynnie opuszcza się do potrzebnego znaku. Przez sczitanyje sekundy po zakręcie widzę wizytatora wydział kontroli ruchu drogowego z reflektorem-radarem w ręce. On patrzy na wskaźnik, obojętnie macha laską - wszystko, molo, na zasadzie, przejeżdżaj! Żona ze zdziwieniem, szybko oszacowawszy sytuację, wykrzykuje: «No dajesz, Sierioża!» A dziękuję swojej podświadomości za to, że tam już jest «antyradar», i staram się częściej zwracać uwagę na strzałkę szybkościomierza. Więc, nareszcie-to przystępujemy do obcowania ze swoim wewnętrznym «Ja», to jest z podświadomością. Drodzy czytelnicy! Wy niezbyt zainteresowaliście się procesem? Nie zapomnieli, że znajdujemy się na seminarium? I co metodyka oswaja się w obecności kilku dziesiątków osób o tych samych poglądach? Wokoło was siedzą ludzie. Wiele z nich czytało książki W.W. Sinielnikowa. U niektórych z nich wychodzi produktywne obcowanie z podświadomością. A pewnym, taki sam jak i wam, niezupełnie wyraźnie udaje się rozpoznawać odpowiedzi wewnętrznego głosu. Właściwie mówiąc, wy na to seminarium i dostaliście się dla tego, by nauczyć się pojmować odpowiedzi swojej podświadomości. I więc, nauczyć się zmieniać swoje życie w potrzebną was stronę. 1-j etap STWIERDZENIE PROBLEMU Czołowy: - doskonale pojmuję, że u każdego z tu obecnych nagromadziło się dosyć wiele problemów, żądających bardzo szybkiego pozwolenia. U każdego oni swoich i różnią się jak po jakości, tak i po ilości. Trzeba zaznaczyć, że problemy te już nierozwiązalne na świadomym poziomie. Dlatego że gdybyście mogli w nich zorientować się na własną rękę, to wy byście nie siedzieli w tej sali. Dlatego wam potrzebny inne podejście dla pozwolenia problemów. A zabezpiecza takie podejście metodę obcowania ze swoim wewnętrznym «Ja». Z wszystkiej waszej różnorodności problemów woźmitie tylko jeden. Można dla początku wziąć niezłożoną, chociaż to niezasadniczo. Nauczywszy się na tym problemie obcować ze swoją podświadomością, wy z sukcesem rozzabieracie się we wszystkich pozostałych. Dlatego trzeba poprawnie i poprawnie ozwuczit′ jej. Na przykład, wy chorzy i chcielibyście pojąć przyczyny waszej choroby. Określicie dla siebie wszystko waszych skargi, skrępowanych z tą chorobą. Nie konieczności wymieniać medyczne diagnozy, bardzo często oni wcale nie odpowiadają rzeczywistości. Każda medyczna diagnoza - to szablon-uogólnienie, lecz przecież wszystkie uogólnienia kłamliwe. Nina Pietrowna prosi pomoce w udźwiękawianiu jej problemu. -- Moją medyczną diagnozę, - mówi ona, - dźwięczy tak: «chroniczny deformujący artrozoartrit kolanowych i golenostopnych stawów z zakłóceniem ich funkcji». Pomóżcie mi poprawnie zapytać u siebie o swojej chorobie. Czołowy: - Sformułujcie wasz problem tak: «Wypróbowuję bóle przy wstawaniu, chodzeniu, przy nachyleniach. Periodycznie stawy puchną». Aleksandr: - O! Ja nieomal zapomniałem o swój nieżyt żołądka. Czołowy: - Powiedzcie sobie tak: «Myjąc problem w tym, że wypróbowuję bóle w żołądku, mdłości, ciężar po spożyciu». Aleksiej Pawłowicz! A będziecie mogli ozwuczit′ swój problem? - Dobrze! Spróbuję. Myjąc problem w tym, że do "tych pór ja nie mogłem polepszyć stosunki ze swoim synem. Ja dotychczas nie mogę znaleźć swoją drugą połówkę. Czołowy: - Poprawnie. Doprowadzę jeszcze taki przykład. Was liczne drażni w otaczającym pokoju {świecie}. Poprawnie byłoby sformułować problem tak: «Ja siebie drażnię, wykorzystając otaczających ludzi»; «pozwoliłem nastąpić sobie na nogę» - lub tak: «Ja siebie objechałem w kolejności ot tej tiotieńkoj». - Ja siebie zachorowałem ot na tę chorobę! - wykrzykuje radosno mężczyzna z sali. Czołowy: - Można i tak. Lecz dobry powie: «Stworzyłem u siebie tę chorobę». W danym wypadku bierzecie odpowiedzialność na siebie, pojmując, że sami stworzyli sobie tę lub inną sytuację. Otaczający ludzie tylko udźwiękawiają, ekranizują wasze własne myśli. Po tym jak problem odźwięczany, przechodzimy do następującego etapowi. Nina Pietrowna ciągnie rękę. - Tak cóż to wychodzi?! - pyta ona. - Ja latami żyję z tym problemem, i ot teraz smogowi momentalnie poradzić sobie z niej? Czyżby tak bywa? Czołowy: - Oczywiście będziecie mogli, jeżeli odpowiecie sobie na pytania - czym stworzyliście sytuację? Dla czego ona wam niezbędna? I jak wyjść z niej? A teraz przechodzimy do następującego etapowi. 2-j etap STWORZENIE OBRAZU Czołowy: - Teraz trzeba wizualizirowat′ tę część podświadomości, która odpowiedzialna za stworzenie problemu. To jest określić, jak ona mogłaby wyglądać. Dawajcie przypuścimy, że wasza podświadomość jakoś wygląda. Doskonale wiemy, że podświadomość - pojęcie dosyć umowny, efiemiernoje i wyglądać w żaden sposób nie może. Go {je} nie wolno zobaczyć, usłyszeć, poczuć. Lecz z nim {nimi} można poobcować przez myśl. Dawajcie przypuścimy, że część waszej podświadomości, która odpowiada za wasz problem, na coś podobny. Zapytacie siebie: «Z jakim przedmiotem, zjawiskiem, obrazem kojarzy się część ja, która dla mojej nauki stworzyła mi ten problem?» Głos z sali: - A można przykład? Czołowy: - Oczywiście! Proszę taki przykład. Idę po drodze swojego życia. To jak w porzekadle: «Życie przeżyć - nie pole przejść!» Na mojej drodze spotyka się jakaś przeszkoda. Obraz, który odpowiada części mojej podświadomości, kojarzy się u mnie z ogromnym głazem, o wadze koło tona, ciemna-szarego koloru, chłodnym w dotyku. Na ten ogromny głaz «podobna» część mojego wewnętrznego «Ja», który stworzył ten problem. Ktoś jest gotowy ozwuczit′ swoje stowarzyszenia? Podnosi rękę Jelena:- mówiłam o swoim problemie. Pamiętacie? Ja nie mogłam naprawić stosunki wzajemne z mężem. Otóż, część mojej podświadomości, która stworzyła mi ten problem, podobna na kaktus w doniczce na oknie. Okrągły, bardzo kolczasty, centymetrów dziesięć wysokością. Mężczyzna sześćdziesięciu lat tak mówi o swojej chorobie: - U mnie bol w górnej części brzucha, uczucie ciężaru, zgaga, którzy pojawiają się za godzinę-półtora po spożyciu. Te zjawiska niepokoją w ciągu rzędu lat. Po pytaniu, zadanym sobie: «Jak wygląda część podświadomości, która stworzyła ten problem? Na co ona jest podobna?» - otrzymałem odpowiedź w rodzaju obrazka na widzianym w myśli ekranie - biały silikatnyj cegła, o wadze koło czterech kilogramów. Więc, z cegłą kojarzy się część podświadomości, która stworzyła mu ten problem. Aleksiej Pawłowicz prosi o głos. - Mi przedstawia się niejaka kula z kolcami. Czołowy: - możecie zobaczyć go {je} na swoim wewnętrznym ekranie? Określicie, proszę, możliwe charakterystyki waszej kuli - jego rozmiary, ciężar, kolor, materiał, z którego «zrobiony» wasza kula, długość jego koluczek. Aleksiej Pawłowicz: - Tak! Ja wszystko to jaskrawie, wyraźnie widzę widzianym w myśli spojrzeniem. To metalowa kula czarnego koloru, błyszczący, chłodny w dotyku, o wadze dwadzieścia pięć kilogramów, w średnicy koło metra. Takie odczucie, że on pusty wewnątrz. Kolce różnej długości i różnego koloru. Przy czym tylko ciemnych tonów. Czołowy: - Dobrze! Dziękuję. Bardzo często części podświadomości kojarzą się z różnymi figurami geometrycznymi na mientalnom ekranie, takimi, jak skrzepy energii, chmurki, baloniki i tak dalej. Jeżeli «zobaczyliście» taki obrazek, to oglądniecie ją uważnie. Określicie wzorowe rozmiary, ciężaru, koloru, objętości, faktury, powierzchni, temperatury. Obrazy, które powstali u was, mogą być najróżniejszymi. Nie dziwcie się i nie lękajcie się. To wasze myśli, to wasze stowarzyszenia - przyjmujcie odbywające się jak należyty. - Można opowiem o sobie? - podnosi się ze swojego teren młoda kobieta w okularach. Sądząc po soczewkach w okularach, u niej silny stopień krótkiego wzroku. - Nazywam Się Swietłana. My z przyjaciółką przyjechaliśmy na wasze seminarium z Moskwy. W ostatnich czasach u mnie pogorszył się wzrok. Część podświadomości, która stworzyła mi ten problem, podobna na rycerza w zbroi, z opuszczonym zabrałom. Czołowy: - Dlaczego rycerz? I dlaczego opuszczone zabrało? Kobieta zamyśla się na jakiś czas. Spojrzenie ją otacza się mgłą. Przez jedną-dwie minuty ona, niejako jeszcze nie całkowicie wyjdąc z głębokiego zanurzenia w siebie, powoli wymawia: - zadałam te pytania swojej podświadomości. Pierwsze, o czym pomyślałam, - to to, że w otaczającym pokoju {świecie} wiele zła. Dlatego od niego trzeba bronić się. Obronę symbolizuje opuszczone zabrało, lecz przez niego {nie} źle widać. I nie pragnie widzieć niesprawiedliwość wokoło mnie. Wychodzi, że ja nie chcę widzieć tę niesprawiedliwość? Czołowy: - Naturalnie! Wy nie chcecie widzieć w tym pokoju {świecie} czegoś takiego, że silnie was drażni. Ot wasza podświadomość i stworzyła dla was krótki wzrok, strzegąc was od tego zła i niesprawiedliwości. Chcę zwrócić uwagę sali! Na tym kroku, przez swój obraz, już otrzymujecie informację o przyczynach waszej choroby lub problemy. Swietłana: - No trzeba zaś! Ile raz próbowałam znaleźć przyczynę swojego krótkiego wzroku i nie mogłam. Słuchaj znaczy poprawnie zadać pytanie! Czołowy: - Na jakiś czas zostawimy w spokoju nasze obrazy. Oni nam będą potrzebnym trochę później. A teraz podziękujecie swojej podświadomości za otrzymane odpowiedzi, trafnie, nie zapominajcie to robić każdy raz. Nina Pietrowna z goryczą wymawia: - A ja niczego nie widzę, nie mogę sobie niczego przedstawić! Czołowy: - Dla tych, u kogo nie wyszło przedstawić obraz, odpowiedni problemowi, proponuję jeszcze jedną próbę: przypomnicie sobie siebie wtenczas, kiedy u was po raz pierwszy pojawił się ten problem. Albo kiedy wy ostro przeżywaliście nieprzyjemne momenty, skrępowane z niej. Przypomnieli sobie? Przypuścicie obecność niejakiego przedmiotu lub wypadki, zjawiska, które byłyby «podobni» na wasz problem. Nina Pietrowna: - U mnie niczego nie wychodzi, ja nie widzę żadnych obrazków, żadnych przedmiotów. Czołowy: - Dobrze! Wy, jesteście Nina Pietrowną, i ci, u kogo nie wychodzi teraz kojarzyć problemnuju część podświadomości z jakimś fizycznym przedmiotem, zjawiskiem, - nie denerwujcie się! Uważnie słuchajcie, zapamiętujcie. Wszystkie my różne. I jeżeli u was coś nie wychodzi, to nie znaczy, że wy nie jesteście zdolni do nauki. Prosto u was dobrych wyjdzie coś inny. Spróbujcie wybić to później, w więcej spokojnym umeblowaniu, a tymczasem {póki} przechodzicie do następującego krokowi i oswajajcie inne sposoby obcowania z podświadomością. 3-j etap OBRAZOWY ODBIÓR ODPOWIEDZI «TAK»-«NIE» Czołowy: - A teraz postarajcie się wizualizirowat′ obrazy, wartościowe za słowami «TAK» i «NIE». Ściśle taki sam, jak zobaczyliście obrazy, odpowiednie części podświadomości, która stworzyła wam problem, spróbujcie określić dla siebie, na co być może podobnie słowo «TAK» i słowo «NIE».Kobieta podnosi rękę i mówi: - U mnie «TAK» - świeci słoneczko, «NIE» - chmurki na niebie. Czołowy: - Samymi często spotykanymi stowarzyszeniami-obrazami są takie: «TAK» - światło słoneczne, «NIE» - dożdik idzie, «TAK» - plus, «NIE» - minus. Pewnego razu na przyjmowaniu kobieta tak odpowiedziała: «TAK» - uśmiech, «NIE» - plecy». Dopiero co spróbowaliśmy wizualizirowat′ obrazy, «wartościowe» za «TAK» i «NIE», lecz wy jeszcze nie wiecie, w jaki sposób będzie otrzymany odpowiedź od waszego wewnętrznego rozumu. Zadajecie sobie następujące pytanie: «Gotowo moja podświadomość teraz obcować ze mną w istocie tego problemu na świadomym poziomie?» Odpowiedź może przyjść w rodzaju obrazu. Na przykład, wam przedstawiło się światło słoneczne, I powstało zrozumienie, że wy jesteście gotowi obcować z samym sobą i omówić ten problem. A to znaczy, że u was pojawiło się odczucie wewnętrznej zgody. Jeżeli otrzymaliście zgodę, tę przechodzicie do następującego etapowi. Swietłana podnosi rękę: - Myjąc przyjaciółka Marina otrzymała przeczącą odpowiedź. Ona sam krępuje się opowiedzieć o sobie. Czołowy: - Marina, jeżeli chcecie, możecie nie udźwiękawiać głośno swój problem. Jakiego otrzymaliście odpowiedź od swojej podświadomości? Marina: - U mnie są wyraźne wizualne obrazy, lecz otrzymałam odpowiedź «NIE» na pytanie o gotowości obcować po moim problemie. Czołowy: - Woźmitie dla rozpatrzenia inny problem, a do tej możecie wrócić trochę później, kiedy nauczycie się. Możliwy i taki wariant, - zapytacie swoją podświadomość: «Czym stworzyłam sobie sytuację, że moja podświadomość nie chce ze mną obcować?» Marina: - Wiecie, otrzymałam dziwną odpowiedź: «Strachy»!Czołowy: - Zapamiętacie, proszę: nie bywa dziwnych odpowiedzi, prosto wy nie gotowi brać odpowiedzialność na siebie. Zapytacie siebie: «Co mi trzeba pojąć z tej odpowiedzi? Jaki obraz stoi za słowem «strach»? Marina kontynuuje po pewnej pauzie: - zobaczyłam się we wczesnej młodości, bojącą się iść przekazywać egzamin, który potem zawaliłam. Pojmuję tę odpowiedź tak - boję się, że u mnie nie wyjdzie zdecydować problem. Boję się zawalić i ten egzamin. Czołowy: - teraz zwracam się bezpośrednio do waszej podświadomości, Marina. Niech ono rozwiązuje to zadanie śmiało. Później, po tym jak nauczymy się obcowania z podświadomością, oswoimy technikę współdziałania ze swoimi strachami. Teraz wasza podświadomość jest gotowo z nas obcować? Marina: - otrzymałam radosną odpowiedź «TAK»! Czołowy, zwracając się do sali: - Możliwy i inny wariant. Ci uczestnicy seminarium, kto otrzymał odpowiedź «NIE», zapytacie siebie: «A kiedy ty, moją podświadomość, gotowo ze mną będziesz obcować?» Przypomina się sobie pacyjentka, która usłyszała taką odpowiedź podświadomości: «W poniedziałek!» K1 rzeczywiście, w poniedziałek ona otrzymała informację kasatielno jej problemu. Później u niej pojawiły się znaczne pozytywne zmiany w losie. Podnosi rękę młody mężczyzna, siedzący w pierwszym rzędzie. Następnie on wstaje i przedstawia się: - Nazywam się Arkadij. Pojmuję słowo «TAK» odczuciem wewnętrznej zgody, które jest opatrzonym ukazaniem uczucia ciepła w obwodzie piersi i górnej części brzucha. Tak bywa? Czołowy: - Bywa i tak. Ile ludzi, tyle i wariantów obcowania ze swoim wewnętrznym «Ja». W waszym wypadku odbywa się przewaga kiniestieticzeskoj systemu postrzeżenia (odczuciami, opierającymi się od ciała). Mogą włączać się i inne systemy, wtedy mówimy o połączeniu dwa lub trzech systemów. Arkadij: - Tak, wpierw poczułem ciepło w piersi, potem zobaczyłem we wspomnieniach swoją narzeczoną i pomyślałem, że ona pomoże mi poradzić sobie z moim problemem. Czołowy: - Wspaniale! Postarajcie się zwracać uwagę na to, jak i w jaki sposób otrzymujecie odpowiedzi na zadawanych sobie pytania. Na przykład, teraz zapytam - u was wnuki są? Wstaje tridcatiletniaja Swietłana z kilka zdumionym frontem, po tym jak do niej zwrócił się czołowy. - Nie, u mnie nie wnuków! Czołowy: - A jak dowiedzieliście się o tym, jak pojęliście, że u was nie wnuków? Swietłana: - Ja, zdaje się, domyślam się. Wpierw zobaczyłam obrazek, w której był mój pięcioletni syn, potem porównała wasze pytanie z tym obrazkiem, u mnie powstało odczucie wewnętrznej niezgody i, prepraszam, uczucie zdziwienia. Zza tego, że zapytaliście o wnukach. Potem w głowie przedźwięczała odpowiedź «NIE». Czołowy: - Doskonale! Niech u was nie powstaje zdziwienia - specjalnie zadałem takie pytanie, ażebyście wy bystrieje pojęli mechanizm obcowania z podświadomością. Powtórzę jeszcze raz: to pierwsze, o czym pomyśleliście w odpowiedzi na zadany sobie pytanie, - to i jest poprawną odpowiedź waszej podświadomości. Palcewoj metoda Czołowy: - Ci, kto nie otrzymał wzrokowej odpowiedzi, spróbujcie «palcewoj» metodę, opisaną w książce «wzkochaj chorobę swoją». Dawajcie go {je} jeszcze raz przypomnimy sobie. Wy musicie przyjąć wygodną pozę, dobrą siedząc. Nie rekomenduje się kłaść się, jeżeli wy znajdujecie się w domu, ponieważ można bystrieje zasnąć, czym wejść w kontakt z podświadomością. Zwłaszcza jeżeli zmęczyliście się. Umówicie się z podświadomością, że sygnałem o obecności kontaktu będzie unoszenie palca na ręce. Wy jeszcze nie wiecie, jaki palec będzie odpowiadać jakiej odpowiedzi - «TAK» lub «NIE». Dlatego zwracacie się do wnętrza siebie z prośbą: «Moja podświadomość! Pokaż mi ruchem palca, jakim będzie odpowiedź «TAK». Wy siedzicie i prosto czekacie na odpowiedź i nagle pojmujecie, że wasz palec wskazujący na prawej ręce troszeczkę oniemiał, w nim pojawiło się kłucie i on zaczął unosić się podartymi ruchami z niedużym amplitudoj. I wy wyraźnie pojmujecie, co to jest odpowiedź «TAK». Podziękujecie podświadomości za odpowiedź i przechodzicie do następującego etapowi. Ponownie zwracacie się do wnętrza siebie z prośbą: «Moja podświadomość! Pokaż ruchem palca, jakim będzie odpowiedź «NIE». Tymczasem {póki} wymawialiście głośno lub po cichu to zdanie, złapaliście siebie na myśli, że oniemiał palec wskazujący na lewej ręce i zaczął unosić się takimi zaś podświadomymi ruchami, i pojmujecie, co to jest i jest odpowiedź «NIE». - A u mnie, - mówi kobieta z drugiego rzędu, - na odpowiedź «TAK» podniosła się wszystka prawa kiść. A na odpowiedź «NIE» - mały palec na lewej ręce. Czołowy: - Wspaniale! To, z pewnością, podświadomość chce podkreślić waszą indywidualność. Teraz, po tym jak określiliście się z tym, jak pojmujecie odpowiedzi waszej podświadomości, zadajcie takie pytanie: «Gotowo moja podświadomość obcować ze mną?» I otrzymujecie wyraźną odpowiedź «TAK». Jeżeli otrzymujecie odpowiedź «NIE», znaczy, są jakieś przeszkody dla obcowania. To być może złe samopoczucie, nieprzychylne zewnętrzne umeblowanie, strach przed obcowaniem, nieufność do samego sobie. Usuniecie możliwe przeszkody i zacznijcie obcowanie innym razem. Metoda wahadła Czołowy: - Proponuję waszej uwadze jeszcze jeden sposób obcowania z samym sobą - to metoda wahadła. W charakterze wahadła możemy wykorzystać swoje ciało. Wstańcie równo, rozprostujcie ramiona, nogi postawcie razem, potrząśnijcie z lekka rękoma, by zdjąć napięcie. Patrzycie prosto przed sobą. Zwracajcie się do samego sobie z prośbą: «Moją podświadomość, ruchem mojego ciała pokaż, jakim będzie odpowiedź «TAK»!» Przy tym wasze ciało może mimowolnie zakołysać się naprzód, lub w tył, lub w strony. Proszę, bądźcie ostrożni, by nie upaść. Jeżeli wasze ciało zakołysało się naprzód, to podziękujecie siebie. Teraz już wiecie, że huśtanie naprzód oznacza odpowiedź «TAK». Następnie zwracacie się do siebie znów i mówicie: «Moją podświadomość, pokaż ruchem mojego ciała, jakim będzie odpowiedź «NIE»!» Przypuśćmy, że zakołysaliście się w tył, i pojmujecie, co to znaczy «NIE». Jeżeli odpowiedzi nieprzekonywające, to poprosicie swoją podświadomość wyraźnie powtórzyć odpowiedzi. Metoda wahadła w bardzo dużej ilości wypadków daje pozytywny rezultat, i uczący się szybko znajdują kontakt z podświadomością. Chociaż, z innej strony, tę metodę niezupełnie wygodny, ponieważ on przypuszcza obecność dosyć komfortnoj umeblowania dla obcowania z samym sobą. Jeżeli nagle u was woznikniet konieczność poobcować z sobą w gabinecie naczelnika lub w transporcie, to wasi tiełodwiżenija mogą ukazać się dla okrążających dziwnymi. Więc, nawiązaliście kontakt z podświadomością. I wiecie, jak otrzymać od niego odpowiedź. 4-j etap PIERWSZE MAGICZNE PYTANIE Czołowy: - Na tym etapie rozbierzemy PIERWSZE MAGICZNE PYTANIE - CZYM? Czym my sozdajom sobie problemnyje sytuacji? Lecz przed zwrócimy się do siebie z takim pytaniem: «Gotowo moją podświadomość dać mi odpowiedź, czym stworzyłem/stworzyła sobie moją chorobę (problemnuju sytuację)?» Jeżeli otrzymaliście odpowiedź «TAK», to przechodzicie do następującego pytaniu. On będzie dźwięczeć tak: «Moją podświadomość, daj do zrozumienia mi, czym konkretnie stworzyłem/stworzyła sobie tę chorobę (problem)? Jakimi myślami, emocjami, zachowaniem się?» Po tym jak pytanie zadane, zwrócicie się umysłowo w swoją przeszłość - dalekie, a być może, niezbyt. Przecież w zeszłym swoimi myślami, sprawami stworzyliście przesłanki do powstawania problemnoj sytuacji w teraźniejszości. Siedzący w pierwszym rzędzie solidnego, połnowatyj mężczyzna nagle raptownie wskakuje. Przy tym pióro kulkowe, które on trzymał w prawej ręce, z wszystkiego machu, w gniewie, rzuca o płci {podłodze}. Plastikowe bryzgi lecą we wszystkie strony, a on krzyczy: - pojąłem! Pojąłem, czym stworzyłem nią chorobę! Sala szokowane zamiera. Czołowy: - Uspokójcie się, proszę. Opowiedzcie, że was tak wzburzyło? - Chodzi o to, że u mojej żony w ostatnich czasach zaznaczają się poważne wyrwy w pamięci. Konsultowałem ją i w naszym dzielnicowym centrum, i w Kijowie. Diagnozę stawiają «amniezija». Skąd zabrała się - niezrozumiale, prognoza też nie jest jasny. I ot dopiero co ja po waszej metodyce zapytałem siebie: «Czym stworzyłem problemy z pamięcią u swojej żony?» Otrzymałem wstrząsającą odpowiedź od swojego wewnętrznego głosu: «Ty zaś sam nie chciał, by ona wtrącała się w twoje badania w pracy, w twoje stosunki wzajemne z dzieciętami od pierwszego braku {ślubu}. Ty zaś sam mówił nią: «Zajmuj się swoimi sprawami, zapomnij o moją pracę i o moje zeszłe życie». Posiadam dosyć silne ekstrasiensornymi możliwości. Ot, oczywiście, i «pomógł» nią WSZYSTKO zapomnieć».Czołowy: - Niech u was nie powstaje uczucie winy. Ani wy, ani wasza małżonka ani w czym nie winni, a ot odpowiedzialność wam oba trzeba podjąć się. Każde zdarzenie - tę kolektywną twórczość, znaczy, razem stworzyliście nią amnieziju, bez jej woli z niej nikt niczego zrobić nie będzie mógł. Mężczyzna: - Dziękuję! Już pojąłem, że mi trzeba zrobić, by pamięć do niej wróciła. Ja wam bardzo wdzięczny! Czołowy: - Dawajcie przedłużymy. Po tym emocjonalnym opowiadaniu trzeba będzie jeszcze raz zwrócić się do podświadomości z pytaniem: «Daj do zrozumienia mi , czym konkretnie: jakimi swoimi negatywnymi myślami, emocjami, zachowaniem się - stworzyłem sobie ten problem?» Odpowiedź przychodzi jak domysł, w rodzaju wzrokowych obrazów-wspomnień lub w rodzaju słuchowej odpowiedzi. To, o czym teraz pomyśleliście, i jest odpowiedź waszej podświadomości. Przypuśćmy, że zobaczyliście jakiegoś mysleobraz, zapytacie siebie: «Moją podświadomość, daj do zrozumienia mi, jaka myjąc emocja, moje zachowanie się odpowiada temu obrazowi?» Swietłana, możecie nam opowiedzieć, jaką odpowiedź nas otrzymany na pytanie - czym stworzyliście swój krótki wzrok? Swietłana: - zobaczyłam się w dzieciństwie, obecnej przy skandalu swoich rodziców. Na pytanie «Jakimi swoimi przeczącymi emocjami stworzyłam ten problem?» otrzymany odpowiedź: «Obrazą na rodziców! Niechęcią widzieć oni skandale i pijane bójki». A przecież ja dawno ten wiem, ja i wcześniej domyślała się o tym, i nowego mi w głowę niczego nie przyszło! Czołowy: - Oczywiście! Już dawno otrzymaliście tę informację, lecz ona tak i została pustą informacją, bez praktyki ona nie przerosła w wiedze. Dlatego problem jak był, tak i została. Teraz możecie pogłębić ten temat pytaniem: «Czym jeszcze mogłam stworzyć ten problem?» Będziecie zadawać to pytanie kilka razy, dopóty dopóki nie pojmiecie, że wszystkie możliwe przyczyny rozebrane. Obracam waszą uwagę na to, że rozebraliśmy PIERWSZE MAGICZNE PYTANIE - CZYM? Czym my sozdajom sobie problemu, choroby, negatywne sytuacje? 5-j etap DRUGIE MAGICZNE PYTANIE Czołowy: - Tu trwa obcowanie ze swoim wewnętrznym rozumem, i znajdujemy odpowiedź na DRUGIE MAGICZNE PYTANIE - DLA CZEGO? Dla czego mi potrzebna ten problem? . Mówimy sobie: «Moją podświadomość, daj do zrozumienia mi, jaki pozytywny zamiar wykonujesz dla mnie, stworzywszy mi tę problemnuju sytuację?» Można powiedzieć innymi słowami: «Czemu uczy się mnie ta sytuacja, że dobrego w niej, że ja muszę pojąć z niej?» Na przykład, u was był problem: wypróbowywaliście trudności we wzajemnym zrozumieniu z bliskimi ludźmi. Zadając sobie pytania, pojęliście, czym stworzyły takie trudne stosunki wzajemne, - obrazą i strachem stracić swoją połówkę. «Dla czego mi to trzeba?» - pytacie u siebie. I otrzymujecie taką odpowiedź: «Zmienić {zdradzić} do siebie stosunek. Nauczyć się widzieć pokój {świat} ładnego. Wypróbowywać radość od obcowania ze swoimi rodzonymi i bliskimi ludźmi». Po tym jak otrzymaliście odpowiedź, nie zapomnijcie podziękować siebie i zadajcie jeszcze raz ten sam pytanie: «A dla czego mi to trzeba - zmienić {zdradzić} do siebie stosunek? Co mi da sytuacja, kiedy zmienią się stosunki wzajemne w rodzinie?» Otrzymujecie odpowiedź: «Spokój. Harmonia». Dalej ponownie zadajecie sobie ten sam pytanie: «A dla czego mi potrzebny ten spokój, ta harmonia?»Zadając konsekwentnie to pytanie (niejako krótka lub długa ani był ten łańcuszek), obowiązkowo przyjdziemy do tego, że wszystkie te problemy potrzebne dla życia, dla szczęścia. I pozytywny zamiar, który stoi za problemnoj sytuacją, prowadzi nas tylko do szczęśliwego życia. Swietłana, pojęliście, dla czego wam potrzebna był krótki wzrok? Jaki pozytywny zamiar ukrywa się za pogorszeniem waszego wzroku? Swietłana po pewnej pauzie zmieszanie wymawia: - Uczciwie mówiąc, ja nie pojmuję, że być może dobrego w moim problemie z wzrokiem?! Czołowy, zwracając się do sali: - Ktoś w sali może podpowiedzieć Swietłana, na czym polega {zawiera się} pozytywny zamiar jej krótkiego wzroku? Ot widzę, że Arkadij bardzo chce pomóc nam. Arkadij: - myślę, że pozytywny zamiar jej problemu w tym, by zwrócić uwagę na co następuje: ona nie chce widzieć nic złe w swoim życiu. Czołowy: - Prawie poprawnie, Arkadij. Powiedziałem «prawie» dlatego, że myśl jest słuszna, lecz sformułowana negatywnie - jest obecnym cząstka «nie». Spróbujcie sformułować to samo, lecz innymi słowami, pozytywnie. Arkadij: - Dobrze! Pozytywnie to dźwięczy tak: podświadomość Swieta uczy się jej widzieć i przyjmować w życiu wszystko takim, jakie ono jest. Swietłana: - Dziękuję wam, Arkadij, za podpowiedź! Pojmuję, że dotychczas ja licznego nie przyjmowałam w swoim życiu. Licznego, rzeczywiście, widzieć nie chciała. Sprawa dochodziła do nienawiści. Myjąc krótki wzrok chronił mnie od mojej zaś agresje! Czołowy: - Wspaniale, Swietłana, że wy to pojmujecie. Przyjmując otaczający pokój {świat} takim, jaki on jest, staniecie się harmonijnym i szczęśliwym człowiekiem. A na szczęście możemy przyjść tylko przy jednej, samej głównej i jedynej umowie - przy przestrzeganiu prawa czystości myśli: wszystko, że robię, robię dla siebie i w dobro otaczającym lub chociażby nie na szkodę otaczającym. Jeżeli to prawo nie przestrzega się, tej naszej podświadomości i podświadomości ludzi, z którymi my kontaktirujem, stworzą nam nowe uczące sytuacje. Przy tym ani o jakiej karze niemożliwy, jak nie być może mowy o uczuciu winy. A ot zdobycie odpowiedzialności na siebie i zrozumienie sedna odbywającego się doprowadzą nas, przez stworzenie nowych modeli zachowania się, do nowego szczęśliwego życia. Życia wolnego od negatywnych sytuacji, problemów, chorób. Sądzę, że do tego momentu zanurzenia już wszystkie nauczyli się otrzymywać i interpretować odpowiedzi swojej podświadomości. Jeżeli tak, to prodwigajemsia dalej i przechodzimy do następującego etapowi. 6-j etap TRZECIE MAGICZNE PYTANIE Czołowy: - No i nareszcie, zadajemy sobie TRZECIE MAGICZNE PYTANIE - JAK? To ostatni z trzech magicznych pytań: «Jak, w jaki sposób wam uda się pozwolić problemnuju sytuację?» Na danym etapie będziecie tworzyć trzy nowe modele zachowania się. Kobieta w sali podnosi rękę: - Nazywam się Margarita. Powiedzcie, a dlaczego nam trzeba stworzyć właśnie trzy modele zachowania się? I dokąd podziewać stary model? Czołowy: - Stary model zachowania się my nigdzie nie wyrzucamy, nie przeczymy ją. Przecież z tym modelem zachowania się żyliście wiele lotu, bo i dziesięcioleci. Ludzki mózg pod tym względem jest bardzo unikatowy. Jeden jedyny raz nauczywszy się tego modelu, my praktycznie całe życie nie możemy rozstać się z tym sposobem reagować na bardzo zmienny otaczający pokój {świat}. I dlatego doprowadzamy siebie do problemnym sytuacjom. Jaka by dobra, nawet nadzwyczajny ani był model zachowania się, jedna ona wszechkoniecznie doprowadzi do problemów. Dlatego stary sposób reagowania na otoczenie my nie zapominamy. My zaś z nim {nimi} srodniliś, jak srodniłsia z żelaznym skrzydlatym koniem bohater A. Miagkowa w narodowym filmie «Służbowa powieść». Ten stary model zachowania się powiedzmy w szafkę naszej pamięci na połoczku. Nagle trzeba będzie terminowo skorzystać i wykazać agresję, dać odpór człowiekowi, który odważył się na naszą godność i zdrowie. I tylko potem zapytamy siebie: «Czym stworzyłem tę sytuację? Czym przyciągnąłem do siebie tego człowieka, jakimi swoimi negatywnymi myślami, zachowaniem się?» Teraz o trzech modelach. Dlaczego trzy nowe modele? A nie dwie lub dziesięć? Jednej mało, ponieważ jeden model zachowania się obowiązkowo doprowadzi do problemów, jak już mówiło się wyżej. Dwa mało, ponieważ będziemy wciąż przed wyborem: jaką z nich wybrać, jaką przełożyć. Przypomnicie sobie buridanowa osła, zmarłego od głodu obok dwu stogów sianych. On nie wiedział, z jakiego stogu zacząć jest. Dlatego trzy nowe modele zachowania się - to akurat to, że trzeba. To - minimalna swoboda wyboru. Zechcecie więcej - proszę! Co więcej, tym lepiej, tym większą giętkością będziecie posiadać. Zauważone, że pomyślny człowiek ten, kto posiada większą swobodę wyboru, wiele modeli zachowania się. Więc, zwracacie się do siebie i mówicie: «Moją podświadomość, stwórz trzy nowe modele zachowania się! Niech te modele będą więcej pewnych, więcej jakościowych, we właściwym czasie. Niech oni będą przychylni dla mnie i dla otaczającego pokoju {świata}. Jak tylko sozdasz pierwszą, pokaż mi, jaka to będzie model zachowania się». Lub jeżeli wizualizacyja nie wyrażona, wtedy zmienicie {zdradzicie} zdanie: «Moją podświadomość, stwórz nowy model zachowania się i, jak tylko taki model będzie gotowa, daj mi odpowiedź «TAK». Następnie wy prosicie podświadomość kontynuować tworzyć nowe modele zachowania się. Margarita ponownie podnosi się ze swojego teren z pytaniem: - Dotychczas otrzymywałam odpowiedzi od podświadomości, a jak tylko zaczynam zadawać pytania o modelach zachowania się, podświadomość od razu milknie. Powstaje jakiś hamulec, jakąś przeszkodę wewnątrz mnie. Czołowy: - Jeżeli wy nie otrzymaliście odpowiedzi od swojej podświadomości, zapytacie, patrząc w tę wewnętrzną przeszkodę: «Co mi trzeba pojąć z obecności wewnętrznego oporu?» Margarita: - Wątpliwości, strachy, że nie smogowi wyjść z problemnoj sytuacji, nie smogowi stworzyć takie nowe modele zachowania się, których będą więcej poprawnymi. Czołowy: - Zwrócicie, proszę, uwagę na ten fakt, że strachy i wątpliwości wciąż przeszkadzają ludziom posuwać się naprzód w drodze samodoskonałości. I nasze najpilniejszy zadanie składa się {polega} w tym, by nauczyć się współdziałać z każdymi energiami, w tej liczbie i ze strachami. O tym pomówimy podrobnieje trochę później. Teraz, kiedy wy to usłyszeliście, waszą podświadomość gotowo stworzyć nowe modele zachowania się? Margarita jeszcze niezupełnie pewnie wymawia: - Dawajcie spróbujemy. Ja nie jestem zapewniona, że nowe modele będą poprawnymi, więcej efektywnymi. Czołowy: - Zwrócicie się do podświadomości z prośbą stworzyć nowe modele. «Pomieszkajcie» w nowych modelach, popatrzycie: podchodzą oni wam? Jak dowiecie się, że te modele będą więcej efektywnymi, nie pomieszkawszy ponowemu? Nie wolno zjeść jajecznicę, nie rozbiwszy jajko! Jeżeli nie spodoba się, stwórzcie inne modele zachowania się. Przecież wy teraz jesteście gospodynią swojego życia! W tylnym rzędzie podnosi się ręka - prosi o głos Aleksiej Pawłowicz. -- otrzymałem odpowiedź o tym, że trzy nowe modele zachowania się u mnie już są. Jakie to modelu zachowania się - ja nie wiem. Czołowy: - W każdym wypadku, wcześnie lub późno, dowiecie się, jakie to nowe modele zachowania się. Prosto wam potrzebna pewność w tym, że te nowe modele będą zadziałani w potrzebny czas, nie z powagą - świadomie lub podświadomie. Więc, otrzymaliście trzy odpowiedzi od podświadomości o tym, że są trzy modele. Na przykład, przedstawiliście siebie zajmującą się ukochaną sprawą. Zapytacie siebie: «Co mi trzeba pojąć z tej odpowiedzi? Jakie słowo, pojęcie stoi za tym obrazem?» Lub, na odwrót, jeżeli na rozum przyszła jakaś myśl, słowo, to wam trzeba zapytać siebie o tym, że stoi za tym słowem, jaki obraz. Zza stołu podnosi się Jelena: - Mój wewnętrzny głos powiedział mi, bym pokochała w sobie swoją żeńską istotę. Ja nie wiem, że mi trzeba robić konkretnie, by pokochać w sobie kobietę. Czołowy: - Zapytacie o tym siebie, zadawszy takie pytanie: «Moją podświadomość, daj do zrozumienia mi, że mi trzeba robić, by przejawiła się moja wewnętrzna żeńska istota?» Jelena mówi po niedużej pauzie: - pojęłam, że ja muszę zrobić. Po pierwsze, zmienić szafa: kupić sukienki, spódnice, sztuczną biżuterię. Po drugie, zająć się swoim ciałem: basen i aerobik! Po trzecie, normalizować swoje osobiste życie, i będę liczyć, co to jest najważniejsze! Czołowy: - sądzę, że samo główne {rzecz najważniejsza} dla was, a w zasadzie i dla wszystek my - to wpuścić miłość i radość w swoje życie! Wtedy w niej pojawia się sens. Nie darmo napisane, że Bóg jest Lubow′! Trafnie, jeżeli rozłożyć słowo Lubow′ po literach, tak i wychodzi: Ł - LUDZIE, By - Bogowie (BUKI), W -PROWADŹ, to znaczy - LUDZIE Bogów WIEDZĄ. Pojawia się w pojęciu Lubow′ doskonale nowy głębinowy sens. Porównacie ze znanym amerykanizmem «dawaj miłością zajmiemy się», w sensie «potrachajemsia». Czuje się różnica? Wszystko pojęli, jak tworzyć nowe modele zachowania się? Wtedy przechodzimy do następującego etapowi. 7-j etap EKOLOGICZNE SPRAWDZENIE Czołowy: - Na tym etapie będziemy przeprowadzać tak zwane ekologiczne sprawdzenie i pytamy siebie: «Wszystko części mojej podświadomości zgodnej z nowymi modelami zachowania się?» Przy odbiorze odpowiedzi twierdzącej możecie przechodzić do następującego etapowi. Rozbrzmiewa głos Nina Pietrowny: - Wy mnie przepraszam, oczywiście, lecz ja znowu o swoja niezgodna podświadomość! Ono u mnie sprzeciwia się przeciw nowym sposobom zachowania się. Cóż mi robić? Czołowy: - Bardzo dobrze, Nina Pietrowna, że wy o tym przemówiliście. Chcę zwrócić waszą uwagę, drodzy przyjaciele, na ten moment, że zgoda wszystkich części podświadomości przyjaciel z innym bardzo z powagą. Inaczej nowe modele zachowania się nie będą mogły być realizowani, ponieważ będą sprzeciwiać się niezgodne części podświadomości. Wam trzeba zwrócić się do tych niezgodnych części podświadomości i poprosić stworzyć takie modele zachowania się, których by zadowolił wszystkie części podświadomości. Jeżeli otrzymany odpowiedź przeczącą, poprosicie siebie: «Niech te części podświadomości, których sprzeciwiają się przeciw nowym modelom, połączą się z tą częściowo, która tworzyła nowe modele, wniosą swoje uzupełnienia. Przyjdą do zgody i dadzą wiedzieć o tym». Po tym jak zmiany będą wniesieni, ponownie pytamy siebie: «Teraz wszystkie części podświadomości zgodnej z tymi modelami?» W ten sposób kontynuujcie dotąd, zanim będzie w duchu pełnej zgody. Wśród ciszy znów rozbrzmiewa głos Nina Pietrowny: - No nareszcie-ta moja podświadomość nie sprzeciwia się. I wiecie, od razu na duszy stało się spokojnieje i w piersi pojawiło się uczucie ciepła. 8-j etap PRZYŁĄCZENIE Do BĘDĄCEGO Czołowy: - Teraz, kiedy stworzeni nowe sposoby reagowania na otaczający pokój {świat} i przeprowadzona ekologiczne sprawdzenie, trzeba przekonać się o tym, że te modele będą pracować w życiu. Zwracamy się do siebie ze słowami: «Moją podświadomość, weźmiesz ty na siebie odpowiedzialność za realizację nowych modeli zachowania się w moim życiu w potrzebny czas, w potrzebnym miejscu i z potrzebnymi ludźmi? I, że samo główne {rzecz najważniejsza}, z przestrzeganiem prawa czystości myśli». Jak tylko wasza podświadomość gotowo podejmie się odpowiedzialność za realizację tych modeli, to niech da wam odpowiedź «TAK». W ten moment rozbrzmiewa głos Aleksandra: - Ja kilka zmieszany. Przedstawiacie, pojąłem, jakie mi potrzebni nowe modele zachowania się. Otrzymała odpowiedź twierdząca na pytanie o tym, wszystko części podświadomości zgodnej z nowymi modelami zachowania się. A kiedy zapytał siebie o odpowiedzialności za przyjęcie ich na przyszłość, to otrzymał «NIE». Jak mi postąpić? Czołowy: - Poprosicie część swojej podświadomości, odpowiadającą za realizację nowych modeli zachowania się, «zbiegać» w będące i popatrzyć, gdzie i kiedy realizować nowe modele zachowania się w waszym życiu. Aleksandr: - Dobrze! Teraz spróbuję. On kilka minut siedzi nieruchomo, potem osoba go rozjaśnia się promienistym uśmiechem. - poprosiłem odpowiedzialną część «zbiegać» w będące. I nagle wyraźnie przedstawił, jak jakiegoś biały komoczek na nóżkach dokądś uciekł, a potem znów pojawił się rozpromieniony. I do mnie przyszło zrozumienie, że w potrzebny czas i w potrzebnym miejscu moje nowe modele zachowania się będą realizowani przez najprzychylniejszy sposób. 9-j etap SPRAWDZENIE ZMIAN Czołowy: - Teraz u was pojawiła się pewność, że zmiany już zaczęły się. I w potrzebny czas w potrzebnym miejscu z nas zdarzą się te dziwne zmiany. Oni obowiązkowo zdarzą się i na świadomym i na podświadomym poziomie. Teraz można ponownie zwrócić się do obrazu tej części podświadomości, która stworzyła wam ten problem. Wrócimy do etapu drugiego i popatrzymy, jakże TERAZ wygląda obraz, odpowiedni tej części podświadomości. Z zasady, ten obraz prietierpiewajet znaczne zmiany: stają się innymi kolor, objętość, forma, gęstość, ciężar tych przedmiotów, którzy kojarzą się z częściami podświadomości, którzy stworzyli ten problem. I ot teraz, myśląc o waszym problemie, będziecie przedstawiać nowe zmodyfikowane obrazy. Pamiętacie, u Swietłana część jej podświadomości, która stworzył nią krótki wzrok, była podobna na rycerza w zbroi z opuszczonym zabrałom. Swietłana, jak teraz wygląda ta część podświadomości po waszym z niej obcowania? Swietłana: - przedstawiłam siebie z otwartym frontem, uśmiechającą się całego Wszechświata.(Po seminarium przeszło kilka tygodni. Swietłana zadzwoniła i z radością zakomunikowała o znacznym polepszeniu wzroku.) Czołowy: - Aleksiej Pawłowicz! Jak miewa się wasza metalowa kula z kolcami? Aleksiej Pawłowicz ze szczęśliwym uśmiechem na osobie dzieli się wrażeniami: - Dosyć długo ja nie mogłem niczego przedstawić. I nagle taki sam wyraźnie, jak widziałem moją kulę, przypomniałem sobie reklamę kawy rozpuszczalnej. Tam mężczyzna lat sześćdziesiąt łowi ryby na wędkę. On siedzi na edakom malowniczym drewnianym mostku, a syn przynosi mu filiżankę aromatycznej kawy. Przedstawiłem siebie na jego miejscu. I mojego syna z taką filiżanką gorącej kawy. Nawet nie wierzy się, czyżby to możliwy?! Stop! - zatrzymuje Aleksiej Pawłowicz siebie. - W moim pokoju {świecie} możliwy wszystko! Precz wątpliwości. Ja - twórca swojego szczęścia! Jelena zwraca się do czołowego z pytaniem: - Powiedzcie, dla czego nam potrzebni byli wszystkie te obrazy-stowarzyszenia? Czołowy: - Wszystek sens odbywającego się w tym, by jakoś oznaczyć tę część podświadomości, która odpowiada za problem. Po obcowaniu z waszą podświadomością ujawniliście przyczyny powstawania problemy, ujawniliście ten pozytywny zamiar, dla realizacji którego powstał wasz problem. Określiliście nowe drogi wyjścia ze stworzonej przez was sytuacje. Po tej wybitej pracy znów zwracamy się do tej części podświadomości i patrzymy, na cóż ona teraz podobna? Jakoś zmienił się obraz, który odpowiada problemowi? Raczej {słuszniej}, części podświadomości, która stworzyła problem. Z zasady, obrazek prietierpiewajet istotne zmiany: zmniejsza się ciężar, objętość przedmiotów, którzy są uosobieniem problemu. Powiększa się przeźroczystość eniergieticzeskich chmurek, staje się komfortnym kolor, ogólne wrażenie od wszystkiego obrazu. A może powstać zupełnie inny obraz. Na przykład, zamiast często spotykanej jakiejkolwiek kuli z kolcami przedstawiają się ładne egzotyczne kwiaty, rosnące w gorszoczkach na parapecie. To jest już możecie wiedzieć o tym, że zmiany rzeczywiście zaczęły odbywać się. Jelena: - Dziękuję. Teraz stało się zrozumiale. Czołowy: - Dawajcie przypomnimy sobie całą konsekwencję kroków, które my robimy przy zanurzeniu i przeprogramowaniu. 1. Poprawnie, poprawnie sformułować problem. 2. Przedstawić obraz, odpowiedni tej części podświadomości, która stworzyła ten problem. 3. Nawiązać kontakt z tą częściowo. Trzeba zadać sobie pytanie: «Gotowa ta część obcować ze mną w istocie tego problemu?» 4. Pierwsze magiczne pytanie: «CZYM? Jakimi wywrotowymi myślami, emocjami, zachowaniem się stworzyłem/stworzyła sobie ten problem? Czym jeszcze stworzyłem/ stworzyła sobie problem?» 5. Drugie magiczne pytanie: «DLA CZEGO? Dla czego mi dana ten problem? Jaki pozytywny zamiar wykonuje ona?» 6. Trzecie magiczne pytanie: «JAK? Jakimi nowymi sposobami ja smogowi reagować na otaczający pokój {świat}?» Stworzenie trzech nowych modeli zachowania się. 7. Ekologiczne sprawdzenie: «Wszystko części podświadomości zgodnej z tymi nowymi modelami zachowania się?» 8. Przyjęcie odpowiedzialności: «Ta część mojej podświadomości, która stworzyła nowe modele zachowania się, woźmi na siebie odpowiedzialność za realizację tych modeli w moim życiu w potrzebny czas, w potrzebnym miejscu. I jak gotowa zrobisz to - daj mi odpowiedź «TAK». 9. Nowy obraz tej części podświadomości, która stworzyła problem. Na osobie Arkadija czyta się pytanie. Czołowy: - Wam coś jest niezrozumiale? Arkadij: - U mnie takiego powstało pytanie: zawsze trzeba tak szczegółowo i dokładnie przechodzić wszystkie te etapy, lub można uprościć proces obcowania? Czołowy: - Po tym jak wy oswoicie metodykę, wam nie trzeba każdy raz będzie pytać siebie o gotowości waszej podświadomości obcować z nas. Gotowość do obcowania będzie zawsze. Wasze obcowanie uprości się i sprowadzi się do odpowiedzi na trzy najbardziej podstawowych pytania. Można zaprowadzi nowe przyzwyczajenie - wieczorem, na leżąco w łóżku, przed zasypywaniem {zasypianiem, zasypaniem, zaśnięciem} przeanalizujcie wypadki przeszłego dnia". Odpowiedzcie sobie na trzy magicznych pytania: CZYM stworzyliście tę lub inną sytuację w ciągu dnia? DLA CZEGO ona wam niezbędna? I JAK wyjść z niej, stworzywszy nowe modele zachowania się? Możecie dać zlecenie swojej podświadomości przez noc, tymczasem {póki} świadomość odpoczywa od.«prac pobożnych», stworzyć nowe modele zachowania się. A rano sprawdzić obecność nowych modeli zachowania się i gotowość włączyć ich w wasze życie w potrzebny czas, w potrzebnym miejscu. A teraz primitie moje powinszowania, drodzy czytelnicy - uczestnicy naszego wirtualnogo seminarium! Dopiero co oswoiliście podstawową metodykę (a kto już oswoił - powtórzyli), wykorzystając którą będziecie mogli dopiąć poważnych pozytywnych zmian w waszym życiu. Tylko chcę was przestrzec od możliwych niezupełnie przyjemnych skutków w waszej dalszej działalności z wykorzystaniem tej i innych psichotierapiewticzeskich metodyk. Zaczniecie zamieniać się i zamiećcie te znaczne zmiany, które was niewypowiedzianie będą cieszyć. Nie będziecie śpieszyć się wykorzystać wasze wiedze dla zmian u waszych rodzonych i bliskich. Pomagajcie wtedy, kiedy was o tym poproszą, i wtedy, kiedy wy na sobie przekonacie się o skuteczności tej metody. Otaczających was ludzie mogą być nie gotowi do własnych szybkich zmian. Pomóżcie wtedy, kiedy oni samych zauważą te zmiany, które zdarzyły się u was, i poproszą was o pomocy. Doprowadzę dla przykładu nadzwyczajną przypowieść, jaskrawie ilustrującą to, o czym wy dopiero co przeczytaliście. Jakoś raz uczniowie zapytali sufijskogo majstra, dlaczego on nie wykazuje aktu miłosierdzia w odniesieniu do ludzi i nie stara się przyciągnąć w swoją szkołę większa liczba uczniów. «Ludzie nie mogą i nie chcą przyjąć tę pomoc, o której wy mnie pytacie», - odpowiedział Nauczyciel. Uczniowie go nie pojęli. Wtedy on poprosił znaleźć w mieście samego biednego i nieszczęśliwego dłużnika, z którego jutro należyci przyjść pobierać podatki. Taki człowiek był znaleziony. Nauczyciel postawił pośrodku wąskiego mostu na widocznym miejscu worek ze złotymi monetami. Następnie zawołali dłużnika, który znajdował się na innym brzegu rzeki i nie który widział tych przygotowań. Nauczyciel powiedział uczniom, że odda temu biednemu człowiekowi worek ze złotym, jeżeli ten zobaczy i weźmie go {je}. Dłużnik podszedł do mostu, powoli przeszedł po moście obok worka i, podejdąc do Nauczyciela, radosno powiedział: «Dziwna rzecz ze mną zdarzyła się, kiedy podszedłem do mostu. Usłyszałem wewnętrzny głos, który zapytałem mnie, smogowi ja przejść po tym moście z zamkniętymi oczyma. I ot patrzycie: przecież wyszło!» Rzeczywiście: każdy bierze to, że wybiera. Należycie {zgodnie z}, to i otrzymuje! Naczelnik {rozdział} 3 LINIA ŻYCIA. «Ja»-0BRAZ SIEBIE -SZCZĘŚLIWEGO CZŁOWIEKA Czołowy: - W tym naczelniku {rozdziale} pragnie pomówić o czasowej linii. O tym, jak przedstawiamy w naszej wyobraźni zdarzenia naszego życia, jej główne wiechi. I jakie czysto praktyczne znaczenie to ma dla nas. Kiedyś zamyślaliście się nad tym, w jaką stronę żyjecie? Gdzie, w jakim miejscu przestrzeni zamieszczacie swoją przeszłość, teraźniejszość i będące? Ażeby przedstawić tymczasowe zmiany, wykorzystają się odległość i ruch. Lecz by połączyć wszystko to razem, i istnieją w języku każdego ludu takie pojęcia, jak przeszłość, teraźniejszość i będące. Trzeba zaznaczyć co następuje: ważny nie tyle sam fakt z naszej przeszłości, ile nasz stosunek do tego faktu. Zmienicie {zdradzicie} swój stosunek do waszej przeszłości, i wy zmienicie {zdradzicie} swoją teraźniejszość. Stosunek do płynącego czasu zamienia się w ciągu doby: kiedy śpimy, czas jakby zatrzymuje się. U człowieka, znajdującego się w stanie alkoholowego zamroczenia, prędkość biegu czasu powiększa się. Medycy dawno zauważyli, że w dzieciństwie i w starszym wieku prędkość biegu czasu różna. Przypomnicie sobie, jakimi długimi, napełnionymi ważnymi zdarzeniami były dni w dalekim dzieciństwie i jakimi bystrotiekuszczimi oni stają się z powiększeniem biologicznego w wieku. Zaznacza się także i właściwość pamięci starczej - ludzie w głębokiej starości bardzo dobrze, jaskrawie pamiętają wypadki dzieciństwa i naprecz zapominają fakty płynące - oni mogą nie pamiętać, że jedli na śniadanie i było w ogóle to śniadanie. Prędkość biegu czasu zależy także i od tego, w jakim stopniu atrakcją dla nas sprawą zajmujemy się. Jeżeli czas pełźnie powoli, nudnie, to próbujemy siebie czymś zająć {pożyczyć}, zabijając przy tym drogocenny czas, a znaczy, i swoje życie. Zadajcie sobie takie pytanie: «Co oznacza dla mnie teraźniejszość, jak ja siebie w nim przedstawiam?» Teraźniejszość zawsze zodnosi się ze świadomością. Każdy z nas, znajdując się przytomny, w konkretny mig czasu zdaje sobie sprawę siebie w teraźniejszości - tu i teraz. U każdego z nas dla zrozumienia otaczającego pokoju {świata} jest swoja wewnętrzna maszyna czasu. Prędkość ludzkiej myśli ogromna, i w części sekundy możemy wyobrazić sobie, na przykład, naszych rodzonych i bliskich, niejako daleko oni ani znajdowali się od nas. To w teraźniejszości, i ściśle taki sam - w zeszłym i będącym. Wybierzcie ze swoich codziennych działań jedno, typowe dla was, na przykład mycie, śniadanie, przejażdżkę do pracy. Przypomnicie sobie, jak wy to robiliście wczoraj, miesiąc w tył, rok, trzy lata. Przedstawcie, jak ten będzie wyglądać jutro, przez miesiąc, za rok. W rezultacie wyszedł konsekwentny rząd obrazków, którzy narysowali na swoim widzianym w myśli ekranie, to jest w swojej wyobraźni. W zależności od tego, jak rozporządzamy {rozmieszczamy} obrazki, można przedstawić dwa podstawowych wariantu czasowych linii. Wariant pierwszy - linia czasu przeciąga się z tyłu naprzód, z przeszłości w będące. Przy tym pojęciu czasowej linii będące widzi się dosyć jasno, a dla tego, by zobaczyć przeszłość, trzeba obracać się w tył, że nie zawsze wygodnie. Trafnie, bardzo często zamieszczając przeszłość w tył, za plecy, wiele nie chce go {je} przypominać sobie dlatego, że tam wiele nieprzyjemnego, czasem straszny. Tym porozumiewa się jeden z mechanizmów pogorszenia pamięci: człowiek stara się zapomnieć swoją nieprzyjemną przeszłość, zapominając zgodnie wszystko resztę. Typy czasowej linii Wariant drugi - linia czasu idzie od lewej strony do prawej dla prawszej i od prawej strony do lewej dla mańkutem. Przeszłość znajduje się z jednej strony, a będące - z innym. W takim wypadku obie strony wyraźnie przedstawiają się. U tych modeli pojęcia czasowej linii są swoje plusy i swoje minusy. Można wyobrażać sobie przy konieczności swoje życie lub tym, lub innym sposobem. Wy zapytacie: «Dla co to trzeba? Jakie praktyczne znaczenie to ma?» Często ludzie, mający wiele problemów w życiu, nie przedstawiają siebie na przyszłość. Oni żyją w swoim zeszłym, oddając w przeszłość praktycznie całą życiową energię. Żyjąc w zeszłym, tacy ludzie przeżuwają ponownie i ponownie wypadki dni minionych, obrażając się na wszystek biały świat i na siebie. Oni wymyślają i krytykują siebie, nie pojmując, że sami stworzyli te sytuacje i że stosunkiem do przeszłości my sozdajom swoją teraźniejszość i buduszczeje.ia widzę, że Swietłana po prostu nie siedzi się w miejscu. Opowiedzcie, że was niepokoi. Swietłana wzruszenie zaczyna mówić: - Kiedy opowiadaliście o czasowej linii, wyjaśniłam jeszcze jedną przyczynę swojego problemu: pogorszenie wzroku w ciągu krótkiego czasu. Myjąc tymczasowa linia wygląda następującym obrazem: swój zeszłe ja przedstawiam w teraźniejszym momencie, teraźniejszość znajduje się z tyłu w zeszłym, a będące bardzo mały, ograniczone i znajduje się z prawej strony. Wciąż grzebię w swoim zeszłym, gdzie przeniosła poważny stres, po czym raptownie upasł wzrok. Nawet mama zwróciła uwagę na taki stosunek do zeszłych wypadków i często powtarzała mi: «Wciąż żyjesz swoją chorobą, pędzisz z niej, prosto odeszłaś w chorobę!» Czołowy: - Swietłana, można was poprosić wyjść tutaj i przedstawić waszą linię życia na desce, by inni uczestnicy mógł wyraźnie ją przedstawić? Myślę, to nimi pomoże bystrieje i czetcze zorientować się ze swoją czasową linią. Swietłana podchodzi do deski i rysuje swoją linię życia. Słuchaj u niej wyszło. TYMCZASOWA LINIA: KOBIETA ŻYJE ZESZŁYM - A teraz, Swietłana, spróbujcie przedstawić swoją czasową linię przed sobą, jak łańcuszek konsekwentnych zdarzeń, płynnie pierietiekajuszczich jedno w inny. Swietłana na pewien czas zamiera. Widać, jak zamienia się jej spojrzenie, oddychanie staje się więcej płynnym i głębokim. - wiecie, - mówi ona przez pewien czas doskonale spokojnie, - spróbowałam zrobić tak, jak wy mi poradziliście, i od razu poczuła siebie dobry. Zmienił się stosunek do przeszłości. I nie tylko do przeszłości, na którym mnie już nie pragnie więcej zatrzymywać się. Ja w inny sposób zaczęłam przyjmować siebie w teraźniejszości. Być może, więcej realnie. Mi trudno tymczasem {póki} objaśnić to słowami. I będące stało się więcej jasnym i wyraźnym. I, ja bym nawet powiedziała, pociągającym. Czołowy: - Dziękuję, Swietłana! Możecie siąść na swoje miejsce, a przedłużymy. Często spotykają się wypadki prosto przeciwne: ludzie nie widzą siebie w teraźniejszości i żyją swoim będącym, nie zauważając wszystkich wdzięków dnia dzisiejszego. Oni «żyć śpieszą się i czuć będą śpieszyć się», starając się bystrieje dostać się w będące, na odchodnym, w istocie, od rozwiązania istotnych problemów. Na przyjmowaniu był młody człowiek z masą problemów i ze skargami na chroniczny katar. Już wiecie, że chroniczny katar - to skryte podświadome łzy. Przy obcowaniu z jego podświadomością wyjaśnia się, że przyczyną tych łez są liczne obrazy na matkę, na starszego brata. I co sama atrakcja - on wyraźnie przedstawia swoje będące, widzi go {je} szczegółowo. Przeszłość on rozporządza {rozmieszcza} z tyłu - go {je} źle widać, i patrzeć osobno nie pragnie: tam wiele paląc się i obraz. A ot teraźniejszości, jak taki sam, w ogóle nie, dlatego że on wciąż ucieka od rozwiązania problemów, żyje na krok na przyszłość i wciąż śpieszy się dokądś. Ach tak wyglądała jego linia życia. TYMCZASOWA LINIA: MĘŻCZYZNA ŻYJE BĘDĄCYM U poety-humorystę W. Wiszniewskogo po tym powodzie są takie wiersze: O! Gdzie by ja ani był, Rwę się w inne miejsce! Zaproponowaliśmy temu młodemu człowiekowi rozmieścić czasową linię od lewej strony do prawej, ażeby mieć możliwość umysłowo wrócić w swoją przeszłość i wyprodukować ponowne rozpatrzenie go. Przy tym trzeba odpowiedzieć sobie na takie pytania: «Czym stworzyłem negatywne sytuacje w zeszłym?» «Dla czego oni mi potrzebni?» Dalej trzeba podziękować uczestnikom tych negatywnych zdarzeń za lekcje, jakimi by twardymi tym lekcjom ani był. Przez półtora miesiąca ten młody człowiek zadzwonił i zakomunikował o znacznych pozytywnych zmianach w jego życiu. On powiedział, że pojął samo główne {rzecz najważniejszą}: trzeba nauczyć się żyć teraźniejszości, rozwiązując w teraźniejszości drobne i duże zadania, a nie uciekać od nich w będące, zwłaszcza że tam oni też nie ważą się. Jest wiele sposobów przedstawić siebie w potoku czasu. Każdy człowiek korzysta z tego modelu, która mu więcej podchodzi, lecz można także korzystać i z innych modeli. Na przykład, wy musicie wyprodukować jakieś zmiany w zeszłym życiu. Możecie rozwinąć linię życia z pozycji «z tyłu naprzód» w pozycję «od lewej strony do prawej». Teraz, kiedy wypadki waszego życia u was przed oczyma, możecie wrócić w przeszłość i zmienić {zdradzić} stosunek do wypadków, którzy wzywali u was negatywne emocje. Jeżeli nową czasową linię przyjmujecie spokojnie, to zostawcie ją. Jeżeli wypróbowujecie odczucie diskomforta, to po zmianach w waszym zeszłym zwróćcie sobie starą linię czasu. Często problemy powstają wtedy, kiedy człowiek przedstawia linię czasu przerywaną: przeszłość z tyłu, w teraźniejszości dosyć wygodnie, będące na przodzie, lecz między teraźniejszością i będącym głęboka jama, przepaść. I w będące dostać się bardzo ciężki, praktycznie niemożliwie. Niekiedy przeszkodą służy nie przepaść, a wysoki schodek, na którą wleźć trudno. Co robić w takim wypadku? Przypomina się sobie mężczyzna z taką przerywaną czasową linią. Proponujemy, patrząc w widziany w myśli obraz tego schodka, zapytać swoją podświadomość: «Co stoi za tym obrazem? Jakie emocje kojarzą się z obrazem schodka?» Mu przychodzi wyraźna odpowiedź od podświadomości: «Strach przed będącym». Po dosyć szybkiej nauce umiejętności obcować ze swoimi strachami schodek ginie i linia czasu przyjmuje się gładkiej, płynnie pierietiekajuszczej z teraźniejszości w będące. Istnieje jeszcze jeden, moim zdaniem, bardzo ważny aspekt: wiele, nie przedstawiając swojego będącego, żyje z prądem, dokąd krzywa wywiezie. Z sali należy replika-komentarz: - Zdarzenie, puszczone na żywioł, ma tendencję przemieniać się od złego do gorszego. Czołowy: - Ażeby wasze będące stało się takim, jak chcecie, stańcie się gospodarzem swojego życia! A dla tego wy musicie stworzyć «Ja»-JESTEM OBRAZEM SIEBIE SZCZĘŚLIWEGO. Przedstawić siebie trzeba szczęśliwym człowiekiem jaskrawie, soczysto, w szczegółach. Przy czym wam trzeba okazać się wewnątrz tego obrazu. Po tym jak nas będzie stworzony taki «Ja»-obraz, wy energię swojego życia przestaniecie rozpylać w nieznanym kierunku. Przestaniecie rozdawać ją na lewo i na prawo, a będziecie oddawać jej sobie, w swoje będące. Zanim przystąpić bezpośrednio do twórczości i stworzyć «Ja»-obraz w stanie statecznego szczęścia, wam będzie potrzebnym napisać cztery niedużych spisu. Pierwszy - to synonimy szczęśliwego człowieka. Wyliczę najbardziej typowe z nich. Jeżeli oni wam podejdą - zostawcie, jeżeli nie - wpiszcie swoich. Więc. Szczęśliwy - to BOGATY (od słowa «Bóg»). Bogaty nie tylko pieniędzmi, lecz również przyjaciółmi, bogaty nowymi ideami. Szczęśliwy człowiek - to ZDROWY, fizycznie i psychicznie. Szczęśliwy człowiek - to KOCHAJĄCY i UKOCHANY. Szczęśliwy człowiek - to POMYŚLNY, samowystarczający, żyjący POŁNORADOSTNOJ życiem. Nieprawdaż, ładne słowosoczetanije - połnoradostnaja życie. Ono mi przyśniło się po tradycyjnym czerwcowym seminarium w Gurzufie, bardzo nasycony jasnymi, radosnymi emocjami. Drugi spis: wzorowy wykaz waszych ipostasiej. «Ipostaś» - w przeniesieniu ze starocerkownogo języka - osoba, osoba. W danym wypadku to jedna z waszych ról, jedna z funkcji, którą wykonujecie. Na przykład, teraz wy w ipostasi czytelnika. Obcując ze swoją połówką, przebywacie w ipostasi męża (żony). Przy obcowaniu z rodzicami wy już w ipostasi syna (córki). Jakie podstawowe ipostasi człowieka? Przede wszystkim, to: 1. Wy - mąż (żona)- połówka Pary. 2. Wy - rodzice swoich dzieciąt. 3. Wy - dzieci swoich rodziców. 4. Wy - krewni. 5. Wy - przyjaciele, osoby o tych samych poglądach. 6. Wy - twórcy, stróże ogniska domowego, to jest wy jesteście właścicielem domu lub lokator. 7. Finanse. Kierujecie pieniężnym potokiem: umiecie przyciągnąć potrzebną ilość pieniędzy w swoje życie i rozumnie ich tracicie. 8. Ukochana sprawa. Wypróbowujecie radość, zajmując się waszą ukochaną sprawą. To być może wszystko, wszystko, byle wam podobało się i przynosiło pożytek ludziom i otaczającemu pokojowi {światu}. Wasza ukochana sprawa przynosi poważne pójścia w wasz budżet. Jeszcze dawne tak i mówili: zajmuj się ukochaną sprawą, a pieniądze przyjdą. 9. Wolny czas. Rozumne następowanie po sobie nagruzok i odpoczynku. Bardzo często wiele nie pamięta, kiedy odpoczywali więcej od dwu dni z rzędu. Następujący spis, trzeci po wyniku {rachunku}: to rezultat działalności nasze pięciu narządów zmysłów plus nasze myśli. Odpowiedzcie sobie na pytanie: «Jak dowiem się, że stał się szczęśliwym człowiekiem?» I następujące pytania: 1. Co zobaczę, kiedy stanę się szczęśliwym? 2. Co usłyszę przy tym od okrążających i od siebie? 3. Jakie uczucia wypróbuję, wewnętrznie i zewnętrznie? 4. Jakie zapachy będą okrążać mnie szczęśliwy? 5. Co ja smogowi spróbować na smak? 6. Jakie myśli będą u mnie szczęśliwego? I czwarty korotieńkij spis - czasowy czynnik. Co znaczy być szczęśliwym człowiekiem rano, w dzień, wieczorem, w nocy? W dni powszednie i święta, w zmartwieniu i w radości? A teraz, po tym jak zapoznaliście się z utrzymywaniem wszystkich czterech spisów, ich trzeba połączyć w swojej wyobraźni. I, przedstawiwszy siebie w obrazie szczęśliwego człowieka, konsekwentnie odpowiedzieć sobie na pytania trzeciego spisu: «Co zobaczę, usłyszę, poczuję, kiedy stanę się szczęśliwym człowiekiem rano, w dzień, wieczorem i w nocy?» Po tym jak u was będzie gotowy pełny obraz szczęśliwego człowieka, zaczniecie dążyć do połączenia z tym obrazem. Jeszcze raz powtarzam, że w danym wypadku swoją życiową energię będziecie oddawać samemu sobie, a nie rozpylać, przeżywając za kogo by to ani było. Teraz wy nauczycie się być gospodarzem swojego życia, zaczniecie ją formować takiego, jaką chcecie, przestaniecie być ofiarą, zależącą od zewnętrznych okoliczności. I słuchaj ciekawie: swoim dzieciom, rodzicom, przyjaciołom będziecie dawać przykład człowieka, kochający siebie. Odpowiedzcie na takie pytanie: «Jakie pozytywne emocje u swoich dzieciąt może wywołać matka lub ojciec, którzy siebie nie kochają, których gotowych przynieść siebie w ofiarę przy każdym wygodnym wypadku i którzy «darują» taki program zachowania się swoim dzieciom?» Molo, równaj się na «lepszego»! W tym nowym dla was obrazie zaczniecie żyć własnym życiem, przestaniecie eniergieticzeski «wampirit′» i siebie, i swoich bliskich, przeżywając za nich, to jest zamieszkiwać ich życie. Odpowiedzcie, proszę, sobie jeszcze na jedno pytanie: «Wiele trzeba szczęśliwemu człowiekowi przeżywać o swoich szczęśliwych dzieciach?» Przeżywać - to znaczy żyć zamiast ich. Dawajcie będziemy żyć razem z nimi, a nie zamiast ich! Gdzieś żyją wasze szczęśliwe dzieci, zajmują się swoimi szczęśliwymi sprawami. Oni są szczęśliwe jeszcze i dlatego, że uwolnieni od przesadnej rodzicielskiej opieki. Oni żyją swoim życiem i cieszą się tym, że oni samych będą budować życie tak, jak mogą. Jak sobie przedstawiają. Pomagajcie, jeżeli oni was poproszą o pomocy. Lecz pomyślcie wpierw: «A będzie pożytek od mojej pomocy? A może, dobry pozwolić synowi wykazać swoje męskie jakości na własną rękę?» Ten stworzony «Ja»-obraz szczęśliwego człowieka będzie nam niezbędny później dla całego rzędu technik, pomagających nauczyć się współdziałać ze strachami, obrazami i innymi wywrotowymi emocjami. Odzyskać pewność siebie i nauczyć się siebie kochać. Właściwie mówiąc, stworzenie «Ja»-obrazy jest jednej ze stupieniek SCHODÓW MIŁOŚCI Do SIEBIE. To można sobie przedstawić tak: w samym centrum duszy {natrysku} każdego z nas jest taki szczególny nietykalny zapas wewnętrznej energii miłości do siebie. Miłości do swojego ciała, do swoich myśli, uczuć, do tej boskiej zestawiającej, która «po obrazie i podobieństwie» znajduje się w waszym sercu. Niestety, nie u wielu ludzi jest miłość do siebie w potrzebnej objętości i jakości. Ja tak myślę, że, tylko zgromadziwszy określoną masę miłości do siebie, będziemy mogli stać się poteraźniejszemu harmonijnymi ludźmi. Mi przedstawia się, że wewnątrz u każdego z nas znajduje się szczególna szala, spełniona ze złota najwyższej próby. Ona bardzo pięknie jest upiększona przez rytownictwo, pokryta kamieniami szlachetnymi. I napełniona ta szala święconą wodą MIŁOŚCI do siebie, miłości do swojego BOSKIEGO początku. Do ogromnego ubolewania, my nie umiemy uzupełniać tę szalę. Zapełniamy jej szybciej swoimi pretensjami i obrazami, strachami i winą, litością i złością. A potem oddajemy to otaczającym. Możliwie kochać kogoś, nie kochając siebie?! Możliwie uczyć się miłości, jeżeli samego nie wiesz, co to jest?! I nie miłość to, a przesadna, nadmierna uwaga. Przecież jak było dotychczas? My swoją nadmierną uwagę poświęcaliśmy naszym otaczającym, przeżywając za nich. Przy takim położeniu rzeczy miłość jest nieobecnym jak do siebie, tak i do tego, kto jest obiektem naszej uważnej uwagi. Lecz jeżeli człowiek zaczyna poświęcać więcej uwagi komuś ze szkodą dla sobie (ewidentnie nie przestrzegając prawa czystości myśli), ten jego podświadomość sozdajot wszystkie umowy dla tego, by człowiek przypomniał sobie o sobie, ukochanym. A sposobów zmusić przypomnieć sobie o sobie u podświadomości więcej od czym dosyć. Od lekkiego kataru do więcej poważnych zamieszań zdrowia. A potem dziwimy się: skąd bolaczki zabierają się?! Oczywiście, wiele słyszało w swój adres takie zdania od dzieciąt: «Mama! Tak opóźnij się ty ode mnie! Zajmij się swoimi sprawami, ja samego poradzę sobie». Miłości, z zasady, mało w naszych postępkach. Pragnie krzyczeć na całe gardło: «Zós!!!» - uratujcie nasze natryski! My nie umiemy kochać, i przede wszystkim my nie nauczyliśmy się kochać siebie. Nas nie nauczyli kochać nasi rodzice, których, z kolei, niedokochali oni rodzice... Lecz w tym nie ich winy. Nie umieli, i nie mogli umieć. Czas jeszcze wtedy nie podszedł. Teraz podchodzi! Pora zmieniać wywrotowe programy, ponieważ następuje czas kolosalnych zmian w natryskach ludzi. Tylko przez miłość do siebie i do pokoju {świata}, który sami sozdajom, można zmienić {zdradzić} i siebie, i otaczający pokój {świat}. Moim zdaniem, samo główne {rzecz najważniejsza} - nauczyć się być harmonijnym człowiekiem, dając przykład swoich bliskich ludzi, swoich dzieci, wnuków - obraz samowystarczającego we wszystkich stosunkach człowieka. Naczelnik {rozdział} 4 O SILE SŁOWA. ALFABET Czołowy: - W tym naczelniku {rozdziale} będziemy mówić o znaczeniu słów. O tym, jak my możliwy do pomyślenia, i o tym, jak formują się wypadki naszego życia. Co myślimy o sobie i o otaczającym pokoju {świecie}. Zanim zacząć, chcę opowiedzieć historię ze swojego życia, która ma, moim zdaniem, bezpośredni stosunek do przedmiotu opowiadania. Koło roku w tył przyjechałem w jedno z dzielnicowych centrów Rosji, gdzie nie byłem koło dwudziestu lat. W przerwie między dwoma seminariami w Moskwie wysunął się wolny czas, i zdecydowałem pojechać w to miasto, zobaczyć bliskich mi ludzi. Prześladowałem i jeszcze jeden cel - u człowieka, do którego jechałem, były określone zakłócenia zdrowia. I ot ja, dumny z tego, że z powodzeniem zajmuję się po metodyce znakomitego autora, będę przeprowadzać seminaria i indywidualne przyjmowanie, że teraz mogę pomagać ludziom zmieniać ich życie, zaczynam rozmawiać z krewnymi. I, do swojego zdziwienia, pojmuję, że mnie nie rozumieją i nawet nie słyszą. Rzeczywiście - nie proroka w swojej ojczyźnie. «Jakże tak? - mówię. - Przecież tę sprawę mojego życia, szedłem do tego długie lata, zgromadziło dosyć duże doświadczenie. Jest wiele wypadków leczenia poważnych chorób po tej metodyce bez zastosowania leczniczych preparatów». W odpowiedzi usłyszałem dosłownie co następuje: «My bardzo rada, Sierioża, że przyjechałeś, lecz nie konieczności ładować nas tą bzdurą». Wpierw zdenerwowałem się. Potem, po zadumach, doszedł do wniosku, do którego wzywał pacjentów: nie ma sensu narzucać kogo by to ani było swoje przekonania, zwłaszcza że mnie nie prosili o tym. «Ty jeszcze sam tylko w początku tej drogi, - usłyszałem swój wewnętrzny głos. - Zmień się samego, prieobrazi swoje życie, i wtedy twoje bliskie same przyjdą do ciebie i poproszą ciebie o pomocy». Ot taką lekcję otrzymałem w rezultacie obcowania ze swoimi krewnymi. Lecz, prócz tego, oni podarowali mi książkę Tatjana Grubej «Kyś». Książkę przeczytałem i długo nie mogłem pojąć, dla czego mi jej podarowali. Napisana książka ładnym językiem literackim, lecz jest w niej jedna właściwość, która raziła ja. I na ten moment niezrozumiała: wszyscy naczelnicy {rozdziały} w książce zatytułowani przez litery CYRYLICY - LITERĘ A, BUKI, PROWADŹ, GŁAGOL itd. Tak przebaczy mnie Tatjana Gruba, utrzymywanie mi nie spodobało się. Długo rozmyślałem, jaki pozytywny zamiar polegał {zawierał się} na tym, że «Kyś» mi była podarowana. Przy czym podarowana w bardzo upartej formie. Przecież już wiem, że we wszystkim jest sens, trzeba go {je} tylko zobaczyć. Zrozumienie przyszło w nocy. W śnie usłyszałem głos, który powiedział mi, że w ALFABECIE jest głęboki skryty sens. «Jakże znajdę ten sens?» - pytam. «Rozstaw przecinki, jak w zdaniu «Karać śmiercią nie wolno ulitować się!» - odpowiedział mi głos. Ja, obudziwszy się, włączam noczniczok, wypisuję z książki «Kyś» w linijkę nazwy naczelników {rozdziałów} - litery. I z zachwytem i wewnętrznym drżeniem widzę, że wcześniej nie skrępowane słowa rzeczywiście mają sens, i jakiego!!! Słuchaj u mnie wyszło: LITERĘ A BUKI PROWADŹ, GŁAGOL DOBRO JEST (po jednej wersji, która przyszła wiele później, BUKI - to Bogowie). Ja tak to pojmuję, przeprowadzając na nowoczesny język: Ja Bogów WIEM (POZNAJĘ), GŁAGOŁAja (ROBIĄC) DOBRO JEST (WYKAZUJĄC), lub POZNAJĘ Bogów PRZEZ ROBIENIE DOBRA! 74 Driewnierusskij język Liczebne znaczenie Driewnierusskij język Liczebne znaczenie Litera Nazwa Dźwięk Litera Nazwa Dźwięk A Az a 1 X Chier X 600 By Buki by - Ot′ od 800 W Prowadź w 2 C cy cy 900 G Głagol g 3 Cz Robak cz 90 d Dobro d 4 Szt sz - Je Jest je 5 Szcz Szta szcza - Zaś Żyjecie zaś - ′ Jer′ okrótkie (dźwięczała pod akcentem) 5 5ło z-miękkie 6 3 Ziemia 3 7 Y Jery y - I Iże i-lekkie 8 ′ Jer′ zkrótkie - I Iżej i 10 jat′ ije - do jako do 20 Ju Ju - ł Ludzie ł 30 m Mysłtie m 40 Jus ja - n Nasz n 50 e - o On o 70 (0 Omega omiękkie - p Spokój p 80 Jus mały e-nosowe - r Rcy r-miękkie 100 Jus duży ju-nosowe - ze Słowo z 200 t Twardo t 300 Ksi KS 60 U Uk′ U 400 Psi PS 700 f Fiert F 500 W Fita F 9 Alfabet Dalej - ŻYJCIE ZIEŁO ZIEMIA. To można pojmować dwojako: albo - ŻYJCIE ZIEŁO (BARDZO) ZIEMIĄ -- bądźcie bliżej do ziemi, albo - ZIEMIA ZIEŁO ŻYWA, w zasadzie oba przeczytania mają znaczenie. I samą atrakcję, mający bezpośredni stosunek do tego o czym mówimy na seminarium: IŻE (I) jako (JAK) LUDZIE MYSLETIE NASZ ON TO SPOKÓJ (POKÓJ {ŚWIAT})- I JAK wy, LUDZIE, MYŚLICIE, takim będzie wasz SPOKÓJ (POKÓJ {ŚWIAT}). To jest myśl, że robisz! Przypomina się sobie kapitan Wrungiel: «Jak wy jacht nazwiecie, tak ona i popłynie!» Lub «Co posiejesz, to i pościskasz». Dalej: RCY SŁOWO JEST TWARDO (RCY - od słów «gwar», «mowa»)- SŁOWO, RIECZONNOJE (powiedziane) tobą, niech TWARDYM będzie. Po upływie jakiegoś czasu, na jednym z seminariów, kiedy opowiadałem o tym swoim mini-otwarciu, mi podarowali książkę Aleksandra Siemionowicza Szyszkowa «SŁAWiaNORUSSKIJ KORNIESŁOW». Z podtytułem «JĘZYK NASZ - DRIEWO ŻYCIA NA ZIEMI I OJCIEC NARZECZY {PRZYSŁÓWKÓW} INNYCH». W niej znalazłem potwierdzenie swoim myślom w związku sensu, pierwotnie założonego w ALFABECIE i straconego w nowoczesnej abiewiegiediejkie. Słuchaj pisał Szyszkow: «Tylko ALFABET zestawia pewien pełny sens, ztrzymający w sobie pouczenia temu, kto zaczyna wymawiać litery, przypominając i powtarzając młodemu uczniowi o ważności swojej i pożytku uczyć się językowi». Potem, kiedy przeczytałem tę nadzwyczajną książkę i zacząłem interesować się historią języka rosyjskiego i w ogóle historią, mi podarowali jeszcze kilka książek na tę zaś temat. To «Pięć sensacji» Aleksandra Dragunkina, «Sistiemnyje języki mózgu» N.N. Waszkiewicza. Wszyscy ci autorzy na ogromnym dokazatielnom materiale przychodzą do jednego wyprowadzenia: język rosyjski jest bazą, podstawowym pniem {lufą}, od którego otpoczkowaliś wszystkie pozostałe języki. Istnieje wersja, na podstawie której lingwisty doszli do wniosku, że «driewniearijskij prajazyk w określony moment czasu rozdzielił się na dwa jednakowo szerokich rękawa, jednym z których mógł być rosyjski - indoeuropejski, a innym - śródziemnomorski/siemitskij wariant». Dzięki tym książkom pojawiło się zainteresowanie do prac takich autorów, jak G.W. Nosowskij i A.T. Fomienko, którzy wykorzystali matematyczne podejście w badaniu historii Słowianów (prawda, na bardzo krótkim tymczasowym odcinku - z początku X powieki). W ostatnich czasach pojawiło się wiele prac o ważności Słowianów i arijew w światowej kulturalnej spuściźnie. Powstała stanowcza konieczność przeglądać i na nowo przepisywać historię, która dotychczas często podlegała solidnej «pierielicowkie» i prostego fałszowania dla dogodzenia kolejnemu rządzącemu. Bardzo już sprzykrzyło się być Iwan, nie pamiętającymi pokrewieństwa! Pragnie wiedzieć teraźniejszą historię, przyjść do początków i WIEDZIEĆ słowiańskich Bogów! Ze swojego teren wstaje Aleksiej Pawłowicz: - poruszyliście teraz bardzo duży i ważny temat. Ja historią arijew i rusow interesuję się dosyć dawno. I w potwierdzenie waszych słów nieduże opowiadanie o wielkim naszym rosyjskim naukowcu - Michaił Wasiljewicze Łomonosowie. Oprócz tego, że on zajmował się naukami przyrodniczymi, ogromne znaczenie mogłoby zagrać jego badanie historii. Lecz... W początku XVIII powieki Piotr I założył Rosyjską Akademię nauk. Za lata jej istnienia było trzydzieści trzy akademika. Z tych trzydzieści trzech akademików tylko troje byli Rosjankami, w tej liczbie i M.W. Łomonosow. Pozostałe były Niemcami, Holendrami, Francuzami... Oni-to i pisali historię Dawnej Rusi. Przy czym niektóre z nich w ogóle nie mówiły po rosyjsku. Wiadomo, że M.W. Łomonosow pracował nad stworzeniem historii Rusi i że u niego były stałe spory z niemieckimi akademikami. Po śmierci Łomonosowa jego archiwa bez śladu zginęły. Ale byli wydani jego starania po historii Rusi, lecz pod redakcją Miłlera. Tymczasem właśnie Miłler urządzał teraźniejsze szczucie M.W. Łomonosowa. Wydani Miłlerom starania Łomonosowa - teraźniejsze fałszowanie, jak pokazała komputerowa analiza. Od Łomonosowa w nich mało że zostało. Pewnego razu gorący i zapalczywy Michajło Wasiljewicz na posiedzeniu Akademii nauk zbił Miłlera za błędne traktowanie historii. Za co był aresztowany, skazany na karę śmierci przez powieszenie i zaostrzony w Pietropawłowskuju trwałość {twierdzę} do wykonania wyroku. W areszcie on pobył koło roku, był amnestionowany. Dziwne okoliczności zagadkowej śmierci wielkiego naukowego, która poszła za wkrótce po jego zwolnieniu, naprowadzają na myśl o na zamówienie mordzie. Rzeczywiście - nie ciała, nie i sprawy! Czołowy: - Tak. To bardzo ciekawie! Jak dobrze, że żyjemy w taki czas, kiedy zaczęło możliwym rzucić światło na bardzo wiele zagadek historii. Wrócimy do tematu naszego seminarium i pomówimy o sile słowa i myśli. Wiosną 2004 roku na seminarium w moskiewskim centrum «Pomóż sobie sam» jeden z uczestników seminarium opowiedział bardzo zajmującą historię. Wołali jego Franko. On to dyplomowany lekarz-psychoterapeuta, rodem z Kołumbii. Historia była opowiedziana w temat o ogromnej sile ludzkiego słowa i myśli. «U nas w Kołumbii, - opowiadał Franko, doskonale posiadający językiem rosyjskim, - też, jak i w Rosji, są ekstriemistski nastawione formowania, lecz podają się oni dlaczego-to partyzanci, a nie terroryści, na przykład, lub po prostu - bandyci. Więc, banda... prepraszam, oddział partyzanta zatrzymuje rejsu autobus, kursujący między kilkoma górskimi osiedlami. Uzbrojonych automatyczną bronią, oni obrabowali wszystkich pasażerów autobusu, wszystkich... prócz jednego pasażera, który siedział na pierwszym siedzeniu, akkurat za kierowcą. Oni jego po prostu nie zauważyli. Przedstawiacie, ot nie zauważyli, i wszystko. On potem powiedział, że modlił się i za partyzantów, i za pasażerów autobusu. U nas tego człowieka nazywają Świętym. Ja tylko teraz, na seminarium, pojąłem, w jakim stopniu święty ten człowiek, w jakim stopniu silna jego myśl, w jakim stopniu głęboko on przyjmuje wszystko to, że jest w otaczającym pokoju {świecie}». Przypomina się sobie mi jeszcze jedna historia, usłyszannaja na innym seminarium. Uczestnik seminarium ma na imię Aleksandr opowiada, że dawno zajmuje się jogą. Wiele lotu w tył, w Radzieckim Sojuszu, zajęcia jogą prześladowały się stróżami prawoporiadka. Młodym ludziom, którzy chcieli oswoić sztukę jogów, wypadał ukrywać się, przeprowadzać swoje spotkania-zajęcia nieomal nielegalnie, zmieniać każdy raz adresu i czas spotkań. Pewnego razu, kiedy takie zajęcie trwało już dosyć długo, w mieszkanie, gdzie ono przechodziło, wtargnęła grupa milicjantów. Wszyscy uczestnicy byli schwyceni, skręceni i odwiezieni «gdzie trzeba». Wszystko, prócz głównego joga, - go {je}, jak i w poprzednim opowiadaniu, nie zauważyli. Nie zauważyli w centrum pustego pokoju, siedzącego w pozie lotosu. On mieditirował, z pewnością, też modlił się i za tych, i za innych. On też był przezroczysty dla systemu. Takich historii mnóstwo, doprowadziłem ich tu w celu zaprezentować siłę ludzkiej myśli, siłę słowa. W zasadzie, praktycznie u każdego człowieka byli lub mogły być podobne wypadki. Często my nie dodajemy znaczenia temu, że z nami odbywa się. My nie zamyślamy się o tym, że mówimy. Jakich niekiedy «dżynnow wypuszczamy z butelek». Przyzwyczaił się człowiek myśleć negatywnie, wykazywać agresję do siebie i otaczającym, ot i przyciąga do siebie przeróżne negatywne sytuacje. Przypominam: «I jako LUDZIE MYSLETIE - NASZ ON TO SPOKÓJ». Dlatego tak z powagą zamyślać się nad tym, że mówimy i jakimi kategoriami możliwy do pomyślenia. - Powiedzcie, a jakie praktyczne znaczenie to ma w życiu? - rozbrzmiewa głos z sali. Czołowy: - Siła słów, skierowana w potrzebne łożysko, pomoże dopiąć przyjemnego rezultatu, a ponieważ oczekiwanie sytuacji rodzi sytuację, to oczekiwanie przyjemnego pozwolenia problemu doprowadzi właśnie do takiego wyniku. Siła słów pomaga uwolnić się od strachu, od stresu, od oczekiwania złego. Dawajcie rozbierzemy, jak ten przydatnie w praktyce. Zaczniemy ze słowa «siła». Spróbujcie skupić się na tym słowie, powtarzając jego kilka minut po cichu. Umysłowo napiszcie słowo «siła» ołówkiem na liściu papieru. Na tym zaś liściu umysłowo napiszcie jego flamastrem więcej dużym drukiem, trochę poniżej karandasznoj napisu. Wymówcie słowo «siła» po cichu głośno. Zwrócicie uwagę na różnicę swoich odczuć, kiedy oglądacie to słowo, napisane i wymówione różnie. Napiszcie słowo «siła» metrowymi literami na urojonej ścianie i znów porównacie swoje odczucia. A teraz napiszcie to słowo gigantycznymi literami u schyłku góry. Krzykniecie jego wewnętrznym głosem bardzo głośno. Porównacie swoje odczucia. Poczujcie, w jakim stopniu przybyło u was sił. Spełniwszy to, zróbcie naprzód kilka kroków, zwracając uwagę na swoją postawę. Na to, jak wyprostowały się ramiona, uniósł się podbródek. Poczujcie, jak wasze mięśnie nalały się nowej na siłę. A teraz dawajcie wybijemy jedno nieduże ćwiczenie. Jednym uczestnikom seminarium, siedzącym w pierwszym rzędzie, dam zlecenie wymawiać, pisać i przedstawiać po cichu jedno słowo. A innym - inne słowo. Wasze zadanie - odgadnąć, jakie słowo kto przedstawiał. Teraz poproszę siedzących w pierwszym rzędzie wyciągnąć naprzód rękę, kontynuując powtarzać to słowo. Ja przy tym podchodzę do każdego z was i próbuję opuścić waszą rękę. Cóż u nas wyszło? U połowy ludzi, wykonujących zadanie, ręce opadły bardzo lekko, a u innej połowy, mimo moich zabiegów, ręk zostali wyciągniętymi. Kto już domyślił się, jakie słowa umysłowo wymawiały tych, kto wykonywał zadanie? Mężczyzna w centrum sali podnosi rękę: - Ja tak pojmuję, że jedno słowo było «siła», a inny - prosto przeciwny mu, antonim. Oczywiście, «niemoc», «słabość». Czołowy: - Doskonale słusznie. Słowa były «siła» i «słabość». Ci, kto był skoncentrowany na słowie «siła», swoją mięśniową siłę w ręce priumnożyli, a tych, kto powtarzał słowo «słabość», opuścili rękę, podlegając oddziaływaniu moich wysiłków. Na tym prostym przykładzie możecie przekonać się w tym, co to jest tylko siła słów zmniejszyła lub powiększyła mięśniową siłę w wyciągniętej ręce. Mężczyzna: - Wiecie, dawno korzystam z tego sposobu, lecz, być może, nie tak często. Jeżeli mi trzeba cokolwiek zrobić, a robić nie pragnie, ten ja swoje działania wtajemniczam komukolwiek. Na przykład, nie pragnie wybijać dywany - ja wybijanie dywanów wtajemniczam wzmacnianiu wzajemnego zrozumienia ze swoją żoną. A jeżeli teraz ja jeszcze przy tym będę powtarzać słowo «energia», to wybijanie dywanów, sądzę, stanie się moją ukochaną sprawą. Czołowy: - Tak, wykonując jakieś działanie, stwórzcie obraz siebie, robiącego to lekko i swobodnie. Podbierzcie słowo, odpowiednie temu procesowi. Stworzony przez was obraz niech powiększa się, robi się jaskrawym i wyraźnym, przy tym wy skupieni i na widzianym w myśli powtórzeniu wybranego nas słowa. Głos Aleksiej Pawłowicza: - Powiedzcie, a jakimi mogą być słowa, wykorzystane po tej metodyce? Czołowy: - W zasadzie, każde słowo, odpowiednie przyszłemu procesowi. Na przykład, to mogą być takie słowa: «siła», «energia», «powodzenie», «sukces», «spokój», «męstwo», «efektywność», «twórczość». Główne {rzecz najważniejsza}, by za każdym słowem był jaskrawy i silny obraz. Wykażecie fantazję, twórczo podejdźcie do sprawy, wykorzystajcie magiczną siłę słowa. I będziecie mogli przezwyciężyć swoją gordyniu lub swój strach, będziecie mogli kierować sytuacjami, których samych sobie i stworzyli. Przestaniecie być ofiarami okoliczności. Zrozumieniu ważności siły słowa, siła myśli, siły zamiaru i umiejętności korzystać z tych sił wam pomoże przypowieść, którą chcę wam opowiedzieć. Mi osobiście ta przypowieść bardzo podoba się, ona bardzo pojemny i głęboka. Dla lepszego zrozumienia przeczytajcie ją kilka razy. Jak mówi się, mądrzy ludzie książek nie czytają... Oni ich czytają ponownie. Wiktor jechał na dużej prędkości po drodze. Jego droga leżała na inną stronę doliny, i było zupełnie wypada dla rozjaśnionego poprosić Boga razem z nim {nimi} stworzyć tę przejażdżkę. Intuicyjnie on wiedział, że mu trzeba było ją stworzyć, i on zrobił to. On jechał po drodze, na przodzie go {je} czekał poważny problem: wcześniej na inną stronę doliny prowadził most, lecz od niedawna go {je} nie stało się. Oddając sobie w tym sprawozdanie, Wiktor jednakże kontynuowało pędzić po drodze. Pojmujecie, Wiktor tworzył cud zaufania ze względu na swojego będącego, całkowicie oddawszy się wierze. Czyżby Wiktor zwariował? O czym by w ten czas myślał normalny człowiek? On na pewno by wybudował logiczny łańcuszek: «Mostu nie, więc, rozbiję się. Most nie wolno odbudować w liczone minuty - kiedy przejeżdżałem tu wczoraj wieczorem, go {je} nie było! Znaczy, go {je} nie będzie i dzisiaj». Przy tym on oczywiście zaś przedstawiałby sobie wartościowy na dawnym miejscu most z betonu i stali się. «Myjąc maszyna nie popadiot na tę stronę, jeżeli nie będzie mostu». Wiktor zaś za pierwszym razem próbował stworzyć swoje będące za pomocą nowych darów Boga. On więcej nie uważał się zabawką lub ofiarą życiowych okoliczności. On odczuwał siebie odpowiedzialnym za wszystko, w tej liczbie i za który zginął most, - i czuł, że otwiera dla siebie droga, po którym wcześniej bał się poruszać się. Przecież Wiktor zaufał Bogu po raz pierwszy. On niósł się na pełnej prędkości i patrzał na przepaść w tym miejscu, gdzie wcześniej był most. Cóż wiedział Wiktor, co nie wiedziała większość ludzi? Ot kilka rekomendacji, dotykające wiary w nową erę. 1. Nie podchodzicie z ludzkimi miarami do Boskiego! Myślcie, jak myślałby Bóg. Zdarza się liczne, o czym wy i nie podejrzewacie, kiedy Bóg sozdajot razem z nas duży zmiany w waszym życiu. Rzeczy, wydawałoby się w wyższym stopniu nieprawdopodobnych, dziwacznym obrazem mogą stać się doskonale realnymi. 2. Nie poddawajcie się strachowi! Pojmijcie, jeżeli będziecie próbować rozważać jak zwyczajny człowiek, wy od razu popadiotie pod władzę strachu. Wasz rozum obróci się przeciw wam, i, tymczasem {póki} będziecie nieść się do mostu, którego nie, on istoszno -- będzie żądać skręcić na prawo lub na lewo. Może, wy zatrzymacie się i nawet zrezygnujecie z przejażdżki wcale, dlatego że strach stalowym imadłem ściśnie wam serce. 3. Uświadomcie sobie siebie odpowiedzialnym za waszą podróż! Słuchajcie uważnie, ponieważ to bardzo ważny moment. -Jeżeli myślicie jak człowieka, boicie się jak człowieka, u was nie woznikniet zaufania do Boga i wy oskarżycie Go {Je} o stworzenie sytuacji, która może ukazać się wam biezyschodnoj. «Ot ja na drodze leczę naprzeciw śmierci! Boże, oszukałeś mnie! Boże, zdradziłeś mnie! Ja na pewno rozbiję się o dno kanionu!» Wyobraźnia ciągle będzie próbować przekonać was w tym, że wasze próby uratować się do niczego nie doprowadzą, - takiego dualnost′, której obdzieliliście siebie dla ucieleśnienia na Ziemi. Jeżeli zaś przyjmujecie na siebie odpowiedzialność za przejażdżkę, wtedy Bóg niczego nie będzie mógł «zrobić złego» z nas. Wy - cząstka Boga! Wy samych urzeczywistniacie aktu stworzenia na drodze, myśląc tak, jak myśli Bóg, - bez strachu, wiedząc, że jeżeli gdzieś przed stał most, to koniecznie będzie coś zamiast go {je}, i nie budując przypuszczenia o tym, co to jest być może. Podjechawszy do doliny, Wiktor nagle zobaczył na przodzie to, że i oczekiwał: mostu nie było. Ludzie nie mogli odbudować go {je} za jeden dzień. Wiktor objął strach: przez chwilę jego próba powinno była zakończyć się. Lecz co to jest? Na drodze stali ludzie i wskazywali, by on jechał okrężną drogą, tam, gdzie on przed nie bywał, - i jego oczom otworzył się doskonale nowy most! Most, który budowały cały rok! Most, który powstawał zadługio do tego, jak Wiktor poprosił o nim, i do tego, jak on mu był potrzebnym! On szerszy, czym Wiktor oczekiwał! On jest oświetlony, by po nim można było jeździć w nocy, i po nim można dotrzeć na inną stronę doliny o wiele bystrieje, czym po starym. Wiktor nie widział, jak go {je} budowali, on «pojawił się» tylko teraz - kiedy stał się najbardziej potrzebny. Wiktor zatrzymał się na innej stronie doliny i dokonał krótkiej modlitwy. On podniósł Bogu wdzięczność za zdolność stworzyć. I Bóg odpowiedział, podziękowawszy Wiktor za to, że on podniósł częstość swojej wibracji, a znaczy, i częstość wibracji planety, uwierzywszy w «rzeczywistość, która niewidzialna». Jeżeli pojmiecie tę przypowieść, pojmiecie, że przedstawia sobą ta nowa energia, którą obdarza wam Bóg. Dla Boga czas nie jest liniowo! Wszystko odbywa się «teraz», to jest przeszłość, teraźniejszość i będące nie znajdują się w zwykłej ludziom prostej konsekwencji. Bóg przygotowuje odpowiedzi jeszcze do tego, jak zadamy pytanie! Jak i w razie z mostem, Bóg stworzy rezultat do tego, jak my o czymś poprosimy. To absolutnie naturalnie, ponieważ nasze możliwości były określeni jeszcze do tego, jak przyszliśmy w ten pokój {świat}. Nie plączcie z predestynacją - na naszej planecie wszystko posiadają swobodę wyboru. Ale u Boga jest przewaga - on wie «naprzód», że nam będzie potrzebnym w naszym liniowym czasie, JEŻELI MY O CZYMŚ POPROSIMY. Dzisiaj przygotowuje się to, że stworzymy i wykażemy pokojowi {światu} jutro, - uzdrowienie, bogactwo, które przyjdzie w wasze życie, partnerskie stosunki i pomoc w najtrudniejsze minuty życia. Wszystkie te przygotowania byliśmy przedsięwzięci przez Boga w odpowiedzi na te nasze prośby, o których my samych jeszcze nie podejrzany! Ot takie cudy może tworzyć wiara, i ot to, że podaje się «za ztwórczość z Bogiem». Możliwy, teraz zobaczycie, dlaczego zaufanie (lub wiara) w ogóle może doprowadzać do jakiegoś rezultatu. Ta przypowieść pokazuje, że do tego momentu, kiedy Wiktor był potrzebnym most, on już rok jak powstawał. Nie powstaje u was niekiedy odczucie, że określone okoliczności robią absolutnie niemożliwymi jakieś zmiany w waszym życiu? Na przykład, wasza praca «nigdy nie będzie dobrego», a rodzinne stosunki «będą zawsze takimi zaś»? Czujecie, że u was związani ręce zza niedostatku finansowych środków lub wasze życie jest pozbawione wszelkiego sensu? Cóż zmusi was poczuć absolutną pewność w tym, że rozwiązanie tych nierozwiązalnych problemów już przygotowuje się i tylko czeka tego, byście wyrazili zamiar znaleźć go {je}? Popatrzycie jeszcze raz na trzy rekomendacje, dane w przypowieści, ponieważ, jeżeli nawet wasze imię nie Wiktor, ta historia dotyka i was. Nie pora zrobić wasze życie dobre? Osobiście wciąż przekonuję się o prawdziwości tym, o czym mówi się o tej przypowieści. Kiedy człowiek poteraźniejszemu bierze odpowiedzialność za wszystko to, że odbywa się w jego życiu, on mówi sobie: «Stop! Ja nie chcę więcej boleć i liczyć pieniądze od wypłaty do wypłaty »(dobrze, jeżeli ona w ogóle bywa - wypłata). Wtedy taki człowiek oświadcza całego Wszechświata o swoim zamiarze być bogatym człowiekiem (od słowa «Bóg»)- bogatym zdrowiem, czystymi myślami, przyjaciółmi, pieniędzmi i wszystkim pozostałym, że trzeba szczęśliwemu, bogatemu człowiekowi. I sama atrakcja w tym, że tak i wychodzi. Wystarczy powiedzieć i sobie i Bóg o swoim zamiarze. Zajmując się ot już kilka lata po systemie W.W. Sinielnikowa, już przestałem dziwić się tej okoliczności, że ludzie mogą samych zmieniać swoje życie tak, jak nimi pragnie. Niekiedy wypada dziwić się powrotnemu - kiedy cudy nie odbywa się. Nie odbywa się tylko dlatego, że człowiek wykazuje słabość lub gordynia zwycięża go {je}. I nie bierze taki człowiek odpowiedzialność na siebie za «swoją drogę». Przecież tak wygodnie przerzucić ją (odpowiedzialność) na innych, na pogodę, na złożone nieprzewidziane okoliczności. Mając ogromne sprzężenie zwrotne z naszymi, teraz już którzy byli pacjentami i osobami o tych samych poglądach, wykładowcy «Szkoły Zdrowia i Radość» na własne oczy przekonują się w skuteczności siły słowa, siła myśli człowieka. W skuteczności tych nowych darów, którymi Bóg obdziela nas w nowej erze i o których tak barwnie mówi się w doprowadzonej przypowieści. Naczelnik {rozdział} 5 STRACH - STRAŻY Czołowy: - Ażeby przejść w nowy model świadomości, ażeby być teraźniejszym gospodarzem swojego życia, dawajcie rozzabieramy się z taką przeczącą emocją, jak strach, i nauczymy się współdziałać ze swoimi strachami. Strach jest obecnym we wszystkich przeczących emocjach. Czasem który wyszedł spod kontroli strach może ujarzmić człowieka, zrobić tak, że jego emocje staną się niedający się kierowani. Dlatego tak z powagą pojmować, co takiego strach, i tak z powagą nauczyć się współdziałać z nim {nimi}. Jeżeli wy wciąż o czymś myślicie, to oddajecie obiektowi myśli swoją energię, dlatego negatywne, wywrotowe myśli, zwłaszcza wzmocnione strachami, doprowadzą do dosyć szybkiego ich matierializacyi. Podczas gdy pozytywne myśli sozdajut pozytywne wypadki. Każde zdarzenie, każda myśl ma przedstawicielstwo na wszystkich planach bytu. I na gęstym - fizycznym, i na cienkim - mientalnom planie. Czym więcej jakiejś myśli wierci się w głowie, czym jaskrawszy tworzonego przy tym obraz, tym bystrieje zdarzy się matierializacyja tej myśli. Czasem na seminariach dla namacalności postulatu o tym, że myśl materialna, wykorzysta się takie przyjmowanie: - teraz nazwę konsekwentnie pięć liter, dźwięczące jak znajomy wam słowo - Ł-I-M-ON Co poczuliście? Pojawiło się obfite ślinienie? A przecież to tylko jedno słowo! Przedstawiacie, że bywa, kiedy my w strachu rysujemy na swoim mientalnom ekranie całe sceny. Umysłowo, a czasem i głośno wymawiamy mnóstwo «strasznych» słów. Przy tym na fizycznym planie produkują się kompleksy najróżnorodniejszych substancji wewnątrz organizmu, a oni-to i doprowadzają do rozwoju najróżnorodniejszych chorób. Posierjoznieje cytryny będzie! Dlatego nie sam problem jest przyczyną stresu, a nasz stosunek do niej. Więc, my musimy tak umieć współdziałać ze strachami, z naszymi negatywnymi myślami, by tworzyć takie sytuacje, które nauczą nas spokojowi i pewności. Doprowadzę dla przykładu taki wypadek. Na przyjmowaniu młoda kobieta dwadzieścia pięciu lat od rodowi, z wielką ilością najróżnorodniejszych strachów. W jej «arsenale» jest strach zamkniętych i otwartych przestrzeni. Ona boi się zostać jedna. Jest obecnym strach ciąży, dlatego że boi się rodzić, i wiele innych strachów. Na przyjmowanie ona przyszła za rękę z mężem, ponieważ boi się przenosić się po mieście bez obcego towarzyszenia, boi się jeździć w społecznym transporcie, w windzie. Mężowi wypada, jeżeli on jedzie na delegację, odwozić ją w inne miasto do jej rodziców, ponieważ ona boi się pozostawać jedna w domu. Obcując z jej podświadomością, będziemy wychodzić na przyczynę jej strachów - przesadna opieka rodziców i strachy rodziców za jej zdrowie. - Ile siebie pamiętam, strachy wciąż żyły ze mną obok. Ja nie zwiedzałam ani żłobek, ani przedszkole, praktycznie nie obcowała z rówieśnikami. Rodzice bali się za moje zdrowie, bali się, że pokumple mogą zepsuć mnie. Ja nie chodziłam na dyskoteki, na szkolne bale: przecież tam mogli mnie obrazić, obrazić i tak dalej. - Prepraszam mnie za pytanie, - mówię, - a jakże wy za mąż wyślij? - Nawet sam nie pojmuję, lecz zapoznaliśmy się u nas w domu. Ja tak jestem wdzięczna mężowi za jego cierpliwość. W ostatnich czasach strachy nie tak silnie dokuczają mnie. I jeszcze: do was na przyjmowanie ja zapisał mój ojciec, po tym jak przeczytał pierwszą książkę W. Sinielnikowa. On mówi, że liczne pojął, kilka razy przepraszał za to, że niepoprawnie mnie wychowywał. Powiedział, że swoimi strachami zepsuł moje życie. Doktor, pomóżcie zorientować się we wszystkim tym! - Po pierwsze, bardzo dobrze, że wasz ojciec zaczął zwracać uwagę na swoje słowa i myśli. Po drugie, wasze własne strachy - to wspólna działalność: i wasza osobiście, i waszych rodziców, i innych krewnych. Wy musicie nauczyć się brać odpowiedzialność na siebie za wszystko które zdarzyło się z nas! W procesie obcowania wyjaśniliśmy, że najbardziej nią pragnęło przezwyciężyć strach zamkniętych przestrzeni i podobny strach przed windami. Pewnego razu w dzieciństwie ona jechała w windzie z nieznanym dorosłym mężczyzną, i potem, już następnie, jak drzwi windy zasłoniły się, ona przypomniała sobie, że matki zakazywała nią jeździć z nieznanymi mężczyznami. Ona bardzo przestraszyła się. I nawet nie mężczyźni przestraszyła się, a tego, że matka może dowiedzieć się i ukarać ją. Po tym jak było przeprowadzone przeprogramowanie, ona z radością zapytała: - Doktor, można prosto teraz przejadę jedna windą? Ja szybko! Przez pół godziny już zacząłem niepokoić się, lecz uspokoiłem się, kiedy ona, rozktóra czerwieniła się od przyjemności, wbiegła w gabinet: - Okazuje się, to tak cześć - jeździć w windzie! Ile zaś radości w życiu ja siebie pozbawiłam?! Dawajcie oglądniemy samo słowo STRACH, ono po dźwięku i po sensie odpowiada słowu STRAŻY, STRÓŻ. Wpierw funkcja strachu polega {zawiera się} na obronie człowieka. I jego myśli - STRAŻY-niki, wykazując o-STRÓŻ-nost′, chronią go {je} od przykrości. Lecz to tylko z początku. Potem, kiedy bać się staje się szkodliwym przyzwyczajeniem, strachy strzegą otaczający pokój {świat} od zgubnych, wywrotowych myśli tego człowieka. O-STRÓŻ-nost′ staje się STRAŻY-będę jeść, strach przerasta w fobię. Już niejednokrotnie mówiliśmy o pozytywnym zamiarze, o tym, że za każdym słowem, każdą myślą każdego człowieka stoi pozytywny zamiar. Dawajcie spróbujemy określić, jaki pozytywny zamiar stoi za strachem. Czemu strachy uczą się ludzi? Istnieją dwie odmiany strachu. Pierwsza - to elementarna ostrożność, uprzedzająca o realnym niebezpieczeństwie i strzegąca od przykrości. Za ostrożnością stoi instynkt zachowania życia. Ostrożność, jej fizjologiczny zestawiająca, zmusza człowieka być w stanie gotowości do możliwych szybkich działań, do krwi wyskakują adrenalinę i inne hormony, staje się częstszym liczba sercowych skróceń, podnosi się arterialne ciśnienie, naprężają się mięśnie ciała. Taki strach pomaga trzymać się nieco dalej od niebezpieczeństwa. Druga odmiana strachu - to strach kłamliwy, złudny. On powstaje zza błędnego postrzeżenia otaczającego pokoju {świata}. Lecz po sile swojego oddziaływania on ani trochę nie ustępuje realnemu strachowi. Wielu ludziom bardzo dobrze znajomo uczucie strachu, które może powstać, jeżeli wy jednego w domu, i lat wam niedużo, i za oknem burza, i rodziców jeszcze nieprędko przyjdą z pracy. Najmniejszy szmer, dźwięki, dochodzące zza zamkniętych wstępnych drzwi, - wszystko może obalić was prosto w paniczeskij zgrozę. A przyczyną temu złudny strach, w podstawie którego leży kłamliwe postrzeżenie otaczającej rzeczywistości. Nie darmo w ludzie bytujet porzekadło: «U strachu oka dużego!» Trafnie, przypomina się sobie po tym powodzie historia, opowiedziana przez jedną pacyjentkoj, która leżała w oddziale neurochirurgii z zaostrzeniem najokrutniejszego zapalenia korzonków nerwowych. Okoliczności, które doprowadzili jej na szpitalne łóżko, były bardzo nadzwyczajnymi. Określającą rolę tu zagrał strach. Słuchaj ona opowiedziała: - Wracałam z pracy do domu. Rzecz działa się późnym jesiennym wieczorem, mżył dożdiczek, luf chłodny wiatr. Wchodzę w źle oświetlone podwórze i widzę obraz, która nie dodaje radości w mojej duszy, - mi trzeba przejść obok rozwyboistej kompanii. Za stolikiem, gdzie w letni czas podwórzy emeryci pukają kostiaszkami domina, rozłożyli się wypijać kilka zdorowiennych chłopaków. Sądząc po wszystkim, oni dosyć rozgrzali się wódką, wrzeszczały pieśni, słychać przekleństwa. Trzeba powiedzieć, że wtedy uczyniły się częstszym wypadki napadu na ulicach miasta na samotnych przechodniach. Rabusie zdejmowali czapki, odbierały ozdoby u kobiet. Te myśli natychmiast przemknęły w mojej głowie. Z narastającym strachem i wewnętrznym napięciem oprowadzam oczyma puste podwórze. Pojmuję, że przejść mi trzeba dosyć blisko od weselących się chłopaków. I co u nich na rozumie - jednemu Bogu wiadomo. Chyba nie mi stoi obliczać na czju-to pomoc. Po mierze tego jak ja wpierw zbliżali się do kompanii, potem zrównała się, mój strach rozrósł się do niesamowitych rozmiarów. Dodajcie do tego wewnętrzne napięcie, narastające w geometrycznej proporcji, wtedy pojmiecie, że tworzyło się w mojej duszy. Ja, po tym jak zrównałam się z nimi, byłam już od napięcia na ścianie obmoroka. Chłopaki przemilczeli na kilka sekund. Mi zaś te sekundy ukazały się wiecznością. Było wrażenie, że serce wali się już w gardle, gotowe wyskoczyć z klatki piersiowej. Wszystko kończy się, skończyły się i te sekundy, które ukazały się mi wiecznością. Kontynuowałam swoją szybką podróż po podwórzu. I jak tylko odeszła od nich na przyzwoitą odległość, strach zaczął zmniejszać się, i nagle... Usłyszałam ostry, władczy męski głos: «Stać!» Ja - ani żywa ani martwa. Zaczynam konwulsyjnymi ruchami sdiergiwat′ złote pierścienie, kolczyki i zapychać sobie w usta. Przy tym wymyślam siebie ostatnimi słowami: «Ot głupia, naceplała na siebie" tyle ozdób, cierp teraz zza nich!» Tymczasem {póki} produkowałam te manipulacje, męski głos już w bezpośredniej bliskości dowodzi: «Leżeć!» Stoję bez ruchu. Głos bardzo srogo i wymagająco powtarza: «Ja kogo powiedziałem?! Leżeć!» Rozciągnęłam się tam, gdzie stałam, - w kałuży, choć niezbyt głębokiej. W ten czas i pojawił się silny ból w plecach. Leżę w tej kałuży, ryczę od bólu, z pełnymi ustami złota. Nagle słyszę szybkie kroki, myślę: «No wszystko! Teraz zacznie się!» Podbiega do mnie mężczyzna ze słowami: «Kobieta, wam źle? Patrzę - upaśliście! To wy, jesteście ciocią Swieta? Przepraszam pomóc wam podnieść się!» W nim ja, do swojego zdziwienia i radości, dowiem się sąsiada z pierwszego piętra - Sasza. W twarz mnie liże szczenię owczarka, którego uporczywie trenuje sąsiad. I do mnie będzie dochodzić, że komendy {drużyny}-to on oddawał swojemu Bujanu, że podnieść się ja rzeczywiście nie mogę zza narastającego silnego bólu w plecach (znów postrzał!) i już w nodze. I co rozmawiać ja też nie mogę zza złotego zapasu, pewnie przechowującego się w mojej ustnej jamie. Wygriebła kolczyki i pierścienie z ust, do niewypowiedzianego zdziwienia mojego wybawcy. Jakoś objaśniła, że podnieść się nie mogę, wywołali «szybką». Ot tak dostałam się w wasz oddział. I śmiech i grzech... I lekcja - nie ciągaj na sobie tyle złot! Lub bać się przestań! Złudny strach rodzi się z nieadekwatnego postrzeżenia samego siebie. W podstawie leży zaniżona samoocena, nieufność do siebie, wątpliwości w sukcesie. Jeżeli człowiek przyjmuje sam siebie jak nieudolnego poradzić sobie ze złożonymi problemami nowoczesnego życia, to on od razu staje się łupem złudnego strachu. A błędne, nieadekwatne postrzeżenie samego siebie - prawie zawsze rezultat twardego, autorytatywnego oddziaływania w dzieciństwie na niektóra zrobiła się mocnym świadomość dziecka. Właśnie w dziecięcym wieku, kiedy świadomość najbardziej wrażliwie do nagromadzenia nowej informacji, ludzki mózg bardzo lekko uczy się. I te pojęcia o pokoju {świecie}, których zakładają się w dzieciństwie, bardzo trwale umocowują się w zachowaniu się na wiele lat, a czasem i dziesięciolecia. Bardzo często, obcując z pacjentami, zderzam się z głęboko schowanymi w podświadomość przez dziecięce strachy. Oni, często niezdawanych sobie sprawę, podświadomie wtrącają się w zachowanie się dawno już dorosłego człowieka, przeszkadzają mu żyć. Już mówiliśmy, że pozytywny zamiar jest w każdej myśli i każdym działaniu każdego człowieka, tak i w strachu jest określony pożytek. Ona, przede wszystkim, polega {zawiera się} na tym, by zwrócić uwagę człowieka na sam fakt istnienia strachu. Tak jeszcze dziecięcego strachu, który, z jednej strony, i jajka wyjedzonego nie stoi, a z innym - bardzo silnie zatruwa życie człowiekowi. A czasem i wielu otaczającym jego ludziom. Dlatego tak z powagą nie walczyć, a umieć współdziałać ze strachami, transformować ich energię w coś dobre. Ażeby nauczyć się współdziałania z każdymi emocjami, trzeba oswoić metoda obcowania ze swoim podświadomym rozumem. Trzeba przebędzie programować siebie tak, by złudne postrzeżenie przezaczęło być złudnym i wzywało nie strach, a pozytywne emocje, które doprowadzą do podnoszenia się samooceny, do pewności siebie. Naturalnie, czym więcej uczucie pewności siebie, tym małych nieuzasadnionych strachów. Istnieje dosyć wiele sposobów współdziałania ze strachami, lecz przede wszystkim trzeba pojąć, dla czego nasza podświadomość stworzyła nam strach, dla czego on nam potrzebny, czemu uczy się. Strach jest nieodłącznej częściowo instynktu samozachowawczości, strach uprzedza o możliwym niebezpieczeństwie, wskazuje nam na to, że tę drogę, którym idziemy, może doprowadzić do powstawania problemów. Ale złudny, kłamliwy, niepotrzebny strach tylko przeszkadza, sozdajot masę zbytecznych problemów, ujarzmia świadomość. Stąd należy, że trzeba umieć odróżniać strachy, zadawać sobie pytanie: w jakim stopniu niezbędny strach, uprzedza on o realnym niebezpieczeństwie, w jakim stopniu złudny tego lub inny strach? Nie także będziemy zapominać o tym, że oczekiwanie sytuacji rodzi sytuację. Dlatego z powagą w porę zatrzymać potok «strasznych» myśli, podziękować swoja podświadomość za ten strach, jak ten ani paradoksalnie dźwięczy, i zapytać siebie o tym, dla czego ten strach potrzebny. Mężczyzna ciągnie rękę i prosi dać mu słowo. - Nazywam się Nikołaj Wasiljewicz. Ja z Sibiri. Chcę opowiedzieć o moich znajomych i o tym, jak oni matierializowali swoje strachy. Można? Czołowy: - Tak, oczywiście. - Moi znajomi, - mówi Nikołaj Wasiljewicz, - wciąż przeżywali za syna. Ile ich wiem, oni w dosłownym sensie słowa nie spuszczali z niego oka. Zaczynając z przedszkola. Potem szkoła, zajęcia sportem. Rodzice, jak dwa zwiadowcę, następują po piętach za pędem, kontrolując każdego jego krok. Oni żyli w stałym strachu: by nigdzie nie dostał się, nie wlapałsia w jakąkolwiek historię. A syn, wykonując ich «zamówienie», wciąż dostawał się w jakieś historie, przeróbki. Krótszy mówiąc, kłopotów dostarczali sobie masę. Martwy sezon nastąpił, kiedy wysłali go {je} w armię. I to wpadli na sposób kilka razy odwiedzać chłopaka tam, gdzie on służył. Na tureckiej granicy. Po demobilizacji syna zachowanie się rodziców zostało takim zaś. «Tak, matka, patrz, już czas późny, a naszego bęcwała jeszcze nie w domu! - mówił ojciec. - Pójdziemy szukać, bo znowu go {je}, pijanego, potłuką kumple!» I tak trwało do niedawnych pór. To w szpital z biciem, to z nożewym zranieniem, to w izbę wytrzeźwień. Sytuacja zaczęła zamieniać się w ostatnich czasach, po tym jak podarowałem nimi książki Sinielnikowa. Najbardziej oni spodobali się synowi, on nawet pić rzucił. I rodzice pospokojnieje stali się. Czołowy: - Dziękuję za wasze nadzwyczajne opowiadanie. On bardzo pouczający. Z niego wyraźnie należy, jak ludzie swoimi strachami psują sobie życie. Ażeby nauczyć was sztuce transformacji tego uczucia, wam trzeba oswoić poniższe metodyki, które my zazwyczaj rozbieramy na naszych seminariach. Lecz ponieważ chętnych dostać się na seminarium wiele, a nasze fizyczne możliwości ograniczone, to rodziła się idea napisać książkę. Książka zacznie metodyczną zapomogą dla chętnych być gospodarzami swoich myśli, a więc, i swojego życia. Teraz bezpośrednio popracujemy z jako strachy. Sposób ten podaje się za metodę przekształcenia obrazów, lub metodą machnięcia. Trafnie, takich metodyk dosyć wiele, możecie wybrać najbardziej która spodobała się lub, tocznieje, najbardziej skuteczny dla was. Waszej uwadze będzie zaproponowane kilka takich metodyk. METODA PRZEKSZTAŁCENIA OBRAZÓW 1-j etap Czołowy: - Przypomnicie sobie siebie w ten moment, kiedy wypróbowujecie uczucie strachu, i uważnie popatrzycie, że rzuca {zapuszcza} tę niepożądaną reakcję. Możecie zobaczyć się w jakimś z momentów waszego życia, kiedy boicie się. Wypróbowujecie określony strach. Co w tej sytuacji wzywa negatywne uczucie? To być może jakiś przedmiot, dźwięk, obraz człowieka... Podnosi rękę kobieta lat pięćdziesiąt: - Ja z Moskwy. Wołają mnie Olga Fiodorowna. Ja mam takie pytanie: obowiązkowo tylko swoje sytuacje oglądać albo można dla przykładu wziąć strachy mojej siostry? Czołowy: - Dawajcie nauczymy się wpierw współdziałać ze swoimi strachami, a potem będziemy pomagać naszym krewnym i bliskim. Olga Fiodorowna: - Ma znaczenie to, o co niepokoję się, - strachy o swoim zdrowiu albo niepokój za syna - on oficer i służy w tak zwanemu gorącemu punktowi? Czołowy: - Nie, nie ma znaczenia. Przedstawiacie siebie bojącego się albo zachorować, albo bojącej się za życie i zdrowie syna. Wybierzcie jakiś jeden strach. Potem, kiedy nauczycie się współdziałać z jednym strachem, zabierzecie się do inne. Olga Fiodorowna: - zobaczyłam się ze strony, spieszaszczej do dzwoniącego telefonu w strachu, że soobszczat jakąś tragiczną nowość o syna. Czołowy: - Wychodzi, że dzwoniący telefon rzuca {zapuszcza} strach za syna? - Doskonale słusznie, - mówi Olga Fiodorowna, - właśnie telefoniczny dzwonek przyczyna strachu. Próbowałam wyłączać telefon, lecz to nie pomaga, a, na odwrót, pogarsza stan, ponieważ zaczynasz rysować jeszcze więcej strasznych obrazu. Czołowy: - Dopiero co my z nas określiliśmy rozruchowy obrazek. To dzwoniący telefon. 2-j etap Czołowy: - A teraz takie pytanie: niejako uwolniliście się od tego negatywnego obrazka? Istnieje kilka wariantów: obrazek na widzianym w myśli ekranie można odsunąć nieco dalej od siebie. Z powiększeniem odległości zmniejszają się rozmiary obrazka. Możecie umysłowo odsunąć jej wdal i zmniejszyć do punktu. Można obrazek ulokować na ekran telewizora. Przedstawcie, że wyłączyli telewizor i zamiast przedstawienia pojawił się świecący poziomy pas, który zmalał do punktu. Ekran zgasł. Taki jeszcze wariant: umysłowo swój «straszny» obrazek rysujecie na szkle kolorowymi kredkami woskowymi, potem bierzecie mokrą ścierkę i pierzecie {ścieracie} wszystko narysowane. Dochodzi głos z sali: - Dobrze. A co dalej robić? I dla co to trzeba? Czołowy: - Teraz objaśnię. Przechodzimy do czego następuje etapu.3-j etap Czołowy: - A teraz nam trzeba przypomnieć sobie wcześniej stworzony «Ja»-jestem obrazem siebie - szczęśliwego człowieka. Teraz zwracam się do was, Olga Fiodorowna. Przedstawcie siebie w obrazie szczęśliwej matki i odpowiedzcie na następujące pytania: «Co zobaczę, usłyszę, poczuję, będąc szczęśliwą matką?» Przedstawiajcie siebie jaskrawie, soczysto, w szczegółach i szczegółach. U wszystkich wychodzi? Postarajcie się utrzymać ten obraz podłuższy, nacieszycie się obrazem szczęśliwego człowieka. Oderwijcie się na minutę. Popatrzycie przyjaciel na przyjaciela, uśmiechnijcie się sobie. Możecie i mi uśmiechnąć się. 4-j etap Czołowy: - Znów przypomnicie sobie negatywny obrazek, w której wypróbowujecie wasze strachy. Znów sprzątnijcie ją z waszego mientalnogo ekranu i narysujcie «Ja»-obraz siebie szczęśliwego. Utrzymacie ten obraz przed sobą kilka minut, rozkoszując się zobaczonym. Oderwijcie się. Uśmiechnijcie się. Powtórzycie proces jeszcze raz, szybko zmieniając jeden negatywny obrazek na inną - pozytywną. Wszystkiego takich cykli trzeba siedem-dziesięć. Doprowadźcie wszystko to do awtomatizma. 5-j etap Siedzące w sali z zainteresowaniem wykonują zadanie. Wzorowo przez dwie minuty dziewczyna w centrum sali podnosi rękę: - wiecie, zrobiłam taką zamianę wszystkiego cztery razu. Po czym negatywny obrazek w ogóle nie udawało się przypomnieć sobie. Tak bywa? Czołowy: - W tym i jest sens wszystkiego tego, że wybiliście z waszymi strachami. Jeżeli kilka razy zmienić obrazy z jednego na innym i doprowadzić ten proces do awtomatizma, to potem negatywny obrazek wypada, że podaje się, wydzierać z pamięci. A ona już przypominać się sobie nie chce. Dawajcie teraz przeprowadzimy sprawdzenie. Jak tam miewa się telefon, który może przynieść tragiczną wiadomość? Wstaje Olga Fiodorowna, przeżywająca strach za syna-oficera: - Stary obrazek już nie przedstawia się. Od razu widzę siebie - spokojną i szczęśliwą. Już przedstawia się inny obrazek: podnoszę słuchawkę i słyszę rodzony głos syna i on mi mówi, że z nim {nimi} wszystko dobrze i on prędko powinien był przyjechać w urlop. Czołowy: - Zrozumiały zasada? Wcześniej swoimi strachami tworzyliście negatywny obraz biedy, mogącej zdarzyć się z waszym synem. Na podświadomym poziomie odsyłaliście ten obraz w gorący punkt synowi. A teraz będziecie przedstawiać siebie szczęśliwą mamą, która prosto zapewniona, że z jej synem wszystko zawsze na zasadzie. Zapamiętacie: oczekiwanie sytuacji rodzi samą sytuację! Dawajcie podsumujemy: przyszła w waszą głowę jakaś negatywna myśl, - pojmijcie, że nie ma sensu walczyć z niej. Przecież samo obecności tej negatywnej myśli was czemuś uczy się. Na przykład, pojawiła się myśl-strach. Zapytacie siebie: «Czym stworzyłem ten straszący mnie myśl? Dla czego mi ona jest potrzebna?» A pojąć trzeba co następuje: podświadomy rozum mówi nam, że nie w nas pewności. Co wyrażona ofiarność. W tym i jest pozytywny zamiar negatywnych okoliczności. Nasza podświadomość wskazuje nam na to, że idziemy po złożonej drodze, pełnej strachów, problemów, których samych sobie i sozdajom. Lecz okazuje się, można iść innymi drogami. Można żyć lekko i swobodnie, powodzenia. I w ogóle, wszystko to, że lekko i swobodnie, - to moje. Mi już nie trzeba wszystek tego, że wychodzi z wysiłkiem, przez siłę. Nie trzeba naprężać Wsielennuju.A ach tak wyjść z tej sytuacji? Jeden z wariantów my dopiero co rozebraliśmy. To metoda przekształcenia obrazów. Spodobało się? Podnosi rękę chudy młodzieniec: - Nazywam się Władimir. Wiecie, u mnie mało że wyszło. Czołowy: - sądzę, że strach wasz był bardzo silnym. Powiedzcie, ma rację ja? Osoba chłopaka pokrywa się pąsowymi plamami, zadrżał podbródek, uczyniło się częstszym oddychanie. Zwilżyły się oczy. - Tak, wy prawi, kilka lat w tył przeżyłem sytuację, którą mi boleśnie przypominać sobie. Te wspomnienia wciąż lezą w moją głowę. Już próbowałem po tej metodyce przenastawić swoje myśli, lecz u mnie praktycznie nic nie będzie wychodzić. Czołowy: - możecie ozwuczit′ to, że z nas zdarzyło się? Władimir znowu zadrżał na wspomnienie o tych wypadkach, lecz potrafił opanować się i opowiedział co następuje: - Trzy lata w tył zimą ja, spóźniając się do pracy, dosłownie wkręciłem się w przednie drzwi przepełnionego trolejbusu. Na śliskim stopniu nie utrzymał równowagę i upasł. Kierowca, oczywiście, mnie nie zobaczył i zamknął drzwi. Myjąc lewa noga okazała się zaściskanej we drzwiach trolejbusu, on ruszył i powlókł mnie pod koła wartościowej obok marszrutki. Uderzyłem się głową o krawężnik, straciłem przytomność. Co było dalej i jak dostał się w szpital, ja już nie pamiętam. Mnie operowali dwa razy, były złożone przełomy kości golenostopnogo stawu. Lecz wszystko to drobnych {drobnostek} w porównaniu z tym, że mnie prześladuje ten strach - lecące mi w twarz koło marszrutki. Odczucie tępej beznadziejności i nieuchronności odbywającego się. Czołowy: - Dziękuję wam za wasze opowiadanie, było widać, w jakim stopniu ciężki wam mówić o tym. Mam nadzieję, że w ostatni raz tak ciężki było przypominać sobie o które zdarzyli się z nas wypadkach. A teraz, drodzy czytelnicy, obecni na naszym wirtualnom seminarium, oswoimy inną metodykę obcowania ze strachami, lecz ze strachami więcej poważnymi. Obcując ze swoimi negatywnymi wspomnieniami, możecie spróbować do wyboru jakąś jedną technikę. Zapraszam was w urojonego kinozał, gdzie demonstruje się film o każdego z was. Film o wasze strachy. METODA KINOZAŁA 1-j etap Czołowy: - Władimir, jeżeli wy nie sprzeciwiacie się, my na waszym przykładzie teraz pouczymy się współdziałaniu ze strachami po tej metodzie. On tak i podaje się - metoda kinozała. Wszystkie pozostałe wykonują to ćwiczenie razem z Władimir. Zanim zaczniemy, nam trzeba siebie zapewnić bezpieczeństwo: wspomnienia czekają dosyć nieprzyjemne. Wy to dopiero co zobaczyliście, kiedy Władimir opowiadał o swoim strachu. Dlatego nastawcie się na nich określonym obrazem: przypomnicie sobie siebie w jakiejś sytuacji, kiedy byliście zapewnieni w sobie i spokojni. Utrzymacie to wspomnienie podłuższy, oznaczcie stan pewności jakimś charakterystycznym dla tej sytuacji słowem, na przykład «spokój». To słowo i odpowiednie mu stan będą mogły pomóc wam przejść przez ciężkie wspomnienia w kinozale. Teraz zainteresujemy się u Władimir: udało się wejść w spokojny stan? - Tak, przypomniałem sobie dlaczego-to, jak szybko nauczyłem się jeździć na rowerze. To było niezapomniany stan zachwytu, pewności siebie, zgodności moich działań. Podpowiedzcie, jakie słowo wziąć dla oznaczenia tego stanu. Czołowy: - Tym źródlanym słowem niech będzie słowo «rower». Kiedy wy jego wymawiacie po cichu, przypominacie sobie znów swoje odczucie zachwytu? - Tak, rzeczywiście, od razu napłynęły przyjemne wspomnienia tego czasu. - Kontynuujemy dalej. 2-j etap Czołowy: - Wy przychodzicie w kino, siadacie na siedzeniu w pierwszym rzędzie i zaczynacie patrzeć film po cichu. Gaśnie górny świat. Na dużym ekrannom bryt idą napis, widzicie wszędzie swoje nazwisko. Wy i jesteście scenarzystą, i reżyser-reżyser, i główna osoba. A czasem wy jesteście aktorem drugiego planu. Tamże są obecnym wszystko ci, kto brał udział w realnych wypadkach. Zaczyna się film. Wołodia, jak tylko sprawę dojdzie do samego nieprzyjemnego momentu, przypomnicie sobie swoje źródlane słowo. Powiedzcie sobie: «rower». Opowiedzcie, proszę, o swoich wrażeniach. Na osobie u Władimir pojawiły się czerwone plamy, uczyniło się częstszym oddychanie. Lecz ten stan szybko przeszedł i było mniej wyrażone, czym za pierwszym razem. - Przedstawiacie, - powiedział Władimir wzruszenie, - takiego ze mną jeszcze nie odbywało się! Bardzo nadzwyczajne odczucia! Przede wszystkim patrzałem na siebie ze strony, tak, było straszno, lecz nie tak ostro. A potem przypomniałem sobie siebie na rowerze. Oczywiście, zachwytu ja nie czułem, lecz nie było tak straszno, jak zazwyczaj. 3-j etap Czołowy: - Umysłowo pieriesiad′tie w ostatni rząd zritielskich foteli, znów, przekręcicie wszystek film. W zwłaszcza przyjemnych wypadkach skorzystajcie z swojego «roweru». Władimir, jak u was wyszło? - Tak, teraz wszystko o wiele spokojnieje - «rower» dobrze pomaga, chociaż nieduży straszok jeszcze pozostaje. Takie wrażenie, że czym obrazek dalej, tym spokojnieje mogę patrzeć na nią. Czołowy: - Wspaniale, że wy na to zwróciliście swoją uwagę, w tym wszystek sens odbywającego się. Z oddalaniem i zmniejszaniem obrazka na widzianym w myśli ekranie zmniejszają się negatywne wrażenia od niej. Ażeby całkowicie transformować swój strach, dawajcie przejdziemy do następującego etapowi. 4-j etap Czołowy: - Teraz umysłowo wstajecie, przechodzicie w budkę kinomiechanika. Przecież kinomiechanik - to wy. Przedstawcie siebie na swoim miejscu pracy. Możecie zajrzeć w kinozał i zobaczyć się siedzącym w ostatnim rzędzie zritielskich foteli lub w pierwszym. Z kwadratowego okienka budki kinomiechanika możecie popatrzyć na ekran kinowy. Wy ten film kręcicie sobie już bynajmniej nie pierwszy rok, i sprzykrzył się on wam gorzej gorzkiej rzodkwi. Wołodia, dokąd wy patrzycie ten film? - Więcej od trzech lat! Rzeczywiście, już sprzykrzyło się. Patrzeć z budki kinomiechanika o wiele spokojnieje, lecz nie pewności, co to jest spokój stały. Czołowy: - Jeszcze raz przypomnę, że wy - kinomiechanik. Wszystko odbywające się na ekranie - w waszych rękach. Możecie zrobić z taśmą filmową wszystko, że zechcecie, że pozwoli wam wasza fantazja. Oczywiście, z przestrzeganiem etycznych norm. Wy, na przykład, możecie wstawić w wasz film jakiś komiczny epizod lub ukochaną muzykę. Można wziąć w ręce widziane w myśli nożyce i wycinać najnieprzyjemniejszy kawałek. Lub w swojej wyobraźni dodać nowy epizod, gdzie wy spokojnie przechodzicie wszystkie próby, zaproponowane wam waszą podświadomością. No jak? Wychodzi? - Tak, dobrze wyszło. Ja ozwucził swój film ukochaną muzyką z «Dziadka do orzechów» Czajkowskogo. 5-j etap Czołowy: - Na tym etapie nam trzeba przenieść sytuację w będące i sprawdzić, w jakim stopniu będziemy mogli kierować swoimi emocjami. Wy musicie wyjść z budki kinomiechanika i połączyć się konsekwentnie z nas, siedzącym w tylnym rzędzie kina, potem w przednim rzędzie. I znów obejrzeć wasz film. Władimir na kilka minut pomyślał, odejdąc w siebie, potem ożywił się: - Ja wszystko to wybiłem, jak powiedzieliście. I nagle zobaczył się tej zimą, lecz już nie spieszaszczim i wiecznie spóźniającym się, a spokojnie idącym pieszo do pracy. Wcześniej wyszedłem, idę i rozkoszuję się porannym morozcem. A sytuacja, który ze mną zdarzyła się na samej sprawie, została w pamięci na taśmie filmowej, jakby widziałem wszystko to w kinie. Czołowy: - Władimir, a że zmuszało was przypomnieć sobie wypadki trzyletniej dawności? - Tak liczne. Na przykład, trołlejbusnyje drzwi! Tak! Trołlejbusnyje drzwi! Wiecie, teraz specjalnie przedstawiłem drzwi tego trolejbusu i powiedziałem sobie: «Rower» - i umysłowo, doskonale spokojnie, wszedł w trolejbus. Ja po raz pierwszy za tych trzy lata mogę spokojnie mówić o trolejbusie, mnie absolutnie nie trzęsie przy tym, jak było dotychczas. Czołowy: - Pogratulujcie siebie z sukcesem, podziękujecie swojemu podświadomemu rozumowi za lekcje. -- Tymczasem {Póki} mówiliście, ja wszystko to już zrobiłem. Dziękuję i wam za pomoc. Tymczasem {póki} wybijałem wszystko to, przypomniała sobie anegdota o kino. On mi jeszcze więcej podniósł nastrój. Czołowy: - Możecie z nami podzielić się? - Anegdota korotieńkij, tocznieje, zdanie: «Jeżeli w ostatnich rzędach w kinie przyjęte całować się, przedstawiam, że odbywa się w budce kinomiechanika!» Ludzie w sali zgodnie zaśmiali się. Czołowy: - Tak-a już! Rzeczywiście w temat. No a teraz staliście się teraźniejszym gospodarzem swoich myśli, i w potrzebny czas, w potrzebnym miejscu będziecie potrafić współdziałać ze swoimi strachami. U was w arsenale jest już kilka metodyk po obcowaniu z waszymi strachami. Spróbujcie każdą z nich zastosować w praktyce i popatrzycie, jaka z nich dobrych podchodzi wam. Możecie, wykazawszy twórczość, połączyć w jedną kilka metodyk, a możecie wymyślić coś swoje własne, oryginalne. Samo główne {rzecz najważniejsza}, byście nauczyli się przyjmować swoje strachy. Pojmować, czym wy ich stworzyliście, dla czego oni wam potrzebni. Innymi słowami, że wy musicie wyjaśnić z samego faktu ich obecności w waszym życiu. Naczelnik {rozdział} 6 KONTAKT MIĘDZY MĘŻCZYZNĄ I KOBIETĄ. MĄŻ-ŻONA. KONFLIKT MIEŻLICZNOSTNYJ. PRZEJAWY KONFLIKTU WNUTRILICZNOSTNOGO. RODZICE-DZIECI Czołowy: - O problemach, skrępowanych ze stosunkami między mężczyznami i kobietami, napisane bardzo dużo. Nie próbując być oryginalnym, chcę zaproponować waszej uwadze analizę tych współzależności, założonego na dwadcatipiatiletniem lekarskim stażu. Widzę przyczyny problemów i rodzinnych konfliktów w głębokim podświadomym disbałansie między męskim i żeńskim początkiem u bardzo dużej ilości ludzi. Moim zdaniem, to zwłaszcza charakterystycznie dla słowiańskich narodowości. Wszystkie my doskonale wiemy, że każdy człowiek «podwójny», to jest w nim są obecnym i męskie i żeńskie jakości. Na gęstym fizycznym planie to przejawia się w obecności męskich i żeńskich hormonów w każdym człowieku. Na cienkim psychicznym, mientalnom planie - w rodzaju określonych linii charakteru, którzy właściwi męskiemu lub żeńskiemu typowi zachowania się. Dla męskiego typu charakterystyczna stanowczość, przedsiębiorczość, życzenie trzymać pod kontrolą różne sfery działalności: swoi i okrążających, dążenie do przywództwa, inicyatiwnost′. A ot wzorowe jakości, najbardziej właściwe żeńskiemu typowi zachowania się: giętkość, dyplomatyczność, obchoditielnost′, dążenie wygładzać konfliktnyje sytuacji, płynność. Po wschodniej terminologii to można ocharakteryzować jak przejaw energii wody, właściwej żeńskiemu początkowi, i przejaw energii ognia, właściwej męskiemu początkowi. W sali pojawia się pewien niepokój wśród kobiet (a ich większość), i od razu należy pytanie: - Tak cóż takie kobiecość - ten przejaw słabości? Czołowy, zwracając się do sali: - Odpowiedzcie mi na takie pytanie. Co bardziej: ogień lub woda? - myślę, - odpowiada kobieta, siedząca w pierwszym rzędzie, - to zależy od konkretnej sytuacji. Woda może zgasić ogień, lecz również ogień może wysuszyć wodę. Czołowy: - Doskonale! Jak widzimy, i ogień i wodę, i mężczyzna i kobieta - to dwie różne siły, posiadające określonymi jakościami. Oni mogą dopełniać siebie, a mogą i zniszczyć. W praktyce widzimy, że u naszych słowiańskich (i nie tylko słowiańskich) współczesnych jest niezdrowa disproporcyja z przewagą żeńskiego początku u mężczyzn i męskiego początku u kobiet. To dotyka i maniery zachowania się, i maniery ubierać się. Każdy z nas zwracał uwagę na bardzo dużą ilość kobiet, ubranych w spodnie. Kobiety, z zasady, objaśniają ten fakt tym, że tak, molo, wygodnie. I zimą ciepło, i moda taka. Jedna myjąc pacyjentka opowiadała, że, kiedy dziecka nosiła w łonie, bez przerwy przechodziła w dżinsach lub w kombinezonie: nią tak było wygodnie i uwagę obracał mały. Pojmijcie mnie poprawnie! Ja nie przeciw noszeniu kobietami briuk, lecz pragnie, by w szafie nowoczesnych kobiet spodnie nie były przeważną formą odzieży. Wstają jednocześnie Jelena i Swietłana i prawie w jeden głos, pod śmiech sali, mówią:- A ja brzemię tylko dżinsy! Czołowy: - Chcę zwrócić uwagę, że na takie przedsięwzięcia, jak bale, spotkania na wyższym poziomie, bale maturalne, dla tego, by podkreślić swoją kobiecość, kobieta nigdy nie włoży dżinsy. W związku z tym powstaje pytanie: dlaczego naszym babciom i prababkom było wygodnie w sukienkach i sarafan? Oczywiście, po tym powodzie pani Szaniel oświadczyła: «Tylko kobieta w sukience odpowiedzialna za siebie jak kobieta!» - Można mi wtrącić się? - podnosi się ze swojego teren Margarita. - Ja całkowicie jestem zgodna! Jak to mówią w Odiessie, to dwie duży różnice! A jeżeli poważnie, to jest jedno, zupełnie określone odczucie, kiedy ja jestem ubrany w baseballowi, sportową kurtoczku, dżinsy i adidasy. I doskonale inne odczucie, kiedy idę po mieście w «świszczącej» jedwabnej sukni i w łodoczkach na wysokim kabłuczkie. Zamienia się wszystko we mnie, zaczynając od chodu i postawy, kończąc nastrojem. I tym nieoddawanym uczuciem, kiedy niesiesz siebie pod zachwycone przekonania jadących w przeciwnym kierunku chłopaków! Czołowy: - Dziękuję, obraz narysowaliście dosyć jaskrawy. Przedłużymy nasz temat. Obecnie składa się taka tendencja, że kobiety podświadomie (nieosoznanno) nie chcą być kobietami, a niektóre tak i mówią: «Mężczyzną być prostszy!» Oni zapominają, że każda myśl - to życzenie, i w ten sposób daje się komenda {drużyna} podświadomości rozwijać wewnętrznego mężczyznę. Tak czym zaś my, Słowianie, stworzyliśmy tę niezdrową tendencję z przekształceniem kobiet w mężczyzn i na odwrót? Przyczyn dla tego dosyć wiele. Mi przedstawia się, że na pierwszy plan wychodzą programy, udzielające się z pokolenia na pokolenie. W programach tych słowiańskie kobiety tradycyjnie posiadają i nietuzinkowej na siłę, umieją «i konia na skaku zatrzymać, i w palącą się chatę wejść»! Zaczęło się to, moim zdaniem, z przymusową christianizacyi Kijowskiej Rusi. Była rozwiązana okropna wojna domowa na granicy pierwszego i drugiego tysiącleci, która uniosła, po historycznych danych, więcej od dwu jednych trzecich ludności. Tym zajmowały się określone struktury, którym to było trzeba i korzystnie. Wykorzeniała się Dawna Rosyjska Religia, religia wolnych ludzi - wnuków bogów, a nie niewolników Bożych. Naturalnie, że u ludzi powstawał wewnętrzny protest, zwłaszcza u mężczyzn, nosicieli energii ognia. U mężczyzny-wojownika pojawia się potrzeba zabrać się do broń, by odstawać tradycje swojego ludu. Jednocześnie z tym pojawia się i agresja do otaczającego pokoju {świata}, rodząca, z kolei, podświadomą niechęć żyć w tym «niesprawiedliwym» pokoju {świecie}, gdzie na państwowym poziomie odbywa się ostra zmiana wyznania. W kolejne lata z określoną stałością powstają okresy społecznego napięcia, przejawiających się w rewolucyjnych sytuacjach. To i liczni mieżdousobicy, i Ojczysta wojna 1812 roku, i powstanie dekabrystów, i inne wojny i rewolucje. Nie ostatnią rolę w tej sprawie zagrał Piotr 1, który gwałtem wprowadzał swoje reformy. Przebierał mężczyzn w sukience po zachodnim wzorze, golił brody, często razem z głowami, wkładał peruki, zrobione z żeńskich włos i posiadające odpowiednią energetyką, liszaja przy tym mężczyzn tradycyjnych przejawów męskości. Podświadoma niechęć żyć wielkiej ilości ludzi, nie widzących wyjścia z która złożyła się sytuacji, doprowadza do tego, że ich ofiarna psychologia rodzi tyranów samego różnego poziomu. Przy tym w czasie masowej zagłady mężczyzn na różnorodnych frontach kobiety podejmują się męskie obowiązki. Kobiecie trzeba wynosić i rodzić dziecka, którego począł przed wojną jej mąż. Trzeba dziecka wyhodować i wychować. Jak mówi się - postawić na skrzydło, wyprowadzić w ludzi. I wszystko to, z zasady, w pojedynczą. Przy tym jej męskie jakości rozrastają się wszystko więcej i więcej. Ona zdejmuje odpowiedzialność ze swoich dzieciąt i przekłada ją na swoje «kruche» ramiona. Przy tym ona pozbawia inicyatiwnosti synów, dopinguje rozwój męskich jakości u córek. Podobny obraz udziela się z pokolenia na pokolenie. W rezultacie podobnych wielowiekowych oddziaływań na podświadomym poziomie i sformował się ten disbałans, przy którym w nowoczesnej kobiecie i przegląda się «oficer wewnętrznych wojsk, uzbrojonego obojudoostrym kopią». Niech nie obrażają się na mnie wielce szanowne czytelniczki, korzystam z waszej zaś terminologią. Bardzo często wypada słyszeć od naszych pacyjentok dosłownie co następuje: ja i jestem koń, ja i jestem byk, ja i jestem baba i chłop. Prosi o głos Jelena: - To, o czym wy mówicie, naprostą dotyka mnie. Ja siebie przedstawiam wewnętrznie w butach z cholewami... z ostrogami... z szablą nagoło... konno na czołgu... Czołowy: - Pewnego razu na indywidualne przyjmowanie zapisała się kobieta, u której powstały poważne problemy na służbie. Po jej słowach, męski kolektyw, którym ona kierowała w ciągu rzędu lat, zwarł się przeciw niej w celu «obalenia z tronu». «Z każdym po oddzielności ja bym poradziła sobie żartem. Lecz kolektywowi przeciwstawiać się trudno», - opowiadała ona. Potem odbyła się następująca rozmowa. «Czuję się żołnierzem w spódnicy!» - mówi sześćdziesięcioletnia kobieta. «Wtedy wy jesteście teraźniejszym pułkownikiem», - odpowiadam. «Obrażacie, doktor! Jaki zaś ja jestem pułkownik?! - z goryczą wymówiła myjąc pacyjentka. - Cóż wy mnie w tytule obniżacie? Ja - generał! I ojciec u mnie był generał-lejtnantem, lecz dowodziła wszystką tą «generalicją» myjąc matka». Dawajcie spróbujemy zorientować się w odbywającym się. W normie u całkowicie wykazanego harmonijnego mężczyzny jest przewaga męskich linii charakteru nad żeńskimi, należycie {zgodnie z} u kobiet przeważać należyta kobiecość. Graficznie to przedstawia się znakami Marsa i Wenus. Lecz tak przyjęte w rzymskiej mitologii, w słowiańskiej mitologii męskiemu początkowi odpowiada bóg Swarog, a żeńskiemu początkowi - bogini Łada (bogini Wiosny, Miłości, Harmonii). Całkowicie wykazanego mężczyznę przedstawimy tak. MĘŻCZYZNA WYKAZANY Średnica znaku Swaroga przeważa. Całkowicie wykazana kobieta jest przedstawiona ze znakiem Łada, dużym po rozmiarach. W takiej rodzinie panuje miłość, radość i wzajemne zrozumienie, bogini Łada żyje w harmonii ze Swarogom. Przedstawcie, jakie czyste i dobre obrazy będą oddani dzieciom takimi ot rodzicami! Jakimi ładnymi będą przykłady dla naśladowania! Teraz już wiecie, że wiele naszych problemów tworzyliśmy sobie samych tym, że pojęcia nie miały, dokąd dążyć, jak będzie wyglądać nasze Szczęście. To rodziło wewnętrzną dysharmonię, przeskośny między żeńskim i męskim początkiem. Dawajcie na tym zatrzymamy się więcej szczegółowo, ponieważ w tym przewarkoczowi {przekosie} znajduję przyczyny tych problemów, którzy przeszkadzają żyć wielu z nas. Problemy te w takim stopniu różnorodne, z takich obszernych obwodów życia, że, uczciwie mówiąc, dziwię się, dlaczego dotychczas oni nie oglądali się w takim rakursie. Mi zdaje się, że rozwiązanie tych zadań leży na powierzchni. Wyobraźcie sobie niejaką młodą osobę, która zdecydowała wyjść za mąż, stworzyć małżeńskie stosunki z takim zaś, jak ona, «półfabrykatem». Często oni «uciekają» od przesadnej opieki rodziców albo od ciężkich umów życia w ich rodzinach z awanturującymi się rodzicami, przeładowanej troskami matką, z wiecznie pijanym ojcem (ojczymem). W rezultacie u tej młodej szczególni rozwija się wewnętrzny gipiertrofirowannyj mężczyzna. Dlatego że ona całe życie widziała przed sobą swoją mamę z przewagą męskiego zachowania się. Ten jej wewnętrzny «mężczyzna» wykonuje dla niej funkcje ojca. On troszczy się, strzeże, sozdajot przytulność i komfort, uczy się zarabiać pieniędzy. To on, jej wewnętrzny mężczyzna, uczy się kobiety obliczać tylko na siebie. Być rozsądnej, przedsiębiorczej, inicyatiwnoj. Dlatego i przyciąga się w jej życie młody człowiek, posiadający jakościami nią brakującymi. W nim według prawa zgodności przeważają żeńskie jakości. W nim gipiertrofirowana kobieta, wykonująca rola wewnętrznej matki: to czułość, pieszczotliwość, dyplomatyczność w stosunkach, giętkość. Jego żona odbija w swoim zachowaniu się matkę, z zasady władczą, twardą, czasem okrutny. Z kolei, jej małżonek swoim zachowaniem się przypomina swojego ojca - człowieka miękkiego, zwiędłego, biezynicyatiwnogo, bieschriebietnogo. Przypomnicie sobie obrazy, stworzone przez nieprześcignioną Faina Raniewskoj i jej kolegą, z tym znakomitym zdaniem: «Mula! Nie denerwuj mnie!» Typowy obraz wewnętrznego męsko-żeńskiego przeskośna, którego przejawia się i na zewnętrznym planie! Więc, młody człowiek wybiera sobie żonę, wewnętrznie, a czasem i na zewnątrz podobną na swoją matkę. Po zachowaniu się. Tacy mężczyźni i żon swoich nazywają mamusiami. Często wypada słyszeć, jak kobieta mówi, że u niej dwa dziecka - trzy i trzydzieści trzech lat od rodowi, mając w rodzajowi męża i syna. A ot przykład z praktyki, jaskrawie ilustrujący wyszeskazannoje. Na przyjmowaniu dwadcatipiatiletniaja kobieta kruchej budowy ciała opisuje swoją, pełną przygód i wrażeń życie - u niej dwie prace w dzień, jedną trzecią ona beret do domu, kończy zaocznie instytut (drugi). - A myjąc meduza, - mówi ona, - w domu leży «na diwankie z żurnałkoj» w rękach! Ja nawet kilka speszyłem się. - Jaka meduza?! - pytam. -- Diewianostokiłogrammowaja, prawie dwu metrów długość! No, mąż mój! - odpowiada ona ze smutnym uśmiechem. - mówię o długość dlatego, że przyzwyczaiła się widzieć go {je} w zasadzie w poziomym położeniu. Za to on spotyka mnie z barszczem i kotletami. Przy tym u niego jasna głowa - zakończył «baumanku»! Ot tylko pracować nie chce, lecz mnie ten zupełnie urządza. Tymczasem {póki}... Więc, jakiś czas taka para zupełnie powodzenia żyje. Czasem kilka lata, czasem kilka dni. Pięćdziesięcioletni kapitan pełnomorski z goryczą przypominał sobie swoje rodzinne życie. «Mi, - mówił on, - było trzydzieści sześć, nią - dwadzieścia cztery, nasz miodowy miesiąc trwał cztery dnia, potem ona pokazała wszystko swoje bojowe rzemiosło. Nie rozwodzę się tylko zza dzieciąt». Z zasady, domowa wojna, kłótnie, skandale powstają po urodzeniu dziecka. Młody rodziców, których nie nauczył kochać ani siebie, ani siebie, żyli w deficycie miłości. A po urodzeniu pierwszego dziecka ten deficyt powiększa się jeszcze więcej. Żeńska nadmierna uwaga przestawia się na dziecka, mężczyzna czuje się pominiętym. Zwrócicie uwagę, że miłości tu bardzo mało, lecz wiele nadmiernej uwagi. Młody mąż znajduje się, jak pod mikroskopem, pod uważną uwagą swojej młodej małżonki. Takiej maniery współzależności ona nauczyła się u swojej mamy, u babci. A dlatego i powstają liczne konflikty, które spodobać się nikomu nie mogą. I ludzie próbują znaleźć drogi wyjścia z która złożyła się sytuacji. Ciekawie, że z narastaniem życiowych problemów odbywa się narastanie męskich linii charakteru, jak u mężczyzn, tak i u kobiet. Kobieta podejmuje się więcej odpowiedzialności i za dziecka, i za męża, i za siebie. Przy tym ona pozbawia inicjatywy swojego małżonka, obrażając się na niego {nie} i zapominając, że właśnie takiego męża przyciągnęła w swoje życie po obrazie i podobieństwie swojego ojca. Stopniowo ona staje się więcej stanowczego, więcej twardego, więcej władczego. I w domu, i w pracy, a czasem i w pracy męża. Na rysunku przedstawiona sytuacja z przewagą męskich linii charakteru u kobiet i przewagą żeńskich linii u mężczyzn, to odbite w symbolach Swaroga i Łada różnych średnic. Wpatrzycie się pownimatielnieje w ten rysunek: u niej plecak z licznymi problemami, w prawej ręce - bojowa kopia, w lewej ręce - siatka z artykułami. Przy niej zaś jej pędy. Nina Pietrowna podnosi rękę: - Ja tak wszystko swoje małżeńskie życie po cichu i mówiłam: «Ja - siemidielicha! Siedem spraw jednocześnie mogę robić. Ja tak siebie przedstawiam - w jednej ręce siatka, w innej ręce zgałąź, z przodu pijany Iwan, z tyłu pięcioletni plan!» Czołowy: - Dziękuję za taki barwny komentarz. Kontynuujemy. Na rysunku u mężczyzny przedstawionego typowe męskie zabawki: «diwanka z żurnałkoj», butelka z kieliszkiem, no i, oczywiście, telewizor. Trafnie, telewizor na rysunku pojawił się następnie, jak na przyjmowaniu był uroczy młody człowiek sześć i pół lat, ze swoją mamą i babcią. Nie po wieku bystrego, on bardzo rzeczowym tonem oświadczył mamie: «Tak! Ja wszystko pojąłem, mama! Kiedy ty mnie karzesz, ty przecież nie mnie, a siebie karzesz!» On uważnie wysłuchał moje rozważania i objaśnienia do rysunku, potem takim zaś bardzo rzeczowym tonem zakomunikował co następuje: «Wuj doktor! Ja wszystko pojąłem! Narysuj, proszę, tu telewizor - tata kocha kreskówki patrzeć!» Wrócimy do samego rysunku. Obecność kopii, jak bronie dla obrony i napadu, objaśnia obecność wojowniczości, agresji w zachowaniu się konfliktujuszczich stron. I mąż i żona podświadomie, a czasem świadomie szukają wyjście z która złożyła się ciężkiej sytuacji. Dawajcie przeanalizujemy możliwe drogi wyjścia z domowych konfliktów. Alkoholizm i narkomania są najczęstszymi sposobami odejścia od konfliktów w rodzinie. W takiej rodzinie, gdzie złożone, sprzeczne stosunki między rodzicami, u dzieciąt powstaje potrzeba wypijać, palić, kłuć się. Tę zaś model zachowania się młody ludzi będzie przenosić i w swoją nową siedem razy. Tu w rezultacie wewnętrznego męsko-żeńskiego przeskośna oni zaczynają zaradzać z problemów w kieliszku, w strzykawce. Już mówiliśmy o tym, że każde zdarzenie w naszym życiu - ta kolektywna twórczość. Tak i alkoholizm, narkomania małżonki sozdajut razem. Podświadomie alkoholizm sozdajotsia jak samym alkoholikiem, tak i jego rodzonymi. Kobiecie na podświadomym poziomie nawet bywa trzeba, by jej mąż pił (jak ten ani paradoksalnie dźwięczy). Jeszcze raz powtórzę - na podświadomym poziomie. Przecież na świadomym - chyba nie komuś spodoba się mąż-alkoholik. Już dawno psychologami wydzielony przez takiego żeński psichotip - żona alkoholika. Będąc żoną alkoholika, taka kobieta sozdajot razem ze swoim mężem program alkoholizmu. W ten sposób ona podnosi swoją samoocenę, swoją ważność na tle pijącego męża. Często kobiety sprzeciwiają się i mówią przy tym: «On mi przypadł w udziale już praktycznie gotowym alkoholikiem!» Oni zapominają, że przyciągnęli siebie w swoje życia wyjątkowo własnymi wewnętrznymi programami, którzy na zewnętrznym planie przejawiają się pijaństwem męża. A potemu znacznie większego efektu staramy się przy leczeniu o alkoholizm, przeprowadzając pracę nie tylko z alkoholikami-mężczyznami, lecz również z ich matkami, żonami, siostrami. Ci zaś same przyczyny doprowadzają i do powstawania żeńskiego alkoholizmu. Za nim {nimi} stoi ten sam kolosalny deficyt miłości. Ze swojego teren unosi się Nina Pietrowna: - Oj! Tak to wszystko o mnie! I «siemidielichoj» ja siebie nazywałam, i duma czuła wewnątrz siebie. Mąż-to pije, a ja sam wszystką siedem razy ciągnę. Jakoś namyśliłam się oduczyć go {je} od butelki. Sąsiadka, która w cerkiew chodzi, słyszała, że ojczulek może przyjechać i poświęcić mieszkanie. Może, myślę, mąż pić rzuci. Poszłam do ojczulka. Umówili się o spotkaniu. W urocznoje czas siedzę czekam go {je}. Ledwie doczekała się... Ojczulka przywieźli we wkładkę pijanego. U nas jego zupełnie rozwiodło, tak że wypadło wywołać «szybką». Poświęcenie nie odbyło się. Czołowy: - Ja tak pojmuję, że wy na ojczulka chcieliście przełożyć odpowiedzialność za pijaństwo waszego męża? Nina Pietrowna: - No tak! Ten ja tylko teraz pojmuję, że jego pijaństwo nam oba było trzeba. Dlatego i nie odbyło się poświęcenie. Lecz my tego nie uświadomiliśmy sobie wtedy. Czołowy: - Kontynuujemy. Następująca droga odejścia od problemów domowych - trudogolizm jak męski, tak i żeński. Trudogoliki znajdują każde preteksty {przyimki}, by możliwie mały znajdować się w domu, mały wpadać w oczy żonie (mężowi). Często trudogolizm łączy się z życiowym pijaństwem. Odejściem od mieżlicznostnogo konfliktu można objaśnić i wielka ilość małżeńskich zdrad, a potem i rozwodów. W tym nie niczyjej winy, a jest odpowiedzialność każdej strony. Prosto taki mężczyzna i taka kobieta z wewnętrznym przeskośnym próbują znaleźć sobie nowego partnera, by zmienić {zdradzić} sytuację. Skrajnym stopniem niezgodności między wykazanymi cechami płciowymi i zachowaniem się człowieka są takie zamieszania seksualnego pociągu, jak homoseksualizm, bisieksualizm, transwiesticyzm, aż do życzenia chirurgicznym drogą zmienić płci {podłogi}. W podstawie takich głębokich wnutrilicznostnych zmian leży wszystko ten sam męsko-żeńskiego przeskośnego. Z zasady, młodzieńcy z homoseksualnymi skłonnościami wyrastają w rodzinach, gdzie matkę - twarda, władcza, z przewagą męskich linii charakteru. Jednym z dróg odejścia od konfliktnych sytuacji w rodzinie, wywołanych przez wewnętrzną dysharmonię, jest wzrastająca «moda» na religijność, w której ewidentnie prosleżywajetsia skryte życzenie przełożyć ciężar swojej odpowiedzialności na cerkiew. Molo, po zgrzeszeniach wyrażę skruchę, poprawnie będę pościć, jakościowo modlić się - mi grzechy i przebaczą. Dawajcie nareszcie-to nauczymy się brać całkowicie odpowiedzialność za swoje myśli na siebie, dawajcie nie będziemy zapominać, że każda myśl - to życzenie. A siła ludzkiej myśli prosto kolosalna... - W związku siły myśli można wstawię pary słów? - zwraca się do czołowego Jelena. Czołowy: - Wstawiajcie, my z zainteresowaniem was posłuchamy. Jelena: - Kiedy my z mężem zbyt burzliwie wyjaśnialiśmy nasze stosunki, to w mieszkaniu wybuchały lampki. Zmęczyłam się wciąż kupować ich i brałam powiększy na zapas. A bywało i tak, że gasł świat w wielomieszkaniowy domu, kiedy ja jedynie sięgałam do wyłącznika. Po tym jak ja to pojęłam, my z mężem o wiele tierpimieje zaczęliśmy odnosić się przyjaciel do przyjaciela. A jeżeli już nagromadziło się ponad miarą - odjeżdżamy z miasta i na świeżym powietrzu wyjaśniamy kontaktu. - Lona, powiedzcie, a nie zza waszych wyjaśnień na świeżym powietrzu tej zimą burze były?! - pod ogólny śmiech odzywa się Arkadij. Czołowy: - Doskonale! Pośmiali się, rozładowali się. Kontynuujemy. Rozebraliśmy wzorowe przyczyny, doprowadzające do mieżlicznostnym konfliktom. Sądzę, że ten sam wewnętrzny disbałans doprowadza i do poważnych wewnętrznych problemów wielu ludzi, to jest do całego rzędu najróżnorodniejszych chorób. U kobiet to, przede wszystkim, ginekologiczne choroby. Wewnętrzny gipiertrofirowannyj (przerozwinięty) mężczyzna zmusza kobietę dosłownie zapomnieć o swojej żeńskiej istocie. Kobieta przestaje kochać siebie jak kobietę, a wiele tego nigdy i nie umieli. Ażeby zwrócić żeńska uwaga na istnienie tego problemu, jej podświadomość i sozdajot nią właśnie ginekologiczne choroby. Podświadomość niejako mówi nią: «Ty nie jesteś harmonijna, nie cełostna! Twoja wewnętrzna kobieta znajduje się w samym smutnym rodzaju, ją stratował twój wewnętrzny oficer spiecnaza! A dlatego niech będzie u ciebie ginekologiczna bolaczka dotąd, zanim nauczysz się kochać siebie wszystek całkowicie!» Ot i powstają «takie choroby dosłownie z samego wczesnego w wieku. Podnosi rękę Margarita: - Po specjalności ja jestem dermatolog. Dosyć często mi wypada współpracować z dziecięcymi ginekologami. Otóż, oni wydzielają poszczególny syndrom, objaśniający powstawanie zapalnych procesów narządów płciowych u jednorocznych diewoczek. Przy tym zapalenie jest, a bodźca nie istnieje - idzie autoimmunnyj proces. Czołowy: - Ta małyszka odbija dysharmonię swojej mamy - nieprijatije swojej żeńskiej istoty. Jakiś czas dziewczynka kontynuuje odbijać maminy programu - wzorowo do dwanaście-czetyrnadcatiletniego w wieku. Do okresu płciowego starzenia. Po czym włączają się jej własne programy, które, z zasady, identyczni maminomu zachowaniu się. I wszystko powtarza się ponownie, lecz na innym poziomie i z wgłębieniem procesu rozwoju wewnętrznego mężczyzny. Następującym etapem są zakłócenia mienstrualnogo cyklu, tak zwanych dismienoriei. Następnie następują obniżenie płciowego pociągu, nieobecność orgazmu przy seksualnych kontaktach. To te sytuacje, które podświadomość sozdajot kobiecie dla tego, by ona zwróciła uwagę na siebie, by ona pojęła, że jej żeński początek dosłownie stratowane «przez teraźniejsze pułkownikiem», którego siedzi w niej. Jeżeli ta kobieta i dalej nie pojmuje sedna odbywającego się, jeżeli kontynuuje ignorować podpowiedzi podświadomości, ten boski początek, żyjący w każdym z nas, wzmacnia te znaki i pojawia się więcej poważnych problemów ze zdrowiem. Wpierw ten zapalna ginekologia - liczne mleczarki, zapalenia pochwy, adnieksity i inne «-ity». Później przy wgłębieniu procesu nieprijatija swojej kobiecości należy ukazanie chorób posierjoznieje. Obrazy na mężczyzn, nieprijatije mężczyzn pojawiają się jak na cienkim planie - mientalnom, astralnom, tak i na gęstym, fizycznym - w rodzaju zapaleń lub onkoginiekołogii. Mi przedstawia się żeńska obraza na mężczyzn w rodzaju ziarnka piasku, która będzie dostawać się w muszlę-żemczużnicu. Muszla swoim ciałem osnuwa to ziarnko piasku, która dla muszli jest ciałem obcym. Tak i obraza na mężczyznę dla kobiety jest takim eniergoinformacyonnym wirusem. Nieproszczonaja obraza będzie zapędzać się głęboko do wnętrza - w żeńską istotę - w macicę, mleczne gruczoły, gdzie, jak ziarnko piasku w muszli, osnuwa się tkaniną macicy, mlecznego gruczołu, stając się opuchlizną. Tak powstają mastopatii, fibromy, fibromiomy. Jeżeli zaś obrazy gromadzą się wszystko więcej i więcej, jeżeli przyłącza się ogromna agresja do mężczyzny i ostre nieprijatije swojej żeńskiej istoty, jeżeli podłącza się gordynia i niechęć żyć, to nowotwory łagodne przeobrażają się i stają się relikwiarzy. Ci zaś procesy odbywają się w męskim organizmie, jeżeli w jego zachowaniu się przeważa wewnętrzna kobieta, to ona beret na siebie funkcji matki: ona czuła, troskliwa, sentymentalna. Z zasady, przewagę tych żeńskich jakości mężczyzny chowają za maską agresji, szorstkości w zachowaniu się, w pijaństwie. Wewnątrz takiego mężczyzny ogromna przestrzeń pożycza {zajmuje} puszysta dama, która dosłownie siedzi na męskiej istocie - na «drugim sercu» mężczyzny - na prostacie. Na fizycznym planie to przejawia się zakłóceniami potencji, różnego rodzaju zapaleniami stercza, zapaleniami cewki moczowej, innymi zapaleniami. Jeżeli taki mężczyzna i dalej nie obraca uwagi na siebie, jeżeli on znajduje się w konflikcie ze swoją męską istotą, to sytuacja pogarsza się. Narastające obrazy na kobiet sprzyjają powstawaniu u niego adienomy priedstatielnoj gruczołu, a następnie i relikwiarza prostaty. Na zewnętrznym poziomie jest jawne nieprijatije kobiet. Przy czym wielu naszych pacjentów wykrzykuje: «Na odwrót! Bardzo kocham kobiet! Ich tyle u mnie było...» Osobiście ja to pojmuję jak nieprijatije kobiet mężczyzną. Przecież ten nie miłość do swojej połówki, a elementarna satysfakcja pożądania. I ściśle taki sam nie wierzę kobietom, których mówią o prijatii mężczyzn, lecz na samej sprawie trzymają ich na znanej odległości, w odległości wyciągniętej kopii. Rozebraliśmy przyczyny konfliktów, którzy powstają między mężczyzną i kobietą po schemacie mąż-żona, teraz oglądniemy warianty rozwoju negatywnych kontaktów po innych schematach. Matka-syn Czołowy: - Działania matki i syna w tym schemacie wzorowo identyczne stosunkom wzajemnym, oglądniętym wyżej. U takiej kobiety-matki przeważa męskie zachowanie się, dlatego jej życie zbudowane po przepisach energii ognia, energii wojownika. Ona przyzwyczaiła się do dowództwa, do bezwarunkowego podporządkowywania jak ze strony męża, tak i ze strony synów, poza zależnością od nich w wieku. Ona nawet nie przedstawia możliwości istnienia innych form współzależności. Ona aktywnie wtrąca się we wszystkie wypadki życia jej mężczyzn. Doskonale szczerze sądzi, że tylko ona wie, jak poprawnie trzeba działać w tych lub innych sytuacjach. Ona mówi sobie i otaczającym: «Przecież głęboko przeżywam za los, za życie swoich chłopaków. Tylko ja smogowi jakościowo poradzić sobie z wszystkimi trudnościami w ich życiu, tylko ja smogowi rozkołować wszystek ich problemy». Kiedy słyszysz podobne mowy, od razu powstaje cały rząd obserwacji po tym powodzie. Po pierwsze: jeżeli kobieta mówi, że przeżywa za kogoś, - to znaczy, że ona zamieszkuje życie innego człowieka - żyje cudzym życiem. Innymi słowami, jest eniergieticzeskim wampirem: nie żyje swoim życiem i nie daje żyć innym. Po drugie: w podobnych wypadkach mamy wypróbowują bardzo dużo strachów za synów, a już wiemy, że każda myśl - to życzenie. Swoimi strachami mamy podświadomie matierializujut «straszne» sytuacji. Podobne sytuacje nimi potrzebni jeszcze i dla tego, by usuwać potem problemy swoich synów, wypróbowując odczucie swojej ważności. Podobne działania ze strony mamy, która zbyt aktywnie wtrąca się w życie swojego syna, nie wolno nazwać miłością, chociaż właśnie tak mówi taka mama: «Okropnie kocham swoich dzieciąt!!!» Zgodzicie się, obrazy powstają zupełnie nie ładnych, a rzeczywiście okropne. Nie miłość to, a nadmierną uwagę do dziecka, które mu zupełnie nie podoba się, ile by mu ani było lat. Dlatego dzieci i mówią swoim rodzicom: «Nie leźcie w moje życie, dajcie mi samemu pomieszkać spokojnie, raz wy samych nie chcecie spokojnie żyć». Trafnie, przeglądając jakoś swój notes, znalazł na ten temat takie zdanie dwuletniego Sławika, zwróconą do swojej mamy - naszej pacyjentkie: «Chciała wymyślać - nie trzeba było urodzić!» Po trzecie: liszaja inicjatywy syna, rodzice pozbawiają jego możliwości samemu radzić sobie z życiowymi trudnościami. Stąd tak rozpowszechnione pojęcie «mamieńkin synoczek». W jednym z dużych miast za Uralem przeprowadzałem seminarium wiosną zeszłego roku. Organizator seminarium poprosiła mnie skonsultować jej dobrą znajomą, zwłaszcza że znajoma zagrała nie ostatnią rolę w organizacji samego seminarium. Mi było powiedziane, że Walentina (tak wołają znajomą) bada się u onkologa w związku opuchlizny mlecznego gruczołu i stan jej wyraźnie pogorszył się za ostatnie dzień-dwa. Ja, jak chirurg w zeszłym, naturalnie, godzę się. Przy oglądaniu u kobiety sześćdziesięcioletniego w wieku widzę wszystkie przejawy zapalenia mlecznego gruczołu - ostry mastit. Od razu powstaje pytanie: - Walentina, kogo ten karmicie piersią w waszym-to wieku? - No jak «kogo»? Oczywiście, syna i jego córek od licznych żon! - pojmujecie, że ostrym zapaleniem mlecznego gruczołu wasza podświadomość uczy się was poprawnemu stosunkowi do waszych macierzyńskich obowiązków? Być może, dosyć żywić piersią wielikowozrastnogo obołtusa? Może, mu pora samemu ponosić odpowiedzialność za swoje życie? - Tak, teraz pojmuję, że swoimi myślami stworzyła i sobie i syn masę problemów. Ot na co pragnie zwrócić wasza uwaga, poważani czytelnicy! Niech nie woznikniet u was uczucie winy, jeżeli coś podobne było w waszym życiu. Dobrego woźmitie na siebie odpowiedzialność i zacznijcie oburządzać swoje życie. Ja tak pojmuję, że samo pojęcie «macierzyństwo» można przyrównać do słowa «matierost′». Matieraja, znaczy, mądra. Wychodzi, że matriarchat trzeba pojmować jak mudriarchat, a mądrości bardzo często nam i brak, do ogromnego ubolewania. Dla ilustracji wyszeskazannogo doprowadzę jeszcze jedną historię z praktyki. Na przyjmowanie przychodzi młoda kobieta - często i poobowiązkowi bolejet jej czteroletni syn. - Nam nawet na kartce w przychodni napisali «CZDB», - mówi ona. - przestraszyłam się było, lecz potem mnie «uspokoili». Powiedzieli, że «CZDB» - to znaczy często i długotrwale bolącego riebionok.W procesie obcowania, z jej podświadomością wyjaśnia się, że u niej jest bardzo twardy program nieprijatija mężczyzn, zaczynając z jej dziadka i ojca. - Oni oba każ dosyć hulaszczy tryb życia, - ze smutkiem i bólem w głosie przypomina sobie ona. - Wszystkie kobiety naszej rodziny silnie na nich obrażały się. Ja wszystko zrobiłam, by rodzice rozeszli się. Są obecnym obrazy i na brata. Brat mówi, że żyć można gdzie wygodnie, z kim wygodnie, lecz nie pod jednym dachem ze mną. - No a osobiste życie jak składa się? - Tak jakie tam osobiste życie! Ojciec dziecka przyjeżdża raz miesięcznie odwiedzić syna na parze dni, prawda, materialnie pomaga. Ot i wszystko osobiste życie! Po tym jak ona pojęła, że przyczyny jej problemnych sytuacji znajdują się głęboko w podświadomości, że ona sam ich sozdajot, ona w zgrozie chwyciła się za głowę: - Tak cóż wychodzi? Ja wszystkich swoich mężczyzn wypycham ze swojego życia: i dziadka, i ojca, i brata, i narzeczonych?! A któż następujący na kolejności? Przecież ten mój syn!!! - No oczywiście, dlatego on tak często bolejet. On dosłownie przynosi siebie w ofiarę waszej niepomiernej gordynie, która przejawia się u was w nieprijatii mężczyzn. Po upływie miesiąca ona zadzwoniła i z radością zakomunikowała, że syn w ciągu miesiąca nie bolał ani razu i oznaczyły się pozytywne zmiany w osobistym życiu. Kilka słów pragnie powiedzieć o seksualnym wychowaniu chłopaków, rosnących w rodzinach, gdzie przewodzi wewnętrzny gipiertrofirowannyj mężczyzna w mamie tego chłopaka. W tej kobiecie przewaga męskich jakości, doprowadza do nieprijatiju swojej wewnętrznej żeńskiej istoty i należycie {zgodnie z} do wyciskania męskich jakości, w tej liczbie i seksualnych, z jej syna. Nią staje się niepotrzebnym fizycznie wykazany mężczyzna, u niej już jest mężczyzna - wewnątrz jej samej. Dlatego wszystkie przejawy męskości w jej synu podświadomie wykorzeniają się. Z wszystkimi wyciekającymi stąd skutkami, aż do homoseksualizmu. Chcę zwrócić waszą uwagę na to, że robi się to na podświadomym poziomie, ponieważ chyba nie normalna mama świadomie życzy wszystko to swojemu dziecku. Dla ilustracji wyszeizłożennogo doprowadzę dosyć charakterystyczny przykład. Na przyjmowaniu sympatyczny diewiatnadcatiletnij młody człowiek z poważnymi problemami w seksualnej sferze. U niego już sformował się trwały strach przed seksualnym kontaktem. Strach okazać się niezamożnym i, jak wniosek, strach być wyśmianym. I nie tyle podrużkoj, ile przyjaciółmi, jeżeli oni, nie daj bóg, dowiadują się o proisszedszem. Rodzina była niepełnej. Jego mama, z pozoru kobieta miękka, na samej sprawie pożyczała {zajmowała} twardą pozycję głowy rodziny. Kiedy mowa wchodziła o seksualnych stosunkach, ona rozmawiała z synem na ten temat w ironicznej, kpiącej manierze. Pierwsze seksualne doświadczenia były potrzebni mu więcej nie dla niego samego, a dla tego, by ogłosić o tym swoim przyjaciołom, by pochwalić się przed nimi. Praktycznie wszystek jego niebogate seksualne doświadczenie leżało w sferze obcowania z dziewczynami na ogół mu nie przyjemnymi, lecz łatwodostępnymi. W sumie rozwinęło się dosyć trwały nieprijatije kobiet, będące opatrzonym zakłóceniem potencji, zapalnymi chorobami płciowej sfery. Jeszcze w charakterze przykładu przypomina się sobie historia, opowiedziana przez mojego przyjaciela - stosującym w praktyce urologiem. W urołogiczeskij gabinet wdziera się zapłakana młoda kobieta i, szlochając, wzywa o pomocy: - Doktor! Ze względu na boga, pomóżcie! Z moim chłopakiem zdarzyło się coś straszne - boli jego pisia! Tylko, proszę, niczego nie skrywajcie, nazywajcie rzeczy swoimi imionami - mówicie wszystko jak jest! Doktor odchodzi w zabiegowy gabinet, ogląda pacjenta. Kobieta w skrajnym stopniu niepokoju oczekuje na korytarzu rezultatu oglądania, i, jak tylko pojawia się doktor, ona obrzuca się mu naprzeciw i, zaginając ręce, ponownie powtarza: - Tylko niczego nie skrywajcie, powiedzcie prawdę! - Dobrze, będę nazywać rzeczy swoimi imionami. Po pierwsze, wasz «chłopak» dawno żyje płciowego życiem. Po drugie, to dawno nie pisia, a... Po trzecie, u niego rzeżączka! Matka-córka Czołowy: - Wyżej już związywaliśmy zachowanie się człowieka z określonymi programami, udzielającymi się z pokolenia na pokolenie. Ja tak pojmuję, że programy każdego dziecka wyraźnie odpowiadają programom jego rodziców. Już niejednokrotnie obcując z pacjentami, z tymi, kto zwiedza nasze seminaria, wypadało słyszeć o tym, że dusza jeszcze nie rodzonego dziecka przed przyjściem na Ziemię wybiera miejsce, czas i ciało, w którym czeka żyć. Wydostają się, naturalnie, i rodowe, rodzicielskie programy, odpowiednie programom tego człowieka. Rodzicielskie programy i są wyjściowym punktem, trampoliną, odpychając się od których zmieniamy stosunek do siebie i do otaczającego pokoju {świata}. Uświadomiwszy sobie lekcje tych programów, przejdąc po wszystkich poziomach trudności, człowiek zdobywa doświadczenie, produkuje określona odporność do niepowodzeń, hartuje duch. Nie żadnego sensu obrażać się ani na siebie, ani na okrążających, ani na rodziców, ani na dziecięta. To wszystko jedno że obrażać się na nauczycieli, niech nawet te lekcje niekiedy są dosyć twarde, a wtedy okrutne. My zaś sami wybrali drogę, po której teraz idziemy. W tym i jest podstawowy sens życia każdego człowieka - wykorzystając programy rodziców, rodową pamięć, nauczyć się być gospodarzem swojego życia, samemu tworzyć swoje szczęście. Dotychczas u wielu wychodziło ze ścisłością do na odwrót: ludzie gromadzili obrazy na siebie i na wszystek pokój {świat}, przyciągając dla swojego zaś nauki w swoje życie masę negatywnych sytuacji, chorób. Jedna z czołowych ról w tych procesach należy do wewnętrznego męsko-do żeńskiego przewarkocz {przekosę}. Przewaga wewnętrznego mężczyzny w kobiecie doprowadza do tego, że realny mężczyzna wyciska się nią z życia. Tak, na przykład, sozdajotsia sytuacja, kiedy powstaje szczególnie żeńska rodzina, gdzie kilka pokoleń kobiet różnego w wieku żyją bez swoich męskich połówek. Dla ilustracji doprowadzę dosyć typowy przykład. Sorokaletniaja Aleksandra kilka razy zwiedzała nasze seminaria, niejednokrotnie była na indywidualnym przyjmowaniu, dlatego historia jej współzależności z otoczeniami mi dobrze znana. - Jedna, i podstawowa, z moich licznych problemów, - opowiada ona, - polega {zawiera się} na tym, że ja nie mogłam znaleźć wspólny język z mamą i dorosłą córką. Żyjemy pod jednym dachem we trzech, lecz spokoju i normalnych kontaktów w naszej rodzinie nie. Przewlekła domowa wojna trwa wiele lotu. I jak na każdej wojnie, u nas nie zwycięzców, lecz jest zwarta kolei porażek. Drugi problem jest właściwy wszystkim nam trojgu - nieobecność wszelkiego osobistego życia: mężczyźni wpadają albo łajdacy-żygoło, albo pijacy tak mamieńkiny synusie. Po tym jak ona nauczyła się obcować ze swoją podświadomością, otrzymała kilka niespodziewaną odpowiedź, nawet który zaskoczył jej. - Doktor! Przedstawiacie, moja podświadomość mówi, że trzeba kupić żeńska podomka! A przecież rzeczywiście, ani jednej żeńskiej rzeczy w domu nie, z wyjątkiem bielizny osobistej. W mieszkaniu zamieszkują trzy damy: nie ani podomek, ani płatjew - zwarty unisieks - adidasy, dżinsy, kurtki. Po upływie miesiąca ona przyszła na przyjmowanie rozpromieniona. - Wiecie, rzeczywiście wyprodukowałam teraźniejszą furorę w domu. Kupiła bardzo ładną jedwabną chińską podomkę, buteleczkę winca i zwołała radę stada. Moje dziewczynki trochę w omdlenie nie dostawały się, zobaczywszy mnie w tej szykownej podomce. Po pokojowych przegwarach życie znacznie zmieniło się, kontaktu w rodzinie jeszcze nie wolno nazwać przepięknymi, lecz już oznaczyły się znaczne kroki do zbliżania się. Mówiąc o współzależnościach mamy i córki, wypada przypomni sobie dosyć typowy konflikt między teściową i synową. Tu, z zasady, odbywa się ta zaś domowa wojna, różnego stopnia wyrażoności: od lekkich niezadowoleń sobą do poważnych bojowych działań. W ukraińskim folklorze istnieje masa anegdot, barwnie opisującej kontaktu teściowej z synową. Przyczyna tak złożonych kontaktów wszystko to zaś - przewaga u oba kobiet wewnętrznego mężczyzny, obniżenie, aż do nieobecności, są czysto żeńskich jakości - mądrości, płynności, giętkości w zachowaniu się. Do tego można dodać co następuje: w złożone Stosunki wzajemne synowej i teściowej wplatają się takie uczucia, jak zazdrość i uczucie przyciętej własności ze strony teściowej. Mi myśli się, że więcej wyrażonych konfliktnyje sytuacji powstaje między teściową i synową, aniżeli tioszczej i zięciem. Przyczyna wszystko to zaś - wewnętrzny męsko-żeńskiego przeskośnego u teściowej i synowej doprowadza do przewagi u oba kobiet więcej wyrażonych "bojowych» jakości, a dlatego powstają tak różnorodne konflikty, zderzenia, w których wykorzysta się wewnętrzna kopia każdej z nich. Stosunki wzajemne teściowej i zięcia, z zasady, założeni na tych zaś zasadach wewnętrznego przeskośna. Tu poważne konflikty - dosyć rzadkie zjawisko, dlatego że żona tego młodego człowieka odbija swoją mamę, jej więcej męskiego zachowania się, i mężczyzna podkrada się w jej życie z przewagą wewnętrznej damy. On już «jest przygotowany» dla rodzinnego życia przez swoją mamę, potem narzeczoną i żoną - męskie jakości z chłopaka, z młodzieńca, z mężczyzny wyciskają się w rezultacie nieusypnogo kontroli, nadmiernej uwagi, molo, niejako co złe nie wyszło, nie zerwałby się, nie potoczyłby się po pochyłej płaszczyźnie. I często zrywają się, dlatego że nie wyprodukowała się odporność przed trudnościami. Dlatego że przyzwyczaił się obliczać na maminu poparcie. Dlatego że matierializowaliś maminy strachy - oczekiwanie sytuacji rodzi sytuację. W charakterze przykładu przypomina się sobie przekazywanie, widziane przez mnie w telewizji. Wierzytelność sytuacji na sumieniu reżyserów, chociaż, jak to mówią, dymu bez ognia nie bywa. Na ulicy przed przyjazdem mnogoetażki spotkały się dwie sąsiadki lot wzorowo trzydzieści. - Pozdrowienie! Jak się masz? Coś smutna. - Dzień dobry! Wszystko byłoby dobrze, tak ot nogi do domu nie idą - mąż prosto opostyleł! - To dziwny, a mi on podoba się. Solidny taki. Czyżby pije? - Gdyby pił, choć zrozumiale byłoby. Leży całymi dniami na kanapie, robić nic nie chce. Jak od niego uwolnić się - nie wiem. Ja bym nawet zapłaciła komukolwiek, jeżeli by go {je} zabrał. - Ty to poważnie? Ja tobie samych pieniędzy dam za takiego chłopaka! - A ile dasz? Uczciwie mówiąc, ja nie pamiętam, o jakiej sumie szła mowa, wzorowo za dwieście umownych jednostek jedna uwolniła się od opostylewszego męża, a inna zdobyła sobie nowego diwannogo mieszkańca, który nią samą dosyć szybko sprzykrzył się. I ot na prąd-szou orientowała się ta sytuacja, gdzie wszystkie troje byli obecnym. Nagle rozbrzmiewa głos z sali: - Dziewczynki! A co to jest wy tak tanio chłopaka oszacowaliście? Ja bym więcej dała za takiego pięknego mężczyzny! - A ile dasz? W sumie ten «tiełok(w inny sposób nie powiesz)» zmienia disłokacyju - przechodzi z jednej kanapy na innym, wykażąc całkowitą obojętność do losu. Za tą obojętnością stoi jawna niechęć żyć - on nie widzi sensu w życiu. Dlatego mu wszystko jedno, na czyjej kanapie leżeć. Ojciec-syn Czołowy: - Przy rozpatrzeniu tego schematu współzależności pokoleń ojców i dziecięta obraca na siebie uwaga taka właściwość mężczyzny-ojca, jak dążenie do swojej jednolitości. Czasem to dążenie zdobywa dosyć potworne formy. Chodzi o męsko-żeński przeskośny z przewagą u mężczyzny żeńskich modeli zachowania się. Taki mężczyzna z wewnętrznymi przygnębionymi męskimi jakościami stara się kompensować ich niedostatek. Zazwyczaj ten przejawia się przez agresję, a jeżeli on jeszcze i wypija, to staje się teraźniejszością domowym tyranem, despotą. Ojciec podświadomie czuje, że potworne wychowanie z wewnętrznym przeskośnym robi z syna teraźniejszego konsumenta, eniergieticzeskogo wampira. Ojca w swój czas samego nie nauczyli kochać jego rodzice. Tak cóż on może oddać synowi? Swoim ostrym, zachowaniem się, często graniczącym z szorstkością, on podświadomie, a czasem i świadomie sozdajot synowi uczące sytuacje dla tego, by życie mu nie wydawało się mdło słodkiej. Lecz życie rozstawia wszystko po swoich miejscach. Takie działania ojca biorą się w bagnety. Przepaść, która powstała między nimi, pogłębia się i poszerza się. Niestety, stosunki wzajemne katastrofalnie pogarszają się i sprawa będzie dochodzić do poważnych konfliktów i wieloletnich obraz. Możliwy i inny, prosto przeciwny oglądniętemu wariant rozwoju kontaktów syna i rodziców. W tym wypadku matka pożycza {zajmuje} pozycję twardo wymagającą, ojciec zaś toleruje chłopakowi we wszystkim, wykonuje się nieukosnitielno każdy kaprys, każde żądanie. Ot i wyrasta z syna «jewin» w rodzinie, gdzie nie harmonie we współzależnościach, gdzie nie miłości. A jest przesadna uwaga, od którego synowi pragnie szybciej uwolnić się i uciec. I uwalniają się, na odchodnym w alkohol, narkotyki lub w ogóle na odchodnym z życia. Dlatego że w podstawie narkomanii, alkoholizmu leży ogromny deficyt miłości, a za nim {nimi} - skryta niechęć żyć, A niechęć żyć pojawia się z wewnętrznego konfliktu, z ogromnego deficytu miłości, i przede wszystkim do samego sobie. Wielu czytelników może sprzeciwić się mi: jakże tak? Przecież teraźniejszy konsument, jakim jest narkoman lub alkoholik, kocha tylko siebie. Poważani czytelnicy! Odpowiedzcie, proszę, na takie pytanie: czy narkomania - to miłość do siebie? Czy nie «zabija» siebie narkoman lub alkoholik, na odchodnym od konfliktu w sobie samym, od konfliktu w rodzinie? Podnosi rękę i prosi o głos urodziwa kobieta średnich lat. - Nazywam się Łarisa Nikołajewna. Ja z Sankt-Petersburg. Ja jestem lekarz. Po rodzie swojej działalności mi często wypadało zderzać się z narkomanami. W potwierdzenie wyszeskazannogo chcę opowiedzieć o młodzieńcu-narkomanie, prawie chłopaku. Zaczął on używać narkotyki w czetyrnadcatiletniem wieku po kolejnym skandalu z ojcem. W naszej rozmowie z nim {nimi} okazało się, że ojciec zawsze naciskał na niego {nie}. Przygnębiał jego ludzką i budzącą się męską godność, że wzywało głęboką niepewność w samym sobie. Ojciec mówił, że przeżył długie życie i dobrego wie, jak żyć poprawnie. A za to żądał do siebie szacunku. Na pytanie o tym, że chłopak otrzymał od pierwszej próby narkotyku, poszła za odpowiedź - uczucie pewności. Ale okazało się, że jednego razu było mało, dlatego poszło za wiele innych prób. Potem przeszedł z palenia «trawki» na drastyczne narkotyki. W rezultacie było cztery rieanimacyonnyje przedozowania, nie mówiąc już o dużej ilości «prostych». Jak specjalista, mogę powiedzieć, że zazwyczaj narkomani rzadko przeżywają jedną-dwie przedozowania. Teraz pojmuję, w jakim stopniu silna była podświadoma walka między życzeniem i niechęcią żyć. Przedstawiacie, do czego może doprowadzić taki autorytatywny sposób wychowania?! Czołowy: - Przedstawiam! W opowiedzianym przez was wypadku prosleżywajetsia ten sam deficyt miłości, którego rodzi osławiony konflikt ojców i dziecięta. Żaden, ani drugiego nie umieją poteraźniejszemu kochać siebie. Dlatego że ich nie nauczyli i same oni nie chcieli uczyć się lub nie wiedzieli jak... Widzę jedno z podstawowych przeznaczeń człowieka w tym, że my wszystkie musimy nauczyć się MIŁOŚCI. Wpierw do siebie. Potem, kiedy człowieka nauczy się kochać siebie, on będzie mógł podarować Lubow′ i otaczającego pokoju {świata}. Osobiście ja za rozumny egoizm, kiedy przestrzega się prawa czystości myśli. Przypomnę, że myśli są czyste u człowieka, kochający siebie, żyjący w harmonii z sobą i z otaczającym pokojem {światem}. Ojciec-córka Czołowy: - Dawajcie teraz oglądniemy stosunki wzajemne między ojcem i córką, kiedy u naczelnika {rozdziału} rodziny jest przeskośny na bok rozwoje żeńskich linii charakteru. Tu powstają analogiczne warianty, że i w poprzednim schemacie. Czasem ojciec dziewczynki występuje w roli despoty, chowając za swoim niewybrednym zachowaniem się tego przeskośnego. Albo on po-żenski zbyt miękki i podatny. Doprowadzę dla przykładu wypadek z praktyki. Lat piętnaście w tył u mnie była pacyjentka z całym bukietem chorób. Pewnego razu, kiedy przeprowadzałem nią kolejny seans manualnoj terapii w związku silnych bólów w zadawanym uraz kręgosłupie, niespodzianie wykrzyknąłem: - Nadzieja! Wiecie, dlaczego moje leczenie małoefektywnie? - I dlaczego? - Wy prosto nie kochacie siebie! Nadzieja dosłownie podskoczyła w miejscu: - Jak wy to pojęliście? Ja w takim stopniu nie kocham siebie, że nawet w lustro pluju. «No i róża!» - mówię. A chodzi o to, - kontynuowała ona, - co ja od dziecka chciałam być podobnej na ojca. Ja jego bardzo kochałam, dlatego że, w odróżnieniu od mamy, on był bardzo pieszczotliwy ze mną, tolerował każdym kaprysom, pieścił. Od dziecka u mnie w duchu niezgodność: widziałam przed sobą obraz mamy, twardej i władczej kobiety, która przyzwyczaiła się nakazywać. Z innej strony - czuły, uroczy ojciec, w którym ja perfumuj nie czajała. Po mierze tego jak rosłam, wewnętrznego diskomfort wzmacniał się wszystko więcej. Ojciec był idolem - zgrabnym, wysokim. Mi bardzo pragnęło być we wszystkim na niego {nie} podobnej, lecz rodziła się-ten ja dziewczynką i poszła w macierzyńską rasę - połnieńkaja, krugleńkaja. Ot dlatego i nie kocham siebie. - Ot dlatego i dorobiła się sobie całej kupy bolaczek, którzy tak ciężki leczą się! - w ton nią odpowiedziałem. - I ja bym chciała opowiedzieć o swoich stosunkach z ojcem. Być może, komuś myjąc historia pomoże! - Po przejściu między stuljew, jak po podiumu, idzie panna młoda, bardzo efektowna kobieta - uczestniczka seminarium. - Wpierw przedstawię się. Nazywam się Walentina. Ja z Dniepropietrowska. Moje opowiadanie jest prosto przeciwny poprzedniemu. Lecz on też o wewnętrznym przewarkoczowi {przekosie}. Ile siebie pamiętam, tyle obrażam się na ojca! On bardzo chciał urodzenia syna, lecz, na biedę, rodziłam się. Dla niego urodzenie dziewczynki przybyło po prostu poważnej psichotrawmoj. On nawet «upasł w okres nieprzerwanego pijaństwa» na cały miesiąc. Kiedy zaczęłam dorastać, to on wychowywał mnie jak chłopaka: do sześciu lat nazywał synulej i męskim w imieniu. Ubierał i strzygł, jak chłopaka. Rosłam przeważnie w męskiej środzie {środowisku}, i wychowywał ojciec ja jak syna. Bawiłam się w piłkę nożną, jeździłam na koniu, strzelałam z procy. Nawet, prepraszam, pisać próbowała stojąc. A w rezultacie pierwsze miesiączki pojawiły się, kiedy mi było koło dwudziestu lat. Pierwszy seksualny kontakt zdarzył się z kobietą - podpitą sąsiadką. Ja prosto bałdieła od rodzaju obnażonej żeńskiej piersi! Moje zewnętrzne dane nawet pozwoliły mi z powodzeniem zajmować się modelarski biznesem. Sława bogu, mąż trafił się mi powyżej i opytnieje. Stopniowo robi ze mnie teraźniejszą kobietę, lecz obraza na ojca jeszcze bardzo silna. Proszę, pomóżcie mi pojąć go {je} i przebaczyć... Czołowy: - Wiecie, słowo przebaczyć jednakże idzie od gordyni. Molo, widzę twoją winę, lecz niechaj tak będzie, ja tobie przebaczam! Przebaczam - od słowa prostszy. O wiele dobry, głębszy będzie, jeżeli wy nauczycie się nie tylko przebaczać, lecz również dziękować ojca. Dziękować za lekcje. On nie umiał kochać was w inny sposób, go {je} w swój czas nie nauczyli tej sztuce rodzice. Wy zaś umiecie być wdzięcznej nauczycielom, ot i nauczycie się być wdzięcznej swojego ojca. A z innej strony, w takim twardym wychowaniu jest głęboki dla was sens. Być może, właśnie takie wychowanie pomogło wam dożyć do tych dni i spotkać tego mężczyznę, z którym żyjecie. Ja jeszcze raz chcę zwrócić waszą uwagę na to, że tu oglądamy tylko warianty konfliktnych kontaktów w rodzinach. Przyczyny powstawania różnorodnych problemnych sytuacji w rodzinie i wewnątrz każdego uczestnika takiej sytuacji dopatruję się w nieobecności harmonii między męskim i żeńskim zestawiającymi w wielu ludziach. Niestety, my lub niepojmowali przyczyn odbywającego się, lub nie chcieli niczego przedsiębrać dla poprawy położenia, kiedy wewnętrzna dysharmonia przeszkadza żyć nie tylko jednemu człowiekowi, lecz również jego krewnym i bliskim. Więc, oglądnęliśmy wzorowy schemat powstawania całego rzędu najróżnorodniejszych chorób i problemnych sytuacji jak u mężczyzn, tak i u kobiet. Powtarzam, co to jest zaledwie schemat, w życiu wszystko znacznie słożnieje i w tym samym czasie prostszy. Ktoś z was powie: «Zup rybnych, jak cześć! To zaś o mnie i o moje stosunki z otoczeniami!» A u kogoś moje rozważania wywołają oburzenie: molo, jaką bzdurę niesie doktor. Dawajcie nauczymy się przyjmować spokojnie i pokornie (to jest z pokojem {światem}) wszystko, że jest w otaczającej rzeczywistości. Trzeba wszędzie widzieć jądro sprawy. U pisarza - króla zgroz - Stiwiena Kinga jest po tym powodzie takie zdanie: «Znajdę wam zgrozę w garści pyłu!» Lecz to mu podoba się szukać zgrozę. My zaś będziemy szukać i znajdować wszędzie Lubow′ i RADOŚCI! Nawet w garści pyłu! W ten sposób, my z nas dopiero co odpowiedzieliśmy na jedno z magicznych pytań: «CZYM? Czym stworzyliście waszych problemnyje sytuacji?» I odpowiedź ot jaki - wewnętrzną dysharmonią żeńskich i męskich energii. To te dziedziczne programy, które udzielają się z pokolenia na pokolenie. Nie pragnie nazywać nimi rodowymi programami. Dlatego że nasz słowiański bóg Rodu chyba nie zechciałby, by go {je} w imieniu podawał się wywrotowe programy, doprowadzające do zwyrodnienia narodu. Chociaż rodowe programy są i innego rodu - twórczy. Oni doprowadzają do Łada i harmonie w rodzinie. Teraz ja i już wielu naszych pacjentów pojmujemy, że te programy każdy z nas w siłach zatrzymać i zmienić {zdradzić} sam tu i teraz. Właściwie, na tym i polega {zawiera się} podstawowy sens życia każdego z nas. Przychodzimy w ten pokój {świat} dla tego, by wykorzystać rodzicielskie programy i, odpychając się od nich, jak od wyjściowego punktu, nauczyć się kochać siebie. Nauczyć się żyć w harmonii z sobą, z otaczającym pokojem {światem}, pojmując, że wszystko na świecie jest stworzone dla nas. Dawajcie spróbujemy odpowiedzieć na drugie magiczne pytanie: «DLA CZEGO? Dla czego mi potrzebna problem z wewnętrznym męsko-żeńskim przeskośnym?» Lub innymi słowami: «Co mi trzeba pojąć z sytuacji, w której wyraźnie prosleżywajetsia ten przeskośny w zachowaniu się?» Lub: «Czemu uczy się mnie ta sytuacja?» I od podświadomości przychodzi taka odpowiedź: «Ażeby zwrócić uwagę na to, że w ogóle istnieje ten problem». «Ażeby nauczyć się być harmonijnym człowiekiem, to jest kochać oba swoich początku - i męskie i żeńskie». Przedłużymy ten łańcuszek i zadamy sobie ten sam pytanie jeszcze raz: «A dla czego trzeba być harmonijnym człowiekiem? Co otrzymam od odczucia harmonii między męskim i żeńskim początkiem?» «Z tych kontaktów rodzi się odczucie szczęścia, do którego dąży każdy człowiek. Rodzi się samo życie!» Odpowiadając na pytanie: «JAK? Jak zdecydować dla siebie problem męsko-żeńskiego przeskośna? Jak stać się harmonijnym człowiekiem?» - mogę zaproponować waszej uwadze następującą metodykę. Przeciągnijcie przed sobą obie ręce dłoniami wzwyż. Umysłowo ulokujecie na każdą dłoń swoje wewnętrzne początki - na prawą rękę, na przykład, męski początek, a na lewą rękę - żeńskie, chociaż to niezasadniczo. Męski początek wykonuje funkcję wewnętrznego ojca. Ono sprzyja przejawowi takich linii charakteru, jak inicjatywa, stanowczość, przedsiębiorczość, upór w osiągnięciu celuj, prostość. Żeńskiemu początkowi więcej właściwych takie linie, jak płynność, giętkość, umiejętność wygładzać ostre kąty współzależności, czuła troska i pieszczota. Doskonale pojmujecie, że wszystko wyszepierieczislennyje jakości właściwej jak mężczyźnie, tak i kobiecie. Tu idzie mowa o mądrej przewadze męskich linii charakteru u mężczyzn i, należycie {zgodnie z}, żeńskich linii - u kobiet. I te i inne jakości niezbędne każdemu człowiekowi. Prosto u tych linii charakteru różne zadania. W każdym wypadku oni prowadzą tylko na szczęście. Przy harmonijnym ich połączeniu. Po tym jak przedstawiliście wszystko to, zwrócicie się umysłowo do swoich wewnętrznych początków. Powiedzcie nimi: «Wiem, że wykonujecie dla mnie tylko pozytywne zamierzenia. Prowadzicie mnie do harmonii i kwitnięciu, każdego swoim sposobem. Teraz zjednoczycie się i wyprodukujcie takie modele zachowania się, którzy będą przychylnymi dla oba ,początków. Żyjcie w jedności i harmonie». Z tymi myślami łączycie dłonie oba ręk. I po upływie minuty-inną przyciskacie obie dłonie do piersi... Pojawiło się nadzwyczajne, kilka dziwne odczucie wewnętrznego jednoczenia się? Poczuli? Przepraszam temu zdarzyć się. Pobądźcie sam na sam ze swoimi odczuciami. Jeżeli wy jesteście fizycznie wykazany mężczyzna, to przepraszam przejawić się swoim męskim jakościom. Wtedy wam nie trzeba wciąż ten będzie udowadniać sobie i innym. Jeżeli wy jesteście fizycznie wykazana kobieta, to przepraszam przejawić się waszej wewnętrznej kobiecie. Dzieci-rodzice Podnosi rękę kobieta z zapłakanym frontem, prosi dać nią słowo. - Nazywam się Wiktorija. Chcę opowiedzieć swoją historię o tym, jak stałam się harmonijnym człowiekiem, przynajmniej, zrobiłam bardzo dużo na tej drodze. Być może, to opowiadanie pomoże komukolwiek zorientować się w swoim życiu i nauczyć się MIŁOŚCI. A zapłakałam teraz dlatego, że bardzo świeże wspomnienia o tym koszmarze, dokąd sam siebie zapędzałam w ciągu kilku lat. Kiedy wykonywałam to ćwiczenie, wspomnienia znów napłynęły na mnie. Bardzo spodobało się podzielić się z wszystkimi nas. Podstawowym moim problemem był gniew, który kipiał wewnątrz mnie praktycznie wciąż. Czasem mi udawało się powstrzymywać szturmy gniewu, zapchać go {je} głęboko do wnętrza. A czasem gniew wyrywał się na zewnątrz, sprawa dochodziła do wścieklizny, do ekstazy. Potem następowało spustoszenie, nastrój padał do zera, powstawały myśli o śmierci, o tym, że ja jestem niegodny żyć. Wybuchy wściekłości pojawiały się w zasadzie przy obcowaniu z mężczyznami. Kontakt z mężczyznami były teraźniejszymi torturami. Jak ja ani próbowała powstrzymać siebie, mi rzadko udawało się zwyciężyć w sobie szturm głuchej nienawiści do mężczyzny poza zależnością od tego, kto przede mną. Kiedy to zaczęło poważnie przeszkadzać, zaczęłam szukać wyjście. I znalazła go {je} dla siebie, kiedy mi podarowały książki Sinielnikowa. Przeczytawszy ich, pojęłam, że przyczyną mojego gniewu było to, co się stało w dwienadcatiletniem wieku, i to, że ja tak dokładnie próbowałam zapomnieć. Podlegałam przemocy ze strony ojca. Niemożliwie było przebaczyć to, że on wytworiał po pijanemu. Jak tylko osiągnęłam pełnoletności, uciekłam z w domu i odtąd go {je} nie widziałam. O jednym tylko żałuję, że nie objaśniła matki, dlaczego uciekła z w domu. Teraz już nie objaśnisz - mama umarła kilka lat temu. Przeżywałam i złościłam się jeszcze i dlatego. I ot kiedy nauczyłam się obcowania ze swoją podświadomością, to otrzymałam wyraźną odpowiedź na swoje pytanie o tym, cóż mi teraz robić. . «Znajdź ojca i przepraszam go {je}!» - powiedziała mi podświadomość. Ja nieomal udusiłam się od gniewu i zdumienia od samej tej myśli. Wszystka ta zgroza znów i znów przepływała u mnie w pamięci. Czarny strach znowu napłynął na mnie. A potem pomyślałam: «A co, jeżeli on jednakże zmienił się i sam cierpi od takich zaś wspomnień? Wychodzi, że ja jedyna, kto może pomóc mu przestać męczyć się i mordować siebie! Powinnam była spotkać się z nim {nimi}!» Oczywiście, nie obeszło się bez wątpliwości - znów trzeba będzie przypominać sobie wszystka ta zgroza! A co, jeżeli on został dawnym i moje przebaczania mu nie potrzebni? Wtedy zdecydowałam, że zrobię wszystko to dla siebie. A potem niech sam wybiera: przyjmować lub nie przyjmować moje przebaczanie. Wpierw chciała jakoś poniżyć go {je}, wypowiedzieć wszystko, że nagromadziło się w mojej duszy. Co on zburzył moje życie i rozłączył mnie z mamą, okaleczył moje dzieciństwo. Co zza niego ja nie mogłam spotykać się z innymi mężczyznami. A potem pomyślałam o tym, że jakimś obrazem też tworzyłam tę sytuację, że u mnie byłam ofiarność i ja tym ofiarnością prowokowałam go {je} na tak bestialskie zachowanie się. Cóż wychodzi? Tak on mnie tak uczył się żyć! Ot wtedy zdecydowałam przebaczyć go {je}! I wiecie, ja jego znalazłam! On otworzył mi drzwi trzeźwego. Wyraźnie który postarzał się. Na jego osobie zobaczyłam strach, kiedy on dowiedział się mnie. Dość długo stałam milcząco, zanim poradziłam sobie ze swoim niepokojem. Potem który przesechł językiem jednakże potrafiła wycisnąć z siebie zastriewajuszczije w gardle słowa: «Tata... Kocham ciebie! Ja jestem szczerze wdzięczna za wszystko to, że było. Ja tobie przebaczam wszystko! I mówię tobie o tym dla tego, by spokój nareszcie-to nastąpił i w twojej i w mojej duszy!» Jak się wyraża jego oka pojęłam, jak silnie on cierpiał dlatego, że zrobiło wiele lotu w tył. I jakże ciepło stało się u mnie w duchu! Potem rozszlochałam się taki sam, jak i teraz. Lecz to, podobnie, w ostatni raz. Czołowy: - Tak. Rzeczywiście, wasza historia pomoże wielu kobietom zorientować się w swoich stosunkach z ojcami. Często wypada słyszeć podobne historie. Główne {rzecz najważniejsza} - pojąć, że sytuację tworzyli razem, i nauczyć się szczeremu przebaczaniu i dziękowaniu. Zanim przedłużymy tak ważny temat współzależności dzieciąt i rodziców, pragnie opowiedzieć wam przypowieść. Przypowieść o taki sam nienawiści długością w życie - jednym z najbardziej ciężkich prób dla ludzkiej przyrody. Ona w jakiejś mierze połączy poprzednie opowiadania. Opowiem historię o ojcu i synu. O miłości i nienawiści. Nienawiść - to ściśnięta sprężyna. Ale niewielu wiedzą, że ona posiada zdolność, wyprostowawszy się, przekształcić się w miłość. Niech miłość przedostaje się we wszystkie kratki waszego ciała po mierze tego, jak przed nas będzie otwierać się prawda tej niewynalezionej historii. Więc. Mieszkalny-był pewnego razu ojciec. On na razie jeszcze nie był ojcem, lecz przygotowywał się prędko nimi stać się, ponieważ u niego powinien było rodzić się dziecko. On bardzo chciał, by rodził się chłopak, i budował w stosunku przyszłego {będącego} syna wspaniałe plany. Ojciec był cieślą i chciał nauczyć jego płotnickomu rzemiosłu. «Mi tak licznemu trzeba go {je} nauczyć, - często mówił on. - otworzę mu wszystko tajnych zawody, i pewny, mu spodoba się. On przedłuży naszą rodzinną sprawę». I kiedy pojawiło się dziecko i okazał się chłopakiem, ojciec był na siódmym niebie od szczęścia. «To mój syn! - krzyczał on wszystkim. - Ot kto przedłuży sławną sprawę naszej rodziny. Ot kto będzie nosić moje imię. Ot nowy wielki cieśla, ponieważ nauczę jego wszystkiemu, że wiem samego. My z synem sławnie zagoimy się». Dziecko ros, stawało się powyżej. On kochał swojego ojca. I ojciec perfumuj nie czajał w nim, raz po raz on brał syna na ręce, skazując: «Poczekaj, synuś, ja ciebie wszystkiemu nauczę! Tobie spodoba się! Przedłużysz naszą dynastię i nasze rzemiosło. Ludzie będą szczycić się tobą i po mojej śmierci». Lecz zdarzyło się niespodziewane. Synowi stopniowo stał się dokuczat′ stosunek ojca. On zaczął czuć, że u niego własną drogę w życiu, niech nawet on i nie mógł oblec swoje uczucia w słowa. Po trochu on zaczął buntować. Kiedy stał się wyrostkiem, go {je} już zupełnie nie interesowali ani rzemiosło cieśli, ani dynastia. On poważnie zwrócił się do ojca: «Ojciec, proszę, usłysz mnie! U mnie własne myśli i życzenia. Jest to, że mnie interesuje, i to nie rzemiosło cieśli». Ojciec nie uwierzył swoim uszom i powiedział: «Lecz, synuś, ty niczego nie pojmujesz! U mnie więcej od doświadczenia życiowego, i ja dobrego wiem, że tobie trzeba. Daj mi być dla ciebie tym, kim powinienem był być, - twoim nastawnikom, i zobaczysz, jak cześć zagoimy się». «U mnie inny pogląd na ten wynik {rachunek}, ojciec. Ja nie pragnę być cieślą, jak i nie pragnę obrazić twoje uczucia. Lecz u mnie swoją drogę w życiu, i chcę pójść za mu». To był ostatni raz, kiedy syn rozmawiał z ojcem poważnie, ponieważ ich wzajemny szacunek stopniowo walił się i ginęło. W gniewie pojawiła się pustka. Stawszy się jeszcze powyżej, syn pojął, że ojciec jak dawniej próbuje zrobić z niego tego, kim on być nie chciał. I on, nawet nie pożegnawszy się, odszedł z w domu, napisawszy notatkę: «Proszę, zostaw mnie w spokoju» Ojciec był potrząśnięty. «Ja dwadzieścia na lata czekałem, - myślał on. - A mój syn? On powinien był stać się cieślą. Wielkim majstrem swojej sprawy, noszącym moje imię. Jaka hańba! On zburzył moje życie!» A syn myślał: «Ten człowiek ispoganił mi dzieciństwo i starał się zmienić mnie w tego, kim ja wcale być nie chciałem. I ja nie chcę, by nas związywało jakieś uczucia». I na całe dalsze życie, prócz gniewu i nienawiści, między synem i ojcem niczego nie zostało. I kiedy u samego syna rodziło się dziecko - przepiękna dziewczynka, syn pomyślał: «Możliwy, tylko po tym wypadku mi stoi zaprosić ojca, by on zobaczył przedłużenie swojego rodu». Lecz następnie on zmienił {zdradził} swój pogląd: «Nie, właśnie ojciec zepsuł mi dzieciństwo, on nienawidzi mnie. Ja nie chcę mieć z nim {nimi} nic ogólne». W ten sposób, ojciec tak nigdy nie zobaczył swoją wnuczkę. A na osiemdziesiąt trzecim roku ojciec umarł. Na śmiertelnym Odrze on obejrzał się na swoje życie i wymówił: «Z pewnością, teraz, kiedy myjąc śmierć bliską, powinienem był zawołać mojego syna». I w ten mig przewzroku, czując przybliżenie śmierci, on posłał za synem. W odpowiedzi syn posłał mu następującą wiadomość: «Mi obojętnie, że z tobą odbywa się, ponieważ zburzyłeś moje życie. Ja niczego nie chcę o tobie wiedzieć». I dodał: «Nawet będę rad, jeżeli umrzesz!» O, jaki zaś nienawiścią kipiały uczucia ojca! On wydał ostatnie westchnienie, myśląc, jakże jego ugorazdiło rodzić tak priezriennogo syna. Syn przeżył szczęśliwe życie. On umarł w okrążeniu kochającej rodziny, która opłakała jego duszę, która opuściła Ziemię. Właśnie odtąd i zaczyna się nasze opowiadanie. Ponieważ syn po śmierci przenastępował w jaskinię tworu. W trzydniowej podróży on znów odzyskał swoją istotę i swoje imię i udał się w salę sławy. Tam mu urządziły burzliwe uroczystości na arenie, rozmiary której nawet trudno sobie wyobrazić sobie. Dosłownie miliony istot w zachwycie biły brawo mu za to, że on przeszedł, żyjąc na Ziemi. Syn otrzymał honory. I kiedy zakończyła się uroczystość, syn, już w teraźniejszym wyglądzie uniwersalnej istoty, którym on i był, dostał się w jedną z obwodów, gdzie od razu spotkał swojego lepszego Przyjaciela, z którym rozstał się, kiedy udawał się na planetę Ziemia. On zobaczył Przyjaciela przez która rozdzielała ich pustkę i wykrzyknął: «Ten ty! Ja tak po tobie stęskniłem się!» I oni, można powiedzieć, objęli się, oprawiąc swoje energie. Z ogromną radością oni przypominali sobie o niedzisiejszych czasach Wszechświata, do tego jak oni udali się na Ziemię. Wesoło fruwając we Wszechświacie, pewnego razu on powiedział swojemu Przyjacielowi: - A wiesz, Przyjaciel, byłeś przepięknym ojcem na Ziemi. - Przyjacielu, a byłeś przepięknym synem, - odpowiedział on. - Czy nie było doskonale ten, przez co przeszliśmy na Ziemi?! Jakże potężnie pracuje dualnost′, ona rozdzieliła nas na Ziemi i zmusiła zapomnieć, że my jesteśmy przyjaciele. - Jak w ogóle być może coś podobne? - zapytał który był syn. - Zasłona była bardzo gęsta, tak że my nie wiedzieliśmy, kto my na samej sprawie, - odpowiedział który był ojciec. - Lecz to, że planowaliśmy, doskonale wyszło, nieprawda? - zapytał który był syn. -- Tak, tak, - odpowiedział Przyjaciel, - ponieważ u nas nie powstało i przebłysku zrozumienia tego, kto my na samej sprawie! Więc, zostawimy tych dwu istot, kiedy oni kierują się na spotkanie, gdzie będą planować następujące ucieleśnienie na Ziemi. I można słyszeć: «Dawaj powtórzymy! Tylko na ten raz będę matką, a ty - córką! I doprowadzimy sprawę do końca - przez trudności, okrucieństwo trzeba nauczyć się widzieć Lubow′ we wszystkich jej przejawach!» Tylko wyobraźcie sobie, jaką miłość należyci byli wykazać te istoty dla tego, by przejść przez podobny dramat! Ta historia pokazuje nam, że gniew i nienawiść zaledwie przejawy strachu, który trzeba przezwyciężyć. Powinien był powiedzieć, że gdyby ktoś z nich, syn lub ojciec, w ciągu życia rozpoznałby, kto on takiego, on przestraszyłby się swojej nienawiści i gniewu i odzyskałby miłość. Innego nie smog by mu opierać się, i wtedy by wszystko było u nich w inny sposób. To główna lekcja nowej wiary. Niezależnie od tego, czym wam przedstawia się niejakie zjawisko, ono może obrócić się zaledwie błahą próbą, które nie tak już i złożenie przejść i zwrócić w Lubow′ i zgodę. Wy wciąż na kogoś gniewajetieś? To lekcję, którą należy wam przejść, ponieważ wiecie, ile energie traci się na ten gniew, który już istnieje jakby sam przez się, niezależnie od was. Nie pora go {je} puścić? Lubow′ - to największa siła Wszechświata. Energia MIŁOŚCI nie tylko przynosi nam pokój {świat} i natchnienie. Ona także daje siłę przemilczeć w odpowiedzi na oskarżenia, które rzucają wam w twarz, daruje mądrość i możliwość uświadomić sobie, że wy samych pomagaliście zaprojektować wszystko odbywające się wokoło was. Lubow′ - caryca wszystkiego, czemu określone zdarzyć się... Ona tai się w oczekiwaniu momentu, kiedy, przezwyciężywszy strach, otworzycie ją dla siebie. Ona - materialna. Nią właściwa logika i zdrowy rozsądek. Lubow′ - istota Wszechświata. Naczelnik {rozdział} 7 O MIŁOŚCI Do SIEBIE. RADY POCZĄTKUJĄCYM KOCHAĆ SIEBIE Czołowy: - Mówiąc o miłości do siebie, często wypada słyszeć co następuje: «Jakże tak? To bardzo czystej wody egoizm. To źle, to burzy życie człowieka. I w ostatecznej sumie - to jedno z przejawów tej gordyni, od której wy nas zaś i ostrzegacie!» Ja za taką miłość do sobie, który wyłącza egocentrizm. Ja za miłość bez fanatyzmu. Teraźniejsza miłość do siebie podrazumiewajet nieobecność potępienia swojego ciała, swoich myśli, swoich postępków. Egocentrizm - ten jaskrawy przejaw «relikwiarza» psychologii konsumenta, pasożyta, kiedy jeden człowiek żyje kosztem innych, nie dając niczego w zamian. Tak i relikwiarza klatka żyje kosztem organizmu, tylko do siebie przyciągając całą życiową energię, zatruwając artykułami swojej żyzniediejatielnosti wszystek organizm. A to doprowadza koniecznie do zagłady organizmu, w tej liczbie i relikwiarza opuchlizny, która zdarzyła śmierci. Dlatego ja za miłość do siebie, a tocznieje, za miłość do tej cząstki Boga, która jest w każdym z nas. Ja przeciw temu, by mnie liczył «niewolnikiem Bożym». Ja jestem wolny od takich myśli: - «nikt nie jest godny», - «wy jesteście rodzeni w grzechu», - «wam nie dane», - «jeżeli u was wszystko wspaniale, to to nie wasza zasługa». Jak mogę być «niewolnikiem Bożym» lub «owcą zakłannoj», jeżeli we mnie część Boga?! Wszystkie Wyższe Siły znajdują się wewnątrz każdy z nas! I, tylko poznając siebie, można poznać te siły. Po tym powodzie jeszcze dawni Grecy mówili co następuje: poszukiwania Boga poza siebie doprowadzają do diabła! Przypomnicie sobie rosyjskie bajki ludowe z ich znakomitą ofertą {zdaniem} «Pójdź tam, nie wiem dokąd! Przynieś to, nie wiem że!». Kiedyś zamyślaliście się, o czym idzie tu mowa? Tak! O miłości do siebie. Pójdź w siebie i przynieś sobie ten, co ty dotychczas nie wiedziałeś, - Lubow′ do siebie! Jeżeli my wszystko pojmiemy to, jeżeli każdy z nas weźmie odpowiedzialność na siebie za wszystko to, że, odbywa się w życiu każdego z nas, to wszystko życie zmieni się cudownym obrazem! Samo główne {rzecz najważniejsza}, że odróżnia miłość do siebie od egocentrizma, - to przestrzeganie czystości myśli. Wierzę w to, że każdy człowiek jest przede wszystkim duchową istotę, posiadającą wszystkiej na siłę Boga. I ta siła czeka wewnątrz, kiedy duchowe zrozumienie człowieka wyrośnie do określonego poziomu, który pozwoli ją wykorzystać. Niech każdy człowiek ponosi odpowiedzialność za własne życie i własną siłę. Oddać swoje życie Bogu - to znaczy wziąć kontrola w swoje ręce, wykorzystając mądrość innych ludzi, wykorzystając ćwiczenia proroków. To znaczy nauczyć się korzystać wewnętrznej na siłę z obliczeniem ogromnych możliwości, którzy zawsze byli wewnątrz nas. Chrystus przyszedł nie dla tego, by robić z ludzi «owiec zakłannych». Takie traktowanie jego nauki niezbędna było jednym ludziom (tyranom) dla manipulacji innymi ludźmi (ofiarami). On przyszedł dać swojemu żydowskiemu ludowi pouczenia, jak nauczyć się wykorzystać wewnętrzną siłę dla życia w nowym modelu, jak obudzić Nauczyciela w każdym z nas. Każdy niepokój, każde obrazy, strachy, zazdrość - wszystko to zabija w nas Lubow′. Przypomnicie sobie, jak wy odnosicie się do siebie, do swoich krewnych i bliskim, do kraju, w której żyjecie. Czym więcej myślicie ze strachami o obiekcie waszej Miłości, tym więcej od wywrotowej energii wy mu posyłacie. I wasza podświadomość będzie dążyć sprzątnąć z waszego życia źródło negatywnych myśli, to jest razdrażytiel. Jednocześnie z tym podświadomość waszego obiektu Miłości też dosyć aktywnie reaguje na sytuację. Nikomu nie pragnie być sprzątniętym z życia ukochanego człowieka, dlatego wspólnie (podświadomie) sozdajotsia sytuacja, który zmusza człowieka zwrócić uwagę na siebie. Przestań, molo, strachami zatruwać życie i sobie i otaczającym, zajmij się sobą. A sposobów zmusić zwrócić uwagę człowieka na siebie u podświadomości wielkie mnóstwo: od lekkiego niedomagania do poważnych zamieszań zdrowia. Znaczy, szybciej trzeba wyprodukować «inwentaryzację» swoich myśli i określić, jak wiele u was negatywnych, wywrotowych obrazów. I ile jest twórczych i pozytywnych obrazów, których rysuje wasza podświadomość. Podnosi rękę Olga Fiodorowna: - No dobrze. Przypuśćmy, przejrzę wszystkie swoje wewnętrzne obrazy. Lecz jak mi wywrotowe obrazki przeprowadzić w twórczych? Czołowy: - Tak bardzo prosto! Przedstawcie siebie na przyszłość szczęśliwej. I w różnych ipostasiach. Pamiętacie, już robiliśmy to? Wy - szczęśliwa kobieta, żona. A teraz odpowiedzcie na pytanie: «Kiedy kobieta jest szczęśliwa?» - Kiedy obok z niej kochający, zdrowy i szczęśliwy mężczyzna, - odpowiada Olga Fiodorowna. - Słusznie! A teraz przedstawcie siebie szczęśliwą matką. I odpowiedzcie na pytanie: «Kiedy matka jest szczęśliwa?» - Kiedy szczęśliwi jej dzieci. Kiedy oni kochają swoją matkę, kiedy oni zdrówi. Pojęłam! - wykrzyknęła radosno Olga Fiodorowna. - Dalej ja także przedstawiam siebie w ipostasi córki, siostry, bratanicy, przyjaciółki, obywatelki swojego kraju, ojczyzny. Prosto Człowiekiem z planety Ziemia. I tak do czasticzki całego Wszechświata. I, odpowiadając na pytania, ja sozdaju nowe przepiękne obrazy. - Doskonale. Ot tak wy przez graniastosłup swojego światopoglądu sozdajotie swój przepiękny pokój {świat}, w którym żyjecie. I samo główne {rzecz najważniejszą}, poprawnie redystrybuujecie swoją energię. Nauczywszy się kochać siebie, wy tę energię miłości teraz będziecie oddawać w swoje będące wszystkiego otaczającego pokoju {świata}. Wejdźcie w ten obraz! Połączycie się z nim {nimi}. Wyżywcie jego energią swojej MIŁOŚCI! I już z tego punktu, kochając siebie, darujecie Lubow′ bliskim wam ludziom. Tylko w takim wypadku wasza miłość będzie teraźniejszej. Tylko teraz zaczyna się sozidanije. Przedstawiając siebie szczęśliwym człowiekiem, posyłacie waszym krewnym nowe jasne obrazy i uczucia. Zamiast wywrotowych «strasznych» obrazów darujecie sobie i otaczającym RADOŚĆ I Lubow′! Olga Fiodorowna, wy jesteście zadowoleni przez odpowiedź? - Tak, dziękuję! Lecz powstało następujące pytanie: ponieważ zaś jednakże nauczyć się kochać siebie? Jakich konkretnych działań trzeba dla tego dokonać? W sali słychać niezadowolone męskie bełkotanie: - Ile już mówili o tym, a ona nie pojęła. - Jeżeli wy taki mądry, - zapaliła się jak zapałka Olga Fiodorowna, zwracając się do niezadowolonego mężczyzny, - wtedy i objaśnicie mi, takiemu tępemu. Czołowy: - Pierwszy przepis, Olga Fiodorowna, - to, przede wszystkim, nigdy nie wymieniać swoje nazwisko tępy! W sali słychać zgodny śmiech. - A jeżeli poważnie, - kontynuuje czołowy, zwracając się już do sali - kochać siebie - to przyjmować siebie takim, jaki ty jest. Co byście wy ani zrobili, jakiego by rezultat wy ani otrzymali, zawsze postępujecie poprawnie, opierając się z prawa najlepszego podświadomego wyboru. Bardzo często ludzie siebie koriat dlatego, że bywają zbytnio wymagające do siebie, otrzymawszy rezultat, który nie przyniósł nimi satysfakcje. Oni zapominają, że niemożliwie przewidzieć wszystkich skutków ich postępków, że niezbędne doświadczenie otrzymane już potem, po tym jak było dokonane to działanie, za które człowiek siebie zaczyna w duchu wymyślać. Jeszcze raz powtórzę, że w tym potępieniu siebie nie żadnego sensu. Sprawę już zrobione, primitie ten rezultat z wdzięcznością do siebie i uczestnikom wszystkich tych zdarzeń, a potem idźcie dalej. Aprobujcie swoje działania, myśli. I zawsze pamiętacie o czystości myśli. Kochać siebie - to myśleć i działać z czystymi myślami. Kochać siebie - to przyjmować i kochać swoje ciało takim, jakim ono jest stworzone Wsiewysznim, waszymi rodzicami-bogami i nas. To znaczy pielęgnować za wmiestiliszczem waszej duszy {natrysku} - swoim ciałem. Zajmować się fizycznymi ćwiczeniami, opierając się z waszych możliwości. To mogą być zwiedzanie sportowego klubu, basenu, kortu, lub wy w domu zajmiecie się swoją fizyczną doskonałością. Wybór za nas! Kochać siebie - to żywić siebie świeżego, jakościowego piszczej, nasyconej nie tylko witaminami i mikroelemientami, lecz, samo główne {rzecz najważniejsza}, miłością. Poniżej pomówimy o racjonalnym odżywianiu się. Dodajcie tutaj rozumny stosunek do alkoholu, aż do odmowy od użycia alkoholu, tytoniu i innych narkotyków. Kochać siebie - to nauczyć się chwalić siebie i robić sobie choć nieduże prezenty. Chwalić siebie po każdym powodzie, niezależnie od otrzymanego rezultatu. Od razu powstaje pytanie: «A nie gordynia to?» Nie! Dlatego że, chwaląc siebie za każde działanie, my pozytywnie przyjmujemy wszystko istniejące w tym pokoju {świecie}, w tej liczbie i siebie. W danym wypadku my już nie jesteśmy możliwy do pomyślenia starymi kategoriami: GORZEJ - DOBRY. My pokornie, to jest z pokojem {światem}, przyjmujemy wszystko istniejące we Wszechświacie. Wtedy nie będzie rozdzielenia ludzi na dobrych i złych, wtedy wszyscy ludzie staną się dla was dobrymi i przyjemnymi. Drugi przepis. Kochać siebie - to nauczyć się chwalić otaczających was ludzi. Za wszystko! My na Ziemi dla tego, by nauczyć się MIŁOŚCI i nieść ten świat dalej we Wszechświat. Chwalić innego człowieka - to znaczy przyjmować jego takim, jaki on jest, niezależnie od tego, podoba się on wam lub nie. W każdym wypadku słowa i sprawy otaczające nas - to odbicie naszych myśli. Otoczenia swoimi słowami i postępkami «udźwiękawiają i ekranizują» nasze własne myśli. Pomyślcie o niewidocznych Niciach Sopriczastnosti! Każdy człowiek jest związany przez te nici z wszystką ludzkością. Dlatego każde zdarzenie - ta kolektywna twórczość! Ja nie tylko świadek każdego zdarzenia, jakie staje przed moimi oczyma i uszami, lecz ja i jestem uczestnik tego zdarzenia. Jestem także i twórcą tego zdarzenia, na które obraca moja uwaga moją podświadomość. Dlatego tak z powagą dziękować i siebie i okrążającym za te sytuacje, za te lekcje. Nauczyć się Miłości można, tylko przechodząc przez określone wypadki swojego życia bez potępienia, bez agresji. Kochać siebie - to znaczy przyjmować swoich rodziców i swoich dzieciąt takimi, jakie oni jest. Wasi rodzice - to niejako wasza przeszłość, wasze dzieci - wasze będące. Przypomnicie sobie, już mówiliśmy, że teraźniejszość sozdajotsia zeszłymi zdarzeniami, a będące zaczyna się już tę sekundę. Rezygnując z przeszłości, wy nie pełnowartościowym życiem będziecie żyć w teraźniejszości. Nie uznając zmienności waszych dzieciąt, wy, w ten sposób, nie przyjmujecie swojego będącego. Przestańcie potępiać i obrażać się na swoich rodziców. Podziękujecie ich za lekcje. Oni kochali was tak, jak mogli, jak nauczyli kochać oni rodzice, ich babcie i dieduszki. Cieszcie się! Tu i teraz zatrzymają się wszystkie negatywne rodowe programy, kiedy wy nauczycie się MIŁOŚCI! Wtedy będziecie mogli swoim dzieciom oddać nowe obrazy ludzi, kochających siebie. Jak było dotychczas? U waszych dzieciąt przed oczyma stał obraz mamy lub tatowie - jednocześnie i tyrana i ofiary, a teraz - to nowy przykład dla naśladowania. Mama i tata, kochające siebie i przyjmujące wszystko w tym pokoju {świecie}. Czujecie, jaka ogromna różnica?! Podnosi rękę i prosi o głos Swietłana. - Ja jestem dużą amatorką zwiedzać różnorodni kurs, seminaria. Była na jakichś kursach, którzy przeprowadzali dwa wykładowcę, na zewnątrz bardzo którzy odróżniali się przyjaciel od przyjaciela. Jak okazało się, nie tylko na zewnątrz, lecz również swoim zachowaniem się i stosunkiem do siebie i do otaczającego pokoju {świata}. Jeden z nich był niedużego wzrostu, łysowatyj, z dużym nosem, podobnym na bakłażan. Inny - wysoki piękny mężczyzna blondyn atletycznej budowy ciała. Lecz najparadoksalniejsze było w tym, że on praktycznie nie korzystał z popularności u licznych diewuszek i kobiet, zwiedzających tych kurs. Podczas gdy za nizieńkim wykładowcą pokłonnicy chodzili dosłownie po piętach. Doskonale przypadkowo stałam się swidietielnicej który raził ja sceny. Tak wyszło, że ja mimo woli podsłuchałam ich rozmowę. Oni mnie nie widzieli, a mi już późno było opuszczać swoje schronisko. Zaczęła rozmowa atleta: «Jakże tak?! Korzystasz z takiej sławy u naszych diewoczek, a na mnie oni praktycznie nie obracają uwagi! Za co ty jesteś ukochany?» - «Ty to poważnie? Samego nie widzisz?!» - powiedział łysowatyj, mając w rodzajowi swoją «nieodpartą» powierzchowność i urok. Czołowy: - Dziękuję, Swietłana. Nadzwyczajny przykład! Piękno człowieka - to nie tylko zewnętrzny ładność, lecz również głębokie przyjęcie siebie takim, jaki ty jest. Ot to podaje się kochać siebie poteraźniejszemu! Dlatego kobiety podświadomie czuły w nim teraźniejszego mężczyznę i dążyli do «łysowatomu bakłażanowi». Naczelnik {rozdział} 8 SAMOCHODOWY TEMAT Czołowy: - My z nas już mówiliśmy o kolosalnej sile słów i myśli. Niestety, tylko w ostatnich czasach naukowcy zaczęli zwracać uwagę na ten aspekt umysłowej działalności człowieka. I na szczęście, dlatego że dobry późno, czym nigdy. Właśnie swoimi myślami, a potem i słowami organizujemy przestrzeń swojego pokoju {świata}. Swoimi myślami zadajemy program życia swojej podświadomości. I to, w jaki sposób (w dosłownym sensie słowa - obrazem) obcujemy ze swoim wewnętrznym rozumem, ma pierwszorzędne znaczenie. Podświadomość nie pojmuje dowcip, a przyjmuje każde myśli jak program do działań. Jak polecenie do realizacji. Na przykład, kierowca za kierownicą swojego samochodu ma szkodliwe przyzwyczajenie przeklinać, posyłać «daleko» wszystkich uczestników drogowego ruchu, a potem dlaczego-to dziwi się, że będzie dostawać się w DTP. Mężczyzna lat pięćdziesiąt prosi o głos. - To, o czym wy teraz mówicie, - to o mnie! To bardzo bliski mi temat. Wożę maszynę lat z piętnaście, bardzo kocham technikę, zwłaszcza samochody. W ostatnich czasach zaczął zauważać, że często będę dostawać się w drobne przykrości na drodze. Awarii większych nie było (tfu! tfu!), lecz to drzwiczki podrapał, to kamień w czołowe szkło dostał się, szczelina pojawiła się. To na nowej maszynie. A przed tym koło roku wypadło pieszo chodzić - sprzedał «starego słusznego przyjaciela». Ja po waszej metodyce, kiedy obcował z podświadomością, zadawało sobie to pytanie. Molo, dlaczego bez «konia» zostało i dlaczego drobne przykrości często zdarzać się zaczęły? Mężczyzna pomyślał, znów przeżywając dialog z samym sobą na tak najżywotniejszą dla niego temat. Czołowy: - I cóż podświadomość wam odpowiada? Mężczyzna: - Pojmujecie, już próbowałem analizować sytuację. U mnie i wcześniej były podobne myśli. Na ogół, nowego mało usłyszałem. Prosto jeszcze raz przekonał się o tym, w jakim stopniu z powagą pozytywnie myśleć. I siedząc za kierownicą w tej liczbie. Od podświadomości otrzymałem taką odpowiedź: «Dawną maszynę wypadło sprzedać dlatego, że zaczął bardzo agresywnie siebie prowadzić, kierując samochodem. I tworzył sobie takie negatywne sytuacje dla tego, byś zwrócić uwagę na swoją manierę jazdy, a sprzedawszy maszynę, przechował sobie zdrowie, a być może, i samo życie». Jakby pojął, zaczął tolerancyjnie odnosić się do wszystkiego, że odbywa się na drodze. Wiecie, jaka myśl mi pomagała? Jeżeli człowiek tak zachowuje się na drodze, zakłóca przepisy, podetnie, wyskakuje na pas jadącego w przeciwnym kierunku ruchu, znaczy, to mu tak trzeba. We wszystkich sensach słowa: możliwy, dokądś śpieszy się (wszelkie w życiu bywa), a może, on takim sposobem poszukuje przygód na swoją... głowę. Tak on sobie ich szybko znajdzie za pomocą mu podobnych. Za co walczysz, to i otrzymujesz. Prawda, w ostatnich czasach jakoś zapomniały się lekcje przeszłości i pojawiły się te drobne przykrości, o których mówiłem. Trzeba znów przejrzeć swoje zachowanie się i swoje myśli. Czołowy: - To dobrze, że w porę pojmujecie podpowiedzi waszej podświadomości i próbujecie reagować na nich. Ze swojego teren podnosi się Aleksiej Pawłowicz: - tu długo siedziałem milcząco i słuchałem. Lecz skoro u nas powstał taki samochodowy temat, doprowadzę wam niedużą historię, która zdarzyła się ze mną. Zatrzymuje mnie jakoś wizytator wydział kontroli ruchu drogowego za drobne przekroczenie przepisów. Mówi, patrząc w prawa: «Co, Aleksiej Pawłowicz, wy, jak nasza młodzież, tępo nie zauważacie znaków?» Usłyszawszy to, mówię sobie: «Stop, to jakich znaków ja tępo nie zauważam?» W tym samym miejscu przychodzi odpowiedź od podświadomości i wymieniają się «tępo nie zauważone znaki» w moim osobistym życiu. Ja szczerze dziękuję wizytatorowi, do jego głębokiego zdumienia, za we właściwym czasie podpowiedź. Problem, w związku której były znaki, dosyć szybko pozwoliła się następnie, jak na nią było zwrócone uwagę. Tak że znaki pojawiają się zawsze, trzeba tylko być troszkę wnimatielnieje. Podnosi rękę urodziwa, średnich lat kobieta: - Można mi przedłużyć samochodowy temat? Czołowy: - To związane z odbiorem informacji w rodzaju znaków Wszechświata? - Tak, oczywiście. Ze mną ot jaka historia zdarzyła się. Wyobraźcie sobie, proszę, Moskwę w gorące sierpniowe południe. Mnogopołosnoje ruch w obie strony. Siedzę za kierownicą swojego samochodu w samym centrum ogromnego korka, osobiście mną stworzonym. Sława bogu, obeszło się bez ofiar i poważnych uszkodzeń. A stworzyła awaryjną sytuację tym, że głęboko pomyślała nad całym kłębkiem problemów, których sam sobie stworzyła. Stworzyła te problemy, a wyjścia nie widzę, choć pęknij. Siedzę, płaczę od beznadziejności. Nagle słyszę w otwarte okno zwróconą do mnie tyradę, gęście przesypaną idiomaticzeskimi wyrażeniami. Jeżeli ich odrzucić, to wyjdzie coś takie: «Dokąd ty priosz, głupia... Rozdziawiaj... oczy...» I tu do mnie będzie dochodzić, że ja rzeczywiście głupia i rzeczywiście mogłabym powiedzieć w swój adres wszystko to, że teraz usłyszałam. I samo główne {rzecz najważniejsza} - ja, razuw oka, zobaczyłam, że pru nie tam. I pojęła, jak zaradzić z tych problemów. Dlatego ja serdecznie mu dziękuję: «Milutki mój, dziękuję tobie ogromne! Ja teraz szczęśliwy będę!!!» Chłopak pokręcił palcem u skroni: «Jedno słowo, głupia!» Lecz ja nic na niego {nie} nie obraziłam się. Czołowy: - Ja wdzięczny za wasze opowiadanie i z kolei chciałbym opowiedzieć najmniej pouczającą historię, która zdarzyła się zimą, koło roku w tył. Przeprowadzało się seminarium w Moskwie. Dla indywidualnego przyjmowania mi uprzejmie pozostawiły stojące puste jednopokojowe mieszkanie w piatietażnom domu, podlegającym burzeniu. Na przyjmowanie jednocześnie przyszedłeś od razu kilka człowiek, krewni i przyjaciele krewni. Tak wyszło, że obcowałem z pacyjentkoj w pokoju, a myjąc żona gotowała nam na obiad szykowny ukraiński barszcz w kompanii czterech ludzi na kuchni, rozmiarem w sześć kwadratowych metrów. Myjąc pacyjentka, nie w obrazę nią będzie powiedziane, z pewnym snobizmem oprowadziła spojrzeniem pokój i wypowiedziała swój stosunek do zobaczonego: «Starszy wykładowca szkoły Sinielnikowa mógłby przyjmować w gabinecie więcej godnym». Na co ja, przybudowując się do niej, mówię: «Przyszliście tutaj dla tego, by omówić umeblowanie lub zdecydować jakieś swoje problemy?» Moją odpowiedź ona odparowała... Krótszy mówiąc, kilka minut wydaliśmy na wyjaśnienie kontaktów, na podbudowę i na wyjście z kilka napiętej rozmowy. Do momentu, kiedy namiętności ułożyły się, już siedzieliśmy u stołu obok okna, za którym rozwijały się wypadki także dosyć burzliwie. Zwracam się do pacyjentkie: «Machając, zwrócicie uwagę na tę awarię za oknem. My z nas nie tylko świadkowie, lecz również uczestnicy tej awarii. Nie niepotrzebnie moja i wasza podświadomość zwróciła uwagę na tę awarię». - «Ja nie pojmuję, o czym wy mówicie». - «Wiecie, Masza, każde zdarzenie w życiu każdego człowieka - ta kolektywna twórczość. W tej awarii oprócz bezpośrednich uczestników, którzy rozwalili maszyny u nas w oczach, jest jeszcze wiele twórców tej sytuacji. W tej liczbie i my z nas. Pojmujecie?» - «Zdaje się, domyślam się. Wychodzi, że nasze nieduże nieporozumienie posłużyło przyczyną ich awarii?» - «Niezupełnie tak, chociaż część prawdy w waszych słowach jest. Przyczyną posłużyła oni własny gordynia i agresja, dlatego i zdarzyła się ta awaria. A ot wyplesk naszej negatywnej energii doprowadził do tego, co to jest DTP zdarzyło się pod naszymi oknami. Molo, zwrócicie uwagę na własną gordyniu. Znaczy, my nie tylko świadkowie i uczestnicy, lecz również twórcy każdej sytuacji, na jaką zwraca uwagę nasza podświadomość dla naszego zaś nauki». - «Czyżby wszystko w takim stopniu poważnie? To i słowa nie mów, dziesięć raz bez namysłu przed tym?» - «O tym my i mówimy wciąż». Tymczasem {póki} my z Masza rozbieraliśmy wszystkie te wypadki, na kuchni wspólnymi wysiłkami gotowaliśmy barszcz i dyskutowaliśmy tę zaś awarię za oknem. Mi potem opowiadała myjąc żona o tym, że Maszyn przyjaciel Oleg, ze znudzonym rodzajem patrząc w okno, nagle ożywił się. Pokazując na które rozbiły się maszyny i kierowców, głośno przeklinających, on powiedział: «Popatrzycie, Siergiej Olegowicz z Maszki diabłów wypędza. Wiem w tym sens, wiele lotu z prawosławnym ojczulkiem obcuję». Przeczącą energię, która wydziela się w różnych konfliktnych sytuacjach, można nazywać w tej liczbie i diabłami. Z powagą pojąć, że wszystkie my jesteśmy ciasno związani przyjaciel z innym i że ogromne znaczenie mają nasze słowa i myśli. Być może, i nie stuknęliby się ci dwie maszyny, gdyby nie wypadło wypędzać z Maszki jej «diabłów». Lub znaleźliby ci chłopaki siebie tam, gdzie my byśmy ich nie widzieli. Lecz zdarzyło się to, że zdarzyło się, ażebyśmy zrobili odpowiednie wyprowadzenia, zwrócili uwagę na własną gordyniu i uśmierzyli ją. Nieprawdaż, pouczająca historia? Baśń - kłamstwo, tak w niej aluzja, dobrym zuchom lekcja... Naczelnik {rozdział} 9 JESZCZE RAZ O ZDROWIU I CHOROBACH Czołowy: - No a teraz od samochodowego tematu przejdziemy, nareszcie-to, do zdrowia. Chociaż w zasadzie o zdrowiu można i nie mówić, my tylko i robiliśmy dotychczas, że mówiliśmy o zdrowiu. O zdrówych wewnątrzrodzinnych stosunkach, o emocjonalnym zdrowiu, o tym, jak my sozdajom go i jak tracimy. Na naszych seminariach często mówi się, że choroba - to sygnał o tym, że człowiek zatrzymał się w swoim rozwoju, a przystanek - ten początek powolnego umierania. Mi jakoś przyszła myśl o tym, że choroba - to lekarstwo od naszych, przepraszam, chorych mózgów, od chorych myśli. Nasz podświadomy rozum sozdajot chorobę tam, gdzie u człowieka oznaczył się zastój w myślach, gdzie pojawiła się dysharmonia. Dawajcie przypomnimy sobie przykład, który już wspominaliśmy: u mamy są strachy za swoich dzieciąt i przeżywa ona za nich, to jest przeżywa oni życie. To znaczy, że żyje nie swoim własnym życiem, a życiem dzieciąt. Wtedy dla tego, by ona zwróciła uwagę na siebie, jej podświadomość razem z podświadomością jej dzieciąt i sozdajot nią nadciśnienie, ataki serca. Molo, zwróć uwagę na sam siebie! Swoją sercową energię ty razbazariwajesz bez pożytku, a często i na szkodę swoim dzieciom, przeszkadzając nimi żyć. Już mówiliśmy, że każde zdarzenie w życiu każdego człowieka - ta kolektywna twórczość. W tej liczbie i choroba. W stworzeniu choroby każdego człowieka biorą udział nie tylko sam chorego i jego okrążenie, lecz również wszystko ci, kto wie o chorobie tego człowieka, w tej liczbie jego leczący lekarz. Jak sozdajotsia chorobę, już mówiliśmy. Pozwolę sobie przypomnieć podstawowe mechanizmy ukazania chorób. 1. Skryta motywacja. Podświadomość za pomocą choroby urzeczywistnia jakiś pozytywny zamiar. Częściej wszystek za chorobą stoi ogromny deficyt miłości. I dla kompensaty tego deficytu człowiek wymyśla sposób zwrócić na siebie uwagę, jakim i jest choroba. Możliwy i prosto przeciwny pozytywny zamiar, wartościowy za chorobą: zapobiec od siebie nadmierny, zdaniem pacjenta, uwagę. Prosi o głos kobieta średnich lat. - Chcę przytoczyć przykład tego, jak dzisiaj obcowałam z podświadomością i pojęłam przyczynę choroby swojej tarczycy. W czasie seminarium nauczyłam się pojmować odpowiedzi swojej podświadomości. Ach tak to wyszło: zadałam pytanie o tym, czym stworzyła odczucia śpiączka w gardle i inne towarzyszące nieprzyjemne objawy. Nagle z ulicy usłyszałam jakiegoś dziwnego pikajuszczij dźwięk, cichy, lecz dosyć jasny dla tego, by zwrócić na niego {nie} uwaga. Zadaję sobie pytanie: «Co powinnam była z tego pojąć? Daj mi więcej zrozumiałej odpowiedzi». I od zaraz słyszę ostre uderzenia, jakby młotkiem pukają po żelazie. Pytam: «O czym mi mówi ten stuk? Ty nie możesz do mnie dopukać?» Poczułam wewnętrzną zgodę, pojmuję, co to jest odpowiedź «TAK», i pytam jeszcze raz: «Daj mi więcej zrozumiałej odpowiedzi o przyczynie mojej choroby!» I w tym samym miejscu słyszę jakby z ulicy cichy głos dziecka: «A-a-a-a». Przychodzi myśl o tym, że przyczyna śpiączka w gardle - to ściśnięty krzyk o bólu w moim dzieciństwie. Od razu przypominają się sobie liczne obrazy na niesprawiedliwy stosunek do mnie ze strony rodziców. Za oknem rozbrzmiewa głośny przedźwięk dzwonów. Pytam siebie: «Co znaczy ta podpowiedź Wszechświata?» Pojmuję, że podświadomość triezwonit we wszystkie dzwony, bym pojęła, że stoję praktycznie u ostatniej linii. Od razu będzie dochodzić do mnie znaczenie i innych podskazok Wszechświata - liczna pogrzebowa atributika, wpadająca w oczy w ostatnich czasach. Pojmuję, że choroba - to sposób zwrócić uwagę na siebie, na to, że zapomniałam o sobie, przestałam obracać na siebie uwagę. 2. Działanie wywrotowych myśli: choroba - to zewnętrzne odbicie naszych myśli i naszego zachowania się. Już w głębokiej starożytności naukowcy-medycy zwracali uwagę na to, że niesnaski w konkretnym organie związani z emocjonalnym zachowaniem się lub sytuacją, którzy odbijają funkcjonowanie organu. Zła praca cienkich jelit, którego przyjmuje substancje odżywcze, dostające się w pokarmowy system, związana z niezdolnością człowieka załatwiać swoje sprawy. Ludzie, którzy zbyt wiele myślą i zbytnio niepokoją się, zderzają się z problemami żołądkowi-jelitowego traktu. Nowoczesne naukowe badania także wskazują na to, że określone emocjonalne i psychiczne modele zachowania się związanego z chorobą w konkretnych organach. Na przykład, seksualni domogatielstwa we wczesnej wczesnej młodości mogą zdarzyć chronicznych chorób narządów płciowych i moczeispuskatielnogo kanału. Samą potężną burzącą negatywną emocją, jak już mówiliśmy, jest strach. Wpierw ten przejaw instynktu samozachowawczości, a potem bać się staje się szkodliwym przyzwyczajeniem. Przy czym strachy szkodzą nie tylko samemu choremu, lecz również jego okrążeniu. Bojąc się za niego {nie}, krewni i bliskie «darują» wpierw strachy, posyłając ich na podświadomym poziomie choremu. A potem odbywa się matierializacyja tego, co bali się wszyscy razem w rodzaju konkretnej choroby. Stąd myśl o ważności tego, że myślimy o sobie i o swoich rodzonych. Narzuca się pytanie: któż wtedy więcej chorego - ten, kto zachorował, lub ten, kto nieosoznanno, a czasem świadomie «życzył» innemu chorób? I następujące pytanie: kogo wtedy leczyć przede wszystkim - samego chorego albo jego rodzonych i bliskich, społeczeństwo {towarzystwo} lub tych, kto próbuje leczyć, wymieniając swoje nazwisko lekarzami? 3. Chorobliwe doświadczenie przeszłości - przeżyty emocjonalny wstrząs. Stres jest jednym z bardzo potężnych sposobów stworzenia człowiekowi poważnych chorób. Podstawowym burzącym momentem każdej stresu sytuacji służy strach. Za swoje życie lub za życie innego człowieka. Aleksiej Pawłowicz, widzę waszą podniatuju rękę! Wy czymś chcecie z nami podzielić się? Aleksiej Pawłowicz powoli przechodzi naprzód i opowiada: - W moim życiu koło roku w tył zdarzyła się historia, potwierdzająca słuszność waszych słów o sile stresu jak zasady powstawania choroby. Już opowiadałem o tym, że kontakt z synem u mnie były dosyć złożonymi. Dlatego składałem duży nadzieje na misję, złożoną na mnie. Tak wyszło, że syn z synową należyci byli odjechać na kilka dni z miasta. A mi był polecona przewóz zbyt żwawego czteroletniego spadkobiercy w przedszkole rano i do domu wieczorem. W domu we dwoje z małżonką radzić sobie z nim {nimi} było o wiele lżej. Przedstawiacie tę miarę odpowiedzialności, którą odczuwałem przy jednej myśli, że z chłopakiem może coś zdarzyć się?! Strachów było więcej od czym dosyć. Jak wy mówicie? Oczekiwanie sytuacji rodzi sytuację? Tak i wyszło. Tymczasem {póki} zamykałem furtkę i na sekundę wypuścił wnuka z pole wzroki, on, przebiegając przez drogę, był zbity przez samochód. Sława bogu, że z nim {nimi} wszystko obeszło się dosyć udanie, jeżeli w ogóle wypada tu mówić o powodzeniu. O wiele sierjoznieje było ze mną. Tak przestrzeliło mnie przedawnione zapalenie korzonków nerwowych, że ja nie mogłem zsunąć się ani na centymetr od tej furtki. Wypadło wzywać «szybką». Długo potem leczyłem się. Prawda, więcej przeżywał za wnuka. Na szczęście, on uporał się, że podaje się, za lekkie przerażenie. Za to u mnie przerażenie było bynajmniej nie lekkim. Nawet teraz, kiedy opowiadam o tym, zaczyna się ból i oniemienije w nodze. Czołowy: - Powiedzcie, Aleksiej Pawłowicz, jak złożyły się dalsze stosunki z synem i jego żoną? - Jak ja i przypuszczałem, to zajście nie sprzyjało naszemu zbliżaniu się. W Odiessie tak by powiedział: «Miałem że słuchać!» Trafnie, tylko tu, na seminarium, do mnie doszło, że sytuację stworzyłem samego swoimi strachami. Czołowy: - Dziękuję wam za opowiadanie, a my tymczasem kontynuujemy. 4. Efekt sugestii - stworzenie choroby drogą sugestii. W tym wypadku mowa idzie i o sugestii ze strony, i o autosugestii. Żyje, żyje sobie człowieka spokojnie i nagle (a nuż?) słyszy po TW, że idzie po kraju fala zwsparł nowej grypy, - w tym samym miejscu pojawia się strach zachorować, a ze strachu rodzi się panika. Rzuca się {zapuszcza się} mechanizm matierializacyi myśli. I jako LUDZIE MYSLETIE - NASZ ON TO SPOKÓJ. Przypomina się sobie anegdota o tym, jak marszałek Śmierć przyjmuje referat od generała Dżumy. «- W rezultacie pomyślnych działań powierzanych mi podziałów ludności kraju naniesiony istotna strata. Zginęło dwadzieścia tysięcy człowieka. - Doskonale, lecz ja, wiedząc twoje zdolności, planowałem tylko pięć tysięcy. Jakże udało się osiągnąć takiego sukcesu?- Pan marszałek, pozostałe zginęły od strachu!» Mówiąc o negatywnej sugestii ze strony, podrazumiewajetsia nieuświadomiona sobie sugestia. Dosyć rzadko bywa tak, że choroba sugeruje się świadomie. Z zasady, takie przykłady uświadomionej sobie sugestii można znaleźć na łamach kryminałów i żółtej prasy. Chociaż sugestia ze strony możliwy tylko wtedy, kiedy sam pacjent podświadomie pragnie poddać się sugestii. Jak mówi się: «Ja sam mylić się rad...» Jest takie prawo - prawo nietykalności woli, głoszący: «Wszystko w moim życiu odbywa się tylko po mojej woli! Bez mojej woli nikt ze mną niczego zrobić nie będzie mógł, i na odwrót, ja smogowi być poddadzą oddziaływaniu z zewnątrz, jeżeli u mnie życzenie (świadome lub podświadome) będzie poddanym jakiemuś oddziaływaniu». Typowym wypadkiem sugestii choroby jest jatrogienija (choroba, która powstała w rezultacie nieostrożnie powiedzianego przez lekarza słowa w obecności pacjenta). Takie choroby powstają, z zasady, u ludzi podejrzliwych, z niestałą psychiką. 5. Częste użycie zdań z podwójnym sensem. Bardzo często ludźmi wymawiają się zdania typu: «Tak to zwarty ból głowy»; «Wietrzy moje serce»; «Ten problem u mnie już w wątróbkach siedzi», «Mnie już mdli od wszystkiego tego». Te wyrażenia i nimi podobnych w takim stopniu gęście wchodzą w leksykon, że człowiek, wymawiający podobne zdania, nie zauważa, że ich wykorzysta. Wszystko, że myślimy, czujemy, widzimy i słyszymy, wciąż wpływa na nasz organizm i na otaczający pokój {świat}. Wyszepriwiedionnymi zdaniami, zwłaszcza przy stałym ich użyciu, dajemy komendę {drużynę} naszej podświadomości spełnić to, o czym tak często mówimy lub myślimy. Obiekt lub zjawisko otaczającego pokoju {świata} zobowiązani pojawić się w polu naszej uwagi, po tym jak pomyślimy o nich, i tym bystrieje, czym częściej i sosriedotoczennieje my o tym będziemy myśleć. Stąd tak ważna myśl o czystości myśli i tak z powagą zwracać uwagę na to, że mówimy i jakimi kategoriami możliwy do pomyślenia. Przyzwyczaja się człowiek używać w swojej mowie słowa-pasożyty, a potem dziwi się temu, że myśl i słowa na samej sprawie matierializowaliś. 6. Dziedziczny czynnik - rodowe programy. Nierzadko nosi się takie pytanie: «A co robić z dziedzicznością? Z takimi pojęciami, jak rodowe przekleństwa?» Ja tak pojmuję, że u każdego człowieka są swoje programy, które w jakiejś mierze odpowiadają programom jego rodziców. Każde dziecko odbija rodzicielskie programy do okresu płciowego starzenia, i wzorowo z dwienadcatiletniego w wieku jego własne programy zaczynają najbardziej aktywnie pracować. Podstawowym sensem i ostatecznym celem życia każdego człowieka jest nagromadzenie miłości do siebie, do swoich rodziców, do otaczającego jego ludziom. Oczywiście, umowy życia w pewnych rodzinach bywają prosto nieludzkimi. W tym i składa się {polega} sens odbywającego się: dziecka, żyjącego w takich nieznośnych umowach, trzeba nauczyć się kochać i siebie, i swoich rodziców, jakimi by oni ani był. Przejść ta droga i nauczyć się przebaczać, nauczyć się dziękować rodziców za lekcje i przemnożyć miłość - ot podstawowe przeznaczenie każdego z nas! Niech czasem lekcje bywają twarde, a czasem okrutne. Lecz przecież ten lekcje miłości! Będę liczyć, że najpoważniejszą i samą często spotykaną dziedziczną «chorobą» jest syndrom deficytu miłości. W istocie, ten syndrom nigdy nie bywa wrodzonym - dziecko w każdej rodzinie rodzi się z bezwzględną miłością do swoich rodziców i do pokoju {świata} wokoło go {je}. Rodziców, jak tylko dziecko zaczyna choć coś rozumieć, od razu zaczynają uczyć się jego miłości umownej: molo, ja ciebie będę kochać, jeżeli będziesz dobrym, posłusznym, dobrym i tak dalej. Otóż, zadanie każdego człowieka polega {zawiera się} na tym, by znów odzyskać bezwzględną miłość i do siebie (do swojego ciała, do swoich myśli), i do rodziców, takich, jakie oni są. I do wszystkiego otaczającego pokoju {świata}. MY WSZYSTKO NIEGDYŚ KOCHALIŚMY SIEBIE, TYLKO ZAPOMNIELIŚMY O TYM! Stąd myśl o rodowych programach: naszych rodziców, za rzadkim wyjątkiem, nie uczyły się miłości ani ich rodzice, ani rodzice ich rodziców. Wszystkie rodowe przekleństwa, negatywne rodowe programy zakończą się, otpadut za niepotrzebą w ten moment, kiedy my to pojmiemy. I wszyscy nasi liczni przodkowie z niecierpliwością patrzą teraz na nas i z niepokojem czekają, byśmy szybciej nauczyli się MIŁOŚCI! Z wyszepierieczislennogo narzuca się kilka wyprowadzeń: 1. Siła ludzkiej myśli prosto kolosalna. Jeżeli na siłę myśli człowieka może stworzyć sobie jakiś problem, w tej liczbie chorobę, znaczy, on w stanie samego jej sprzątnąć, zmieniwszy {zdradziwszy} swoje myśli i zachowanie się. O sile ludzkiej myśli my już z nas szczegółowo mówiliśmy wcześniej. 2. Przyczyny chorób znajdują się w nas samych, a nie wownie. Oni następujące: a) niezrozumienie celów, sensu i przeznaczenia swojego życia; by) niezrozumienie i nieprzestrzeganie praw Wszechświata; w) obecność przytomny zgubnych myśli, uczuć i emocji. 3. Choroba - to sygnał o zakłóceniu równowagi, harmonii wewnątrz siebie i przy współdziałaniu z otaczającym pokojem {światem}. To i podpowiedź ze strony podświadomości, i lekarstwo od zgubnych, burzących myśli i emocji. Należy zaznaczyć, że choroba powstaje dla naszej nauki właśnie tam, gdzie u człowieka już zdarzył się zastój w myślach. Podświadomość podpowiada, na jaką sferę żyzniediejatielnosti należy zwrócić najpilniejszy uwagę. Jeżeli w porę reagujemy, to chorobę albo nie powstaje, albo przecieka w lekkiej, wypranej {startej} formie. W tym wypadku, kiedy do człowieka nie będą dochodzić te podpowiedzi, wymyślone przez podświadomość, wtedy ono (podświadomość) urzeczywistnia wszystko więcej ciężkich form chorób. Jeżeli i to nie służy lekcją, wtedy powstają sytuacje złośliwe, aż do śmierci. Choroba powstaje dla nauki. W tym samym czasie, to i lekarzowi-psychoterapeuta podpowiedź. Obecność chorobliwego procesu w określonym obwodzie ludzkiego ciała pokazuje, w jakim kierunku szukać negatywne emocje - strachy, obrazy, ofiarność i tak dalej. Na przykład, u kobiety są obrazy na ojca, na męża. Znaczy, ona nie przyjmuje całkowicie mężczyzn w swoim życiu, więc, powstaje nieprijatije jej żeńskiej istoty. Dlatego nią trzeba zwrócić uwagę na swoje myśli, emocje, skrępowane z przyjęciem swojej kobiecości. Trwałe, głębokie negatywne myśli w stosunku mężczyzn doprowadzają do powstawania ginekologicznych problemów i równolegle - do złożonego mieżlicznostnym kontaktom. O tym zaś pisze N.N. Waszkiewicz w jednej ze swoich nadzwyczajnych książek o językoznawstwie «Sistiemnyje języki mózgu»: «...Język wykazuje sobą kibiernieticzeskoje ustrój, organizujący pokój {świat} i kierownik im. Język organizuje pokój {świat} i kieruje nimi ogólnie rzecz biorąc, nie tylko człowiekiem i nawet życiem. Nowoczesna medycyna, niestety, sens życia zostawia za nawiasami i ogląda człowieka albo jak worek, napchany kośćmi i mięsem, albo jak chemiczną przetwórnię jedzenia w organiczne nawozy. Po tej przyczynie w charakterze głównego narzędzia leczenia ona wykorzysta albo nożyk, albo chemię. Tymczasem bolejet nie organizm, a osobowość. To było wiadomo jeszcze w starożytności. Chińskie lekari mówiły: «Jeżeli u was boli wątroba, należy pomyśleć o czystości waszych myśli». Podobnie, że nowoczesna medycyna jest daleka od tej chińskiej mądrości. Być może, dlatego wszystkie jej kurcze, po ocenie samych medyków, w szczególności na całym świecie znanego chirurga Amosowa, dodają do życia człowieka zaledwie 2 roku. Skromne rezultaty». Pragnie wykrzyknąć, zwracając się do wielce szanownego autora: «Drogi Nikołaj Nikołajewicz! Nie wszystko tak już źle; wykorzystając doświadczenie psichosomatiki i filologie, już uczymy się naszych pacjentów samym radzić sobie ze swoimi chorobami. Uczymy się, jak obrać swoich myśli, jak, wykorzystając siły zamiaru, dążyć na szczęście». Prosi o głos kobieta lat srok. Obraca na siebie uwaga jej osobę. A tocznieje, zaogniona*, czerwonego koloru skóra nosa i policzków - taka czerwona półmaska. - Nazywam się Nataljej. Wiele, oczywiście, pojęło, na czym polega {zawiera się} myjąc problem. Ona, jak mówi się, jest napisana na osobie. To zapalenie na osobie towarzyszy mi w ciągu ot już dwadzieścia ośmiu lat mojego życia. Zaczęło się wszystko to w okresie płciowego starzenia, kiedy z pierwszymi miesiączkami pojawiły się wysypywania na osobie. Lekarze powiedzieli, co to jest młodzieńcze węgorze, i przejdą oni następnie, jak zakończy się okres płciowego starzenia. Jak ja ich tylko nie leczyłam! Okres płciowego starzenia dawno skończył się i u mnie, i u moich dzieciąt. A wysypywania jak były, tak i zostali. Zadawałam sobie pytanie, obcując z podświadomością po metodyce Sinielnikowa, w czym przyczyna zaognionej cery. Otrzymała wyraźną odpowiedź: skórne wysypywania naprostą związani z moim nieprijatijem mężczyzn. Tak, analizowałam swoje życie i pojęłam, że i w tej sferze u mnie rzeczywiście wiele problemów nagromadziło się. Czołowy: - Natalja, odpowiedzcie, a jak u was składały się stosunki wzajemne z mężczyznami? - Mężowie - ich było dwóch - odchodzili ode mnie praktycznie od razu następnie, jak przychodzili na świat synowie. Synów dwóch. Oni już wyrośli. Też rozbiegli się w różnych kierunkach, i nosowi nie każut. Młodszy tak i powiedział: «Matka, ty swoim zachowaniem się i na kobietę nie podobna!» A ja przecież tak starałam się dla nich... Pojmuję, co to jest jakoś związane - moje problemnoje osoba i myjąc rodzinne życie. Lecz jak zorientować się w tym i jak rozwiązać ten węzeł - ja nie pojmuję. Pomóżcie mi, proszę! Czołowy: - Dobrze, lecz dawajcie konsekwentnie. Jak przyjmujecie odpowiedzi waszej podświadomości? - W rodzaju wzrokowych obrazów-wspomnień lub obrazów-pojęć, czasem przychodzą słowa, lecz rozłożyć wszystko po połoczkam nie udaje się. Czołowy: - Więc, mamy niejaką chorobę cery, które was niepokoi ot już dwadzieścia osiem lat. Jak dowiadujecie się o swojej chorobie? - Ja nie pojęłam, że znaczy: jak dowiem się? Prosto wiem, że u mnie pojawiają się gnojniczki na osobie, a wokoło zaogniona skóra. To zapalenie bardzo źle poddaje się leczeniu. Czołowy: - «Jak dowiadujecie się?» - to znaczy: co widzicie, słyszycie, czujecie, kiedy jest zapalenie na osobie? - pojęłam. Ja, jeżeli skosić oczy, widzę czerwoną skórę nosa. Wszystko dobrze widać, jeżeli podejść do lustra lub popatrzyć w lusterku z kosmetyczki. Co słyszę? Słowa, zwrócone do mnie w związku tych zapaleń, - słowa współczucia, litość. Czasem w nich dźwięczą notki niechęci. Co czuję? Zewnętrznie - ból, cera staje się gorącej w dotyku. A wewnętrznie czuję swoją anormalność i litość do siebie ze strony innych ludzi. Myślę, że nimi przykro patrzeć na mnie. Czołowy: - Wy rzeczywiście ten czujecie lub tylko przypuszczacie, że otaczającym przykro patrzeć na was?- Ja tak myślę, chociaż wiele mówiło, że przy obcowaniu nawet nie zauważają mojej czerwonej osoby, lecz ja nimi nie wierzę. Czołowy: - Więc, określiliśmy problem. Przedstawcie, proszę, jak mogłaby wyglądać ta część podświadomości, która stworzyła wam ten problem. Lub, innymi słowami, przedstawcie jakiś nieożywiony przedmiot, który odpowiada tej części podświadomości, że stworzyła wam problem. Wychodzi? - Wychodzi. To balonik. On na pół napełniony przez powietrze, zmarszczył się. Kulka rozmiarem wzorowo centymetrów trzydzieści na piętnaście. Czołowy: - Waszą kulkę tymczasem {póki} zostawimy w spokoju, my do niego wrócimy później. A teraz takie pytanie: jak czujecie, widzicie, odczuwacie takie pojęcia, jak «TAK» i «NIE»? . - «TAK» widzę jak światło słoneczne, «NIE» - to wieczorny zmierzch. Czołowy: - Dobrze, następujące pytanie waszej podświadomości o gotowości będzie obcować w związku waszego problemu. - otrzymałam odpowiedź -: «TAK». Czołowy: - Gotowo wasza podświadomość odpowiedzieć: czym mogliście przyciągnąć w swoje życie ten problem? - już pytałam i otrzymywałam odpowiedź - «TAK», ono jest gotowo. Pytała i dalej: «Powiedz konkretnie, czym, jakimi swoimi negatywnymi myślami i zachowaniem się stworzyłam sobie ten problem?» Po tym przypomniałam sobie kłótnie ze swoimi mężami, lecz na tym zatrzymałam się, i że robić dalej - nie wiem. Czołowy: - Wasz obrazek, wspomnienie - to i jest odpowiedź waszej podświadomości na zadanego pytanie. Zadajecie jakieś pytanie samemu sobie, i to, o czym pomyśleliście, - i jest odpowiedź waszej podświadomości. Patrząc w obrazek kłótni z mężem, zapytacie siebie: «Co mi trzeba pojąć z tej odpowiedzi, jaka myśl żyje w tym obrazku, jakie słowo?» Natalja wykrzyknęła: - Obrazy! Obrazy na mężczyzn! Czołowy: - Ot widzicie, wyjaśniliście jedną dosyć ciężką przyczynę dla powstawania rzędu problemów. Zapytacie siebie: czym jeszcze stworzone wasza choroba? Przecież zapalenie pojawiło się do tego, jak zaczęliście kłócić się z mężami. - Tak, wpierw ten były tak zwane młodzieńcze węgorze, i pojawili się oni, jak już mówiłam, razem z pierwszymi miesiączkami. Lekarze powiedzieli, że oni przejdą następnie, jak za mąż wyjdę. Za mąż wychodziła nawet dwa razy, a oni nie przeszli. Czołowy: - Zapytacie siebie: czym, jakimi myślami, emocjami, zachowaniem się wywołaliście te węgorze? - Nieprijatijem siebie jak kobiety, u mnie było dosyć silne życzenie pozostawać dzieckiem, ja nie chciałam stawać się dorosłą kobietą. Czołowy: - Zwrócicie się do samego sobie w dzieciństwie do początku płciowego starzenia: było w waszym życiu jakieś zdarzenie, mogące wywołać odrazę do swojej żeńskiej istoty? - otrzymałam odpowiedź - strach! I przypomniała sobie sąsiadów. My z mamą wtedy żyliśmy w komunalnym mieszkaniu, mi było lat pięć-sześć. Nasz sąsiad bardzo dużo pił, często bywali zapój, bił swoją żonę. Pewnego razu i dostałam się pod gorącą rękę. On, pijany, nawrzeszczał na mnie, boleśnie uderzył. Bardzo przestraszyłam się wtedy, długo bałam się wychodzić z naszego pokoju. Odtąd cierpieć nie mogę pijanych i w ogóle z obawą odnoszę się do mężczyzn. Czołowy: - A jaki związek z tym, że zaczęły się miesiączki, i waszym problemem? - Ja nie chciałam wzroslet′, nie chciałam takiego rodzinnego życia, a inny ja nie wiedziałam, ponieważ rodzice rozeszli się, kiedy mi było koło roku. Ot i wymyśliła sposób, by chłopaki z naszej klasy nie obracał na mnie uwagi. Przedstawiacie, tylko teraz przypomniałam sobie, jak cieszyłam się tymi zapaleniami na osobie. Potem ten zapadło w półsen i mi zaczęła przeszkadzać myjąc zaogniona skóra. Ile siebie pamiętam, próbuję wyleczyć swoją osobę, a okazuje się, przyczyna problemu leży o wiele głębszy. Tak, rzeczywiście, to strach przed mężczyzną. I strach ten ja zapchała tak głęboko do wnętrza siebie! Czołowy: - Natalja, teraz pojmujecie, że ten strach, który wy nie zdawaliście sobie sprawę, lecz on głęboko siedział w waszej podświadomości z dwienadcatiletniego w wieku, wylazł na zewnątrz i tak przystroił waszą osobę? Przystroił dla tego, by przedstawiciele przeciwnej płci {podłogi} nie zwrócił uwagi, że wy stajecie się kobietą. Mi przychodzi do głowy myśl o tym, że swoim zachowaniem się odbijaliście stosunek waszej matuli do mężczyzn i do rodzinnego życia. Wy mówicie, że rośli bez ojca? - Tak, wy jesteście prawi. Rosłam bez ojca, on tragicznie zginął, rozbił się samochodem. Mama jeszcze raz wyszła za mąż, lecz przeżyli oni niedługo. Teraz pojęłam, dlaczego u mnie tak nieprzyjemny stosunek do seksu: przypadkowo zastałam mamę i ojczyma w łóżku. Wydało mi się, że ojczym, który był z góry, perfumuje moją mamę. Przestraszyłam się, mi stało się wielka szkoda ją, pojawiła się obraza na ojczyma. Trafnie, u matki był negatywny stosunek do seksu, to był zakazany temat, i u mnie w sumie złożyło się wrażenie o seksie jak o czymś nieprzyjemnym, brudnym i haniebnym. Czołowy: - My dopiero co dosyć szczegółowo rozebraliśmy pierwsze magiczne pytanie, zadawane swojej podświadomości, - CZYM? Czym stworzona problem? Dlatego przechodzimy do rozpatrzenia następującego magicznego pytania: DLA CZEGO? Dla czego nam potrzebna ten problem? Lub innymi słowami: «Jaki pozytywny zamiar wykonuje ten problem, czemu ona mnie uczy się? Co mi trzeba pojąć z samego faktu obecności tego problemu?» - pojmuję teraz, że mnie moja podświadomość uczy się zwracać uwagę na swoją kobiecość. Pojmuję teraz, że, okazuje się, pełna strachów i obraz. I wiem, nareszcie-to, skąd taki nieprijatije seksu. Tak, jest nad czym popracować. Czołowy: - Doskonale. Natalja, ot wy wszystko to pojęliście, a co to jest wam daje? - Mi te wiedze są potrzebne dla zmian, dla tego, by przestać być zależnej od dziecięcych strachów, przesądów. Czołowy: - A dla czego wam trzeba być wolnej od strachów i obraz? - Dla tego, by żyć nowym, szczęśliwym życiem! Wychodzi, że zaognionej kożej osoby ja siebie uczyłam się szczęściu? Czołowy: - Wszystkie sytuacje, w które my będziemy dostawać się, stworzeni przez naszą podświadomość dla nauki. Niezbędna tylko upór i konsekwencję w realizacji metodyki obcowania z podświadomością, wtedy Liczny stanie się wam jasno i unikniecie zbytecznych trudności. Żyć zacznie o wiele prijatnieje i spokojnieje. Teraz przechodzimy do rozpatrzenia trzeciego magicznego pytania: JAK? Jak pozwolić ten problem? Co trzeba zrobić, by choroba, która u was była wiele lotu i nawet dziesięcioleci, prosto zginęła za niepotrzebą, odeszła w niebyt? Dajcie zlecenie swojemu podświadomemu rozumowi opracować i pokazać wam pierwszy nowy model zachowania się, która doprowadzi was do nowego, harmonijnego życia. Natalja: - Wiecie, tymczasem {póki} wy to mówiliście, przedstawiłam trzy nowe modele zachowania się. Po pierwsze, mi trzeba nauczyć się być spokojnej. W związku moich ubezpieczeniowych mogę powiedzieć, że już oznaczył się określony postęp. Nauczyłam się z nimi współdziałać, szybko zmieniając obrazy. W rezultacie stałam się o wiele spokojnieje. Po drugie, ja muszę zwrócić uwagę na siebie jak na kobietę. To i nowa, więcej od odzież damska, i zajęcia aerobikiem, i w ogóle więcej sobie poświęcać uwagi. Trafnie, ja już nie pamiętam, kiedy w ostatni raz była na urlopie. Po trzecie, to duchowy wzrost. Pomyślałam o tym, że trzeba kontynuować czytać literaturę, podobną waszej. Być może, u siebie w mieście organizować seminarium z waszym udziałem. Przyjedziecie? Czołowy: - Oczywiście, nabierajcie grupę chętnych pobrać udział w podobnym seminarium, postawimy was w grafik przeprowadzenia seminariów, i obowiązkowo spotkamy się w waszym mieście. No a teraz przedłużymy. Zadajcie sobie takie pytanie: wszystkie części waszej podświadomości zgodnej z tymi nowymi modelami zachowania się? - Tak, tak! - podskoczyła Natalja na krześle i zaklaskała w dłonie. - Wszystko wewnątrz zaskakało i z radością zaczęło krzyczeć, że wszystkie części ja zgodni żyć ponowemu, nowymi modelami zachowania się. Czołowy: - Weźmie wasz wewnętrzny rozum na siebie odpowiedzialność za to, by nowe modele waszego zachowania się realizował się w waszym życiu w potrzebny czas, w potrzebnym miejscu? - Tak, z radością! Czołowy: - Doskonale, a ot teraz wrócimy do samego początku naszej rozmowy i przypomnimy sobie, na co podobna ta część podświadomości, która stworzyła wam ten problem. - To był na pół który zdmuchnął się, zwiotczały balonik. Za to teraz on wygląda zupełnie w inny sposób. Jeżeli wcześniej on bezwolnie wisiał, to teraz on jaskrawi-czerwonego, w formie sierdieczka. On rwie się wwierzchy, gdyby nie purpurowa wstążeczka, za którą przywiązany, dawno by wzbił się w niebo. Czołowy: - Znaczy, z tej minuty ta część waszej podświadomości, która odpowiada za wasze zdrowie, i w tej liczbie za czystą skórę waszej osoby, będzie kojarzyć się z tą świąteczną kulką, mu będzie polecona troska o waszej osobie. Dziękuję wam za to, że swoim przykładem pomogli pojąć, jak obcować ze swoim wewnętrznym «Ja». Wiem, że tu są ludzie, którzy już niejednokrotnie byli na naszych seminariach. Kto chce podzielić się swoimi sukcesami? Podnosi rękę mężczyzna średnich lat: - Moje imię Iwan. Chcę powiedzieć, że jakichś sukcesów mi udało się osiągnąć, wykorzystając wasze metodyki, lecz nie wszystko u mnie będzie wychodzić gładko, jak pragnęłoby. O tym, jak u mnie wychodzi wykorzystać w codziennym życiu znajomości, otrzymanych z książek i seminariów, chcę zaproponować waszej uwadze dwa niedużych opowiadania. Zwróciłem uwagę na to, że wy doprowadzacie mnóstwo takich małych historii. Oni bywają więcej bogatych w treść, czym tomy kwiecistych rozważań. Więc, opowiadanie pierwsze o tym, w jakim stopniu bywa pożytecznym zwracać uwagę na podpowiedzi Wszechświata. Służbowo mi dość często wypada jeździć kolejowym transportem. Pewnego razu, wracając z kolejnej delegacji służbowej, ja na przydworcowym placu próbowałem złapać taksówki. Na postoju taksówek była nieduża kolejność, czekać nie pragnęło, zdecydował zatrzymać prywaciarza. Po dwa-trzech niefortunnych prób zatrzymać maszynę podjeżdża do mnie taksówkarz. Tymczasem {póki} przez otwarte okno my z nim {nimi} umawialiśmy się o tym, dokąd mi jechać i ile to będzie kosztować, podbiega do maszyny żywy chłopak, odsunąwszy mnie, on zaczyna głośno oburzać się działaniami siedzącego za kierownicą. Okazuje się, istnieje konkurencja i do mnie podjechał «naruszyciel konwencji», to, molo, nie jego okręg obsługi, i sam on kierowca nigdzie nie zdatnego, i maszyna u niego jest nic niewart. Wysłuchawszy ten monolog, zacząłem działać, jak wy mówicie, w starym modelu zachowania się i włączył się w pyskówkę («Jak ten tak, - wszystko oburzało się wewnątrz, - mnie łokciem odsunęli! Mnie!»). Wypowiedziawszy wszystko, że myślałem w stosunku chłopaka, który przeszkadzał mi jechać na tej taksówce, siadłem w maszynę. Z kierowcą omówiliśmy maniery zachowania się tego człowieka, naturalnie z użyciem idiomaticzeskoj leksyki. Lecz nasza przejażdżka trwała niedługo. Przejechawszy dosłownie półtora kwartału do najbliższego sygnalizatora świetlnego, nasza maszyna ucichła ściśle w centrum skrzyżowania. Kierowca obieskurażenno oświadczył, że będzie wzywać pogotowie techniczne, a mi trzeba szukać inną maszynę. I ot wypadam z taksówki, z kilkoma torbami, zwitkami, mnie objeżdża, głośno hucząc klaksonami, komunikacja miejska - godzina szczytu. Ja wzktóry mókł, złego, taszczu swój ciężar i myślę, czym zaś stworzyłem tę sytuację. Odpowiedź przychodzi momentalnie: «Dopiero co pokłócił się z tym żwawym parieńkom, nie posłuchawszy go {je}. A on przecież językiem rosyjskim powiedział, że nie trzeba siadać w to auto-, ponieważ ono jest nic niewart. Następnym razem więcej uważnie odnoś się do tego, że mówią tobie otoczenia, i gordyniu-to uśmierz...» Kiedy jechałem na wasze seminarium, ze mną zdarzył się jeszcze jeden ciekawy wypadek - to akurat ma stosunek do rozbieranego tematu zdrowia. W nocy bardzo silnie zachorowała szyja. Zdenerwowałem się, ponieważ wiedziałem, co to jest powlecze się minimum dnia na trzy-cztery - już było smutne doświadczenie takich szyjnych postrzałów. Trzy-cztery dnia - to jeżeli leczyć. A w pociągu któż mi zdejmie ten ból? Byłem zapanikował, lecz w porę zatrzymał się i powiedział sobie: «Poczekaj panikować, dawaj no po metodyce doktora Sinielnikowa spróbujemy zorientować się, czym stworzyłem ten ból sobie». I od razu przyszła odpowiedź: «Ty zaś obraził się na towarzysza podróży, sąsiada po przedziale, i na jego krewnych, którzy go odprowadzali. Oni hałaśliwą gromadą wpadli w wagon, usadowili się na kupiejnych kanapkach. Głośno hałasując, oddawały pozdrowienia, dosyć nonszalancko układał dobytek i temu podobne. Zamiast by spokojnie odreagować na tę w zasadzie nieszkodliwą krzątaninę, ty razworczałsia. Tylko sobie zepsuł nastrój. A teraz otrzymaj ból w szyi! Ona, trafnie, symbolizuje nieobecność giętkości zachowania się, i pomyśl o nowych modelach zachowania się». Przeanalizowałem w ten sposób sytuację. Podziękował towarzyszowi podróży za lekcję, jakim on pouczył się mnie opanowaniu i cierpliwości, i jakoś niepostrzeżenie dla siebie zasnął. Obudził się rześkim, wypoczętym, bez najmniejszych przejawów bol w szyi. Zapoznał się z towarzyszem podróży, on okazał się ciekawym narratorem, ponadto kolega. Nawet, jak ten ani to dziwny, znaleźli ogólnych znajomych. Ja w jakiejś mierze nauczyłem się zwracać uwagę na podpowiedzi ze strony otaczającego pokoju {świata}. Mi by pragnęło pojąć, jak uniknąć różnych chorób na przyszłość, jak nauczyć się obcować ze swoim ciałem, prowadzić zdrowy tryb życia, wykorzystając siłę swojego zamiaru. Czołowy: - Doskonale! Ot wy i wychodzicie do naszego «gorącego» krzesła. Przysiadajcie się. Oswoimy teraz ćwiczenie, które podaje się samouzdrowienie. Iwan, przede wszystkim wam trzeba zdecydować, jaką chorobę chcecie wyleczyć automatycznie. Iwan po pauzie, dokładnie wszystko zważywszy, komunikuje: - Mnie bardzo niepokoi chroniczny katar. Ot już koło pięciu lat u mnie periodycznie wiosną i jesienią obostriajetsia ta choroba. Czołowy: - Dla realizacji tego ćwiczenia nam będą potrzebnym dwie serie obrazków z waszego życia. Więc, pierwsza seria składa się {polega} z trzech konsekwentnych obrazów. Przypomnicie sobie teraz jakąś chorobę, którą przeszła szybko, bez zastosowania dodatkowych metod leczenia. Rozmieścicie ten wypadek po trzech konsekwentnych obrazkach. W pierwszej - początek choroby, w drugim - proces wyzdrowienia, w trzeciej - zobaczcie się zdrowym człowiekiem. Iwan: - Podejdzie taki wypadek? Pamiętam, jak pociął palec, kiedy szatkował kapustę dla zasołki na zimę. Palec opatrzyłem, lecz wtedy zaznaczyłem dla siebie, że rana zagoiła się dosyć szybko. Czołowy: - Tak. To odpowiedni wypadek. Powtarzam jeszcze raz - rozmieścicie to wspomnienie po trzech konsekwentnych obrazkach: początek, środek procesu i wyzdrowienie. Iwan: - Poczekacie kilka minut, skupię się. Przyzwyczaiłem się wszystko robić dokładnie. Przez pewien czas on potrząsnął głową, wychodząc z głębokiego zamyślenia. - Ja wyraźnie widzę siebie w pierwszym obrazku z kapustą w jednej ręce i szynkowkoj w innym. Ręka ześlizguje się, i zraniłem palec o ostrym nożu szynkowki. Przybiegła myjąc żona i opatrzyła ranę. «Przyjaciel uratował przyjaciela!» Drugi obrazek - przez dzień zdejmuję opaskę. Widzę ranę pod koroczkoj. Nawet zapominam o niej na jakiś czas. I trzeci obrazek - przypominam sobie o ranie przez kilka dni i widzę różową bliznę od która zagoiła się rany. Wtedy zdziwiłem się, że rana zagoiła się tak szybko. Czołowy: - Zapamiętacie te obrazy i odczucia. A teraz wam trzeba wybije co następuje. Rozmieścicie po trzech obrazkach tę chorobę, od którego wam trzeba wyleczyć się. W waszym wypadku to chroniczny katar. W pierwszym obrazku w czarnobiałym wariancie widzicie bezpośrednie przejawy kataru. W drugim - wam zaczęło o wiele dobrego oddychać przez nos. Lecz pełnego wyzdrowienia jeszcze nie nastąpiło. A w trzeciej widzicie siebie zdrowym w jaskrawym kolorowym przedstawieniu. I silnie dziwicie się, jak ten wam udało się tak szybko powrócić do zdrowia. Wy teraz musicie wejść w ten obraz i odpowiedzieć sobie na następujące pytania: «Co zobaczę, usłyszę, poczuję, powącham, kiedy stanę się zdrowym człowiekiem?» Iwan: - Tak, u mnie wszystko wyszło. Konsekwentnie przedstawiłem siebie wpierw chorym, następnie rekonwalescentem. I w trzecim obrazku zobaczył się na rowerze, jadącym po ścieżce przez kwitnącą łąkę. Usłyszał śpiew ptaków. Poczuł, jak świeży, nasycony różnorodnymi aromatami powietrze swobodnie przedostaje się przez mój nos. Upajające odczucie! Cóż mi dalej robić z tymi obrazkami? Czołowy: - A zrobić trzeba słuchaj. U was jest doświadczenie szybkiego automatycznego samouzdrowienia. Teraz nałożycie drugą serię obrazków na pierwszą tak, by zgodził się numery. Dajcie komendę {drużynę} swojej podświadomości wykorzystać doświadczenie szybkiego samoleczenia dla tego, by przeszedł wasz chroniczny katar. Iwan znów pogrążył się w głębokie zamyślenie i po upływie minut pięć ucieszone zakomunikował: - Przedstawiacie, po tym jak ja wszystko to wybiłem, u mnie wysechł nos. Pojawiło się więcej-mniej wolnego oddychania. Bo byłem jak narkoman - wszędzie z sobą ciągał fłakoncziki z naftizinom. Czołowy: - My jesteśmy szczerze rada za was! Wybijcie połączenie obrazków raz siedem-dziesięć. Doprowadźcie proces do awtomatizma. I jeszcze jeden niemałoważny moment. Zapytacie swoją podświadomość: «Co mogę zrobić, by podtrzymać automatyczny proces samouzdrowienia?» Zwrócicie uwagę, jakie za tym pytaniem pójdą za obrazy, odczucia lub myśli. Iwan: - Tymczasem {póki} wy to mówiliście, przypomniałem sobie, jak mój przyjaciel, który dawno zajmuje się jogą, radził mi każdy ranek przemywać nos ciepłą podsoloną wodą. A przeignorowałem jego radę. Teraz pojmuję, że niepotrzebnie. Czołowy: - Tak, też wiem taki sposób oczyszczania i leczenia nosowych kodów. Samego dawno z ich korzystam. Jeszcze chcę zwrócić waszą uwagę na to, jakie zmiany wam należy wnieść w styl życia, by pomóc procesowi wyzdrowienia. Kiedy chodzi o jakichś poważnych chorobach, ten krok pożytecznie powtarzać codziennie dotąd, tymczasem {póki} chorobę całkowicie nie przejdzie. Iwan: - Mi nie darmo przedstawił się rower. Ja już kilka razy podmyłem, że pora zająć się sportem. Znaczy, to już były podpowiedzi Wszechświata. Dziękuję wam! Czołowy: - Dziękuję wam za aktywny udział w seminarium. A już przechodzimy do następującego tematu. Pomówimy o odżywianiu się. RACJONALNE ODŻYWIANIE SIĘ Słowo bierze kobieta, przedstawia się jak Antonina i, zwracając się do czołowego, prosi odpowiedzieć na jej pytanie, dotykające odżywiania się. - Można zacznę z wierszy? Pamiętacie, u Leonid Fiłatowa: Wzywa zainteresowanie Wasz odżywczy proces. Jak będą jeść u was tam brukiew - Z łupiną czyż bez? - Jies!!! Tak i u mnie odżywczy proces w ostatnich czasach wzywa zainteresowania dosyć silny. Zwiedzałam seminarium po wiediczeskoj kulturze. Tam mówiło się o tym, że człowiek, używający w pożywienie mięso, rybę, jajka, otrzymuje strach zwierzęcego i jego agresję, skierowaną na człowieka. Nie ma znaczenia, kto zabił to zwierzę. Wychodzi tak, że ten, kto będzie jeść mięso, pośrednio bierze udział w mordzie tej owcy lub świnie. Która nagromadziła się agresja i strach zmienia naszą psychikę, zachowanie się, przedzierając się w wideo jakichś emocjonalnych wspyszek, stresów, diepriessij i temu podobnego. Powiedzcie, proszę, jak wy do tego odnosicie się? Czołowy: - Ja tak odpowiem na wasze pytanie - korzenie wiediczeskoj kultury leżą w głębokiej starożytności. To ogromną wielowiekową warstwę historii, która tylko-tylko zaczyna otwierać się nam. W ostatnich czasach pojawiło się wiele naukowych prac, udowadniających, że nasi przodkowie, którzy stworzyli wiediczeskuju kulturę, żyli w okręgu bieguna północnego. Lecz klimat tam był podzwrotnikowego. Dlatego system światopoglądu i złożył się w ten sposób, że oni spokojnie obchodzili się bez pożywienia zwierzęcego pochodzenia. Po ostrej zmianie warunków klimatycznych na Skrajnej Północy arii i Słowianie odprężyli się po Eurazjatyckim kontynencie, niosąc kulturę, w tej liczbie i kulturę odżywiania się, innym ludom. Przeszły tysiące lat, za ten czas liczny zmieniło się. Lecz zostawimy historię w spokoju, dawajcie spróbujemy zorientować się z tym, że jest na dany moment. Pytanie nie w tym, używać mięsa w pożywienie lub nie. Wszystko sprawa w waszych myślach. I w tych obrazach, którzy stoją za piszczej, przygotowanej z mięsa. Jeżeli wy, jedząc kolację, zjadacie kotlet schabowy i myślicie o... Inna sprawa, jeżeli w talerzu z jedzeniem widzicie sposób uzupełnienia eniergieticzeskich nakładów, to z piszczej wy otrzymacie odpowiednie obrazy. Jeżeli mówić o wegetarianizmie, to powinni byli być jacyś rozumni zasięg. Na przykład, przeprowadźcie rodowitego mieszkańca Pripolarja na roślinne pożywienie, która tam wyrasta, i on... -- On jeleniem stanie się! - rozbrzmiewa śmieszny głos z sali. Czołowy: - Przynajmniej, na jagiele i porostach długo nie przeciągniesz. W zasadzie to możliwy, lecz powinna była przejść nie jedna setka lat, by organizm takiego człowieka smog jest genetycznie przestawić się na nowe pożywienie, by wyciągać z niej wszystko, że musi organizm. Tym bardziej, że słonecznych dni tam bardzo mało. Dlatego mówić przedstawicielom północnych narodowości «nie jedz mięso, nie jedz rybę» przynajmniej absurdalnie. Ważny jeszcze taki aspekt: człowiek, żyjący, na przykład, na Ukrainie lub w Rosji i odżywiający się szczególnie jarskiego piszczej, bardzo często używa w swojej racji roślinnych artykułów, nie wyrastających w jego regionie. Na przykład, banany, pomarańcze. Z zasady, oni nie rosną w waszym ogrodzie warzywnym. Jeżeli przeczyć mięsne pożywienie, opierając się z tego, że zakładacie obraz mordu w kawałek mięsa, kupionego na rynku, to wy samych sozdajotie ten obraz zrujnowania. I samych rodzicie agresję w stosunku tych, kto używa mięsa w pożywienie. Ot i wychodzi, że jarosz, potępiający «trupojedienije», samego dosyć aktywnie bierze udział w mordzie zwierząt, na podświadomym poziomie. Wy mówicie: «Ja nie będę jeść mięsa, ja takiego dobrego!» - a obraz mordu zwierząt już zaczyna pracować. Dlatego trzeba być bardzo uważnym do swoich myśli, uczuć. I kiedy zacznie zamieniać się wasz światopogląd, z przejściem w nowy model zachowania się, będziecie mogli lekko i naturalnie, bez agresji przejść na roślinne pożywienie. Lecz o wiele dobry, jeżeli to pożywienie będzie wyhodowana przez wasze ręce w waszych dobrach rodzinnych. Wy założycie w wasze rośliny określony sens, określoną pozytywną energetykę. Ot wtedy i będzie dosyć, jak mówi Anastasija z książek Władimir Miegrie, niedużej ilości jedzenia dla tego, by człowiek zaspokoił głód, dlatego że odżywianie się dochodzi do skutku już na więcej cienkim planie. Prosi o głos mężczyzna z puszystą tęgą brodą. - Nazywam się Gieorgij. Kilka lat w tył ja z żoną dostałem się na wykład Galina Szatałowoj. Bardzo dobry wykład, i Szatałowa - nadzwyczajny człowiek. Ona na swoim przykładzie pokazuje, możliwie żyć w inny sposób. My, natchnięte przez jej idee, zaczęliśmy próbować, jak ona radzi żyć: posterunków przestrzegały, odżywiali się po jej systemie uzdrowienia. Całkowicie wyłączyli z racji wiewiórki zwierzęcego pochodzenia. Zanim przejść na jej system, ważyłem siedemdziesiąt dwa kilograma. I w rezultacie postrojnieł na siedem kilogramów za jeden miesiąc. Nie wolno powiedzieć, że «przeciągiem w lufcik wynosiło», lecz często była słabość i zawrót głowy. Rodzaj był ewidentnie niezdrowy. Potem pojąłem, co to jest nie moje, nie mój sposób uzdrowienia. To, o czym pisze Szatałowa, - poprawnie, przede wszystkim, dla samej Szatałowoj. U każdego człowieka powinna była być swoja droga i swój zdrowotny i odżywczy system. Pojąłem, że trzeba siebie słuchać. Pragnie zjeść kawałek mięsa - ja jego będę jeść. Nie pragnie mi, dla przykładu, pić wino lub piwo - ja nie wypijam ot już kilka lat. Czołowy: - Dziękuję! Bardzo cenne uzupełnienie. Rękę podnosi niedużo połnowataja kobieta balzakowskogo w wieku: - Pragnęłoby usłyszeć kilka słów o przyczynach nadwagi i konkretne rekomendacje po wybawieniu od tego problemu. Czołowy: - Dawajcie spróbujemy systematyzować wszystko to, o czym my dopiero co mówiliśmy. Odpowiadając na pytanie o przyczynach nadmiernego ciężaru, można mówić o wielu rzeczach, lecz obracają na siebie uwagę tylko trzy podstawowych momentu. 1. Częściej wszystek ludzie pieriejedajut przy deficycie miłości lub kiedy oni znajdują się w stanie stresu. W danym wypadku pożywienie staje się źródłem przyjemności, surogatem miłości do siebie. Dlatego kiedy wy nauczycie się przezwyciężać swój ofiarność i kochać siebie nie przez talerz, a wieloma innymi sposobami, wtedy otpadiot za niepotrzebą konieczność pieriejedat′. Wtedy można z jedzenia będzie otrzymywać tylko ten, że tam jest, - źródło uzupełnienia eniergieticzeskich nakładów, w tej liczbie i duchową energię. 2. Wiele odżywia się w rozumnych granicach, lecz zza zatrudnienia, zza lenistwa prowadzą mało ruchliwy tryb życia. Nie ładują swój organizm w potrzebnej mierze fizycznymi ćwiczeniami, by podtrzymywać upragniony ciężar. 3. Czasem nadmierny ciężar staje się osobliwą formą obrony od otaczającego pokoju {świata}. Powłoką, za którą można schować zbyt ranioną i obraźliwą duszę. Jak również sposobem uniknąć seksualnych domogatielstw. Kiedy taki człowiek dowiaduje się, możliwie poprawnie reagować na flirt i jak w razie konieczności twardo powiedzieć «nie», konieczność w pełni odpada samym sobą. Wielu ludzi, skłonnych do pieriejedaniju, nie umie rozgraniczać różne odczucia. Oni plączą uczucie samotności, pustki wewnątrz siebie i uczucie głodu. Spróbujcie zorientować się w tych odczuciach i odpowiedzieć sobie, co więcej chcecie - zjeść obiad lub pobyć w okrążeniu przyjemnych wam ludzi. Oczywiście, czynników, zmuszających człowieka pieriejedat′, wiele. Tyle, ile ludzi, cierpiących od pełni. Wykorzystając zasady podejścia do spożycia, o których będziemy mówić poniżej, każdy będzie mógł dla siebie zestawić swój program racjonalnego odżywiania się. Jeżeli chcecie mieć zgrabną figurę, proporcjonalny ciężar, dla tego wam trzeba umieć poprawnie wybierać artykuły i półmiski dla racjonalnego odżywiania się. Waszej uwadze proponują się kilka konsekwentnych działań, pomogących wam zacząć zgrabnymi, reagować na pożywienie tak, jak ten robią naturalnie zgrabni ludzie. 1. Odpowiedzcie na pytanie: «Jak dowiadujecie się o tym, że pora jest?» Popatrzyliście na zegary, lub poczuliście głód, lub was zawołaliście jeść obiad - zwrócicie na tę uwagę. 2. Pomyślcie o swoich wewnętrznych odczuciach, pomyślcie o tym, w jakim stopniu wy głodni. 3. Przedstawcie jakiś dostępny półmisek, który moglibyście zjeść, poczujcie w ustom jego smak. Następnie pomyślcie o możliwych odczuciach, kiedy ten półmisek, który przedstawiacie, popadiot w wasz żołądek. 4. Porównacie te odczucia. Odczucia wewnątrz siebie do i następnie, jak wy przedstawicie wybrany półmisek w waszym żołądku. Odpowiedzcie sobie, że wam więcej podoba się? Wy siebie dobry będziecie czuć następnie, jak zjecie ten półmisek? Lub wam zjeść coś inny? Lub w ogóle zanim jest? 5. Możecie przedstawić jakiś inny półmisek i ściśle taki sam skupić się na nim. Porównacie odczucia, mogące być następnie, jak zjedliście jedno lub inny półmisek. To zaś wybijcie z kilkoma możliwymi półmiskami. Wybierzcie najbardziej optymalny wariant. Także przemyślcie i ilość tego pożywienia, którą przypuszczacie zjeść. Teraz przedstawcie, że zjadacie ten półmisek i macie przyjemność od zjedzonego i w ciągu długotrwałego czasu czujecie się dobrze. 6. No i oczywiście zjedzcie z przyjemnością ten półmisek, nie zapominając pomyśleć, że wasz organizm weźmie z tej ilości zjedzonej przez was pożywienia wszystko najpotrzebniejsze. Najcenniejsze, że tylko jest w tym talerzu, wartościowym przed nas dla uzupełnienia waszych eniergieticzeskich nakładów. Prosi o głos wysoki młody człowiek: - Nazywam Się Andriej. Po przeczytaniu książek Miegrie mi spodobało się zrezygnować od spirytusowego, od mięsnego pożywienia. Rzeczywiście stałem się jaroszem. Myjąc rodzina i moi współpracownicy poślij mi naprzeciw, z aprobatą ustosunkowali się {odnieśli się} do moich przekonań. Przeszło kilka miesięcy. Zacząłem zaznaczać, że we mnie pojawiła się agresja do tych ludzi, którzy będą jeść potrawy mięsne, piją piwo. Trzeba powiedzieć, że ja wcześniej piwo też kochałem wypić - troszeczkę, lecz z przyjemnością. A teraz sprawa będzie dochodzić nieomal do nienawiści. Zacząłem zwracać uwagę na ludzi wokoło siebie, którzy smacznie będą jeść mięso i wypijają. Dotychczas ja tego nie zauważałem. Wtedy pytam siebie, molo, o co chodzi? I otrzymuję taką odpowiedź od podświadomości: «Zrezygnowałeś ze zwykłego jedzenia, lecz nic nowe nie stworzyłeś. U ciebie nie jeszcze swojego rodowego majątka, jak ten opisany w książkach Miegrie. Zmieniać swój tryb życia trzeba na wszystkich poziomach. Nie wolno, by to ograniczało się tylko jedzeniem. Trzeba zmieniać jeszcze i swoje myśli, uczucia. Trzeba wziąć hektar ziemi i oburządzić swoja przestrzeń miłości. A tymczasem {póki} te zmiany odbywają się, jedz to, że chcesz, przestrzegając uczucie miary we wszystkim! Inaczej rodzisz nikomu nie potrzebną agresję». Wiecie, mi wasza metodyka podoba się tym, że wy do niczego nie przywiązujecie ludzi. Żyjemy każdego w swoim kąciku kraju, my nie możemy od razu rdzennym obrazem zmienić się, i pojmuję, że tego i nie trzeba. Czołowy: - No dobrze. Zamykając ten temat, chcę powiedzieć wam, że z powagą nie z czegoś zrezygnować - od papierosa, porannej filiżanki kawa, od użycia mięsa. A z powagą stworzyć coś nowe. Nowy swój stan, mirooszczuszczenije. Stworzyć swój obraz odżywiania się, uzdrowienia, którego będzie odpowiadać waszym nowym pojęciom o sobie samym, o tym stanie, w którym będzie znajdować się wasz duch, wasze ciało. Dlatego bądźcie uważni, przysłuchujcie się do siebie. Przysłuchujcie się do tego, o czym mówią otoczenia, lecz nie zapominajcie, że oni mówią i radzą tak, jak same to pojmują. Zapytacie siebie: « Będzie sprzyjać mojemu rozwojowi i zdrowiu to, że mi radzą?» Jeżeli otrzymujecie wewnętrzną zgodę od wszystkich części podświadomości, to, proszę, przyjmujcie ten model odżywiania się. A jeżeli nie, to nie trzeba gwałcić swoje ciało, zatruwając życie sobie i swoim krewnym i bliskim. Wyjaśnicie przyczyny tego nieprijatija. Odkorygujcie ich z obliczeniem swoich potrzeb. Odnosicie się do siebie z miłością i zaufaniem. Każdy niech przysłuchuje się do siebie, do swojego organizmu. Obraz odżywiania się powinien odpowiadać obrazowi waszego ducha, stanowi waszej perfumuj na dany moment. W życiu wszystko zamienia się bardzo szybko. Przez miesiąc, za rok w waszym życiu mogą nastąpić znaczne zmiany, mogą zmienić się wasze smaki, zmieni się obraz waszego odżywiania się. Bądźcie gotowi do zmian. Naczelnik {rozdział} 10 O PIENIĄDZE. DOMOWE ZADANIE. PREZENTY Czołowy: - Temat finansowy dosyć szczegółowo opisana w książce Walerija Sinielnikowa «Droga do bogactwa». Dlatego chcę zatrzymać się tylko na pewnych aspektach tego obszernego i ciekawego tematu. Zaczniemy z tego, że dam domowe zadanie wszystkim obecnym na naszym wirtualnom seminarium. Sedno zadania polega {zawiera się} na następującym. Wam trzeba podejdzie do absolutnie nieznanym ludziom i, wykorzystając wszystek wasz twórczy potencjał, wasz urok, fantazję, opanowanie, a być może, i poczucie humoru, poprosić u nich pieniądze. Naturalnie, wam trzeba zrozumiale objaśni, dla czego wam tak niezbędna ta suma, o której wy prosicie tego człowieka. Przy czym ludzie powinni byli być różnego poziomu dobrobytu. To pierwsza część zadania. Druga część polega {zawiera się} na tym, by trojgu absolutnie nieznanym ludziom dać pieniądze. I zrozumiale uzasadnić wasz gest tak, by u ludzi powstało życzenie wziąć u was te pieniądze.. Należycie {zgodnie z} ludzie, którym będziecie proponować entą sumę, będą także różnego poziomu dobrobytu. Dla co to wam będzie trzeba, objaśnię następnie, jak o rezultatach opowiedzą uczestnicy poprzednich seminariów, już którzy wykonywali podobne zadania. - Ja z Mołdowy, - mówi uczestniczka seminarium, która na zajęciach już trzeci raz. - W zeszłym roku, po tym jak zadanie było otrzymane, pojechałam na dworzec za biletem do domu i, już będąc na dworcu, przypomniałam sobie o domowe zadanie. Początki ja z tego, że zaczęła rozdawać pieniądze. Dobro, że na dworcach zawsze jest chętne ich otrzymać. Ja kilka zainteresowałam się i nie zauważyłam, że już wykorzystałam znaczną sumę z tego, że zdawało się odłożyć na bilet. Wiecie, nawet ucieszyłam się, kiedy pojęłam, że pieniędzy dla nabytku biletu brak. To znaczy, jest przekonujący powód zwrócić się do kogokolwiek z prośbą dać pieniędzy na bilet. Praktycznie od razu zwróciła uwagę na jednego solidnego obywatela. On stał ostatnim w kolejności do biletnoj kasie. Zwróciłam się do niego z prośbą dać pieniędzy na powrotną drogę. «Tobie ściśle pieniądze są potrzebne na bilet?» - zapytał solidny obywatel. «Oczywiście!» - odpowiadam. «Nie, pieniędzy ja tobie dawać nie będę, a samego kupno bilet», - mówi on. Bilet był kupiony, do przyjemności oba stron. Ja szczerze podziękowałam mu. A siebie - za inwencję i spełnione zadanie. U mnie pojawiła się pełna pewność, że w potrzebny czas potrzebna suma obowiązkowo pojawi się. Czołowy: - Dziękuję wam za opowiadanie. Widzę, że wasza sąsiadka uparcie prosi o głos. Proszę was wyjść na środek. - Ja z Moskwy. Podobnego zadania ani razu nie wykonywała. Przypomniałam sobie bardzo pouczającą historię, którą opowiedziała myjąc cioteczka. Wypadki, o których pójdzie mowa, rzeczywiście zdarzyli się w jej życiu. Ona opowiadała o swoim bardzo dobrym znajomym. Żyli oni niegdyś w moskiewskim mieszkaniu wielorodzinnym. Mimo ciasnoty, żyli zgodnie. Potem rozjechali się w różnych kierunkach, a ciocia Szura tak i została żyć w tym mieszkaniu. Którzy byli sąsiedzi nie-nie i zaglądali na zapał po starej pamięci. Jakoś zaszedł i Wołodia. W swój czas ciocia Szura niańczyła go {je}. I on do cioci Szura odnosił się ze szczególną czułością i ciepłem, wypróbowując szybciej synowskie uczucia. «Cioć Szura! A ja przecież za radą!" - powiedział on, nieskutecznie próbując dodać osobie więcej radosnego wyrażenia. «Drogi mój, jaki zaś radę mogę dać tobie, takiemu, jak teraz mówią, stromemu bankierowi?!» - «W tym-to i sprawa, że możesz. A co do mojej «stromizny», ten ty, że podaje się, jak w wodę patrzysz. Ja właśnie zza tego i przyszedłem. Tak, stałem się bogatym, szybciej, nie bogatym, a finansowo zabezpieczonym. Myślę, że poteraźniejszemu bogaty człowiek jest spokojny i szczęśliwy, a ja bynajmniej nie jestem spokojny. Mnie w ostatnich czasach pożycza {zajmuje} myśl o tym, że jeżeli, nie daj bóg, zdarzy się jakiekolwiek CZP: diefołt kolejny, lub bank zbankrutuje, lub jeszcze coś podobne, to jakże ja smogowi na życie zarabiać? I wiercą się te myśli w mojej głowie wciąż, życia nie już od tych strachów, takie obrazy w głowie nakręcam, nie oddać!» - «Wołodia, wiesz, o czym ja dopiero co pomyślałam?! Mi w pracy niedawno opowiadali, że na Kurskom dworcu złoty młodzież bawi się w ten sposób: oni pierieodiewajutsia w ubogich, bezdomnych i żyją nimi życiem jakiś czas - rolewoj trening podaje się. Dlaczego by i tobie nie spróbować?» Wołodia ustosunkował się {odniósł się} do sprawy ze smiekałkoj i chwytem teraźniejszego bankiera. Ciocia Szura znalazła w komórce starą dieduszkinu szynel. Wołodia zapalniczką solidnie pripalił jej w kilku miejscach. Wzywając się w obraz pogorielca, jakościowo osmołował i swoją wypielęgnowaną brodę. W piwnicy w domu był złowiony dla pełnego anturaża jednooki kotek-wyrostek, zły jak czertionok. W moment znajomości z bankierem on solidnie rozdrapał ostatniemu ręki i fizjonomię. Na następujący wieczór Władimir znów pojawił się u cioci Szura ze swoim nowym ogoniastym innym i ogromnym bukietem. Go {je} było nie dowiedzieć się. On z zachwytem opowiadał, jak chodził po pociągach elektrycznych i prosił jałmużny dla dwa żałosnych pogorielcew. «Pomóżcie, proszę, ludzi dobrych! U mnie nikogo nie zostało, prócz tego kota!» - mówił on. W ostatecznej sumie suma jego dniówki okazała się tak znaczącej, że od jego strachów nie zostało i śladu. Wszystkie zarobione pieniądze on rozdał babciom obok cerkwie z radosną myślą, że teraz będzie mógł siebie zaopatrzyć w każdym wypadku. Czołowy: - Przy realizacji «pieniężnego» domowego zadania nie obchodziło się i bez kuriozów: słuchaj powiedziała uczestniczka tradycyjnego seminarium w Moskwie. «Spełniłam wszystkie punkty domowego zadania. Darowała i przyjmowała w dar pieniądze, zostało zrobić ostatnie - poprosić pieniądze u człowieka pobogatszy. Patrzę, zatrzymuje się kwadratowy «miersiedies». Z niego będzie wychodzić typowy przedstawiciel bogatego mienia - chłopak w długim czarnym skórzanym płaszczu. Ja stanowczym chodem podchodzę do niego i mówię co następuje (przy tym jedna z części mojego wewnętrznego «Ja» prosto w szoku od tego, że wymawiam): «Młody człowiek! Widzę, że wy człowiek zabezpieczony i wam, oczywiście, nie nie opłaca się okaże materialną pomoc. Mi terminowo potrzebni pieniądze!» Chłopak w tym samym miejscu lezie w kieszeń płaszcza, dostaje ciężki portfel, otwiera go {je} i tylko potem pyta: «Dobrze, a ile i dla czego?» Skąd, z jakich głębokości podświadomości wylazła następująca myśl - ja nie wiem. «Chodzi o to, - mówię mu, - co niedawno pracuję w jednej prywatnej komercyjnej firmie i znajduję się w pewnej zależności od dyrektora. A dzisiaj on w drugim już raz wzywa mnie na dywan». - «No i przy czym tu zapomoga?» - «Prosto może złożyć się pikantna sytuacja, a u mnie bieliznę choć świeże, lecz niezbyt nowe». - «Tak tobie potrzebni pieniądze na nowe spodenki?! Ha-ha!» - «No tak!» - «A ile?» - mówi chłopak, dostając z portfela dość grubą paczkę kupiur.I tu ja wszystko zepsułam, powiedziawszy, że mi trzeba tylko pięćdziesiąt rubli. «Coś wymyślasz, przyjaciółka, dobra bielizna drogo stoi. Minimum pięćdziesiąt baksow, bo i więcej! No raz prosisz pięćdziesiąt rubli, ot ich i otrzymuj, dziękuję, że rozśmieszyła. Bywaj!» Mi przypomina się sobie jeszcze jedna ciekawa historia, usłyszannaja mną na dwudniowym seminarium w Simfieropole. Z niedużego uzdrowiskowego miasteczka na zachodnim wybrzeżu Krymu przyjechała rodzinna para. Otrzymawszy domowe zadanie, oni zdecydowali, że nie go {je} będą wykonywać. I jak oni potem przyznali się, policzyli realizację takiego domowego zadania poniżej ich własnej godności. Lecz życie lub los, jak chcecie nazwijcie, zarządza po swojemu. A wyszło słuchaj. «Siedliśmy w marszrutku. Prócz nas, w maszynie nikogo zanim było. Przygotowali po dziesięć griwien za przejazd, siedzimy i czekamy. Będzie wchodzić w marszrutku chłopak. Zaniepokojenie poprawił firanki, coś przeburczał w związku śmieci na płci {podłodze}. Zapytał nas, dokąd jedziemy, i wziął nasze pieniądze. Odszedł. Podeszli jeszcze inni pasażerowie, za kierownicę siadł inny kierowca i stał się obilecziwat′ pasażerów. Doszła kolejność i do nas. Objaśniamy, że już oddałeś pieniądze jego towarzyszowi. Kierowca oświadcza, że nigdy nie jeździ z towarzyszem, i żąda opłatę przejazdu. My ze zgrozą pojmujemy, że stali się ofiarą oszusta. Pieniędzy u nas tylko na powrotną drogę. Ot i wypadło uśmierzyć gordyniu i prosić o tym, by przewiózł bezpłatnie. Kierowca stanowczo zrezygnował, wtedy wypadło prosić u pasażerów marszrutki finansowej pomocy. Zebrały trochę więcej połowy wartości przejazdu, po czym kierowca złagodniał, i my pojechali. Prawda, przeczytał reprymendę o tym, że jednakże nie stoi zdawać się pierwszemu jadącemu w przeciwnym kierunku. Lecz my to pojmowaliśmy, że nas «poleczyli» od gordyni i zachwytni za pieniądze. W sumie wyszło, że zadanie choć bardzo kręć, a spełnić wypadło». Chcę wam przedstawić Jelena: ona to prawie stała uczestniczka naszych seminariów. W jakim stopniu wiem, u niej jest dosyć duże doświadczenie realizacji podobnych zadań. Wy jesteście gotowi podzielić się tym doświadczeniem? Jelena wstaje przed salą: - Wykonywaliśmy z podrużkoj to zadanie na malowniczej Gurzufskoj nabrzeża. Widzimy, naprzeciw idzie sympatyczny mężczyzna, rozwiązujemy podejść do niego i poprosić jakąś sumę pieniędzy. Tak i zrobili. I od razu dostali odmowę: «Nie, nie dam wam pieniędzy - podeszliście do mnie jakoś po-mużski». Przed tym przechodziliśmy temat męsko-żeńskich kontaktów, i pojmuję, że mężczyzna ten jest niedaleki od prawdy. Mi trzeba zwrócić uwagę na swoją zaściskaną w ciasne ramy kobiecość. Wszechświat mi mówi o tym tekstem odkrytym. Pojmuję, że nad rozwojem swojej kobiecości trzeba popracować przede wszystkim. Przez jakiś czas znów wracam do realizacji «pieniężnego» zadania. Już po solidnej prorabotki kontaktów między moimi wewnętrznymi mężczyzną i kobietą. Na tej zaś nabrzeża podchodzimy z podrużkoj znowu zaś do mężczyzny. Mówimy: «Woźmitie u nas pieniądze!» Na co usłyszeliśmy pieszczące naszą żeńską ambicję zdanie: «No że wy! Ja u kobiet pieniędzy nie biorę!» My radosno wymieniliśmy spojrzenia z podrużkoj. «Nas będą liczyć kobietami! Jednak tak!!!» - «Dobrzy wy pocałujcie mnie! I przyjaciółka też!» Rozcałowaliśmy go {je} w obie policzki. Spojrzenie mężczyzny jakoś zatumaniłsia, i on z lekką i niedużo smutnym uśmiechem powoli powiedział: «Jakie zaś wy dobrzy, dziewczynki!» Oczywiście, jakichś strunki męsko-żeńskich kontaktów zahaczyliśmy w jego duszy». Więc, wy w tej lub innego stopnia spełnili domowe zadanie. «Sprawdzając» to domowe zadanie, mogliśmy przekonać się w tym, że w jednych wypadkach ludziom było lekko poprosić pieniądze u okrążających, w innych wypadkach było złożone dać pieniądze. Sens tego domowego zadania na tym i polega {zawiera się}, by sprawdzić siebie, w jakim stopniu lekko i swobodnie wypuszczacie pieniądze w swoje życie. Jak również wyjaśnić, w jakim stopniu swobodnie rozstajecie się z tą gotówką, która jest u was. Trafnie, lekko rozstając się z pieniędzmi, zwalniacie miejsce dla pritoka nowego kapitału w wasz budżet. Jest jeszcze jedna ciekawa strona tego zadania. Z powagą przy jego realizacji słuchać uważnie tych ludzi, z którymi wchodzicie w kontakt. Przecież każdy człowiek w tym pokoju {świecie} - to wasze odbicie. - wiecie, - mówi ktoś z uczestników, - niektóre ze zgrozą wycofują się, kiedy nimi dają pieniądze. - Oni myślą, że chcecie naprowadź na nich zepsucie, - objaśnia czołowy. - Tak-tak, niektóre tak i mówią: «Wezmę wasze pieniądze, a potem mi źle będzie». To wychodzi, że we mnie są takie zaś strachy? Oczekuję od ludzi czegoś złego? - Doskonale słusznie, - mówi czołowy. - To i jest jedną z waszych przeszkód w drodze do kwitnięcia. Arkadij z zaniepokojonym wyrazem twarzy: - U mnie powstało pytanie o tym, jak poprawnie sformułować zamiar w stosunku pieniędzy. Mówiłem sobie co następuje: «Chcę mieć wiele pieniędzy!» Czołowy: - Arkadij, powiedzcie sobie tak: «Oświadczam o swoim zamiarze być bogatym człowiekiem!» Słowo «bogactwo» ma bardzo dużo sensów. Bogaty człowiek jest bogaty i zdrowiem, i przyjaciółmi, i ideami. Bogaty człowiek umie kierować swoim pieniężnym potokiem. I przyjściem i wydatkiem pieniędzy. Bogaty człowiek wpuszcza pieniądze wszelkimi sposobami. Jednym ze sposobów odbioru pieniędzy są prezenty od Wszechświata. Być może, wśród obecnych są chętne podzielić się swoimi wypadkami odbioru prezentów od Wszechświata. Natalja: - W Moskwie na seminarium rozbierały temat «Prezenty». Słowo poprosiła, jak ona siebie nazwała, sobacznica z dużym stażem. Opowiadała, jak ona wyguliwała swojego spanijela późnym wieczorem i piosik przytaszczył w zębach jakiś brudny zwitek. Wszystko jej komendy {drużyny} rzucić zwitek wcześniej posłuszny spanijel przeignorował. Wtedy ona spróbowała odebrać rzecz znalezioną u psa. Pies przyjął to jak grę. W sumie zwitek ogólnymi wysiłkami rozdarli: w nim okazało się koło półtora tysięcy dolarów. Pod ogólny śmiech ktoś z obecnych zapytał: «Psinę w dzierżawę nie przekazujecie?» Czołowy: - Po omówieniu temacie «Prezenty od Wszechświata», następnego dnia jedna z uczestniczek poprosiła o głos i opowiedziała taką historię. «Mi w takim stopniu spodobała się idea o tym, że trzeba kochać siebie i uczyć się robić i przyjmować prezenty, że ja w tym samym miejscu zdecydowałam spróbować. Wypatrzała na rynku sprzedawczynię, u której był smutny wyraz twarzy. Podchodzę do niej i przeciągam pięć griwien. «Ot, - mówię, - woźmitie. To mój prezent wam. Chcę widzieć, jak uśmiechacie się!» Dziewczyna dosłownie rozkwitła. Polazła pod ladę, dostała portfel i przeciąga mi dziesięć griwien. «Wiecie, - mówi ona z uśmiechem, - też kocham Sinielnikowa, czytam i czytam ponownie jego książki, i chcę podarować wam te pieniądze i życzyć pomyślności». Czołowy: - widzę jeszcze jeden podniatuju rękę. Wy coś chcecie dodać? - Nazywam się Anna, mi czterdzieści lata, ja ze Stawropola. To jeszcze jedna historia o współdziałaniu z podświadomością i odbiorze prezentów od Wszechświata. Zbliżały się urodziny mojej przyjaciółki, my bardzo bliskie, przyjaźnimy się jeszcze ze szkolnej ławy. Bardzo pragnęło pójść pogratulować przyjaciółkę, lecz, niestety, pieniędzy praktycznie nie było. Ani na prezent, ani na to, by do święta kupić sobie jakąś nową rzecz. Początki koncentrować się na myśli: «Gdzie zaś wystarać się potrzebną sumę?» Po metodyce zanurzenia początku obcować z podświadomością i wyraźnie uświadomię sobie, że trzeba iść na Środkowy rynek. I zadaję sobie pytanie: «Jaki Środkowy rynek?! Czas późny, tamże nikogo nie!» Otrzymuję odpowiedź: «Chcesz pieniędzy - idź na rynek». Posłusznie idę na rynek. «Podejdź do kupy pustych tekturowych skrzynek obok rybnego pawilonu. Snimi dwa górnych skrzynki. Tam leży zmięta paczka spod papierosów. Woźmi jej!» - słyszę głos swojego wewnętrznego «Ja». Podchodzę do kupy skrzynek. Rzeczywiście, znajduję silnie zmięty sigarietnuju paczkę «1_M», otwieram i z wewnętrznym drżeniem widzę (prosto mistyka jakaś!) przyzwoitą paczkę pieniędzy, odpowiednią mojej miesięcznej płacy. Od razu myśl: «A można brać cudze pieniądze?» I od razu pojawia się wewnętrzne zrozumienie, przerastające w pewność: «Temu, kto schował te pieniądze, oni nie potrzebni. Jeżeli oni popadut do niego, to przyniosą mu wiele paląc się, a tobie będzie tylko pożytek. Bierz i spokojnie korzystaj». Czołowy: - Rzeczywiście, mistyczne opowiadanie. Podobnie na baśń, lecz przecież my naprawdę żyjemy w bajkowym pokoju {świecie}. Drogi pritoka pieniędzy mogą być najróżnorodniejszymi. Przecież Wszechświat jest obfity! Dlatego nie ograniczajcie siebie ani w czym! Naczelnik {rozdział} 11 SNY I SNY Czołowy: - Jednej z form obcowania z podświadomością są sny. Istnieje masa tołkowatielej snów, tak zwane senniki. Oczywiście, ile istnieje ludzkość, tyle i próbują ludzie pojąć to, że nimi śni się. Więcej naukowego podejścia do wykorzystania informacji, otrzymanej w stanie snu, zaproponowało 3. Friejd. Jego idea o snach jak o realizacji nieprzytomnego życzenia pojawiła się w 1895 roku i zniosła mało zmian w chodzie rozwoju jego nauki. Zgodnie z jego pojęciami, sny kierują się nieprzytomnymi bodźcami, w których ludzi nie chce przyznać się w świadomym stanie. W czasie snu kontrolę świadomości osłabiewajet, i zakazane bodźce wychodzą na zewnątrz. Silnymi skłonieniami sen być może zakłócony, dlatego sen maskuje ich, oblekając w symbole. Moim zdaniem, o wiele prostszy oglądać elementy snu jak części swojego «Ja». Te części - elementy osobowości, których mogą znajdować się w konflikcie, a mogą ciasno współdziałać. Spróbujcie utożsamić siebie konsekwentnie z każdą postacią swojego snu i poobcować z samym sobą w imieniu tej postaci snu. Mówiąc innymi słowami, stańcie się na pewien czas tym, że wam przyśniło się, - człowiekiem, zwierzęcym, przedmiotem - i pomówicie z samym sobą w imieniu tej postaci waszego snu. Nie zapominając przy tym o tym, że wam śni się symbol, który tylko jakoś odpowiada waszej części podświadomości. Pamiętacie, mówiliśmy o symbolu, obrazie tej części podświadomości, która sozdajot wam określony problem, - tu to samo. Rekomenduję spokojnie odnosić się do takich rzeczy, jak śmierć, i do wszystkiego, że z tym bywa związane. Która przyśniła się śmierć wcale nie oznacza, że ktoś z waszego okrążenia zebrał się przenieść się w pokój {świat} inny. Mowa idzie, najprawdopodobniej, o tym, że umiera jakaś wasza idea, okazuje się bezpłodnej zadumka. Zresztą, symbole u każdego swoi. I jeżeli zdecydowaliście poważnie nauczyć się otrzymywać informację z waszych snów, to najskuteczniejszym będzie to, że zaczniecie zapisywać wasze sny i wypadki płynącego dnia. Analiza zdarzeń i snów doprowadzi do waszej własnej klasyfikacji symboli waszych snów. A teraz kilka ćwiczeń dla tego, by nauczyć się rozpoznawać skrytą w snach informację. 1. Opowiedzcie sen od pierwszej osoby. Wydzielicie najbardziej jaskrawe, znaczących dla was epizody snu. Konsekwentnie stańcie się każdą postacią snu, mając w rodzajowi jego symboliczne znaczenie dla was. Pomówicie od jego imienia z sobą albo z innymi poszczególnymi waszymi częściami - postaciami waszego snu. Przeżywszy dzień, określicie zgodność fabuły snu dziennym wypadkom. 2. Wydzielicie jaskrawy epizod snu. We dwoje z pomocnikiem odegrajcie mini-spektakl, gdzie jedną postacią snu będziecie, innym - wasz pomocnik. Poobcujcie przyjaciel z innym w imieniu waszych postaci. Zamieńcie się rolami - teraz wy samych zagracie tę rolę, którą bawił się wasz pomocnik. A on zagra drugiej postaci waszego snu. 3. Narysujcie ilustrację dla snu, który przyśnił się wam niegdyś. To zaś niech zrobi i wasz partner. To mogą być dwa lub trzy przedmiotu. Każdy z was wybiera po jednej postaci z waszych snów. Niech każdy z was w roli swojej postaci przeprowadzi dialog z postacią ze snu innego człowieka. Przeprowadzając dialog między postaciami, pomyślcie, jak i z kim tego zaś dialog mógłby odbywać się w życiu. 4. Opowiedzcie swój sen konsekwentnie. Wybierzcie i zapiszcie spisem wszystko rzeczownikowych, przymiotniki, czasowniki. Znajdźcie antonim (przeciwstawność) dla każdego słowa. Opowiedzcie nowy «sen», składający się {polegający} z nowych słów, waszemu partnerowi. 5. Praca w grupie. Jeden człowiek z grupy opowiada swój sen. Każdy obecny wybiera jednego z postaci opowiedzianego snu i robi rysunek. Następnie w parach przegrajcie role tych postaci, to być może dialog i między kilkoma postaciami. Uświadomcie sobie, jakie uczucia mogły być odbici w tym śnie. W charakterze przykładu kilka historii. Na przyjmowaniu kobieta, która chce nauczyć się pojmować swoje sny. Ona opowiada, że nią bardzo często śni się jeden i ten sam sen: - Mi śni się, że ja wyguliwaju na smyczy dużą różową świnię. Doktor, że by to mogło znaczyć? Doktor: - Wejdźcie w obraz tego snu, stańcie się postacią snu. - Znaczy, trzeba stać się postacią? Staję się dużą różową świnią. Ten ja - duża różowa świnia?! Przy tym jej spojrzenie opuszcza się na nogi, obutyje w różowe buty z cholewami i różowe rajstopy, podnosi się wyżej - na czerwoną spódnicę i wyżej - na bladzi-różową bluzeczkę. Ona powoli, wrastiażku wymawia zdanie: - Ja - duża różowa świnia! Ha-ha! Tak ten ja jestem różową świnią! W ostatnich czasach zżarła się ponad miarę, ot i zachowuję się na krótkiej smyczy diet. A od różu, widocznie, tymczasem {póki} wypadnie wstrzymać się. Choć on bardzo mi podoba się. Prosi o głos dziewczyna: - Nazywam się Natasza. Pomóżcie mi, proszę. Mi taki sam, jak i kobiecie z waszego opowiadania, śni się ot już kilka razy jeden i ten sam sen. Mi śni się pralka. Tak cóż to, ja - pralka? Czołowy: - Wejdźcie w obraz pralki. Jaka podstawowa funkcja pralki? Natasza: - Prać {ścierać} brudy! Tak, ja - pralka, piorę {ścieram} brudy. Ja, zdaje się, pojęłam: jest u mnie taka linia charakteru - zbierzemy się we dwoje z podrużkoj za filiżanką kawki i sigarietkoj i zaczynamy pieriemywat′ kości wszystkim znajomym, czasem i do bielizny docieramy. Tak ten mnie podświadomość rozumowi-rozumowi uczy się, molo, w inny sposób, nie pojmuję! Ot jaką mądrą moją podświadomość, powinien był zaś ktoś mądry być w domu! - A nazywam się Żenia, - mówi dziewczyna lat dwadzieścia. - Sen mi przyśnił się dosłownie w przeddzień. Sen dosyć nieprzyjemny. Obudziła się, że podaje się, w chłodnym pocie. Mi przyśnił się krokodyl, on wyskoczył z mętnej rzeki i pognał za mną. Wlazłam na suche drzewo i zaczęłam bać się, że sęk tego drzewa może obłamać się i ja uPada prosto w paszczę krokodylowi. Czołowy: - Żeniąc, dawajcie konsekwentnie. Stańcie się po kolei postaciami waszego snu, pomówicie z sobą w imieniu każdej postaci. - Tak, wpierw - mętna rzeka z krokodylami. To myjąc «mętne» życie, pełne strachów - krokodyle. Jeden z nich najsilniejszy - strach śmierci, od którego uciekam i szukam obrony na drzewie. Czołowy: - Dobrze. Liczne staje się jasnym. Co znaczy dla was obraz drzewa? Stańcie się drzewem. - Drzewo - to myjąc rodzina. Ono suche, bez kory i bez listjew, i rośnie na błocie. To jest korzenie go praktycznie nie trzymają. A sęku, na którym stoję, właśnie właśnie może obłamać się. Tak, sytuacja rysuje się wcale nie wesoła, lecz przypominam sobie, że obok rośnie drzewo ładne, silne i zdrowe. I jeżeli przyłożyć określone starania, to można, myślę, przeskoczyć na to silne drzewo. To znaczy, że mi czeka zamążpójście? Czołowy: - A wam pragnie wyjść za mąż? - Ja nie przeciw zamążpójściu. Będzie mój mąż obroną od strachów? Czołowy: - Dawajcie zaczynać z siebie. Nauczycie się współdziałać ze swoimi strachami, wtedy i bronić się nie trzeba będzie. Zmieniwszy się samych, pomożecie zmianom w waszej rodzinie, i wtedy może pozielenieć drzewo i waszego rodu. Zamknięcie Ot i podeszło do końca naszego wirtualnyj seminarium. Za ten czas my wszystko licznego nauczyliśmy się. Zdarzyło się najnadzwyczajniejsze - wymiana psychicznym ciepłem, sercowymi energiami. Będąc wykładowcą Szkoły Zdrowia i Radość, ja nie tylko dzielę się z nas tym, że już umiem, lecz również wciąż uczę się u was. Dlatego tak radosne było obcowanie z nas, stąd i lekki smutek przy rozstaniu. Mamy nadzieję, że nowe wiedze, nowe obrazy pomogą wam w zrozumieniu wszystkiego tego, że wy sozdajotie w drodze do swojego szczęścia. Nasze zadanie polegało {zawierało się} na tym, by nauczyć siebie sztuce współdziałania z wszystkimi istniejącymi energiami, emocjami, chorobami. Nie niepotrzebnie powiedziane: wszystko, że Bogiem dane, - wszystko do lepszego! W tym jest duży głębinowy sens. To znaczy, że każda sytuacja nami stworzona dla naszego zaś nauki. Dla tego, by umieć spokojnie, ze zrozumieniem, trzeźwie szacować sytuację, widzieć w niej ten pozytywny zamiar, którym naszą podświadomość wybiera najoptymalniejsze, najprzychylniejsze drogi dla skierowania do HARMONII. Dla tego, by nauczyć się samego głównego {rzeczy najważniejszej} w życiu umiejętności - umiejętności MIŁOŚCI do siebie, do otaczających ludzi i do całego Wszechświata. Pragnę naszym sieminaristam, naszym czytelnikom, naszym osobom o tych samych poglądach MIŁOŚCI, RADOŚCI, ROZUMU I UŚWIADOMIENIA SOBIE!!! DO NOWYCH SPOTKAŃ!!! Wstąpienie. O sobie i o tym, jak wszystko zaczęło się Naczelnik {rozdział} 1. Mirowosprijatije. Dwa rodzaju gordyni. Zasada poprawnego wyboru Naczelnik {rozdział} 2. Metoda zanurzenia i podświadomego przeprogramowania 1-j etap. Stwierdzenie problemu 2-j etap. Stworzenie obrazu 3-j etap. Obrazowy odbiór odpowiedzi «TAK»-«NIE» Palcewoj metoda Metoda wahadła 4-j etap. Pierwsze magiczne pytanie 5-j etap. Drugie magiczne pytanie 6-j etap. Trzecie magiczne pytanie 7-j etap. Ekologiczne sprawdzenie 8-j etap. Przyłączenie do będącego 9-j etap. Sprawdzenie zmian Naczelnik {rozdział} 3. Linia życia. «Ja»-jestem obrazem siebie - szczęśliwego człowieka Naczelnik {rozdział} 4. O sile słowa. Alfabet Naczelnik {rozdział} 5. Strach - straży Metoda przekształcenia obrazów Metoda kinozała Naczelnik {rozdział} 6. Kontakt między mężczyzną i kobietą. Mąż-żona. Konflikt mieżlicznostnyj. Przejawy konfliktu wnutrilicznostnogo. Rodzice-dzieci Matka-syn Matka-córka Ojciec-syn Ojciec-córka Dzieci-rodzice Naczelnik {rozdział} 7. O miłości do siebie. Rady początkującym kochać siebie Naczelnik {rozdział} 8. Samochodowy temat Naczelnik {rozdział} 9. Jeszcze raz o zdrowiu i chorobach Racjonalne odżywianie się Naczelnik {rozdział} 10. O pieniądze. Domowe zadanie. Prezenty Naczelnik {rozdział} 11. Sny i sny Zamknięcie


Wyszukaj

Polecamy