Prof. M.P. Szczetinin - "Objąć Niepojęte - notatki pedagoga" rok wydania - 1986

Jak pomóc dziecku znaleźć się i swoje miejsce na świecie ludzi? Jak nauczyć dzieci twórczo pracować i żyć? Jakie warunki życia i nauczania w szkole mogą maksymalnie wspierać stawaniu się harmonicznej osobowości uczniów, rozwojowi ich możliwości i zdolności. Nad tymi i innymi najważniejszymi problemami dzieciństwa zastanawia się autor. Dla szerokiego kręgu czytelników.

. Pytania ci wzmacniały i bez tego jest trwożne uczucie. «Do kogo iść? Co tu wróżyć?-Powiecie Vy.-idź do tych, kto wykonuje obowiązki... sprawa-to państwowe. Trzeba w ministerstwo?-Idź. W państwowy planie ?-Idź...» Nieprzyjemnie przyznawać się, ale, widocznie; Trzeba: Mi było strasznie iść i prosić. Panicznie bałem się odmowy. Przecież było takie, było. Ile razy kładziono marzenie na wagi obrachunków przewodniczący kołchozów, dyrektora PGR i przeróżnych «завы» i «замы», kiedy jeździłem w poszukiwaniach współwyznawców, kiedy za moimi ramionami nie było państwowego programu, nie było akademii, nie stali znani naukowcy, kiedy trzeba było agitować, znajdować «ogólny» język i t. д. I t. п. Tak, było strasznie. Chciało się, żeby o mnie zapomnieli, ale tylko daliby możliwość pracować... Bardzo nie prosta była odpowiedź na pytanie: «Dokąd iść?» Dokądkolwiek nie pójdziesz, jak nie pójdzie matka do każdego lekarza z dzieckiem, które wynosiła pod sercem, wykarmiła mlekiem, nauczyła mówić pierwsze słowo. Zdecydował działać tak, żeby eksperyment został spełniającym się faktem. I wróciłem w Falkowym... Noc. Jezioro. Paździeże. I pieśń-nasza pieśń: ... I pole pszennego-złota jest pluśnięciem, W błękit nieba otworzone słońce rumianku I pieśń śpiewa o miłości człowiek, Pieśnią-ojczyzną zostającej. Patrzę na dzieci z nadzieją. Na twarzach są odblaski ognia. Odblaski?.. A może, ten ich własny ogień, ogień ich serc? - Koledzy!-Zaczynam niespodziewanie dla siebie głuchym Golosom.-nie wiem, nie zrozumiem, że w tej sytuacji robić. Sami widzicie, ile my zostałyśmy. Sobie nie damy, fizycznie nie zdążymy. Gorzko uświadamiać, ale niczego обнадеживающего z Moskwy nie przywiózł... «Nie to mówię, nie to... Ale co jeszcze można powiedzieć?» - Dlaczego nie poradzimy?-Usłyszał głos Lena Bryezhatovoj.-dlaczego nie poradzimy? Wy... Nie prawicowi...- Głos dziewczynki drgnął. Pamięć na krótki mig znów wyniosła do powierzchni świadomości ostatnią, krótką rozmowę z Славиком Саблиным. Mimo woli popatrzył na dziewczętach z Jasnych Зорь i natrafił na oczy Lena Ковалевой, na jej zdziwione: «Co z wami?» Wytrzymawszy moje spojrzenie, ona powiedziała cicho, ale pewnie: - Na próżno wy tak, Michaił Pietrowicz. Nas, oczywiście, mało. Ale to nie znaczy wcale, że nie poradzimy. Trzeba jutro z poranka przystępować do pracy. Nie zrozumiale, dlaczego ją zatrzymaliśmy. Według mnie, było znacznie gorzej. I teraz wytrzymamy. Ktoś rzucił w ognisko suche gałęzie, on. Zapalił się jaskrawym białe-błękitnym światłem. I przygniatające było ciemność drgnęła, zakołysała się i, uderzywszy się o krzakach, upadła za stromy pagórek. - A wy proszę nie wątpić w nas, Michaił Pietrowicz! Nas, oczywiście, mało...-Кораблев zrobił pauzę. Na kościach policzkowych jaskrawie oświetlonej twarzy wyraźnie zaznaczyli się pagóreczek mięśni, w межбровье wbiła się uparta Ale za to tu,-Wasia przycisnął rękę do piersi,-przy wszystkich dużo. - Chłopców zbierzemy,-podtrzymał Sergiej Люлин.- Nie na jednych девятиклассниках świat trzyma się, precz Strzelca w vovka-siódmym, a czym gorzej wtyka, a Беляев- w piątym i też ciągnie nie gorzej innych. - I nie tylko uczniów, można nauczycieli, rodziców zawołać... - I co wszystkie заладили: Zbierzemy, zbierzemy. A jeśli i nie zbierzemy? Ilu простоев było, Vspomnitye.-to już семиклассник Stryel`cov.-jeśli wszystkich obliczyć poradzimy! «Zdumiewająco,-myślałem,-kiedy zdążyliście takimi zostać? Czy nie widziałem was? Byliście, a nie widziałem? A może być, nowa sytuacja przebudowała was, zgrupowała w jedyny skrzep wartości, którą oszczędzaliście latami? I kiedy przyszła godzina,-oni oświadczyli się w cały głos? Jak że to ja, doświadczony człowiek, nie pierwszy raz jest zderzający się z trudnościami, spasował, a wy...» - W «Odważnym»,-kontynuował Strzelców,-czy łatwiej było? Kiedy opowiadaliście, jeszcze pomyślałem: «Nam by taką próbę!» Być Może, to nie dobrze, ale chciało się, żeby wydarzyło się u nas cokolwiek takie... - I wydarzyło się...-Niespodziewanie jasno uśmiechnął się młodszy bratek Стрельцова, zawadiaka myślicie Vovka.-wy, jesteśmy słabsi?-Zapytał on. - W sprawie zobaczymy...-Wyprzedził mnie Кораблев. Znów pomilczeli. Każdy myślał o tym, wystarczy u niego charakteru, wole wystać się. - Oto powiedzieli, że nas mało,-śpiewnie, z płucem «аканьем» IRA przemówiła malyetina.-a wiecie, że tu było, kiedy odjechaliście? Ktoś puścił słuch, że, niby to, żadnej szkoły u nas nie będzie. Pieniądze tam nie albo jeszcze czego. W rodzaju jakieś władze przeciw... No a wy... Ogólnie, jak na zawsze odjechali... Najpierw nie uwierzyliśmy, naturalnie. A potem dzień przechodzi, inny, trzeci, czwarty... Was nie ma. Tu już nie po sobie zostało. Jednak was jeszcze dobrze nie znamy. A nagle, prawda? Pożałowano dzieci, nie mogli bezpośrednio w oczy powiedzieć... Siadło plotkami krztusi się... W kancelarii w rodzaju widzieliby, jak jakiś łysy дядечка na «Wołdze» przyjeżdżał i oświadczał autorytatywnie, że o szkole jeszcze nikt nie decydował się i nie decydować się nie zbiera się. Tu rodzice zaczynali do nas jeździć, kogo po dobremu, kogo wnyk-domoj.-IRA, smutno usmiechając się, kontynuowała:-Moi rodzice, na przykład, oraz byli tu... «Oto tu siedzicie dzikusami w lesie, komary karmicie, nad wami i nad nami ludzie śmieją się». No, ja, jak i inni, kto został, swoich zdołała przekonać, że wszystko to plotki, że przyjedziecie i szkoła przy nas-eksperymentalna-będzie. A liczni uwierzyli słuchom... Tu dwaj ostatnimi nocami zimno było. I poszło. Zaczynali odchodzić z obozu. Najpierw po-jednemu, potem już całymi namiotami pobyezhali.-IRA nagle zaszlochała. Irina, zawsze otworzona, radosna, teraz wycierała mocną dłonią otaczanej dla niej samej łzy. Ona próbowała uśmiechać się, ale w miejsca uśmiechu na jej twarzy ukazała się żałosna гримаска. Ktoś jeszcze z dziewczętami podejrzanie zaszurać nosem. Krąg niby skurczył się. Widocznie, dzieci przedstawiły ostatnio przeżyte dni, kiedy odchodziły ci, z kim razem marzyli i pracowali. Utraty młodego nie są serca-to dramatem i nawet nie tragedii-katastrofy, katastrofy. Przypomniawszy sobie łoś jest uczuciem безысходности, z jakim odchodziłem sam od, szkolnego ganku w ten ostatni marzec w Jasnych Зорях. I znów ścisnęło serce tęsknotą o na zawsze утерянном Widać, chodzić mi z nią całe życie i, póki oddycham słyszeć głos Славика: «Przyjdziecie dzisiaj?» - Przedstawiacie, odchodzą, odchodzą...-Westchnął Sasza Беляев, szczelnie skrojony крепыш, jeden z najmłodszych naszych kolegów. On razem z swoimi przyjaciółmi Wasia Дубенко i Oleg Сапельняком przeszedłby w piąty klasy Chociaż już natychmiast, a to ciągną się po jednym. Jeden idzie czekasz, kto jest następny. A kosztuję i myślę: «A jeśli wszyscy pójdą!» Patrzę na Waśka. A on zły jakiś. Widzę: «Nie, Wasia nie pójdzie, znaczy, już dwaj są». - I, oczywiście! Ty i korablyev-dwaj bohaterowie na cały obóz!-Przez łzy zaśmiała się Малетина. - A Кондратенко podbijał i nas pójść: «Poszli, chłopcy, póki komary nie zżarły. Niech tu entuzjaści wtykają». - Ух, jak chciałem mu wbijać!-Ścisnął pięści Lyulin.-i Ratuszowa przeszkodziła. - Nam jeszcze bójki nie wystarczało!-Zarzuciła jego czarnooka Halina Ratushnaya.-byłoby jedzenie dla nowych plotek. - A potem zebrali się wszyscy pod wieczór. Siedzimy przy ognisku, na duszy ciężko i tak płakać chce się,-zamyślone przetrząsając pałeczką popiół, po raz pierwszy podała głos Ludu Байдикова. - A wczoraj, kiedy zaszli wszyscy do naszego namiotu,-prawie szeptem powiedziała Halina Щетинина,-ja dawaj wszystkich uważać. Naliczyła piętnastu. I strasznie zostało. - I, czekać było nie bardzo... Jeśli by chociaż praca była. - A wam ile razy mówiłem: «Proszę Dawać pracować!»- Niespodziewanie prawie zakrzyczał Strzelców. Wszyscy. Jak ucieszywszy się rozładowaniu, zaśmiali się. W ognisko podrzucili gałęzi. Płomień zapalił się z nową siłą. - Michaił Pietrowicz! A jeśli by nie osiągnęliście pieniądze, odjechalibyście od nas? Mi wydało się, ognisko zaprzestało huczenie: Taka nastąpiła cisza. Dzieci z napiętym oczekiwaniem wpatrywały się w mnie. - I ja że i przyjechał bez pieniędzy! Jak dziwnie czasami przewraca życie nasze uczucia. Nieprzyjemna nowość niby zdjęła zatamowanie w duszy. Zaczynało łatwo oddychać, patrzeć i słuchać. I kiedy na pytanie nie w przykład wszystkim nam zachowującego rozsądek Кораблева: «Co że robić?»-Odpowiedziałem: «Pracować!», W całą potęgę lekkich zakrzyczeliśmy: «Hura!» Tym była rozpaczliwa бесшабашность, мальчишество. Ale w te minuty nie wahaliśmy się: Wszyscy teraz będą i pieniądze i materiały i oficjalne decyzje. Wierzyliśmy w sprawiedliwość. I dlatego czuto się łatwo i radośnie. Wiedzieliśmy, że nie tylko budynek będzie przygotowywany do pierwszego września, ale i życie nasza pójdzie inaczej. Cieszyli się, że nie poszli, nie poddali się, dochowali wiarami sobie i marzeniu. Cieszono się z otwarcia w sobie dobry, prawdziwy. Cieszyli się z ogniska i gwiazd, lasu i jeziora. Cieszyły się, jak cieszy się człowiek z otwierającej się, przed nim z bezbrzeżność życia, непобедимости dążenia do piękna. I cieszyli się nie na próżno. Kiedy decyzja o eksperymencie była przyjęta, wygraliśmy nie po prostu czas-pierwszą bitwę za kolektyw, założywszy w jego fundament bezcenną jakość: Wiarę w możliwości człowieka, piękno jego ducha. 4 lipca 1980 rok-dzień urodzenia obozu pracy i odpoczynku «Jasne Зори». Imię jemu daliśmy na cześć Яснозоренской szkoły, na cześć wszystkich, kto robił pierwsze kroki do zorz naszego marzenia. 1 września 1980 roku odnowiony szkolny budynek przyjmowało зыбковскую dzieciarnię. W to lato ja jeszcze raz przekonał się: Lepsze w nas tworzy się pracą serca, rozumu, rąk, rodzi się w walce o ludzkie w sobie i w innych. Osobowość kształtuje się w męczącym pokonaniu się, w przeżyciach biedy, rozpaczy, radości, podarowanej innym, w wspólny udziale do ogólnej, wielkiej, prawdziwej sprawy. Potwierdziła się prawda, zdobyta w Jasnych Зорях, odgradzanie dzieci od trudności zubaża ich życie, sztucznie hamuje rozwój. Dziecko rwie się do poważnego dialogu z życiem, mając na to i prawo i możliwości. I jak z powagą przedstawić mu pole działalności, gdzie on będzie w stanie rosnąć jak człowiek i obywatel. ОБРАЗ БУДУЩЕГО My często mówimy: Ikona jego życia, ikona zachowania się. Mówiąc tak, założymy, że każdy żyje po ikonie, systemowi przedstawień o sobie, swoim zachowaniu się w środzie innych. A kto lepił tę ikonę? Sam jego nosiciel i otaczający. Słuszniej, nie po prostu otaczające, a ci, komu on uwierzył. Tak, my widzimy się oczyma tych, komu wierzymy, tak czy owak syntetyzujemy ich zdania o sobie. Wchłaniamy w siebie to, że nam wydaje się niezbędnym, porównując się z 1 innych, подправляем, podciągamy, sprzątamy. Popędzamy ] siebie głównie pod żądania tych, kogo uważamy autorytetem. Produkując z czasem określone zdanie o swoim «ja», o tym, jak należy działać w tym albo innym wypadku, zapominamy, kiedy, przy jakich okolicznościach tworzyli swoi ikonę, tworzyli wewnętrzne odczucie siebie, które określiło los. W najlepszym razie pamiętamy tylko przełomowe momenty, ostro zmieniający naszą samoświadomość. A «ledwo plus», «ledwo minus» zapominamy. Ale jeśli pamiętano ten proces «lepienia» swojej ikony uświadamiali, jak uderzenie za uderzeniem, maźnięcie za maźnięciem wielki rzeźbiarz-życie tworzy nas, można, istotnie zmienilibyśmy coś w sobie. Życie nasza wspólny twórczość, współdziałanie naszego «ja» z innymi, z środą, nas otaczającej. Nasze «ja» jest nie co inne, jak synteza krytycznie albo bezkrytycznie przyjętych w siebie pewnych jakości innych. Liczne nieszczęścia, jakby także, jak i sukcesy, osiągnięcia, rosną z tej ikony. W szkolne lata czołowym architektem albo rzeźbiarzem powołany być nauczyciel. A główne jego współautorzy dzieci, cały szkolny kolektyw jest plusem cała otaczająca szkołę ludzka i naturalna środa. Jak i każdemu twórcy, nauczyciel powinien przedstawiać sobie swój twór. Czym ono jaśniej widzi się w głównym i w szczegółach, tym целенаправленнее idzie tworzenie. Obraz z czasem precyzuje, w nią są wnoszone korektywa; Ale ona winna jest stale być obecnym w wyobraźni autora. Dobry nauczyciel widzi swojego ucznia jak by w trzy projekcje: Zeszłego, prawdziwego i przyszłego. przyszłość-doskonała ikona, gdzie zauważone przez nauczyciela zadatki, ci albo inne psychologiczne właściwości osobowości są doprowadzone do najwyższego poziomu rozwoju. nastoyasthyeye-to, że już realnie jest. przeszłość-to, że było do настоящего. Wpatrując się razem z uczniem w jego настоящее, pedagog pomaga dziecku zobaczyć zmiany, tendencji wzrostu, ustosunkowuje ich z tym, co było i co oczekuje w przyszłości, planuje najdalszą działalność. Przewidzieć przyszłe, marzyć o nim, działać odpowiednio marzeniem-oto niezastąpione paliwo i wychowania i samowychowania. Pedagog może osiągnąć najwyższy wychowawczy-efekt, kiedy razem z uczniem marzy i zbliża się do marzenia. Dokładniej, kieruje proces wzrostu ucznia, zachęca do skutecznego, aktywnego самостроительству, самосовершенствованию, zgodnie z jego przedstawieniem o ideale ludzkiej osobowości. Marzenie otwiera perspektywę, jej wysokość mobilizuje siły, hartuje wolę, charakter. Ale mowa jest nie o pustym, bezpodstawnym o marzeniu-zbudowaniu wyobrażanego '< ja» z istniejących zadatków, swoistości osobowości. Nauczyciel po drobinkach oznacza pierwsze kiełki, pierwsze mikroelementy przyszłego, dobrego człowieka. Budować go trzeba z доброкачественного «surowca», odmiatać wszystko złe, słabe, przeszkadzające zdrowemu wzrostowi. Bez świadomej aktywności samego człowieka w tworzeniu swojej osobowości nie może być wychowawczego procesu. I nie trzeba maskować nasze zamiary. Pedagog przyszedł do szkoły, żeby pomóc uczniowi zaczynać człowiekiem. Ale tu nic nie wolno nie osiągnąć przymusem, tylko przykładem, wspólną walką o lepsze w każdym. Oto jaki, myśli się, powinna być nasza pedagogiczna pozycja: «Razem będziemy walczyć, razem żyć, razem pracować nad sobą, będziemy walczyć teraz i przygotowywać się do jutrzejszej, jeszcze więcej naprężonej walce o najświętsze marzenie ludzkości: Komunizm. I dla szczęśliwej przyszłości naszego narodu, narodów ziemi będziemy zaczynali pracować nad doskonaleniem i fortem swoich sił». Akcent powinien być bardzo dokładnym: Nie «ulepszaj się, rosnąć, a popatrzę, jak ty to będziesz robić i pomogę», a «razem będziemy, zobowiązane rosnąć, ponieważ w odpowiedzi za swoją ziemię». Taka pozycja ściąga wywłaszczenie i robi ucznia bojownikiem już na starcie życia. On nie przygotowuje się do walki, a walczy już teraz. Nie wierzę w pedagogikę transmisji. Wierzę w pedagogikę walki, walki nie obok ucznia, a razem z nim, ramieniem do ramienia. Wielkie i wieczne pytanie «po co?» Stawia przed nami cel. Żeby nie pogubić się w złożonych, dramatycznych kolizjach życie, nauczyciel i uczeń powinny wpatrywać się w przyszłość, każdy raz uściślając, doskonaląc jego ikonę. To wielkich, napiętych, żądających systematycznych i целенаправленных wysiłków praca. Oparcie jest marzeniu-marksistsko-leninowskim światopoglądem. Marzenie powinno być radosnej, jasnej. Pamiętacie Czernyszewski: «Przyszłe jasno i pięknie.». Marzenie jest niedoścignionym bodźcem poszukiwawczej aktywności człowieka, jeśli ona nie jest szkicem, nie schemat, a jaskrawy, fizycznie odczuwalny obraz, z którego człowiek zrósł się, jak z realnością, odsuniętą na czasie. U was nie wyszło? Słabo marzyli albo marzyli samotnie. «Moja dusza, pamiętam, od dziecięcych lat wspaniałego szukała...» «Znałem jednej tylko myśli władza, Jedną, ale płomienną namiętność...» Namiętnie szukała dusza i urodził się geniusz. Każdy znajduje w życiu to, co chce znaleźć. Jeśli nasze dzieci będą szukać jasnego, oni jego znajdą na pewno. Z powagą, żeby przy tym poszukiwaniu był słuszny kompas-marzenie. Uczyć i uczyć się marzyć, przenosić wyobrażanego siebie w wyobrażaną przyszłość, widzieć przyszłe swoje i swój narodu-jedno z najpewniejszych i najskuteczniejszych pedagogicznych przyjęć. «Nasze obserwacje, rozmowy z dziećmi i ich rodzicami potwierdzają, że ci, kto pomyślnie uczy się w szkole, aktywni w społecznym życiu, wyróżniają się bardziej rozwiniętą zdolnością widzieć się w przyszłości. Miałem możliwość mnóstwo razów przekonywać się o tym, jak ożywcza dla młodego rozumu marzenie, jak budzą się zdolności przy «niezdolnych», jeśli z nimi odbywa się systematyczna praca według rozwoju wyobraźni, stworzeniu optymistycznej ikony ich przyszłości.» Proszę Szukać silnika rozwoju w wewnętrznym przedstawieniom człowieka o sobie i swoim miejscu wśród ludzi, w programie jego życia. Chcecie, żeby dzieci żyły szczęśliwie i ciekawie? Proszę marzyć z nimi. Chcecie wychować nieustraszonych bojowników za jasne, wysokie, dobre? Uczycie ich marzyć o jasnym, wysokim, dobrym. Chcecie zabić osobowość? Proszę zabić marzenie. Mi współbrzmiąca myśl Рериха: «W życiu waszej proszę pozostawać słusznymi Wspaniałemu, przechowujecie entuzjazm. Proszę rosnąć w sobie twórcze myśli, pamiętając, że według potęgi nic nie porówna się z siłą myśli. Działanie tylko wyraża myśl, dlatego my odpowiedzialne nie tylko za nasze działania, ale jeszcze więcej za myśli. Daję wam życiowa rada: Proszę mieć myśli czyści i silne, proszę napełniać życie waszej несломимым entuzjazmem i tym proszę obracać ją w stałe święto. Z uśmiechem prawdziwego poznania proszę podsuwać dzieciom waszym niezwyciężone Życzenie tworzyć. Ten nieskończony łańcuch pracy, doskonalenia i dobra przyprowadzi was do Pięknego» В НЕСПЕШНОМ ОБЩЕНИИ - I przesadzacie wy wszystkie!-Z rozdrażnieniem mówiła Ludmiła Grigoriewna Урывкина, doświadczona, z solidnym stażem pracy jest Uchityel`nica.-szkolna proza довлеет nad szkolną poezją. Łatwo pisać o spojrzeniach i westchnieniach. A w życiu szkoła trzyma się na reżimie, surowości. Trzeba trzymać uczniów w rękach, jak nas trzymali! Co oni rozumieją, żeby do oczu im zaglądać? Niech oni do moich zaglądają. Ja jedna, a ich dziesiątki, setki. Z nami nie ceremoniowali, dlatego i w ludziach wyszli. Tak że baliśmy się spotkać się z nauczycielem na ulicy! I jeśli powiedział nauczyciel: Trzeba robić tak, w myślach nie było, żeby nie podporządkować się. A teraz? Ty jemu słowo-on tobie dziesięciu! Pracować nieznośnie i bez waszych cienkości. A jeśli zaczniemy do oczu im zaglądać, to już lepiej z szkoły precz... My i tak zdrowiem niegodni... Ludmiła Grigoriewna pomilczała, zatem, jak zdecydowawszy się na coś, przemówiła jeszcze goręcej: - Wy, Michaił Pietrowicz, dzieci wymyślacie. Дубенко, według Pana, osobowość? On mi wczoraj lekcja zerwała? Tak mi z nim jak-pieszczotliwie rozmawiać? Gnać takich trzeba. Może, oni są tam,-kiwnęła ona w nieokreśloną przestrzeń,-ludźmi zostaną. Dzieci grają z wami w взрослых. Może i trzeba było wam to mówić, ale raz początku-powiem. Twarz i szyja rozmówczyni okryły się czerwonymi plamami. Widać, nielekko jej dawało się każde słowo. - Wszyscy oburzają się, że przy was nieznośnie pracować. W instytucie nie głupi, między innymi, ludzie radzili trzymać dystans z dziećmi. A z nimi za rękę witacie!-Урывкина powiedziała «za rękę», a oczy ją zaokrągliły się tak, jak ona powiedziała: «Uderzyli po twarzy!» - No zgoda, może i istotnie świat obrócił się proszę witać, jak chcecie, proszę wołać na «wy», ale nas na to proszę nie podbijać! Teraz jest o waszym samorządzie. Ja zgodna: Trzeba rozwijać. Proszę rozwijać, my wam i słowa nie powiemy, ale nie do taki samego stopnia! Dzieci jeść dzieci. Ich zwab-oni, oczywiście, przeciągną się. No jak że«dowódcy», «wy»! Ale są właściwości wieku, pewny poziom понимания.-Урывкина machnęła ręką, niby to, bezużyteczna rozmowa i wsi. Nastąpiła cisza. Było słychać, jak za przegrodą, kapie woda z źle skręconego kranu. - No oto,-postarałem się nadać głosowi spokojny ton,-teraz, wreszcie, ukazał się dwustronny związek. A to rozmowy nasi szybciej pochodzili na monologi czołowego. Mówię,-milczycie. Nam razem myśleć, rozmawiać, sprzeczać się, przychodzić do ogólnego mianownika i znów myśleć, szukać... Ludmiła Grigoriewna wypowiedziała ogólne zdanie? Nikt nie wymówił ani «i», ani «nie». Milczeli. «Dlaczego?-Myślał Ya.-przecież widzę, że liczni nie zgodni». A jak chciało się, żeby wybuchła cisza, żeby powiedział ktokolwiek, przynajmniej szeptem, głową potrząsnąłby: «Nie». Powoli obwiodłem twarz zbierających się i nagle jaskrawie przedstawiła się cisza pierwszych minut «rozmowy» z восьмиклассниками w dzień mojego przyjazdu. To że wyczekanie się i opuszczone na dół oczy. Dzieci! My taki sami dzieci. Dlaczego nie siąść рядышком i nie przemówić swoim głosem o tym, co męczy nas, że żąda decyzji, o tym, jak wybudować życie, żeby oddychało i myślało się w niej łatwo, naturalnie, swobodnie? My albo milczymy, albo sprzeczamy się tak, jak idziemy na szafot. Trzeba zdjąć to natężenie. To jest dobre, że ona wypowiedziała swoje zdanie. Zaczął się dialog. To jest dobre. Spotkał się oczyma z Ludmiła Grigoriewną, ободряюще kiwnął jej i powiedział dla niej, dla siebie, dla wszystkich: - Niczego. Zorientujemy się. Przedłużymy rozmowę, jego nam prowadzić całe życie. Z powagą, że dzisiaj on zaczął się. Uśmiechnąłem się i mi wydało się, że w oczach są nauczycieli-rozumienie, dobry udział. - No, wy i artysta! Idziecie, jak z święta,- powiedział mi malarz Mikołaj Nikołajewicz Чернов.- Przedstawiam, że u was na duszy! - Łatwo u mnie na duszy! Łatwo, Mikołaj Nikołajewicz!-Uśmiechnął się Ya.-lód ruszył. Чернов próbował uchwycić w moich słowach ironię. Ale mi tak naprawdę było łatwo. Łatwo dlatego, że wziął, jak mówią muzycy, słuszną nutę. Dlatego, że stojące za moimi ramionami doświadczenie, zachęcał: Sukces jest tam, gdzie wypowiadają swój punkt widzenia, sprzeczają się, zanim przyjmują decyzję i, przyjąwszy jego, nie cofają się. - Będziecie grać w demokrację?-Uśmiechnął się chyernov.-a wam nie wydaje się, że wasza pozycja zmarnuje sprawę? - Nie, Mikołaj Nikołajewicz, nie wydaje się. Oto jeśli będziemy grać w demokrację,-zmarnujemy wszystkich, ponieważ zabijemy zainteresowanie. W naszej sprawie bez rozumu, przy czym, proszę zauważyć, tworzącego rozumu, nie żyć. - A wam nie wydaje się, że «narada», gdzie wy «razem z wszystkimi» analizujecie, planujecie,-przedstawienie jednego aktora na oczach przy publiczności? Przecież, w końcowym rachunku, myślicie, pozostali będą słuchali według miary sił. Proszę dawać начистоту. Czy wam nie chce się wykonania waszych idei? Podziałoby od tego tylko wygrało. I ruszalibyśmy się siedmiomilowymi krokami. - Kto to «my»?-Czując, jak gaśnie nastrój, zapytałem. - Jak kto? my-waż kolektyw. - Chcecie z mnie parowóz zrobić? szkołą-wagonem, a nauczycielami-pasażerami, którzy lada chwila mogą zejść na kolejnej stacji? To, według Pana, kolektyw? Mikołaj Nikołajewicz zmarszczył się. - Ja za porządek, kiedy każdy miarowo zna swoje miejsce, swój sufit i nie będzie lazł decydować się światowych problemów. Kogo tu radzić się? Dali wskazówka-i proszę kontrolować неукоснительное wykonanie! - A wy straszny człowiek... - Dlatego, że jestem za porządek? - Nie, ponieważ porządek jest waszym-synonimem gwałtu. Skąd taka niechęć do ludzi? - No po co że natychmiast «niechęć». Wy, Michaił Pietrowicz, wolicie liryczne odwroty. Słowo honoru, nie przeszkadzałoby wzbogacić się pewną częścią pragmatyzmu. Będziemy uczciwe przyjaciel przód innym: Wasz optymizm z powodu talentów i geniuszy-czy nie taktyka kierownika? «Potęga ludzkiego rozumu» «możliwości rozwoju zdolności do poziomu talentu»-przyjemnie łaskotać ambicję. Ale sam-tego czy nie widzicie, że to taki «miasto słońca»? Oto ja, do przykładu, mądry od przyrody. A «głupiec zostanie głupcem, chociaż osypisko jego gwiazdami». Rozmówca mówił zjadliwie, z dostrzegalną częścią cynizmu, który mistrzowski posiadają ludzie komputerowego magazynu rozumu. - Nie podoba się, kiedy ściągają z waszych idei liryczne błyskotki?! Wam tego nie mówią w oczy, a za oczy o tym posądzają mnogiye.-Mikołaj Nikołajewicz uśmiechnął się. Wargi jego w kącikach skurczyły się, jak on zbierał się za sekundę wygwizdać Myenya.-zresztą, oderwaliśmy się... - Nie, to nie rozrywka. Nie wierzycie człowiekowi, nie wierzycie w jego talent. W tym źródła waszego dążenia do okrucieństwa, dyscyplinie gwałtu. Nie mogłem mówić spokojnie, jak ani starał się. Nie mógł, ponieważ on nie pierwszy wojował za to, żeby «przycisnąć», działać na zasadzie «nie chcesz - zmusimy?». Mnie i do niego wypominali w tym, co liberalizmem swoim gubię ideę. Ale można, myśląc o wszechstronnym rozwoju osobowości, decydować się to zadanie batem: «Ach, ty nie chcesz być wszechstronnie rozwiniętym, mądrym, twórczym?!- Zmusimy! Przyuczymy!» Rozwój i gwałt. Można związać jedno z innym? talent-zawsze jest miłość do życia, do ludzi, do Ojczyzny, ostre uczucie własnej zalety. - Obrazili się?-Mikołaj Nikołajewicz изучающе wpatrywał się w moje oczy. - Obraził się? Nie! Szybciej, zasmucił się. Strasznie zostało za was. Utopiliście się w pragmatyzmie! Nagle to u was na zawsze?! Z czym że do dzieci idziecie? - A co dzieci!-On otmaxnulsya.-ja z nimi językiem farb mówię. Na lekcjach rysujemy. Napomykacie, że nie podchodzę waszej szkole? Pójdę chociaż jutro! A wy proszę pozostawać z swoimi «myślicielami»,-malarz pogardliwie kiwnął w stronę nauczycielskiej i poszedł. - Michaił Pietrowicz!-Zawołał ktoś. Obrócił się. Naprzeciw Дубенко. To o nim Ludmiła Grigoriewna: «...Gnać takich». - Co, Wasia? - Wy... Zza mnie? - n-nie... - Wam już, prawdopodobnie, powiedzieli, że ja... Wasyl patrzy w oczy. Patrzy z napięciem. «Co u niego dzieje się teraz w duszy! No czego że milczę - Rozumiecie...-Wasia bezradnie dobierał słowa,- rozumiecie... - Wiem, Wasia. Wiem, dlaczego zerwaliście się. Nie chce się być pozostającym w tyle, rwiecie się, мечетесь, chcecie szarpnięciem skończyć z pętają kiedyś непонятого, невыученного. A szarpnięciem nie wyjdzie! Ale trzeba trzymać się. I wytrzymacie. To ja istotnie wiem. Nasze oczy spotkały się. On chce wiedzieć: Wierzę jemu czy «wychowuję»? - Uznanie przyjdzie,-kontynuuję Ya.-i nie patrzycie tak,-wierzę! Sam kiedyś rzucił naukę w piątym-szóstym, a potem uf jak nie po prostu było podnosić się! Przeszedł na wspomnieniu, dał mu możliwość zobaczyć, że tak naprawdę wierzę. Kiedy dusza człowieka w niepokoju, wyrzuty przyniosą tylko dodatkowe cierpienia. Tu z powagą «wejść» w jego stan i ostrożnie wychodzić z nim razem z odrętwienia ducha, z niewiary w swoje możliwości. Tylko szczerość, ostrożność i wiara pomogą. Widziałem, jak jaśniało Васино twarz i widział, że on umyślnie sprzeciwiał się temu wysiłkiem woli. Chciało się przedłużyć minutę dobrej oceny swoich zalet. Rzadko musiany chłopak słyszeć, w czym jego siła, gdzie jest u niego, przy Wasyl Дубенко, dobrze. Rozmawiam z Wasia i widzę, w pobliżu niecierpliwie spogląda na mnie восьмиклассница Światła Шептун. Co u niej? Chce o coś zapytać, uprzedzić czy poradzić się? Wasia przelotnie rzucił spojrzenie w jej stronę i powiedział: «No, ja poszedłem?» - Proszę Iść, Wasia... Z jakim uczuciem on odchodzi? Wasia понимающе wymawia: «Normalnie». Patrzę mu w ślad. Jednak przeżywa. Jeszcze by: Jaka ноша położyła się na jego плечи! Temu trzynastoletniemu chłopcu, robiącemu nieśmiałe kroki sobie naprzeciw, potrzebnej siły, żeby wystać się. Z pierwszych klas są niepowodzenia w nauce, zerwanie, metkę pozostającego w tyle zrobili jego «trudnym». Podchodzi Światła. - Porozmawiacie z Маловым,-bez każdych wstąpienia wymawia Ona.-on jakiś drażliwy. Próbowałam sama, ale że znacie Малова... - Wam znana przyczyna? Odmownie kołysze głową. Potem, jak rozmyślając na głos, wymawia: - Może... Z IRA jest co? - A jak Irina? - I IRA w rodzaju by zewnętrznie niczego. Ale też, według mnie, podniecona. Patrzę na mądrej, skupionej twarzy dziewczyny i cieszę się: «Dobrze, Światła, dobrze, że wy taka». - A wy mroczny. Przykrości? - I, posprzeczali się z Mikołajem Nikołajewiczem. Ale już łatwiej. - Zdecydowałam postępować do pedagogicznego,-zatrzęsła uparcie Golovoj.-albo nie pociągnę? - Wy?' Oczywiście, pociągniecie. - Bez zwłoki odpowiadam i widzę, jak zajaśniała radością jej twarz. Dzwonek. Światła rzuca na chodzie: «Tak proszę nie zapomnieć o Малова» - i biegnie do klasy. Bezładny перестук kroków, pluśnięcie разноголосицы. Korytarzem idą dzieci. Za minutę szkoła ucichnie, ale cisza ta złudna. Tam, za drzwiami klas, nasuwają się chwile prób młodszych i starsze. Komuś zostanie radośnie, u kogoś opuszczą się плечи... Patrzę na idących i serce kurczy się w niewytłumaczonej tęsknocie. Dlaczego ona? Dlatego, że nie zobaczył? Czy nie zdążył? Od świadomości niemożliwości być wszędzie? Przypomniała się nieprzyjemna rozmowa. Jak on powiedział? «Niech każdy zna swój „Sufit"». Nie, nie zgodny. Życie człowieka nie pakuje się w instrukcje i rozkazy. «A nagle pójdzie?-Ochłodło Vnutri.-kto że prowadzić lekcje będzie?» I natychmiast jeszcze trwożniejsza myśl: «A jeśli zostanie?» Przedstawił twarz, zniekształcona pogardą. Przedstawił, jak «rozkazuję» jemu pomóc Дубенко zrozumieć siebie albo jak, działając zgodnie z moimi «wskazówkami», on «rozmawia» z Маловым. «Być Może, to naniesione, nie jego istota? Inaczej żałować czegoś - niech odchodzi, - pomyślał decydująco. - Rysowaniu on, może być i nauczyć, duchowości - nigdy. A potrzebujemy, żeby Leonardo każdy miał... W serce». Obok przeszedł Дубенко, kiwnął mi, spojrzenie jest otwarte, ufne. «Wymyślacie Ich»,-przypomniał sobie słowa Ludmiła Grigoriewny. A Światła Шептун? Przecież nie przypadkowo ona podeszła do mnie. Czy ona że mnie stroiła do pracy? I fraza jej o instytucie. Niespodziewana wesołość jest w końcu rozmowy. Ona tłumaczyła mnie z kręgu przykrości w łożysko nowych trosk. Przypomniał sobie, że ona nie natychmiast zapytała o przykrości, a tylko kiedy zobaczyła, że mówię z nią w nowym nastroju. Ach, Шептун-Шептун? Nie, Ludmiła Grigoriewna, to my przez шоры «взрослости» nie widzianego bogactwa młodej duszy i swoją lekceważącą wyrozumiałością programujemy, sadzimy w nią żałosne кривляние dziecinności, wychowujemy drobny rozumek. Niech mylę się, wymyślam, przesadzam, ale moi «przesadzenia»-zawołanie do wysokości, antycypacja ich «ja» w jutro. A wasze «prawdziwe» zdemaskowanie dzieci-podkreślanie w nich szarości, pętają duchowości. I w ten-tragizm ich obcowania z wami. Pewnego razu po moim wystąpieniu w Domu zastępowych Wszechrosyjskiego pionierskiego obozu «Orlątko» do mnie zwrócili się z pytaniem: «Jaka z właściwości osobowości czy jaka zdolność, bez której nauczyciel nie może pomyślnie pracować z dziećmi, najbardziej trudno osiągalni?» W głowie natychmiast przeleciał cały szereg niewątpliwie niezbędny i «trudno osiągalnego», ale выплеснулась jest na górę zdolność, którą nazwałem «cienkość мировидения». Objaśnię, jak ja to rozumiem. W myśli przejdziemy po szkolnym korytarzu. Zmiana... Widzicie precz tego wysokiego chłopaka przy oknie? Jemu jest boleśnie... U niego płacze... Plecy. Podejść czy zostawić jeden? Podtrzymać tej minuty czy lepiej zrobić wygląd, że nie zauważyły jego stany? A oto jego kolega, Sasza... - Dzień dobry, Sasza! Co z Oleg? Nie wiecie? A na lekcji? Normalnie, mówicie?! Podeszlibyście do niego, a tam widać będzie... Sasza zakołysał się było do Oleg, potem zatrzymał się i, wreszcie, decydująco ruszył się do przyjaciela... - Dzień dobry, Tania! - Dzień dobry! - Macie przykrość. Potrzebna pomoc? - Nie trzeba, jestem sama. A tu - patrzycie! Pędzi słońce! Wyraźne стаккато каблучков jak wybija iskry! Dzwonienie światła w zadzierzystych białych loczkach zlewa się z muzyką szarych oczu. - Dzień dobry!-Oblała radością i przeleciała dalej, hojnie расплескивая jej po drodze wszystkim: Chmurnym, wesołym, smutnym. Ilu zdrowia, siły, energii! Młodzian, Walentego! Э i ona nie jest jedną! Światła, Halina, Fiedja, Wasia, IRA... Jasno! Komitet... Komsomoł takim i powinien być: Optymistycznym, mocnym, majorowym! A oto tu tęsknota... - Katia, dzień dobry! - Здрасте...-Niechętnie i wyniośle. Tak, znowu, prawdopodobnie, pokłóciła się z kimś. Co z nią robić?! Obraźliwa niesamowicie! Oleg ma ból-gorycz, a Katia ma ból-wezwanie: «Nie potrzebuję was!» Oto i dowódca jej brygady. - Sierioża! Nie powiecie, że z Katia? Ona z kimś w kłótni? , - I nie! Spóźniła się wczoraj do pracy. Oto jej i dostało się. A przyczyna spóźnienia? Nie wiecie?! Jak że to wy, Sierioża? Słyszycie? Znowu czyjś trwożny krok... Kto to? Policzki są blade... W oczach są wyrzut i ból. Jak zamienia się człowiek. Patrzysz w takie momenty i nie poznasz. Nie na próżno mówią: «Co z wami? Na was twarzy nie?» To Витя. Jemu dwunastu. W domu są codzienne skandale, bicia, macierzyński płacz. Ojciec jest пропойца i awanturnikiem. Serce u chłopaka jest słabiutkie... Ale co to? Za drzwiami nauczycielskiej «ryczy» donośny męski głos: - Bezwstydna? Żeby jutro byli rodzice? Nie powinienem opowiadać? Wiedzieć nie chcę? Pisz? Zachodzę. Pąsowy od gniewu wykładowca wznosi się nad stołem w pozie oskarżyciela. Naprzeciw, obco zgarbiwszy się, IRA Гончарова. Гончарова Irina?? Zadziwiająco czujna do stanu innego, święta, woluntarna i silna natura. Oczy są ogromniasty, patrzą otwarcie i ufnie. A w tej otwartości odwaga: «Wszystko jedno wierzę,-świat wspaniały? I wy, kto na mnie patrzy, piękni?» Szybka na podniesienie, IRA odpowiada za шефскую pracę komitetu komsomołu szkoły. Wczoraj razem z pionierami sadzała ziemniaki na ogrodach warzywnych inwalidów Krajowej wojny, samotnych staruszków. A dzisiaj rano widziałem, jak staruszka częstowała IRA i jej dzieci racuchami... - Po co wy, babcia? My że nie dla...-Mieszała się IRA. - Nie obrażaj, внученька? Daj Bóg tobie zdrowia? Dzieciom twoim dziękuję. Co by robiłam. Jedna ja...- Staruszka zapłakała i przez łzy: «Czymś mi was odwdzięczyć się. Proszę nie obrażać? Prosi pojeść, bezpośrednio z parą...» IRA wzięła węzełek z drżących starczych rąk, zaczynała sama częstować dzieci: «Proszę Jeść, proszę jeść, tymczasem горяченькие»,- skazywała i nagle zapłakała. Z jakich schowków duszy powstało współczucie? Jak ona poczuła ból bezsilnego człowieka, jego tęsknotę według młodości? I oto za godzinę, przekąsiwszy blade wargi, na zeszytowym listku wyprowadza: «Ja, Гончарова Irina, objaśniam, że nie выучила § 43, ponieważ nie była w stanie poprawnie organizować...» Spojrzałem na wykładowcę i powiedziałem IRA: - Proszę Zostawić nas, proszę. Proszę iść, proszę was? Dziewczynka wyszła. Ledwie powstrzymując, żeby oto podobnie, jak on, nie przejść na krzyk, nie nagadać zbytecznego, wycisnąłem z siebie: - Po co że wy tak?!-To że... Гончарова. Jak mogliście wymówić jej: Bezwstydna. Ta krucha dziewczynka posadziła wczoraj staruszkom pięć ogrodów warzywnych ziemniaków? Wy, zdrowy, mocny mężczyzna, widocznie i nie pomyśleli pomóc im. I ona was nie zarzuciła... «Paragraf 43?..» Minuta szkolnej zmiany, a ilu małych szkiców-fabuł!.. Nie przepuść, nauczyciel, te chwile. Trzymaj w swoich rękach związek-nici, łączące ciebie z uczniami. Ruchomi, nieposkromione, oni coś osiągają, czegoś szukają, очаровываются i rozczarowują się. Spróbuj, upilnuj za stale zamieniającą się gamą ich uczuć, nastrojów, myśli... Ale czym więcej widzimy i rozumiemy, tym bogaczu nasz pedagogiczny arsenał, tym cieniej oddziałujemy na wzrost ich duszy. Duchowość rozwija się w «powolnym obcowaniu», zauważył Wiktor Астафьев. Powolne, t. е. Skrajnie uważne, wpatrywanie się jest w świat człowieka, przedostanie się w istotę powiedzianego im, w интонационный jest ustrój jego mowy, w symfonię jego ruchów. A oka dziecka! Ile w nich można przeczytać uczuć, stanów i przeżyć, motywów tych albo innych czynów. Nie śpiesz, nauczyciel. Скорочтение twoje równoznacznie lekkomyślności i fachowej niekompetentność. niepośpiech obcowania wyłącza obojętność. Ona żąda od nauczyciela patrzeć aktywnie, słuchać aktywnie, myśleć aktywnie, działać aktywnie i zachęca do tego sam uczniów. Nauczyciel - w centrum burzących się namiętnościami życia młodych. Każdą chwilę pojawiają się albo rwą się nić-związki między nimi, wszyscy skomplikowanie i bogaczu koronka przywiązań i antypatii. I nam dane być twórcami-malarzami, tworzącymi piękno ich stosunków-do siebie, do ludzi, życia. Właśnie powolne obcowanie rodzi cienkość мировидения. A dla tego trzeba, żeby widomym było nasze serce, główny pedagogiczny instrument nauczyciela. Instrument poznania samego siebie, życia, duszy dziecka. Życie-nieskończone познанье. Weź swój pastorał i idź... I idę... I z przodu Pustynią, noc i gwiazd мерцанье... (M. Волошин) УРОКИ НЕСПЕШНОГО ОБЩЕНИЯ Kiedy piszę te linijki, za oknem idzie śnieg... Białe puszyste gwiazdki, objąwszy się, płyną do mglistych fal przestrzeni, powoli opuszczają się na ziemię. I przypominam... Kosztuję przy oknie w szkolnym korytarzu. W zgęszczających zmierzchach zimowego wieczora надрывно i ciężko jęczy zawieja. Mi wydaje się, że to w mnie jęczy coś samotne, męczące się, obrażone. Dzisiaj odjechali dwa bardzo potrzebni szkole specjalista-malarz i baletmistrza. Kto będzie prowadzić lekcje? Trzeci rok próbujemy zacząć realizację programu eksperymentu w pełnej objętości i trzeci rok nie udaje się. W odróżnieniu od Jasnych Зорь w Зыбкове eksperymentalnymi zostały natychmiast wszystkie klasy: Od pierwszego do dziesiąty. kadry-jedno z najważniejszych pytań, od których decyzji zależy sukces,-dla nas stały kamień przeszkody. Odejście że nauczyciela w środku roku o równej sile wyrwie: Zamienić jego kimś. A tu natychmiast dwaj. «...Zza niezadowalających zhilisthno-życiowych warunków,-napisali w zgłoszeniu idący. Była w tym prawda, była... Nie byliśmy w stanie dostarczyć ich mieszkaniami. Były trudności i w zaopatrzeniu artykułami żywnościowymi. Wiejskiego mieszkańca karmi ziemia, jego przyzagrodowa gospodarka. Dlatego miejscowy sklep handlował gąszczowi razem tym, czego nie produkowało sam зыбковчанами. «Działy» зыбковского «gastronoma» dla przyjezdnych pedagogów nie mieli ścian, ich nierzadko trzeba było szukać na różnych ulicach, przy różnych хозяев, w kołchozowej spiżarni albo wyjeżdżać w rejonowe centrum, jechać za pięćdziesiąt kilometrów do Кременчуг. Wychodźcy z wsi przystosowywali się szybko, urządzając się własną gospodarką. A miejscy wchodzili w nowe swoje ekonomiczne położenie chorobliwie, z pracą oswajając Aza wiejskiego porządku. Odjeżdżające miejskie... Ale była i inna, być może, najgłówniejsza przyczyna ich odejścia z szkoły. Nie uwierzyli... Nie uwierzyli w posiadanie perspektyw nowej sprawy, nie zobaczyli przyszłego w nakładach swojej pracy. - Nie wierzę w to-tak i powiedział na wyjezdnym malarz Chyernov.-podziało гиблое! Nie na próżno mówimy: «Hallo, my szukamy talentów?» Szukamy jak rzadkości, jak wypadek! A o tym, pieczecie się,-wszystko jedno jaka szkoła. Ciągnąc nimi-tylko by ona szybciej skończyła się i wyrwać się z tego siadłaby. Co ja, na przykład, tu zobaczył? Brud, szczekanie psów, krowy i мужицкую szorstkość-oto i wszystkie wrażenia, jeśli nie uważać waszej naiwności. Okrążyli się zmyślony миром.- Malarz pomilczał, oczekując reakcje na powiedziane, "a potem nagle zapytał:-Chociaż sam-to rozumiecie, że jesteście pechowcem? Być może, fantazji jest dookoła «duchowych bogactw» dziecka-to samoobrona? Milczałem. Ani sprzeczać się, ani przekonywać jego mi nie chciało się. O czym mówić, jeśli przy nogach stała walizka. Do tego sam rozumiałem, że Mikołajowi Nikołajewiczowi nie potrzebne były moje słowa. On potrzebuje był выговориться, usprawiedliwić przód samym sobą swój czyn... - Śnieżynki bili się o szkło, bezradnie ześlizgiwali na dół i natychmiast znikali w bezdennej zimnej ciemności. Teraz przyjdą dyrektor szkoły (do tego czasu im został Н. Wsch. Кожухарь) i jego zastępcy. Będziemy myśleć, już w który raz, jak wyjść z powstającego położenia. Na dyrektora czekamy z Кировограда. Powinna było odbyć się spotkanie z rodziną nauczycieli (on malarz, ona jest baletmistrzem), które w rodzaju zgodziliby się przyjechać do nas do pracy. To nie jest pierwsza przejażdżka według kadrovyj spraw. Poprzednie byli bezskuteczne. Z czym on przyjedzie dzisiaj? Trzasnął wyłącznik, korytarz natychmiast zalało oślepiającym światłem. - Dobry wieczór, Michaił Pietrowicz!-Radosnym chórem razem z światłem выплеснулось w korytarz. Obrócił się. Dzieci wydawało się zwłaszcza dużo od tego, co oni jak urodzili się światłem, wypełniając razem z nim całą przestrzeń. Do mnie zrobiła krok IRA Малетина, sekretarz komsomolskiej organizacji szkoły i bez każdych objaśnienia zakomunikowała: «Przez trzech minuty u nas poszerzone posiedzenie komitetu... Prosimy was przyjąć udział». - Komitet? Dlaczego teraz, w sobotę? - Plan dnia: «Jak być w złożonej sytuacji»,-jak czytając moje myśli, powiedziała IRA. - z-sytuacji? - Będziemy mówić o o tym, tu myśleliście w samotności. Czy nie chcecie myśleć z komitetem? - Dlaczego nie chcę?! - Wtedy идемте z nami! Mówią, że życie jeść ustający łańcuch początków. Widocznie, to tak. W takim razie, w ten wieczór to zatwierdzenie dla mnie napełniło się realnością. «Złoci ludzie, prawdziwi koledzy...-Myślałem, póki rozsuwaliśmy stoły, stawiali wielkim dookoła krzeseł, «żeby oka w oczy».-Ile by już zrobiliśmy, gdyby nie zrywał się program eksperymentu, jeśli tak nie zaciągnąłby się przygotowawczy okres!..» Oceniłem życzeniem dzieci być szeregiem, ale nie przypuszczał, o ile obrażał ich wewnętrznym swoim настроем: «A czym możecie pomóc?» Oczekując pojawienie się dyrektora, spoglądał na drzwi, nieuważnie słuchał mówczyń, ale nagle jak obudził się: Mówiły nie dzieci, a dorośli, rozsądni ludzie. Z zdumieniem łowiłem każde ich słowo. - Niepoprawnie prowadzimy się z nowymi nauczycielami. Widzimy, jak trudno im вживаться w wiejskie życie, przechodzimy obok i jeszcze i trochę śmiejemy się: «Patrzycie, on piły nie umie trzymać?»-To Люлин Sergiej, który został po dziesiątej klasie robotnicami-mentorem w dziale montażu Mikrokal`kulyatorov.-pamiętasz, Wołodia,-zwrócił się on do Стрельцову,-jak razem z tobą w kręgu chłopców słuchaliśmy «pogaduszki» różni o Mikołaju Nikołajewiczu? I ani ty, ani ja nie wmieszali się, nie zatrzymali. A teraz rękami rozprowadzamy: Co robić? Jemu potrzebne było poparcie. Powinien był pomóc on zorientować się, że od niego chcemy, objaśnić samych siebie... - Spróbowałbyś do niego podejść?-Sprzeciwiła się Katia xrusthyeva.-ja jeden raz podeszłam, tak on mi odpowiedział? - Nauczyciela nas z sutka widzą. Uf i nie lubią oni, jeśli im uwagę zrobisz? Też poradziłem Iwanowi Stiepanowiczowi, żeby on jest spokojniejszy, bez krzyku obcował z nami. Przeszkadza że tym krzykiem sobie?-Uśmiechnął się stryel`cov.-Iwan Stiepanowicz zmierzył mnie takim spojrzeniem, aż ochłodło wewnątrz... A wieczorem już ojcu objaśniałem przy Iwanie Stiepanowiczu, że miał na myśli. Uf i długo objaśniał? Z tych pór, myślę, wystarczy radzić. Otworzyły się drzwi, na progu wydali się Angielina Iosifowna Матченко i Olga Andriejewna Dudek, zastępcy dyrektora. Przechodzicie...-Zaprosiła ich Малетина. Krąg rozsunął się. Słowo wzięła Oksana Матченко, przewodniczący rady drużyny. - Odnosimy się do nauczycieli z największym wymogiem, czym do samym sobie. Oni nam nasze zerwanie przebaczają gąszczowi. Czy to jest sprawiedliwe? Zanim robić nauczycielowi uwagę, trzeba postawić się tak, żeby on przyjął twoje słowo jak sam sobą rozumiejące się. - Jak to «postawić się»? - Zachowaniem się swoim... - Chcesz powiedzieć, że prowadziłam się źle z Mikołajem Nikołajewiczem?-Obraziła się Katia Хрущева. - Nie ciebie miałam na myśli. - A kogo? Mnie?-Z uśmiechem zapytał Strzelców. - Co natychmiast na siebie tłumaczycie? - Oksana poprawnie mówi... A tym, co było przy Katia i Вовкой, jest rezultat dawno złożonego dystansu między nauczycielami i uczniami. I razów chcemy nowych stosunków, trzeba zaopatrzyć się cierpliwością... - No, ty nauczysz? Cierpliwością tylko w cerkwi można autorytet zawojować? - Ja o inną cierpliwość, o aktywne... Mnie człowiekiem robiono, wiesz, z jaką cierpliwością?-Wasia Кораблев obrócił się do mnie za poparciem. W jego oczach pytanie: «Poprawnie mówię?» - Uczyć się nam trzeba rozmawiać...-Podsumowała zamyślone Никиташева Svyeta.-i nie tylko z nauczycielami. Z sobą, z rodzicami. Nie zawsze umiemy powiedzieć tak, żeby nie obrazić. Po sobie zwężę. Kiedy mi robią uwagę obojętnie, jak sam sobą rozumiejące się, mi jest przykro. Chociaż w rodzaju by i rozumiesz, że mówią-to jest poprawne. A protestuje coś wewnątrz. Ale jeśli czujesz, że człowiek mówi o twoim i z tobą przeżywa, że jemu jest boleśnie za ciebie, nie obrażasz się, odwrotnie, chce się poprawić się! - A dlaczego mówimy o uwagach? Czy to jedyny sposób obcowania z nauczycielem?-Przemówiła IRA gavrilova.-po-mojemu, z powagą podpowiedzieć, gdzie u niego staje się. Jak u nas «ogniki» w brygadach przechodzą? Michaił Pietrowicz! Dlaczego milczycie? Czy Że nam na katedrze pedagogiki co mówicie? Szukać w człowieku pozytywnego. Czy nauczyciel nie potrzebuje tego, żeby pomogliśmy mu się z strony zobaczyć? Widzimy Go częstszy od was! A jak przeszła lekcja, czy nie trzeba nas spytać? - Oto teraz proszę dać mi słowo,-podniósł rękę dowódca produkcyjnego zjednoczenia Fiedja Кораблев.- Irina i moje zdanie wypowiedziała. A to, myślę, dokądś nas nie tam niesie. Uwagi, rady jednego człowieka licznego nie zmienią. Czego do «ogników» w brygadach IRA mówi poprawnie. Tam analizujemy przeżyty dzień, oznaczamy, kto jak pracował, jak się prowadził z kolegami. A dlaczego taki sami są kolektywnymi analizami, gdzie każdy mógłby wypowiedzieć swoje zdanie i o sobie i o innych i o samej lekcji, o pracy nauczyciela, nam nie przeprowadzać po lekcji? Szkolna praca idzie u nas bez kolektywnej analizy. Mi wydaje się, to jest nieprawidłowe. - Fiedja! A gdzie wziąć czas?-Zapytał ktoś. «Oto właśnie,-pomyślałem,-gdzie? Walczymy o każdą sekundę. Ale Fiedja i IRA prawicowe - nam są potrzebne kolektywne analizy nauki». - Olga Andriejewna? Michaił Pietrowicz! Angielina Iosifowna? Czekamy? Myśleliśmy, macie gotową propozycję...- Rozczarowane przeciągnęła Малетина, widząc, że my Molchim.-tak co że, idea analizy nie zapisuje się w nasz reżim? Tnij... IRA patrzyła w moją stronę; Widocznie, czuła, że mnie tak i podmywa coś powiedzieć. Ale Angielina Iosifowna wyprzedziła. - Nasza propozycja: Pytanie o systematycznej kolektywnej analizie szkolnej działalności wynieść na педсовет. Razem omówimy Go. W ogólnym,-kontynuowała ona,-my «za», ale wasza idea wzywa do życia jeszcze jedną. I ją też trzeba dokładnie omówić. - Ale nie skończyliśmy. Rzecz w tym,-znowu zaczęła IRA,-co to drugie posiedzenie. Już zbieraliśmy się... - IRA, nie ciągnij,-pokrzepiły jej dzieci. - Proponujemy lekcje malarstwa dać Шептун, a хореографию-Кучеренко. A to znowu kogokolwiek w środku roku weźmiemy впопыхах. Światła i Wala poradzą? A tymczasem oni pracują, można spokojnie szukać zamiany. «Jak że wcześniej nie pomyśleliśmy o tym?»-W myśli zaznaczyłem. - Swietłana była organizatorem i czołowym wykonawcą artystycznego dekorowania pierwszego piętra, cały podpis podłogi, ścian-jej z dziećmi praca,-sekretarz mówiła już spokojniej, miarowo uzasadniła propozycję komitetu komsomola.-wala kuchyeryenko-solistka tanecznego zespołu «Росинка», jego dyrektor. Oba oni z ludźmi pracować umieją. No co jeszcze... Skromne, dobre dziewczyny. I wy że ich sami wiecie? Lekcje oni już prowadzili. Katedry im pomogą. - No co?-Z ledwie ukrywanym wewnętrznym zachwytem spytała mnie Angielina Iosifowna. - U mnie wątpliwości nie. - I tak liczę. Oto tylko Mikołaj Wasiljewicz... - Ja za?-Wyrósł na progu Mikołaj Wasiljewicz Кожухарь. Jego pojawienie się wniosło wesołe ożywienie w nasz krąg. Natężenie ustąpiło miejsce tej przekonana rześkość, która przychodzi jak nagroda za trudną, bardzo ważną pracę. - A nie chciałem przerywać IRA,-uśmiechając się, przyznał się On.-myślę, będzie pauza-zajdę. Tak co mimo woli podsłuchiwał. Ja«za»?-Powtórzył opyat`.-i czego tylko w Кировоград jeździł? A jeździł, właściwie, bez sensu. Daleko, mówią, od miasta i zarobek nie urządza. On machnął ręką, jak odpychając nieprzyjemną ikonę i już podkreślone poważnie, prawie uroczyście powiedział: - A wymyśliliście dobrze? to-wyjście? Ale punktu tu nie stawiam. Ten zimowy wieczór miał smutny epilog. Kiedy szliśmy wesołą i hałaśliwą гурьбой z szkoły, zauważyłem, że IRA była jakiejś przygnębionej. To w żaden sposób nie sharmonizować z tym, co otaczało nas. W górze wielkim лучащимся kulą wisiał księżyc. Oblany jej magicznym światłem śnieg leżał pod nogami pagórkowatym białym obrusem, iskrzył się srebrzystą wspaniałością, zrzędliwie poskrzypując w takt krokom. Było świeżo, chłodno i świątecznie. - Wy czymś roztrzęsieni, IRA?-Zapytałem, kiedy my ledwie поотстали od hałaśliwej kompanii. - A wam wesoło? - No nie wesoło, położymy, a dobrze, radośnie. Co was martwi? - Wy... - Ja? - I, wy. Też nam nie do końca wierzycie. Ja ledwie nie udusił się od zdziwienia. - Jak do tego mogliście przyjść?! - Obserwowała wyrażenie waszej twarzy. Usilnie popieraliście Nas, zachwycali się. Słuchali z wzruszeniem. Że-dzieci jak, okazuje, myślą i mogą mówić rzeczowo! A mi wasz zachwyt...-IRA zatrzymała się, podniosła na mnie oczy. A w oczach jest tyle gorycz, wyrzutu, że wszystkie moje słowa, które przygotowałem, zaginęły, straciwszy i waga i sens. Irina nie patrzyła, wpatrywała się w mnie tak, niby chciała dostać sam dno mojego «ja». - Czyż wy też z dyspozytorów? - Jakich dyspozytorów? - Взрослости naszej,-westchnęła Ona.-zechciał- włączył: Niech poswawolą, поуправляют sobą, nami. zechciał-wyłączył. Wygodnie, prawda? A vzroslost`-to co, wykształcenie, wiek? - IRA... - Nie trzeba, Michaił Pietrowicz, niczego mówić. Wy lepiej proszę pomyśleć. Wam wierzą. A dzisiaj nie lepszy wasz wieczór. Proszę nie obrażać się. Wy nie by zapytali-ja nie odpowiedziałabym. Chociaż wcześniej czy później powinniście byliście powiedzieć. No, ja poszłam,-ona znowu westchnęła i pomaszerowała do oczekującym jej dzieciom. No i wieczór!.. Po pierwszych próbach usprawiedliwić się przed Irina i przed sobą więcej przekonywałem się wszystkich: Ona ma rację. I od świadomości jej słuszności coś ściskało pierś, chciało się wyrwać z sobą tym sam «coś», które dziwiło się i zachwycało się... W tym zdziwieniu jak raz i przeczytała o sobie IRA: «Oto wy, okazuje, na co zdolni! Ай i dzieci! Ай i młodziani!» Dziwią się temu, na co nie czekali. To że wzruszenie było w spojrzeniach Angielina Iosifowny i Olgi Andriejewny. I przypomniałem sobie słowa uczniów o cierpliwości. Nie podpowiedzieliśmy samej myśli o cierpliwym przekonaniu nauczyciela swoją reakcją na dziejące się? A nagle tak i nie będziemy w stanie podnieść się do rzeczywistej wiary, kiedy oczekiwanie zachowania się naszych młodych kolegów będzie adekwatne ich realnym потенциям?! Przykro i boleśnie zostało i za siebie i za dzieci. Ileż potrzebujemy wzajemnej cierpliwości do siebie, żeby starszym nie poniżyć się do wyrozumiałości, a młodszym nie przejawiać pozornej, ostentacyjnej niezależności. Jak że nas naciska wielowiekowy stereotyp stosunków starszych i młodszych! Mało powiedzieć, mało pomyśleć o konieczności wiary w siły dziecka, o konieczności rozmowy z nim «na równych», małe, bardzo małe. Trzeba krok za krokiem, łamiąc przegrody stempli, iść do wysokości równości z dziećmi. I tylko wtedy zacznie się męcząco trudne, ale krańcowo ważną umiejętność oglądać w oczy dzieci nie z góry, a bezpośrednio. Przypomniało sobie pytanie Olgi Andriejewny: «To zebraliście ich?» I jeszcze raz zobaczył nieufne-ironiczne wyrażenie jej twarzy, kiedy odpowiedział: «Nie!» Ona na pewno poszła do domu, przypuszczając, że komitet i jego decyzję moich rąk podziało. Brakuje nam tymczasem rzeczywistej wiary w ucznia. Jesteśmy sami, będąc dziećmi, przeszli tę szkołę zniekształconych, jak w krzywym lustrze, stosunków dorosłego i dziecka. Będziemy podsuwali z pokolenia w pokoleniu: Starszych trzeba szanować? A słusznie tak упрощенно, od kalendarza rozdzielać zalety ludzi? IRA poprawnie zauważyła: vzroslost`-synonim duchowości, odpowiedzialności. Nie lata trzeba szanować, a mądrość, siłę ducha, niezależnie od wieku. «Szybko tobie czterdziestu,-prowadziłem z sobą myślową rozmowę,-a wszystkich jeszcze oswajasz Aza ludzkich stosunków. Trzeba śpieszyć. Nie zauważysz, jak przebije ostatnia godzina twojego życia. O czym pomyślisz wtedy? Nagle zobaczysz oczy dzieci i przeczytasz w nich niemy wyrzut: «Niczego w nas nie zrozumiałeś, ponieważ nie wystarczyło u ciebie męstwa uwierzyć do końca». «Przypuszczaj w uczniu zalety do tego, jak oni przejawią się, szanuj w nim osobowość i obcuj z nim na równych»,-zapisał te słowa w pamiętnik i zostało łatwiej. Jutro do szkoły pójdę ledwie bardziej widomym. Swietłana Шептун i Wala Кучеренко pracowali w posadzie pedagogów koło miesiąca, zupełnie tyle, ile zażądali okoliczności. Dobrze pracowali. Ale nie o tym mowa. Z powagą inne. Decyzja komitetu komsomołu została początkiem realnego, uświadomionego sobie i skutecznej współpracy nauczycieli i uczniów w naszej szkole, przekonało wszystkich o tym, co jest rozwojem samorządu, inicjatywy każdego-jedynie możliwa droga doskonalenia życia kolektywu, forty zdrowych stosunków są między pedagogami i uczniami, aktywny środek wychowania odpowiedzialności, obywatelskiej pozycji. Ale zdecydowane kroki do otwartego dialogu z uczniem, pedagogice współpracy postawiono przed nami problem wszechstronnego rozwoju, самосовершенствования nauczyciela. I znów завьюжило w szkole... - A po co mi wasza многогранность? Dobry nauczyciel uczy temu, co zna sam. Czy tego dzieciom niedostatecznie? Tacy mniej więcej frazy dźwięczeli często w ścianach szkoły. Nieprzyjęcie wysokości, niechęć albo bojaźń spróbować się przy innych przykrywało się teoretyzowaniem o przysłowiowej «złoty» środkowi, uznaniem jej normą życia. Wszyscy, co jest wyższy, nazywali się «turbulencją», «z szeregu precz», «nie od świata tego», zjawiało się przeczącym zdrowy rozsądek. I z tę skrytą pozycją walczyć było najtrudniej. Ale życie wcześniej czy później zażąda przebudów od każdego, bo reforma szkoły zaczyna się przede wszystkim z przekształcenia psychologii nauczyciela. ДВЕ ПОЛЯРНОСТИ Problem stosunków, obcowania, porozumienia-jedna z głównych w pedagogice. Marksistowskie rozumienie osobowości przypuszcza ludzki stosunek do innego, do wszystkich ludzi, do ich spraw, myśli, uczuć i potrzeb. Oryginalne obcowanie nie można z pozycji siły, волюнтаризма, авторитарности. Szkoła powinna wychowywać u swoich uczniów ostrożny, humanitarny stosunek do ludzi i stworzonemu ich pracą, do matki żywego - przyrodzie. szkoła-te jej porządki, reżim, system nauki i, przede wszystkim, nauczyciela. Każdy z nich, prowadząc swoją melodię, powinien umieć słyszeć, o ile ona współbrzmiąca innym, żeby cały zespół wykonywał jedną symfonię Sukces eksperymentu невозможен bez zwarcia kolektywu, zjednoczenia wysiłków pedagogów i uczniów. Ja to dobrze rozumiałem. W tym mnie podtrzymywał i aktyw nauczycieli, które, uwierzywszy w żywotność idei eksperymentu, pomagali pociągnąć nią innych. Przez lato 1980 roku zdołaliśmy zjednoczyć najbardziej aktywne dzieci starszych klas, oni zostali najgorętszymi uczestnikami walki o nową szkołę. Ktoś jest z pedagogów, szczególnie autorytarnego magazynu, przyjął samodzielność tych dzieci, ich bijącą przez brzeg inicjatywę jak groźbę swojemu zwykłemu statusowi dowodzących. Oni zobaczyli w demokratycznym stylu stosunków z dziećmi podeptanie ustalonego porządku, крах dyscypliny i spróbowali nabudować przeciwko eksperymentowi rodziców uczniów, że, oczywiście że, osłabiało nasze pozycje. społeczne-psychologiczny klimat siadła Falkowa złożony. W ciągu prawie dwa wieki ono było rozłupane na «swoich» i «cudzych». «Swoi»-przedstawiciele староверческой wspólnoty, zwolennicy «starej wiary», «cudzy»- wszystkie pozostali. To nałożyło odcisk na charakter mieszkańców, ich ikona życia, stosunek do każdego rodzaju wznowieniom w ogóle. Zapoznając się z starymi ludźmi, byłem ugodzony ich skrytością, niechęcią kontaktu. Będę zamiatał jeszcze, że do samego ostatniego czasu w Зыбкове, jak ani w jednej innej wsi obwodu, ostro stał problem alkoholizmu. Przeciwdziałać negatywnemu oddziaływaniu środy na osobowość dzieci szkole było nielekko. Wystaniemy się? Zwyciężymy? Pytaniami ci tu były o wiele ostrzej, niż kiedyś w Jasnych Зорях. Tam było naprawione, mocna gospodarka, nowy z иголочки osiedle. I wydaje się, nawet miejsce jego rozmieszczenia na ożywionej trasie białogród-Charków podkreślało dążenie naprzód. Tu, naprzeciw, peryferie, rozregulowane, zadłużająca się państwu kołchozowa gospodarka. Te okoliczności komplikowały przewidzenie eksperymentu. Ale już jeśli w takich warunkach osiągniemy sukces, to bardziej niezaprzeczalny dowód na korzyść zasadniczo nowej organizacji szkoły trudno przedstawić. Rozumieliśmy, że bez pomocy rodziców szkole nie poradzić. Trzeba było, w co by to ani zaczynało przyciągnąć ich na swoją stronę, zburzyć ścianę wywłaszczenia i nieufności. Głównym argumentem mogły być nie słowne powołania do nowego, czujnego, głębokiego stosunku do świata dziecka, do świata człowieka w ogóle, a poglądowy pokaz przewag takich stosunków, praktyczne rezultaty. W uczniowskiej środzie już działał, myląc się, plącząc się, ale działał aktyw dzieci, chociaż i powoli, ale wszystkich więcej zwiększając się. A pedagodzy głównie wyczekiwali. Dlaczego? Przecież bez powszechnego omówienia i zgody nie realizowało ani jedna zmiana jest w życiu szkoły. W czerwcu za dwóch z zbytecznego miesiąca do roku szkolnego pedagogiczny kolektyw sam przyjął decyzję o początku eksperymentu. Ale szli miesiące, a większość nauczycieli pozostawali biernymi, niczego nie zmieniając w swojej pracy, czekając wskazówek i zarządzeń. Zagłosowawszy za jakiekolwiek podziało, potem z niezadowoleniem warczeli: «Напридумали na naszą głowę...» Nie «zdecydowaliśmy», nie «wymyśliliśmy», a «ktoś». Czasami nawet słyszało się: «A oto w zeszłe lata...», «My wcześniej», «u nas było...». Czyż marzyli o dawnym?; Przeprowadzono badanie. Nie, okazuje, wszyscy chcą przedłużenia eksperymentu, podtrzymują jego podstawowe idee. W czym że podziało? Z czasem zrozumiałem. Jeść takie wyrażenie: Śpiesz się nie śpiesząc. Że zbyt śpieszyliśmy. -Nauczyciela nie zdążali przebudowywać się. Na педсоветах nauczyciela podtrzymywano mnie, ale przechodziły dni i oni stygli, nie pragnąc albo nie umiejąc przejawiać inicjatywę, żeby realizować przyjęte wspólnie decyzja. - My nie przeciw, ale jak to zrobić praktycznie?- Pytali z niepokojem. Ja albo pokazywał sam, albo zapraszał specjalistów. Jak pracować z uczniowskim kolektywem?-Popatrzycie. Jak efektywniej przeprowadzić lekcję?-Popatrzycie. Wszyscy gąszczowi sypali się obroty: «A jak tu zrobić, proszę poradzić...» Wydawałoby się, czego pragnąć kierownikowi? Ale czym więcej ja «palił się», rzucając się w wszystkie punkty, tym więcej... Gasły oczy nauczycieli. Mi wydawało się, mało argumentów, mało praktycznych przykładów i zdobywałem ich, demonstrował, objaśniał. Odchodząc w szkołę do siódmej poranków, do domu wracał do jedenastej nocy i padał od zmęczenia. A moi koledzy, widząc, że u mnie staje się lepiej, niż u nich, podrzucali mi wszyscy wielki i wielki od swojej pracy, woląc pozostawać w stronie. Tak парализовалась kolektywna myśl i niepostrzeżenie w miejsca atmosferze współpracy w szkole faktycznie zapanował autorytarny styl kierownictwa. Oprócz tego, skupiwszy wysiłki na przejaśnieniu przewag nowego, dopuściłem jeszcze jeden błąd: Wyszło tak, że oddane latami doświadczenie każdego z nauczycieli zostałoby jak bezużytecznym. «Starego proszę zapomnieć?»- Dźwięczało w podtekście moich wystąpień. Kto że z szanujących siebie ludzi, z uczuciem własnej zalety mógł zrezygnować od dobrego tylko dlatego, że ono «stare»? A przecież liczne z tego «starego» odpowiadało ideom eksperymentu. Styl kierownictwa był demokratycznym tylko według formy, dla współpracy nie wystarczało uwagi do drobinek lepszego w bagażu każdego pedagoga. Zaszczepiać nowe trzeba było do realnego doświadczenia, do jego owocujących gałęzi. Отстраненность, a dokładniej, niewystarczająca aktywność i to «напридумали» byli uświadomionym sobie protestem nie przeciwko nowemu, a przeciwko jego sztucznemu zasadzeniu, zaprzeczenia wszystkiego stworzonego i zdobytego wcześniej. W człowieku przywykają dwie polarności. Pierwsza otworzona wątpliwości, gotowa odmówić nabytego, жаждет nowych wrażeń. Ją można nazwać poszukiwawczą aktywnością. Druga, naprzeciw, ostrożnie odbiera i zachowuje z niezliczonej ilości wariantów działań, sposobów żyć w ogóle i żyć wśród ludzi najbardziej przydatnych, cenne. Oba polarności współzależne i взаимодополняемы. Pierwsza, rozrywając łańcuchy drugiej, pcha nas do badania, nowatorstwu. I ryzykujemy, próbujemy, odrzucamy, znajdujemy. Druga, przyczyniona troski zachowaniem najbardziej istotnego z doświadczenia, uczy nas surowości i придирчивости, zmusza działać na zasadzie: «Sto razów odmierz-jeden odetnij», nie śpieszyć rozstawać się z sprawdzonym i благоприобретенным. Temu, kto zobaczył nowe, trzeba бьгть gotowym, że innymi ono może przyjmować się jak niezamożne, Dążąc natychmiast przekazać innowacja wszystkim, nami i nie podejrzewanym, co taki pośpiech tylko szkodzi sprawie. My że często podobni podróżnikowi: Zobaczywszy wspaniały widok, niecierpliwie wyrywamy kierownicę u kierowcy samochodu, pędzącego z ogromną prędkością po natoczyć drodze zupełnie w inną stronę. «Ten, kto поспешает, podobnie spóźnia się, jak i ten, kto zwleka»,-uprzedzał jeszcze Szekspir. Działać natychmiast, ale nie śpiesząc-oto czemu trzeba uczyć się tym, kto wprowadza w życie nowe. I w tym «nie śpiesząc» uwięzione ostrożny stosunek do innego. «Nie śpiesząc»-ta znajomość i szacunek doświadczenia tych, z kim myślisz tworzyć, komu chcesz pokazać «wspaniały niebywały widok». Kolektywowi, wprowadzającemu w życie nową ideę, potrzebnemu pozbawionego jakiego by to ani było ciśnieniami styl stosunków. Jakiej by przemyślanej, uzasadniającej i udowodnionej praktycznie ani była proponowana technologia, ani w коем wypadku przy oszacowaniu działalności nauczyciela nie wolno schodzić z tego, «po staremu» albo «po-nowemu» on pracuje. Ważni efektywność jego pracy i wydane wysiłki. Niezbędni także wspólne poszukiwanie słabych miejsc w «starej» systemowi pracy; Stopniowa zamiana słabego ogniwa silnym; Przygotowanie rozczarowujących się w dawnej metodyce pedagogów do efektywniejszy eksperymentalnej; Porównawcza analiza sukcesów i niepowodzeń; Wreszcie, wspólne planowanie następnego etapu poszukiwania z obliczeniem rezultatów poprzedniego. Tylko stopniowo hamując naprawiony ruch po «starej» drodze, można przygotowywać się do obrotu, szukać optymalnego przyśpieszenia. W Зыбкове zrozumiałem, dlaczego tak skomplikowanie idą pedagogiczne eksperymenty, dlaczego tak typową los szukającego nauczyciela. Pedagodzy, jak nikt inny, latami nabywając doświadczenie, swoje przedstawienia o życiu, mimo woli idealizują ich i krańcowo chorobliwie reagują na każdą kontrolę. Nie przypadkowo fachowa choroba licznych jest nauczycielami-nieumiejętnością, nawet powiedziałbym, niezdolność słyszeć innego. To absolutyzowanie siebie-jedna z przyczyn разобщения z uczniami i z sobą. | Naturalne stosunki są z dziećmi i kolegami, zdrowe widzenie życia zamawiają pedagogowi sądzić siebie doskonałym. Nie możemy być tylko dowodzącymi, tylko kierującymi, jeśli nie chcemy zatrzymać się w własnym duchowym wzroście. Trzeba periodycznie odchodzić z kapitańskiego mostku w marynarzach, znów stawać się uczniami. Jak dotąd tymczasem w szkolnym kolektywie są tylko kapitani i tylko marynarze i dzieci i nauczyciela i kierownicy szkół każdej rangi będą głusi do samej drogiemu-ludzkiej myśli. ВОЗВРАЩЕНИЕ К ГИПОТЕЗЕ. Z tych pór jak po raz pierwszy взволоновала mnie problem talentu, przeszło powyżej dwudziestu lat. I można, nie bojąc się przesadzenia, powiedzieć: Nie było dnia, żeby nie myślał o niej. Czym objaśnić niespodziewany wzlot talentu przy jednym i bezskuteczności wysiłków innego? Gdzie są granice ludzkich możliwości? Katalizatory utalentowanie są? Te pytania z poranka wstawały ze mną i prześladowali wszędzie, gdzie by ani był. A inny raz wdzierano się i w sen. Wydawało się odpowiedź gdzieś zupełnie szeregiem, oto teraz, schwyciwszy za zbawienną nić, wyciągnę go, ale przechodziły dni, potem lata. «Znalezione» obnażało swoją pozorność. I powstała myśl: A co jeśli popatrzeć na naszą istotę inaczej? Inaczej spojrzeć na nasze ciało, mózg? Przedstawić ich jak jedna całość? Bardzo piękne słowo: Rozum. W nim słyszą się dwaj: Raz i rozum. Jedyny rozum. Mnóstwo wiadomości, «слепков rzeczywistości» razem łączeni w wspólne w związku wzajemnym i różnicy zestawiających. Napisałem «ciało»i przypomniało się, jak pewnego razu, po uczonej radzie, gdzie słuchano pytania o naszej pracy, podszedł do mnie solidny naukowiec i powiedział: «Co jesteście noszeni z tym «ciałem»? Czysta biologia! Stare wszystko to, stare. I zwarte knieje - nie wykaraskacie się. zajmujciesię Занимайтесь-ка lepszy czystą pedagogiką». Ale można prowadzić naukę, wychowanie jest bez obliczenia tego, jak oni przyjmują się dzieckiem? Przecież przyjmuje albo odpycha to, co dajemy, nie «coś» z imieniem «dziecko», a żywy człowiek, który oddycha, rusza się, czuje, analizuje, uogólnia, tzn. myśli. On jest целостная биосистема i недогрузка tych albo innych jej struktur przyprowadza do obniżenia aktywności myślący «ja». Filozofia, psychologia, socjologia i inne nauki dają nowe i nowe dane o człowieku. A czasem ograniczamy krąg poszukiwań. Dzisiaj sukcesy w pedagogice невозможны bez uświadomienia źródeł rozwoju samego życia, syntetyzowania wszystkich znajomości o człowieku. Eksperyment nasz trwa, w nim liczne jeszcze czeka sprawdzić. Jednakże przebyta droga, zwycięstwa i porażki dają założenie zatwierdzać: W stworzeniu warunków dla w porę rozwoju wszystkich wewnętrznych sił dziecka, wszystkich jego zadatków, polega разгадка talentu. Poszukiwania drogich intensyfikacji szkolnego procesu, w szczególności krótka lekcja i codzienny тренаж czołowych organów postrzeżenie w różnorodnych wyglądach działalności, kierowani na to, żeby ujawnić potencjalne możliwości i zdolności każdego dziecka i dostarczyć niezbędny czas dla nich stawania się i maksymalnej realizacji. Nie przypadkowo Wsch. G. Афанасьев, dyskutując zadania obecnej reformy szkolnictwa, oznaczał: «Jeśli powiedzieć krótko, to mowa jest o intensyfikacji, o rdzennej jakościowej poprawie wykształcenia i nauki. Słowem, o «prasowaniu czasu» nauki, o tym, żeby za ten sam albo najmniejszy odcinek czasu dać młodzieńcom i dziewczynom nie po prostu wielki od znajomości, a rzeczywiście pożytecznych i potrzebnych im i społeczeństwu znajomości, nawyków i umiejętności» (kursywa мой.- М.Щ.). «Prasowanie czasu»-zrozumiała, dostępna w rodzaju by cel i tak trudno osiągalna. Ile razy ona казалась nam bliskiej. Jakby zmęczeni podróżnicy, widzący z przodu światło, przyspieszaliśmy krok: «Oto tam obrót, za nim jest azyl, ognisko». Ale za tym obrotem był jeszcze jeden i jeszcze... Ale oto, wydaje się, klucz do decyzji problemu czasu znaleziony. Idea powstała nie w szkolnej klasie i nie za robotnikiem na stołem-wiejskiej ulicy, w ikonie, zwykłym od dzieciństwa... Wyrąb studni. Kręci się bęben, nawija łańcuch i wznosi się pełne wiadro z чистой, źródlaną wodą. Sąsiad неторопливо przelewa ją w swój ceber. Puste wiadro z гулким echem pada w otchłań. pluśnięcie-ono załadowało się w wodę. I nagle słowo-klucz, słowo-ikona jest pogrążeniem! A za tę ikoną inny: Łańcuch, której ogniwa są mocno łączone między sobą, wyciąga pełne wiadro. I włączyła się myśl. Szkolni przedmioty-ci że ogniwa. Ale sczepienia w głowie ucznia nie dzieje się. Próbujemy sztucznie łączyć ich na finiszu, a trzeba by od samego początku mocno związywać paragrafy, tematy, koegzystujące pod okładką podręcznika, są w zgrabną, zjednoczoną ogólną ideą konstrukcję Znajomości. Rozumieć go trzeba, załadowując się w samą istotę, tzn. przyswajając tę ideę. Pogrążenie. Słowo obróciło się ideą. Częściowe jej uzasadnienie podpowiedziała psychologia. Otwarcia zdarzają się albo przypadkowo (tak wydaje się przynajmniej z strony), albo dzięki napiętej, intensywnej pracy według osiągnięcia celu, zamyślonego. Na poziomie codziennej świadomości mówimy: «Przypiekło, wszystkich rzucił, nocami nie spał, pokonał stopniowo». Właściwie, że takie myślenie jak proces? Уяснение wewnętrznej struktury obiektu (zjawiska), fiksacja zewnętrznych i wewnętrznych jego związków, prognozowanie możliwych zmian jest według miary rozwoju. Jego utrzymanie nauczycielowi musiane już na poziomie strukturyzowania kursu pogrążenia analizować, wydzielać znajomości, podlegający, z jednej strony zapamiętywaniu, z inny-twórczym uświadomieniem, określać ciągnąc samego siebie dominantę twórczego zadania. Bez tego nie możemy brać się za główne-uczyć dziecka myśleć, zachęcać go do poszukiwania prawidłowości, włączać nową informację w wcześniej przyswojone, z tym, żeby wszystkich jaśniej i konkretniej przedstawiać целостную obraz razem budynku, który jest ustawiany i w którym każdy szkolny przedmiot zajmuje swoje miejsce i wykonuje swoją funkcję. pogrążenie-to sposób poznania. Logicznie używać go przede wszystkim na początku znajomości z szkolnym przedmiotem, żeby wezwać zainteresowanie do niego, dążenie poznać jak można głębiej; Zatem. Kiedy zainteresowanie do przedmiotu przejdzie punkt szczytu, «aha-reakcja» gaśnie, z powagą sformować u ucznia motyw nauczania, ustawienie: «To dla mnie jawnie koniecznie trzeba». Inaczej weźmie wierzch przeciwległy przyciąganiu proces oderwania od przedmiotu: «U mnie nie staje się, a trzeba mi tym w ogóle?!» Dalej podąży wniosek: «Nie trzeba, dla mnie osobiście nawet niebezpiecznie, wysadza stan wewnętrznego komfortu»,-i uczeń podporządkowuje się uczuciu samozachowawczość. A. A. Ухтомский wyraził to tak: Zachowaniem się kieruje zakon dominanty, t. е. W pierwszej kolejności oswaja się życiowo znacząca działalność. Przy tradycyjnej урочной systemowi każda następna lekcja (nowa dominanta) jak by pierze poprzedni, deprecjonując jego znaczność. Chwiejność dominant, można i jest jednej z przyczyn nerwowości, szybkiej утомляемости, nerwowości uczniów, niskiej produkcyjności ich szkolnej pracy. Przejście z gabinetu w gabinet, niemożliwość skoncentrować się na czymś jednym (przypomnimy sobie, że umiejętność koncentrować się na długo jest podstawowy warunek umysłowej działalności), zmiana pedagogów, różnych manier nauczania także wysiewają uwagę. Można przy takich okolicznościach przesunąć się przedmiotem? Żeby określić się, znaleźć «swój» przedmiot, trzeba głęboko załadować się w niego, a nie барахтаться na jego powierzchni, ślizgać się po касательной. Widocznie, trzeba pewny czas, żeby zorientować się w pstrym korowodzie przedmiotów, zobaczyć istotę każdego, zrozumieć główne w nim, zanim zdecydować dla siebie... «Moje» albo nie «moje» to podziało. Oczywiście, to tylko idea. Koniecznie trzeba jej wszechstronne naukowe uzasadnienie, долговременный eksperyment i, najgłówniejsze, najbardziej metodyczne zabezpieczenie szkolnego procesu. Ale początkowo trzeba było przekonać się o produkcyjności samej hipotezy. Pierwsze pogrążenie według matematyki w IX klasy szło sześć dni, od 24 do 29 września. Po każdej parze lekcji matematyki-rozładowanie: Muzyka, choreografia albo физкультура. Przez 32 szkolnej godziny był przeszedł kurs roku, (pierwotna znajomość z przedmiotem ogólnie). Na objaśnienie dzieciom istoty eksperymentu, w którym oni sami stawali się badaczami, czasowi poszło więcej. Drugie odbyło się w drugiej ćwierci, po upływ półtora miesiąca po pierwszym, za trzecie-trzy miesiące po drugim, na początku marca, w czwarte-środku kwietnia. Każde trwało od czterech do siódmej dni, ale istota przedmiotu, byli obwód znajomości, w której załadowywała się klasa, już znajome. Podstawowe pojęcia, idee kursu, chwycone w pierwszym pogrążeniu, otrzymywały najdalszy rozwój, konkretyzację, teoretyczne pytania изучались głęboko, wszechstronnie. W listopadzie wyprowadzały już znajome formuły, udowadniały twierdzenia, otwierali system pojęć. W marcu odtwarzano teorię na nowym poziomie-pisemnie, ustnie, z oparciem na poglądowość, modelu... W środku kwietnia najwyższy zwój przyswojenia: Wymyślanie zadań, doświadczenia, twórczość. Chcę obrócić uwagę: W ramach jednego dnia w wszystkie okresy pogrążenia szkolna praca budowała się tak, żeby w różnych wyglądach działalności byli działający wszyscy analizatorzy (wzrok, słuch, моторика), indywidualne zajęcie wymieniały się z grupowymi i kolektywnymi, репродуктивные zadania z twórczymi. Dlatego poznawcza aktywność dzieci nie tylko nie zmniejszała się, ale i stale rosła. Po matematyce analogiczną ikoną wchodzili w fizykę, ambasadorze w fizyki-chemię, znów wracali. Jeszcze Ф.Энгельс oznaczał, że rozwój-to odpychanie. I objaśnialiśmy uczniom konieczność odpychania od siebie dawnych, próby swoich sił w jednym, innym, trzecim. Szukaj siebie, póki nie spotkasz... Nowa organizacja zajęcia żądała wysiłków, psychologicznej przebudowy nie tylko od uczniów, ale i od nauczyciela przede wszystkim, t. е. Atmosfery twórczości, poszukiwania, badania. Nam stale przypadało się (i przypada się) zadawać sobie pytania: Jaka gwarancja, że utrzymanie przedmiotu, przygotowywane do pogrążenia, włącza główne i adekwatnie postrzeżenie ucznia? Nie ściśnięte ono tak, że załadowuje się tylko pamięć? Jakie metody i ich system podąża zastosować, дабы głęboko przyswoić odebrany materiał, dostarczyć międzyprzedmiotowe związki, maksymalny wychowawczy i rozwijający efekt bezpośrednio w procesie nauki? Poszukiwania odpowiedzi na tych i inne pytania zachęciły nas zwrócić się do nauki osiągnięć nauki, przede wszystkim pedagogiki i psychologii, nauczycieli-nowatorów i najlepszego doświadczenia kolegów. W tym poszukiwaniu nam ogromną pomoc okazali uczeni, zwłaszcza wykładowcy Полтавского i Кировоградского пединститутов. Jak projektujemy pogrążenie? Przypuścimy, szkolny materiał roku składa się z tym A, W, Z, T, Е. Czas jest na jego przyswojenie, do przykładu, 120 godzin. Na pierwsze zapoznanie z kursem przeznacza czwarta jego część. Naukę rekomendujemy przeprowadzać tak: Rozumiemy АВСDЕ, porównując przy tym a logicznie z ВСDЕ, zatem w z АСDЕ i t. д. Z powagą ukazać jak można więcej związków i różnic, ujawnić ogólne i specyficzne, przeanalizować, porównać, uogólnić. Myśl nauczyciela przy tym w stałym napięciu: Jak aktywizować klasę; Jak objaśnić namacalnie i zrozumiale; Jak powiedzieć tak, żeby ani jedno słowo nie uprowadzało w stronę, nie drażniło,-przecież cały dzień czeka pracować razem... Uczeń przy pogrążeniu zmuszony być skupionym, uważnym, aktywnym w każdą minutę lekcji. Przy czym on powinien myśleć nie tylko o sobie, ale i o kolegach, każdemu z których, można, być potrzebnym pomoc, tak jak naukowo-poznawcza działalność zorganizuje się jak kolektywną pracę. Zwykły porządek rozmieszczenia uczniowskich stołów jest zmieniony. Dzieci zjednoczone w grupy po cztery-pięciu ludzi. Nauczyciela przy desce może i nie być. Jego funkcje wykonują uczniowie-konsultanci, aktyw, przygotowujący się do lekcji zawczasu. Zazwyczaj, to jest najbardziej zdążające po danym przedmiocie dzieci. Ich dobrowolne obciążenie (obracam uwagę dobrowolna) daleko prześciga obciążenie średniego ucznia, ale oni w tym zainteresowane sam. W ten sposób, powstają warunki dla indywidualnego efektywnego rozwoju najbardziej zdolnych, pociągnięte tę albo innym obwodem nauki uczniów. Przy czym po różnych przedmiotach aktyw będzie swoim. Zazwyczaj, prawie każdy występuje w role i nauczyciela i ucznia, czołowego i znanego, organizatora kolektywnej pracy i jej szeregowego uczestnika, ale zainteresowanego w sukcesie ogólnego sprawie-wykonaniu zadania nauczyciela. Nietrudno zauważyć, że tu, nami używani liczne rzeczy znalezione z doświadczenia nauczycieli, opracowującej formy organizacji kolektywnej naukowo-poznawczej działalności, metodyki Ш. A. Амонашвили, S . Н. Лысенковой, Wsch. Ф. Шаталова I. П. Iwanowo, П. M. Эрдниева i innych naukowców i pedagogów-praktyków. Stałą pomoc nam okazują i wykładowcy Полтавского пединститута. Po każdym jest pogrążenia-wspólna analiza. Jak przechodziły zajęcie i cykl ogólnie? Jacy rezultaty? Jak kto pracował? W czym i dlaczego były trudności? Omówienie wewnątrz grup przypomina zbiór produkcyjnych brygad: po-służbowemu omawiają plan, zasoby, wydajność. Wypowiada się każdy, potem występują brygadziści, uogólniając zdanie swoich kolektywów, końcowe słowo - pedagogowi. pogrążenie-to wspólna aktywna praca nauczyciela i uczniów (wszystkich i każdego), napełniona konkretnym, realnym utrzymaniem i sensem. W niej nie tylko lepiej i głębiej усваиваются znajomości, ale i kształtuje się zdolność do samoregulacji działalności, jej samoocenie, współpracy, służbowemu obcowaniu. W wyniku wyrabiają się jedyne pozycje, wzmacnia się kolektywny rozum, rozwija się uczucie długu, odpowiedzialności, kształtują się najlepsze linie charakteru, społecznie znaczona określony kierunek osobowości. Dzieci dowiadują się, nauczyciela, a on-swoich uczniów, ich zainteresowania, zdolności, wydolność każdego, przyczyny trudności, konfliktów. Wszystko to pomaga pedagogowi wnosić uzasadniające korektywa w swoją metodykę, projektując najdalszy rozwój każdego ucznia. W klasach, gdzie jest przeprowadzane pogrążenie, zdrowszy psychologiczny klimat. To zupełnie naturalnie: I uczniowie i pedagog nabudowani na долговременную związek z sobą. Pogrążenie organicznie zapisuje się w system eksperymentu, pomaga decydować się licznych jego wychowawcze i rozwijające zadania bezpośrednio w procesie głównej pracy uczniów - nauki. Eksperyment jeszcze tylko zaczyna się, liczne podlega sprawdzeniu, uściśleniu, nie wszystkie elementy metodyki są opracowane. I i nie każdy nauczyciel w szkole gotowy pracować po-nowemu, a dla sukcesu ważna zgodność w działaniach wszystkich pedagogów... Można, nie wszystkie szkolne przedmioty celowo studiować taką metodą. Niezbędny kolektywne poszukiwanie w tym kierunku дидактов, psychologów, методистов. Jak że sami uczniowie odnoszą się do nauki po-nowemu? Przyprowadzę charakterystyczne wypowiedzi. VIII klasy (pierwszy rok pogrążenia); «Mi pogrążenie podoba się, tak jak przez cztery dni przechodzimy to, co przez rok «Kiedy prowadzi lekcję nauczyciel, robimy to, co jest wydumane im. A podczas pogrążenia my sam myślimy...»; «Niezrozumiale że-to-my możemy wrócić wstecz i wszystkich powtórzyć od nowa...» (Obrócicie uwagę na słowo my!) IX klasy (drugi rok pogrążenia): «...Jeśli w dzień jest 4 przedmiot, to trzeba na każdy nowy nabuduj i nawet można zaplątać się. Na przykład, idzie matematyka, a w głowie jeszcze myśli według historii i t. д. A podczas pogrążenia stale вкладываемся w dany przedmiot. Pojawia się zainteresowanie»; «W pewnym rodzaju uważasz się nauczycielem i to jest dobre...» Х klasa (jak i w VIII. pierwszy rok); «Starasz się pomóc innym...»; «Na tylny plan odchodzi ,, ja ..»; «Przy pogrążeniu nie można jest być двоечником. Wszyscy zajmują się»; «Wcześniej masz dwójkę, sąsiadowi wszystko jedno, teraz jest nie tak...»; «Na pogrążeniu sam kilkakrotnie powtarzam i jeszcze objaśniam innym...»; «Dzieci w grupie bardzo starają się. I próbują za liderami ciągnąć się...»; «Siedzimy wszystkich razem. Wszystko dzielimy: I złe i dobre. I potem takimi bliskimi stajemy się..!» Jednak wśród przeważającej większości odpowiedzi «za» jeden był «przeciw»: «Zaczynała źle zajmować się, wcześniej samodzielną pisali 10 minut, teraz 2, nie zdążam...» Co ж, będziemy myśleć, szukać. Poszukiwanie optymalnego wariantu jest w samym szczycie... W 1984/85 roku szkolnego szczególnego sukcesu osiągnął IX klasy. Kurs matematyki według metody pogrążenia dzieci oswajały razem z Olgą Andriejewną Dudek. Strony z jej pamiętnika odtwarzają atmosferę zajęcia. Pogrążenie pierwsze. Zakończył się kolejny dzień. Dobry dzień. Z jakiegoś powodu próbuję skryć świąteczny nastrój. Do dzisiejszego dnia porównywała obecny dziewiąta klasa z przeszłością i nie było uczucia satysfakcji. Wydawało się, wszyscy są chudsi. I oto dzisiaj-rezultat. Jak przejawiałaby fotografie. Przedstawienie pojawiało się powoli. Czekała na jego z niecierpliwością. A wyjąć wcześniej z reagenta nie wolno, zresztą, nie wolno i później-inaczej przedstawienie będzie gorzej. Dzisiaj wreszcie-to ono ukazało się w dziewiątym! Moi pomocnicy Natalia G., Fiedja Do., Sasza Б., IRA М., Natalia Л. Rozeszli się po domach męczący się, radosne, z uczuciem wykonanego długu. Niebywały wypadek! U Wiktora Do., Oleg Wsch. przejawiła się taka gorliwość do pracy, że matematyki, otrzymanej przez dzień, im wydało się mało. Chciało się jeszcze i jeszcze, żeby podnieść się nad samymi sobą wczorajszymi. Oleg Wsch. mimo woli przestał trzymać samoobronę, on nagle nabrał pewności w kolektywie. I wszyscy przyjęli to jak winne... Patrzyła na Wala S . i przypominała rozmowę z jej mamą. Waląc bardzo rzuciła materiał. Mama uważa, że ona wstydzi się zwrócić się za pomocą i do nauczycieli i do dzieci, a pomoc jej oj jak potrzebna. Wala rzeczywiście zawsze milcząca. A dzisiaj widziałam już daleko nie tę Wala. Kiedy wydarzyła się zmiana? Nie mogę odnosić się do dziewczyny jak wcześniej. Trzeba obowiązkowo zaznaczyć jej sukces w klasie i nie zapomnieć pogratulować z nim jej mamy. Nie ma dwóch stron zeszli się jak jeden. Jak przed egzaminem zaglądali sobie do zeszytu, coś sprawdzali i jak przed egzaminem zadawali mi bezmyślne pytania. Zdenerwowałam się. Dzwonek. Postawiła wszystkim zadanie na dzień: Zrozumieć, przypomnieć sobie wszystko przeszło przez rok. Ale obowiązkowo wszystkim razem. I oczywiście, opowiedziała o nowej formie współzawodnictwa. Moi pomocnicy siedzieli z twarzami заговорщиков. Wyszedł Fiedja. Przed lekcją niepokoił się: «Co jeśli będą kpiny, repliki?» Nie. Wszyscy poszli dobrze. Fiedja, jak zawsze, na wysokości. Huk w klasie to narastał, to padał. Mogłam nie śledzić za включенностью każdego - moi konsultanci popracowali doskonale. Pierwsi liderzy. Dzieci weszły w zapał. Na zmianie klasa wrzała od wrażeń. Skupili się przy ekranie współzawodnictwa, nikt nie wyszedł z pokoju. Dowódcy cieszyli się najbardziej: Jeszcze by - tylu gwiazdek. Pozostała w pamięci analiza dnia. Oto ono - kolektywne wzruszenie, wspolnie przeżywanie dziejącego się? Przypomnieli sobie Wasia - jego szczery zachwyt, kiedy otrzymał pierwszą swoją różnicę. I zachwyt dowódcy (IRA). Zaznaczyli, jakie samodzielni udali się gorzej, gdzie zgubili czasowi więcej, niż planowali. Od następnego dnia zdecydowane było wnieść szereg zmian, żeby podnieść rolę kolektywnej pracy w przeciwwagę indywidualnemu pościgowi za gwiazdkami. Nie waham się, że teraz oni będą przygotowywać się dokładniej, z największym wymogiem do siebie. Z zaletą przyjęto moje porównanie wydrążonej przez nich pracy z pracą studentów-praktykantów педвуза... Dzieci są barometrem. Cały czas orientuję się na nich. Pokopać mnie zanosi na oryginalność. A oni podpowiadają: «Stop?» Jak że ciężko dano się mi trzy pierwszych pogrążenia i jakie czyste, jasne, radosne uczucie zostało od rozrachunkowego, ostatniego. I u mnie i u dzieci». Chcę podkreślić: Nasz cel - dać możliwość każdemu znaleźć i realizować się, zachęcić do samokształcenie, саморазвитию, nauczyć uczyć się. Do tego dążymy. Nowa forma organizacji szkolnego procesu pozwoliła ciekawiej i продуманно organizować drugą połowę dnia, zajęcie jest po zainteresowaniu. «Chcę być fizykiem... Traktorzystą... Malarzem... Inżynierem... полеводом... Weterynarzem...»-Marzą nasi uczniowie. Marząc, oni budują swoje «ja». Jak nie doceniamy tego wybitnego architekta osobowość-marzenie! Przypominając sobie nadzieje młodości, smucimy się o spełniającym się, opartym, spełniał się. A przecież, można, w do tego, неосознанно dążyliśmy i powinna była przejawić się nasza fundacja. Jak że z powagą podtrzymać pierwsze nieśmiałe kroki do siebie - niepowtarzalnemu, unikalnemu! Tu także potrzebni pokrzepienie i próby, próby sił na pewno? Ale my, czego grzechu zatajać, wolimy opędzić się od skubiącej nas rączyna: «Chcę...»-«Wyrośniesz, potem... Ty najpierw zrób, a potem...» Ach, ta standardowa «mądrość» odmowy. Potem! A często będzie następował «potem»? Z latami wykaz tego, co trzeba zrobić «najpierw» rośnie, nie zostawiając czasowi na «chcę». I patrzą w świat obojętnie niezadowolone oczy. Dwie maszyny, dwa pole. Dwaj pracownicy szeregiem. Przy jednym podziało śpiewa, przy innym - płacze. Jeden człowiek znalazł się, a inny popłynął według biegu i ukazały się bieda-robotniczy i горе-хлебороб. Czy mało nam nieszczęść od takiej biedy? Zakończyły się obowiązkowe lekcje. «Ty wolny. Co ciebie interesuje, uczeń? Jakie ono, twoje podziało? Jeszcze nie wiesz? Dajemy ci możliwość wybrać. Szukaj, próbuj!» Czy może być inna pozycja szkoły? W Jasnych Зорях dla pełniejszej satysfakcji zainteresowania dzieci, złączyliśmy w jeden naukowo-wychowawczy kompleks ogólnokształcącą, muzyczną, artystyczną, sportową, choreograficzną szkoły, kluby młodych techników i naturalistów, naukowo-produkcyjny kombinat. Jak ożywiło się dziecięce życie! Bogaczu i cieniej zostali i stosunki nauczycieli jest z uczniami. Nasze ogólne życie zostało jaskrawej, деятельной, pełnych otwarć. Dzieci niby zrzuciły uciskającą obręcz, na dobrych, mądre, pożyteczne podziała była kierowana energia ich myśli. Zmieniło się spojrzenie na szkołę, na nauczanie, na samych siebie, otaczające. Urodziło się uczucie хозяев swojemu szkolnemu życiu, swojego czasu, szkolny i wolny, bliski siadła, ziemi, na której rosną i będą pracować. Z tej pory lubię po lekcjach błąkać się po szkolnych korytarzach. Zwłaszcza wieczorem. Zewsząd dźwięczą dziecięce głosy, śmiech, muzyka. Zegarek wolnego czasu, czas ukochanych pasji, fantazji, twórczości. - I nie poleci on. - A mówię: Poleci. - Nie poleci, ponieważ był dopuszczony błąd przy montażu... Przechodzą koło sprzeczających się. Niosą model samolotu, zrobionego swoimi rękami. Lustra choreograficznej klasy mają młodych artystów zespołu «Зори». Idzie próba. Czym pocieszą jutro dzieci swoich pochodzących z tej samej wsi? A tu ciche głosy, skupione twarze. Szeleści po desce kreda. Klub amatorów matematyki. A tu z urywków pstrej tkaniny, futra, guzików i nitek rodzą się lalki. «Przychodzicie do nas na przedstawienie!» - Zapraszają pionierzy. Przy sztaludze i za szachową deską, stolarskiej albo choreograficznej maszyny, przy koszykarskiej tarczy albo przy pianinie - wszędzie natchnione twarze, dobre uśmiechy, skupienie zaabsorbowanych sprawą, do której leży dusza, duma умельцев i mistrzów. Dziecko, próbujące swoje siły, tylko zaczynające domyślać się, że ich on ma, potrzebuje szczerego udziału i po prostu w dobrym, zachęcającym słowie. Oto gdzie незаменима rola starszego. Nie upuścić pierwszych росточки sukcesu, pierwsze błyskotki talentu, podtrzymać, pomóc uświadomić sobie swoje możliwości, skierować w potrzebne łożysko energię i zrobić to taktownie, mądrze, ненавязчиво. Ale jak często nam brak czasu (a może, duszy), żeby zauważyć dobre, dobre w uczniu, żeby pomóc mu zobaczyć się innymi oczyma, takiemu, on może i powinien zostać. Złe zauważamy, podkreślamy, a oto dobre dostrzec często i nie próbujemy. A w ślad za nami i uczniowie nie umieją cieszyć się z sukcesu kolegi, dobrej sprawie, silnym stronom charakteru. Pewnego razu spytałem sekretarza komitetu komsomołu szkoły: «Kiedy ostatni raz zapraszano komsomolec, który dokonywał dobry czyn?» Sekretarz popatrzyła na mnie непонимающе: «Czy za dobre wzywają na komitet?!» Paradoksalne zjawisko. Wydawało się, wszystkie my, kogo zawołała szkoła, powinny skupić uwaga i wysiłki na ostrożnym взращивании dobry w człowieku. Ale z jakiegoś powodu ciągle i szeregiem o tym zapominamy. Wszystką swoją namiętność zwalamy na tysiące «nie tak», niepokoimy się tylko z powodu zły. Widzisz, to u ciebie niedobrze, a to jeszcze gorzej! Trudno nie utracić wiary w siebie młodemu w atmosferze moralizowania, poskromienia, embarg. Szkoła radości wcale nie sentymentalne marzenie serca. Major jest niezbędnym warunkiem zdrowego, optymistycznego wychowania, piekącego się o wzroście dziecka jak człowieka. I dlatego często mówię sobie i innym: «Nauczyciel, śpiesz zobaczyć zwycięstwo swojego ucznia, jego siłę. Tylko na bazie są wiary w człowieka, szacunku do jego przyszłości można porozumienie. To da ci siły i cierpliwość pomóc uczniowi znaleźć siebie». Na początku eksperymentu w Зыбкове samym трудным była pokonać obojętność, inercja licznych dzieci, przebić się przez nich «nie chcę» i «po co tego potrzebuję». - Żeby zająłem się choreografią? Nie pójdę pod pistoletem!-Oświadczał jeden. - I nie u mnie zainteresowania! Nie!-Z wezwaniem mówił inny. - A pracować, uczyć się dokąd pójdziecie? - Nie myślałem jeszcze o tym. Tam widać będzie. I poniósł swoja неприкаянность taki samego, jak i on jest sam, przyjaciołom. Nosicielami «nie chcę» byli uczniowie starszej klasy i to martwiło zwłaszcza. Młodsi że rwali się w wszystkie proponowanych do wyboru katedry po zainteresowaniu. I niech tym był żywioł сиюминутных dążeń, ale oni byli, było życzenie rosnąć. Męczyło pytanie: Co robić z uczniami starszej klasy - machnąć ręką i zająć się tylko młodszymi? Wpatrywałem się w życie młodszych i starszych uczniów, porównywał. Wybory organów samorządu w III klasy. Las rąk! W oczach życzenia doznać siebie. «Będę dowódcą»,-ciągnie się każdy. В VIII-тишина i rozdrażniony głos przewodniczącego klasy: «No co, tak i będziemy milczeć? Mi co za was wybierać? Nie pójdziemy, póki nie wybierzemy!» W IX wyborów przechodzą żywo: «A dlaczego ja? Precz Люлин dawno już nie był». Tak, młodsi mają zmartwienie, jeśli nie wybrali, a tu, jeśli wybrali. Zachodzę jakoś w i klasa. I tylko początków: «Dzieci, jeść podziało! Kto z was...»-«Ja!»-Nie dawszy mi skończyć, podał się naprzód Kola Uljan. - Dlaczego to ty? Mnie proszę wziąć, pójdę... - Nie ma mnie! Mnie! Mnie! Patrzył na nich i myślał: «Jaka силища! Jaka energia! Oni nie chcą wiedzieć, jakie podziało ich czeka, z powagą uczestniczyć w nim. Raz człowiek zwraca się o pomoc, znaczy, ważne». I zachciało się mi natychmiast pójść do Х klasę. - To na długo?-Zapytał ktoś. - A wy w siódmy proszę iść, oni mają że физкультура,- zaproponował inny... Wyszedłem, nie chciało się przekonywać, udowadniać. Oczekiwał coś podobne, ale w duszy jest gorycz. Wydawałoby się, dążenie do społecznej działalności z wiekiem należy wzmacniać się. Ilu zbiorów, mityngów, zbiorów, linii, rozmów! Ilu słów? Jeśli by słowa, wołające być aktywnymi, dobrymi, mądrymi, gotowymi pójść po pierwszym wołam, przekształcić... W masę wagą przynajmniej w jeden miligram każde, runęłaby pod szkołą ziemia. Tak, słów dużo... Kończył się drugi rok pracy w Зыбкове. Zdarzyło się tak, że musiałem zamienić nauczyciela w II klasy. Do końca ostatniej lekcji podchodzi do mnie Sierioża Gawrił: Proszę opowiedzieć nam cokolwiek. Tak! Proszę opowiedzieć. O partyzantach! O kosmosie! Lepiej o zwiadowcach! I kiedy wymyślałem, o czym opowiedzieć, w cichnącej klasie nagle lękliwie zabrzmiało: - A lepiej bajkę хо-ро-шую... - Bajkę? Nie, o partyzantach? O kosmosie! - A lepiej o to i o to!.. Długo siedzieliśmy w klasie. Opowiadałem i o kosmosie i o partyzantach i o zwiadowcach. Oto już zakończyła się «bajka dobra», a nie mogłem powiedzieć wszystkich: «Wszyscy, dzieci, nam jest pora...» I tylko kiedy do okna zajrzał wieczór, rozeszliśmy się po domach. Na następny poranek, jeszcze nie doszedłszy do progu szkoły, po dźwięcznym «Dzień dobry!», Usłyszał: «A dzisiaj do nas przyjdziecie?» Po lekcjach poszliśmy do ogrodu. Ciepłe słońce нежилось w ослепительности białego i różowego kwitnięcia jabłoni i grusz. Dźwięcznie brzęczały pszczoły. Dzieci w chwilę rozbiegły się. I tu zaczęło się. - Patrzycie! i-ich ka-Kajusza! - Tu! Proszę iść tu? To szkodnik? - Oj, jak pachnie! A dlaczego zapachniał? - Лепесточек завернулся. Co z nim? Patrzycie? - A jak drzewo kwiaty wyciska? - A dlaczego oni białe? W złożoną symfonię zapachów, huczenia, brzęczenia, dźwięcznych пересвистов, podpitej fermentacji soków wdarła się i wyświechtała melodia myśli. Chciałem biec do wszystkim wołających. Krztusiłem się w tym zawrotnym potoku pytań, opinii. Tu nie jednego взрослого na trzydziestu, a trzydzieści взрослых na każdy trzeba, żeby zdążyć tylko odpowiedzieć. Porażony lawiną pytań, nagle otworzyłem dla siebie znane: Rozwój indywiduum jest w bogactwie jego stosunków. Ono nie cierpi przystanków, naprzeciw, жаждет nieskończonego napięcia. Szarpnięciem, porcjami lekcji wychowywać nie wolno. Dużo człowiek potrzebuje? Dużo. Trzeba, żeby ktoś usłyszał go, przypatrzyłby się po-dobremu. I on rozkwitnie, wyrosną u niego skrzydła i nie będzie dla niego przeszkód. Uwaga, dobroć potrzebna człowiekowi najbardziej. Osobowość zaczyna się wtedy, gdy ona będzie wstępowała odnośnie z wszystkimi innymi ludźmi. Jakością, bogactwem tych stosunków wyjaśnia się poziom rozwoju, w tym i zdolności. Formowanie osobowości jak ogółowi wszystkich społecznych stosunków przypuszcza, z jednej strony, kultywatorowanie jej zdolności tworzyć, t. е. Być włączonej już w szkole w na dużą skalę i wieloplanową produkcję materialnych i duchowych wartości, a z innym, tworzenie takiego kolektywu, gdzie każdy znajduje rozumienie i poparcie. Staraliśmy się stworzyć warunki dla rozwoju zdolności dzieci, деятельного ich samowyrażenie, poszukiwania swojej unikalność. Ale przy tym nie oznaczały rezultaty wysiłków każdego, jego wzrost jak osobowości, pozytywnych postępów, zmian. Trafiający do podłogi naszego wzroku rośli szybko, zadziwiając swoimi sukcesami pedagogów, rodziców. Oni tworzyli twarz szkoły, wydzielali się w środzie rówieśników, o nich mówili: «Jacy u was zadziwiająco piękne dzieci?» Ci sam, kto nie był w stanie oświadczyć się natychmiast, kto szedł bardziej powoli, po «ledwo», okazywali w «pozostających w tyle», uzupełniając szeregi wegetujących z ustawieniem: «A po co tego potrzebuję... Nie chcę...» W tym «nie chcę»-wezwanie, samoobrona, niepewność jest w swoich siłach. Potknąwszy się, nastolatek nierzadko śpieszy zapewnić, że on tak i chciał, tak i zamyślił. Jeśli u niego nie wyszło, on broni się tym, co przekonuje innych: «A ja i nie chciał...» Nasza pedagogika była pedagogiką efektywnego i efektownego startu, kiedy, poddawszy się powołaniu «Do szczytu!», Zrobiono szarpnięcie i nie wierzący nam. Postęp był tym mocniej i jaskrawie, niż bliżej on okazywał na początek, do pierwszej próby. Zdumiewasz się inny raz naszej naiwności. Z jakim podniesieniem, z jaki wiarą w cud wysyłaliśmy dzieci w szkołę, jest szczerze, od razem serca wprowadzając wiarę w sukces: «Дерзай? Wyjdzie!» Ale więdły świąteczne bukiety, szkolne dni poeszednie szli i z nimi niby gasło dążenie do przesuwania. Start był wzięty przy widzach, z muzyką, kolorami, a na dystansy ani widzów, ani sędziów, ani kolorów... - Walentyna Pietrowna? Patrzycie, to ja sam napisał? A ja? U mnie patrzycie! Tu poprawnie zrobiłem?-To powołania jeszcze żywej nadziei pierwszoklasistów, tych, kto najbliżej do startu. A potem... Ukazaliśmy tę wyrwę i wiele sił było oddane, żeby zamknąć ją. Na pierwszych porach jest nieumiejętnie. Próbowaliśmy wziąć na siebie funkcje i sędziów i ценителей. Ale fizycznie nie mogli «dojść» do każdego. Tych, kogo zauważano, stawiano innym w przykład, faktycznie od większości oddzielali, przeciwstawiając dzieci sobie. To hamowało nasz ruch i rozdzielało kolektyw na grupy. Skala że osobowości, poziom jej rozwoju wyjaśniają się jak raz bogactwem jej stosunków z wszystkimi innymi. Nasza taktyka praktycznie przyprowadziła do zamykania uwagi na kilku uczniów. Nie natychmiast zrozumieliśmy, że dążenie pedagoga pomóc jednemu w jego wzroście, niech sam serce i dobre, w uszczerbek innym jest nie co inne, jak przejaw autorytarnego stylu wychowania. Trzeba było tworzyć rzeczywistą kolektywność w imię pełnego rozkwitu zdolności osobowości. Przez cienką i dobrą uwagę wszystkich do wzrostu każdego i taki samego jest uwaga każdego do wzrostu wszystkich. I krótka lekcja i wprowadzenie jest w szkolny proces lekcji pogrążenia, stymulujących poznawczą aktywność i sam reżim nauki i szeroka sieć zajęcia po zainteresowania-wszystko to były kroki do stworzenia kolektywności, rześkiej, majorowej melodii szkoły, do pokonania barier wywłaszczenia między nauczycielem i uczniem. Ale niezbędna jeszcze była wychowująca środa, gwarantująca полноценное wychowanie i rozwój każdego ucznia. Zrozumieliśmy, że trzeba, ale jeszcze nie wiedzieli, jak trzeba. Nie zbierzesz przecież wszystkich w jednej sali i nie powiesz: «A teraz będziemy prawdziwym kolektywem, będziemy wychowywać się». Właściwie, jak ani śmiesznie, ale pierwszy czas my prawie tak i robili, wzywając naszych uczniów słowami bohatera z znanego filmu: «Dzieci! Proszę dawać żyć zgodnie!» Uczniowie wysłuchiwali nas, zgadzali się i nawet próbowali, ale samorząd trzeszczał po szwach. Na zbiorach dzieci wypominały siebie w nieświadomości , zanosili w protokół decyzji z nazwiskami odpowiedzialnych. Potem odpowiedzialni zrywali głosy, a sprawa nie ruszała się. Nasze stosunki z dziećmi nawet pogorszyły się. Jedni złościli się: «Zbyt wielu dowódców zostało...», Innym było niezręcznie, że nie kończą. Na zbiorach w jednej sali zbierali się разобщенные między sobą ludzie. Jaka już tu kolektywna mądrość? МАРТ НАШЕГО РОСТА Myśląc nad doskonaleniem uczniowskiego samorządu, my wszystkie jaśniej widzieliśmy konieczność stworzenia innej struktury samego kolektywu. Do końca końców przyszli do разновозрастному zjednoczeniu, świetnie zarekomendował się w doświadczeniu A. S . Макаренко. Разновозрастные zjednoczenia próbowaliśmy tworzyć i wcześniej, ale oni byli czasowymi. Jednymi z najbardziej udanych były produkcyjne brygady obozów pracy i odpoczynku «Odważny» w Jasnych Зорях i «Jasne Зори» w Зыбкове. Przechodzący pracowitą szkołę w tych kolektywach wyraźnie wyróżniali się od rówieśników боевитостью i życzliwości, gotowością wziąć na siebie trudne polecenie, jaskrawie wyrażonym dążeniem i do samowychowania i do udziału w wychowaniu innych. Te dzieci zestawiały nasz komsomolski i pionierski aktyw, starsi prowadzili za sobą młodszych. Położenie starszego, w którym trafiali nasi uczniowie, tworzyło cudy. Oni przejawiali wymóg do siebie i innym, podciągali się, starali się stawać się i stawali się lepiej, żeby być przykładem dla podopiecznych. W swoją kolejność, młode z gorliwością zakochani biegli wykonywać polecenia starszych, łowiąc «w oba uszy i oba oczy» każde ich słowo i gest. «Każdy, w chłopskim rozumie,-świadczył jeszcze Platon,-zawsze stara się być obok tego, kto lepszy od jego samego». Starszym imponuje uwaga młodszych. Widząc w nim uznanie swoich zalet, oni i tak naprawdę ich ujawniają, przyzwyczajają się szanować się. Wychowując młodszych kolegów, oni przebudowują samych siebie, starają się zostać lepiej. Powstaje wspaniała podstawa dla poważnego wychowania tych i innych, pojawia się jak by sam sobą duch kolektywizmu, kształtuje się potrzeba w самосовершенствовании, саморазвитии, zatwierdzeniu humanitarnych stosunków. Sojusz młodszego ucznia z starszym zaspokaja pragnieniem człowieka być uznany, znaczony w oczach otaczających. «Oto kiedy wyrosnę, ja...»-Marzy maluch. I to jemu jak chce zbliżyć «kiedy»! Bardzo chcą dzieci wpaść naprzód, w swoje jest jutro, w больших i ważnych sprawach dorosłych spróbować siebie, być tam, gdzie prawdziwe życie. Mimo woli przypomina się: «Droga łyżka do obiadu», kiedy patrzysz na rączyna pierwszoklasisty, chwytające dorosłe instrumenty. Z jaką miłością patrzą jego oczy na ten, kto podarował mu radość próby siebie! Z jaką zaletą pracuje on jako szereg z starszą! Oto i powinien dać on możliwość działać tak, jak prosi jego serce. A my ему-деляночку z trzema ogórkami i jedną marchewką i tabliczkę barwną: «Tu pracuje Pietia Do». Pietia jest gorzko przy swoim «pola», które można przykryć koszulą. I tabliczka i «podłodze»-świadkowie wyroku: «Ty jeszcze mały... Tobie jeszcze wcześnie... Oto kiedy...» Życie dla dzieci w szkole nie życie, a jej oczekiwanie. Jeśli obliczyć, że dzień w dzieciństwie znacznie «dłuższy» dnia dorosłego, nietrudno zrozumieć, jakim beznadziejnie nieziszczalnym wydaje się młodemu człowiekowi jego jutro. I jak wniosek naszej nieprzezorności zmniejsza się społeczna aktywność dzieci, pojawia się «nagle» nihilizm nastolatka, rosnących jego oderwanie od świata dorosłych. Nie puszczaliśmy go w swój świat, kiedy z błaganiem i nadzieją wzywało o to jego serce. Kosztuje dziwić się odosobnieniu między starszą i młodszymi, ich głuchocie do siebie, jeśli każdy jest zajęty swoim, tylko jemu interesującą sprawą. Spytacie młodszych, często oni spotykają się z uczniami starszej klasy. Można w szkole obserwować obcowanie tych dzieci? A przecież chcemy wspólnoty, kolektywności, w której jest stopniowo, krok jest za krokiem, każdy dzień «ledwo» rośnie uczeń jak człowiek. Idąc naprzeciw tej zadziwiająco dobroczynnej dla wychowania potrzeby w uznaniu, szacunku otaczających, trzeba doznawać dzieci w realnej społecznie znaczącej sprawie. Taką sprawą jest produkcja materialnych wartości. Produktywna praca i są nęcące drzwi w tajemniczy świat dorosłych stosunków. Do której ciągnie się dziecięce serce. Otworzyć ją według sił i młodszemu, jeśli obok niego dzieci starzej się. Za tymi drzwiami i dla pedagoga otwierają się widać przed horyzontami wychowania uczniów. Filozof Э. Wsch. Ильенков podkreślał, że osobowość człowieka kształtuje się. Kiedy on produkuje produkt, wszystkich innych wzburzający i wszystkim innym zrozumiały. I tak naprawdę, żeby jakoś ocenić inny, trzeba według najmniejszej miary rozumieć sam jego podziało, jego produkt. Nie wiedząc podział, nie wolno zrozumieć człowieka. Produktywna praca jest kolosalnym środkiem wychowania już tylko dlatego, że stworzone im posiada poglądowością, materialnością, akumuluje w sobie jakości osobowości stwórcy, robiąc «stopklatka» jego silnych i słabych stron. W разновозрастном pracowitym kolektywie udział wszystkich ogólnie sprawie daje możliwość zjednoczyć wysiłki młodszych i starszych, rozdzielić między nimi obciążenie w zależności od sił. Możliwości, zainteresowania każdego. Ostrość, świeżość emocjonalnych reakcji, bezpośredniość opinii i wrażeniu młodszych pomagają tym. Kto starzej się, lepiej widzieć i sam podziało i siebie i innych. W swoją kolejność, starsi pomagają młodszym zrozumieć istotę sprawy, jego znaczenie. Organizować pracę na początkach samopomocy, kolektywizmu. W bezpośrednim obcowaniu, czynach i zachowaniu się wszystkich i każdego конкретизируется «co takie dobrze i co takie źle», kształtuje się najważniejsza ludzka umiejętność «w мгновенье widzieć wieczność, ogromny świat w ziarnie piasku». Uczyć dzieci w zrobionym przez nich samymi i innymi odróżniać człowieka, jego stosunek jest do ludzi, społeczeństwu, życia, wychowywać w nich potrzebę do twórczej pracy na ogólny pożytek, formować dążenie wcześniej myśleć o Ojczyźnie, a potem o sobie, obywatelskie motywy każdej działalności - znaczy uczyć ich komunizmowi. Pewnego razu być obecnym na posiedzeniu biura komitetu rejonowego komsomołu. Pierwsze pytanie każdego вступающему w komsomoł było: «Jak uczysz się?» I jeśli podążało: «Dobrze!», Sekretarz, uśmiechając się, mówił «Według dobrej tradycji (!) отличников nauki przyjmujemy natychmiast». A w imię czego człowiek uczy się, jaki życiowy cel przed sobą stawia, sekretarza nie interesowało. Tak dzieje się zwężenie celów i wartości. Trzeba umieć по-ленински stawiać pytanie, czemu uczyć się i jak uczyć się i по-ленински na niego odpowiadać-uczyć się komunizmowi. To znaczy łączyć wykształcenie i wychowanie, rozwijać społeczną aktywność uczniów. Wtedy przestaniemy martwić się z powodu słabemu związkowi szkoły z życiem, infantylności licznych naszych absolwentów i nikomu nie przyjdzie w głowę sukcesów w naszej pracy mierzyć według wskaźników w czasopiśmie, według pięknego planu-sprawozdania o «przedsięwzięciach». ideowo-polityczne wychowanie nie będzie sprowadzać się do formalnych opowiadań o życiu, rozmowach i wykładach. Wyraźny określony kierunek reformy szkoły na połączenie nauki z produktywną pracą, na wychowanie komunistycznej moralności wycieka z leninowskiej myśli: «Bez pracy, bez walki, książkowa znajomość komunizmu... Zupełnie niczego nie kosztuje, tak jak ono kontynuowałoby stare zerwanie między teorią i praktyką...» Uczyć się komunizmowi należy zostać główną pracą ucznia i nauczyciela, дабы nie otrzymywać «начетчиков albo samochwałów». Schodząc z tego zadania, sens działalności szkolnego komsomołu i pionyerii-aktywny udział razem z narodem w walce o komunistyczne przekształcenie życia i wychowanie nowego człowieka, wytrawnego, mądrego, twórczego деятеля-коллективиста. Takiego człowieka można wyhodować tylko w настоящем, produktywnym, umysłowym i fizycznym - pracy na ogólny pożytek. Ta praca jest czołowym środkiem produkcji wszechstronnie rozwiniętych ludzi. Kolektyw, umiejący tym środkiem piśmienne korzystać, będzie wychowawczym. Nad czym bije się nauczyciel w szkole? Nad tym, żeby uczeń zechciał uczyć się, żeby on zrozumiał ważność, konieczność wykształcenia. «Dlaczego nie выучил? Dlaczego nie pracujesz? Dlaczego nie słuchasz objaśnienia?»-Nierzadko pyta nauczyciel, a w odpowiedź słyszy: «A po co tego potrzebuję? Nie chcę i będę...» Znany reżyser Ролан Byków wypowiedział interesującą myśl: «Mi wydaje się, główne jest naszym niedopatrzeniem w tym, co niedokładnie otwieramy sens słowa uczyć się. Uczyć siebie - oto co powinien robić uczeń w szkole». Póki że cała odpowiedzialność za to, żeby uczeń uczył się, kładzie się na nauczyciela. I on, za rzadkim wyjątkiem, stara się. Ale wysiłku jego nie zawsze udziela ślubu sukces, ponieważ nie mają wzajemnego dążenia ucznia wyższe sfery, być wychowanym. A nie ma życzenia, ponieważ ktoś dawno temu wymyślił: Najpierw uczeń powinien nauczyć się, a potem, jak skończy szkołę, zobaczyć, po co on tego potrzebuje. A przecież dzisiaj każdemu należy być jasno: To nie tylko i nie tyle jest miejscem nauki użyciu (jak lepiej, szybciej wziąć, przyswoić, zapamiętać znajomości), ale i przede wszystkim miejsce nauki produkcji (jak lepiej, bardziej dosyć oddać innym przyswojone, zgromadzone), t. е. Miejsce kolektywnego tworzenia osobowości z wszystkimi zarybianymi naszemu społecznemu buduję jakościami. Dla tego trzeba stworzyć taką środę, gdzie by uczeń nie tylko zrozumiał konieczność swojego nauczania i wychowania, ale i starał się żyć czynnie i aktywnie, doskonaląc się. Kolektywny, педагогически słusznie organizowaną produktywną pracę włącza swoich uczestników w takie współzależności, kiedy zbicie w jednym ogniwie osłabia cały łańcuch, kiedy niskiej jakość praca jednego człowieka sprowadza na nie ma wysiłku wszystkich, kiedy niesumienność, lenistwo, неразвитость, niewiedza, nieumiejętność jednego pracownika odmownie odbijają się na całej produkcji. Pracowity kolektyw, zainteresowany na skutku swojej pracy, okazuje wysokie żądania do osobowości każdego, dlatego wychowanie człowieka, rozwój jego zdolności występują jak produkcyjna konieczność. Uświadamiając się częścią kolektywu, człowiek będzie starać się zostać takim, jakim jego chcą widzieć. Вступая odnośnie z innymi produkcyjnymi kolektywami, on przychodzi do rozumienia prawdy, że człowiek jest człowiekiem pracowitym, działacz, a nie созерцатель, on-twórca swojego losu i losu swojego narodu. Dlatego nie u niego prawami być słabym, niedoskonałym. Słabością, niedoskonałością osłabiamy swój naród. Nie śmiemy przechodzić koło страждущего, nie śmiemy być obojętnymi do zła i dobra. Jesteśmy za wszystkich w odpowiedzi. Takie rozumienie swojego miejsca wśród ludzi i jeść główny fundament osobowości. Nie darmo A. S . Макаренко doświadczeniem swoim, całym życiem namiętnie i przekonująco udowadniał, że wychowaniem należy być «założonym na rozwoju ekonomicznie efektywnej, produktywnej kolektywnej pracy i twórczości», że wzrost osobowości i samego kolektywu «dzieje się równolegle rozwojowi gospodarki i wdrożeniu kolektywu w zarządzanie tę gospodarką». Słusznie, powie mój oponent, jednakże stałym pierwotnym kolektywem Макаренко miał разновозрастный oddział po miejscu zamieszkania. Ale jeśli składamy na разновозрастный pierwotny kolektyw funkcję głównego i bezpośredniego wychowawcy, to my nie mieć prawo pozbawiać jego i czołowego środka, podstawy wychowania, jakim jest produktywna praca. I oto przystąpiliśmy do stworzenia takiego kolektywu, każdy członek którego będzie dostarczany w pozycję gospodarza produkcji, samodzielnego i aktywnego twórcę ogólnego podziała. Przejść komsomolski, pionierski i ogólnoszkolny zbiór. Zatwierdzeni liści brygad. Wybrane kierownictwo. Przyjęte decyzja o organizacji szkolnego rolnie-przemysłowego kompleksu z imieniem «Nadzieja». Pozostawało «małe»: Stworzyć sam kompleks. Optymalna droga widziała się w organizacji własnego przedsiębiorstwa, działającego na kontraktowych początkach z miejscowym kołchozem «Droga Października» i przedsiębiorstwami okolicznych miast. Występowaliśmy na pierwszym etapie w roli kolektywnych wykonawców ich zamówień, używając na naszych placach ich maszyny, wyposażenie i równocześnie przygotowując się do puszczenia własnej produkcji. Nasze brygady włączały się w kolektywną produktywną pracę na dobrze отлаженном przedsiębiorstwie, nabywano niezbędne doświadczenie gospodarowania, opanowywali robotnicze umiejętności i nawyki. Z czasem złożony pracowity kolektyw pozostawało przeprowadzić na szyny własnej gospodarki. Dlaczego własnego? Wiele lat pracowałem razem z dziećmi w składzie produkcyjnej brygady w najróżniejszych gospodarkach. I nie raz zderzał się z tym, co, występując w roli kolektywnego wykonawcy, zawsze trafialiśmy w produkcyjny przenośnik, pod którym trzeba ukartowywać się, niezależnie od tego, wygodna nam taka organizacja pracy albo nie. Pamiętam, pewnego razu, wziąwszy dział po odkarmieniu cieląt na животноводческом kompleksie, zamyśliliśmy przebudować reżim karmienia w ten sposób, żeby robić to nie w uszczerbek zajęciu. I nie były w stanie osiągnąć przebudowy. Wreszcie, przypuszczenia materialnego porządku. Pracując nawet według metody brygadowej umowy, mogliśmy dostarczyć niezły zarobek dzieciom. Ale gdzie wziąć pieniądze na szkolne potrzeby, na wydatki, które rosną z dziecięcego marzenia: Mieć swój autobus, podróżować, kupić orkiestra, zszyć formę, garnitury są dla tanecznego zespołu, kurtki dla самбо, stworzyć swoją fonotekę, studio filmowe i t. д. I t. п. Prosić pomocy u dobrego szefa? Wydawać położoną dzieciom pensję? Że nie postępujemy tak z zarobkiem dorosłych? Nie, szkoła powinna być samodzielnym, ekonomicznie efektywnym przedsiębiorstwem, a dzieci-oryginalnymi хозяевами produkcji, odpowiedzialnymi za jego organizację. Tylko kiedy oni sam będą zaczynali decydować się, jak dopełnić tej albo innego zadania, ekonomiczne obrachunki i myśleć, o perspektywach rozszerzenia produkcji, będziemy w stanie przygotowywać szeroko, po-państwowego myślącego, doświadczonego, twórczego pracownika, a nie po prostu wykonawcy stroju, robotniczego zadania. Przedsiębiorstwo, na którym pracują dzieci, należy swoim celem mieć nie plan, nie zysk, a wychowanie, rozwój harmonijnej osobowości, wieloboczne przygotowanie do pracy. W tej jego głównej specyfice. Dlatego ono należy być nie узкоспециализированным, a wielobranżowym . Przypomnimy sobie, proces rozwoju idzie tam, gdzie jest konieczność pokonania, «odpychania» od siebie niedoskonałego, gdzie nie dopuszcza się przyzwyczajenia do środy. Pewnego razu w składzie delegacji odwiedziłem w Wołogodski koronkowej fabryce. Patrzył, zataiwszy oddech, jak biegają palce koronkarek po ruszającym się bębnie, nawlekając na metalowe pręty nici. Mi wydawało się, jedno moje nieostrożne słowo-porwie się nić, praca zginie. Ale, pomilczawszy trochę miną dla przyzwoitości w związku z naszą wizytą, dziewczęta znów żywo rozmówiły się, nie obracając na nas uwag. Proces produkcji był oswojony przez nich do automatyzmu, głowa nimi była «oderwana» od rąk. Nie możemy tak postępować z dziećmi. Żeby nie «oderwała się», w takim razie, na długo, głowa jest od rąk, niezbędny przejście z jednego wyglądu produkcji na inny. W naszym kompleksie sześć produkcyjnych działek: Cieplarnia, кролеферма, микрокалькуляторный, meblowy, ceramiczny, odzieżowy, który, oprócz pierwszych dwóch, pracuje od października według kwietnia włącznie. W pozostały czas brygady wykonują niezbędne rolnicze prace w kołchozie «Droga Października». Zajmują się полеводством, ogrodnictwo i warzywnictwo. Od października według kwietnia za każdy półtora miesiąc brygady wymieniają wygląd produkcji. Ostatni dwa tygodnie każdych dwóch miesięcy kompleks pracują niższy od zwykłego poziomu. To przejściowy okres, kiedy brygady stają się zestawieniowy, wymieniając się specjalistami: Jedni uczą, inni uczą się. Przygotowawszy zamianę, oddział przyłącza się do już nauczonej awangardy swojej brygady w charakterze jego kolektywnego ucznia. Doświadczenie u nas jest nieduże, jesteśmy w stadium stawania się, ale wątpliwości w prawidłowości takiej organizacji produkcji nie ma. Okres adaptacji przechodzi szybko, bez trudności. Z każdym nowym jest dookoła, nowym przejściem czas na przygotowanie zmiany skraca się. Pików najwyższej wydajności pracy, zazwyczaj, przypada się na drugą połowę pierwszego miesiąca, zatem będzie następował powolny spadek. Obliczamy doświadczonym porządnie ujawnić najbardziej racjonalny czas z punktu widzenia rozwoju dzieci i wydajności ich pracy. Powiem szczerze: Kiedy zaczęliśmy pracę bez domowych zadań, kiedy przeszli w całej szkole na krótkie 35-minutowe lekcje, nie niepokoiłem się tak, jak niepokoił się za los разновозрастных pracowitych zjednoczeń. Nie dlatego, że «zasypiani nie będziemy...», -Wzburzało inne: Los eksperymentalnej pracy, całego ogółu idei. Struktura naukowo-wychowawczego procesu hierarchicznie jest przebudowywana, oddając miejsce podstawy fundamentu swojego produktywnej pracy, разновозрастному pracowitemu kolektywowi, jego komsomolskiej i pionierskiej organizacjom. Jedno podziało, kiedy produktywny jest pracą-uzupełnieniem do ogólnego procesu wychowania, inne podziało, kiedy na niego jest składana rola jak pyervotolchka-zaczęłaby wszystkich początków. W słabej materialnej bazie, w nieobowiązkowości naszych szefów-zleceniodawców, ich nieufnym stosunku, szczerym niezrozumieniu roli pracy w wychowaniu dzieci, w dodatku do wszystkiego w ekonomicznej gospodarczej naszej niezręczności mieli i dotychczas mamy jedną z głównych przyczyn niestabilności naszego rolnie-przemysłowego kompleksu. I to ostro hamuje rozwój kolektywu, a, więc, całą eksperymentalną pracę. Ale, jak mówią, nie ma худа bez dobra. Ciężki przełomowy okres w naszym życiu pokazał siłę разновозрастных zjednoczeń dzieci. W krytyczne minuty zbicia, zerwania, gorzkich lekcji niegospodarności pewnych взрослых nie traciliśmy obecności ducha tylko dlatego, że mieli poparcie wychowanków. Na oczach wzmacniał się kolektywny samorząd. Teraz na walnych zgromadzeniu podnoszą się wszystkie złożone pytania, oni omawiają, szczegółowo rozpatrują i jeśli bierze się decyzja, to w jego wykonanie można nie wątpić. My wszystkie gąszczowi słyszymy «trzeba» zamiast «nie chcę». Ożywiła się praca komsomolskich i pionierskich organizacji, ona weszła w wyraźniejsza ideowa posiadanie, wzrósł autorytet komsomolców w oczach nie tylko dzieci, ale i dorosłych. Rodzice teraz często idą za pomocą i do nauczyciela i do sekretarza komsomolskiej organizacji i do hufcowego zastępowego i do przewodniczącego rady oddziału. «Trzeba poradzić się naszych komisarzy»,-często można słyszeć w nauczycielskiej. Cieszy nas i fort kontaktów jest między komsomolcami i pionierami. Oni często decydują się razem nie tylko gospodarcze sprawy, ale i pytania nauki, wolnego czasu, внутриколлективных stosunków, pomagają sobie w wykonaniu wszechzwiązkowych operacji. W ten sposób, związek między nimi został więcej trwałej i wielostronnej. A współzawodnictwo! Jakie to, okazuje, potężny wychowawczy środek! Przeglądy, konkursy, igrzyska, konkursy najróżniejszych form, tworzą drogocenne zainteresowanie ogólnie sprawie, dążenia dopełnić go jak można lepiej, przejąć cenne w doświadczeniu innych. Разновозрастный skład równych według siły kolektywów pozwolił komsomolskiej i pionierskiej organizacjom rozwinąć szeroko i ciekawie współzawodnictwa po wszystkich pedagogice u wychowawców-mentorów młodszych (komsomolec-pionier, пионер-октябренок), współzależności których z подшефными zaczynali nosić indywidualny charakter. Praktycznie zajęcie pedagogiką zaczęło się na długo do otwarcia specjalnej z katedry-samego procesu życia dzieci, z samego ustroju ich nowych stosunków, nowego myślenia. Dzieci przeciągnęły się do nauczyciela jak do zawodowca, żeby znaleźć odpowiedzi na liczne pytania, rodzone praktyką. Ciągnięcie do pedagogiki podtrzymywano i wszystkie pozostałe nasze katedry, łączących dzieci, zapalonej tej albo innym obwodem nauki, technicy, sztuki, sportu. Nauczyciela wszelkimi sposobami popierano dążenie wprowadzić do świata swoich pasji innych uczniów. Ale prawdziwie członkowie katedr zaczynali występować w roli uczących po stworzeniu разновозрастных kolektywów. To związujemy z tym, co oni nieduże według ilości (12-15 ludzi w oddziale z pięciu klas i, więc, 24 jest 30 w dwa oddziały brygady), zbudowani na dobrowolnych początkach (kto z kim chce, ale nie powyżej 3 ludzi od klasy), a dlatego pozwalają znaleźć podejście do każdego, poznać jego skłonności, życzenia, żeby pomóc «znaleźć się». W takich kolektywach powstaje atmosfera psychologicznego komfortu, раскованности, w której łatwiej zobaczyć zalety swoich i kolegów według zjednoczenia. Idąc na lekcję do roli nauczyciela, dzieci przestały czuć się «nie w swoim talerzu», bać się kpin, wyrzutów w schlebianiu-ulubionym przyjęciu nieżyczliwych rówieśników. Oni uczyli się zorganizowanie, spokojnego wymogu, umiejętności szybko rozdzielać służbowe role, miarowo i lakonicznie wyrażać swoich myśli i innym służbowym jakościom. U pedagogów ukazali się nie po prostu pomocnicy, a młodzi koledzy, z pozycjami ucznia objaśniający dziejące się w klasie, że z powagą dla zbliżenia zainteresowania nauczyciela i ucznia na służbowej, twórczej podstawie. To wyraźnie uzdrowiło umeblowanie, wybiło glebę spod nóg przy tych, kto przyzwyczaił się oszukiwać nauczycieli i kolegów, odchodzić od odpowiedzialności, próżnować, zakłócać dyscyplinę. Oczywiście, zbliżenie dzieci z pedagogami idzie skomplikowanie, nie zawsze po wschodzącej, byli, jeść i będą konflikty, kryzysowe sytuacje. Ale konfrontacji już nie. I ci i inni wszystkich więcej zaczynają uświadamiać się współwyznawcami, robiącymi jedno ogólne podziało. I powtarzam myśl, czytaną przy Гегеля: «Tylko przez realizację wielkich celów człowiek ujawnia w sobie wielki charakter...». Dzieci nie wolno wychowywać dziecinnie. Dziecko gra tę rolę, którą jemu udzielają okoliczności. Mała rola wychowuje małego człowieka, obszerna, wielka rola wychowuje obszerną, wielką osobowość. Dojrzałość, odpowiedzialność, talentu nie wydasz z świadectwem o wykształceniu, oni przychodzą na skutku próby człowieka okolicznościami życia, żądających od niego obywatelskiej dojrzałości, odpowiedzialności i talentu. Na moim stole dopiero co otrzymane dane porównawczego badania uczniów Зыбковской i kontrolnych szkół, odbywającego się w ciągu trzech ostatnich lat pod kierunkiem kandydata psychologicznych nauk Wsch. Ф. Моргуна. W Зыбкове z wiekiem nauczania u dzieci rośnie porozumienie z nauczycielami, przyjaciel innym, nasze dzieci są bardziej komunikatywne. Świat ich zainteresowania jest szerszy, a znalazców ukochane podziało więcej. I zwłaszcza z powagą, że wśród określających siebie i swoje zainteresowanie dużo uczniów starszej klasy. Znaczy, zsunęli z martwego punktu to przeklęte «nie chcę», że tak męczyło nas wszystkie tych lat. Przyprowadzę pewne najbardziej typowe odpowiedzi naszych uczniów starszych klas na pytania ankiety, opracowanej przez psychologów. Ich wypełniali wszyscy uczniowie, nazwiska nie są wskazywane. Z jakim nastrojem gąszczowi wszystkiego idziesz do szkoły? - Radosnym. W szkole my stale razem, razem pracujemy... - Idziesz szkołą, z jednym porozmawiasz, z u innego-mnie w szkole gąszczowi wszystkiego lekko uniesiony nastrój. - Bywają, oczywiście, przejścia od bardzo radosnego do normalnego i odwrotnie. Złego nastroju w szkole przez ostatnie lata nie pamiętam... - Nastrój psuje się, kiedy w szkole jest brudno. Mamy dyżur: Sami sprzątamy, moim. Przykro, kiedy ktoś podwiózł... - Jeśli zły nastrój, staram się do szkoły nie chodzić, żeby innym jego nie psuć. Ale to bywa rzadko. - Nastrój psuje się, kiedy zderzasz się z obojętnością, obojętnością z strony dzieci i nauczycieli. To czasami bywa. - Zły nastrój gąszczowi wszystkiego związane z nauczycielami. Kiedy oni, dopuścimy, na krzyk zrywają się. Albo na słowach za eksperyment, a na sprawie... - W szkole mnie cieszą przyjaciele, nasze stosunki są z nauczycielami, sam umeblowanie... - Dobry nastrój, kiedy udaje się coś zrobić, praca interesująca była, przygotowywali się w szkole pod wieczór, przeglądowi... - Rano idę do lekko uniesionego nastroju, jeśli w przeddzień na lekcji dobrze popracował sam i innemu pomógł. Ocena była zasłużona. Idziesz i zawczasu wiesz: Dzisiaj też nabudowany popracować... - Nastrój pada, kiedy nas nie zrozumieli. Chcieliśmy zrobić samych, a nam nie daliśmy... Co najbardziej cieszy w szkole? - Stosunku między ludźmi. - Obcowanie z innymi ludźmi, jeśli rozumieć go nie jak треп. Przy tym pracujesz nad sobą. Czujesz, trzeba rosnąć... - Jednak obcowanie z ludźmi. Z niego wycieka jak wniosek i złe i dobre. Ale dobrego u nas więcej. - Obcowanie w pracy. Tu każdy natychmiast wydaje swoja prawdziwa twarz. - W szkole z dziećmi i nauczycielami można o licznym rozmawiać... - Z naszej szkoły выходет człowiek o wiele poważniej, lepiej, w nim mniejszy borowiny... Błędu, oczywiście i u nas jest, nie zawsze udaje się osiągnąć, czego nam chce się. Ale kiedy na udajesię -duszy radośnie. Co wam podoba się robić? Co staracie się robić swoimi rękami? - Podoba się, kiedy po zimowym śnie wszystkich razem sprzątamy szkolne podwórze... - Aktywnie obcować z ludźmi. Najbardziej ciekawie myśleć, zastanawiać się nad współzależnościami między ludźmi. Od niczego bardziej interesujący nie bywa. Wcześniej: Chodzą ludzie. A mi co do nich? A teraz wiesz, widzisz, próbujesz zrozumieć każdego człowieka... - Razem z nauczycielami zgodną zajmować się czym wygodnie, a pod ich kierownictwem-niczym. - Podoba się doprowadzać zaczęte do końca. Gąszczowi wszystkiego, dla tego przypadany zrobić nad sobą wysiłek... Wychowywać w sobie taki stosunek trudno. Jego jedno wychowywać nie wolno. Ono związane z wszystkim innym: Stosunkiem do dobra, złu, stosunkiem do ludzi... - Doprowadzać zaczęte do końca, chociaż to jest trudne, kiedy staje się, bardzo dobrze. - Obcować z tymi, kto według moich pojęć prawdziwy. Prawdziwi mogą zostać. Tylko dla tego trzeba odpowiedzialne podziało, w które tobie byłby wciągną. - Podoba się fizyczna praca. Praca i sport. Domy lubię wszystko robić swoimi rękami. - Pracować nad sobą. Próbował i próbuję być spokojniej, lepszy. Nie być nerwowym. Pokonać lenistwo. - Aktywnie obcować z ludźmi. Domy najbardziej lubię naprowadzać porządek... - Pracować nad sobą. Jestem czasami niedotrzymana. Mogę nie tak powiedzieć. Bywam скованна... - Lubię dyżurować w klasie. Wieczorem po katedrach zabierzemy się albo wcześnie rano. Wszyscy przychodzą do czystej klasy. Przyjemnie. - Robić coś z ludźmi. - Pracować na katedrze. - Lubię słuchać lasu. Zegarkiem mogę obserwować gwiazdy. Interesuję się widowiskiem wschodu, zachodu... - Obserwować przyrodę. Patrzysz w okno podczas deszczu i zastanawiasz się... - Lubię czytać. Podobają się Grubej, Puszkin, Лермонтов, Blok. Czytam nie szybko. Rozciągam przyjemność. - Pracować nad sobą. U mnie wytrwałości w siedzącej pracy mało. Wiele wysiłków być potrzebnym dla skupienia. Porą mogę nawet unieść się. Dążę do opanowania. - Jest Chciane nie to żeby wyższe sfery, to sam sobą. Ale szerzej widzieć. A dla tego trzeba i więcej wiedzieć i więcej obcować i więcej czytać. - Moje najukochańszego zajęcie-słuchać ptaków, chociaż nie zawsze odróżniam ich według głosów. Lubię muzykę, Моцарта jest szczególnie. W szkole słuchamy muzyki prawie każdego dnia. - Zajmować się samowychowaniem. Porą przeszkadza nie lenistwo, a nieprzygotowanie, że. Chcę pracować nad sobą. Być uważnym do ludzi. - Lubię zajmować się na katedrach. Tam nauczyciela w rodzaju by tych i nie ci. Nastrój inny. Zwłaszcza ciekawie, kiedy idziesz z wyprzedzeniem na rok. Tak było według matematyki, chemii, fizyce... Do siebie szacunku dołącza się... Mogą rodzice rozdzielać wszystkie wasze pasje? - Nie. Oni mają inne wykształcenie. Inne życie. Ale oni cieszą się, kiedy u nas coś staje się... Pedagodzy liczą się z wami w szkole? - Gąszczowi liczą się, czym nie... - Prowadzimy rozmowę na równych i z dyrektorem i z завучем. Naradzamy się, sprzeczamy się. - Bywały wypadki, kiedy nie stawało się, jak chcieliśmy. Ale do nas wszyscy że przysłuchują się. - Mi cały czas jest wyda się, że nauczyciela jeszcze bardziej obraźliwie, niż my. Z nimi trzeba nawet ostrożniej, niż z dziećmi. - Niż więcej nam ufają, tym więcej my w siebie: Wierzymy i więcej robimy... - Nas radzą się, do nas nauczyciela przysłuchują się. To wielkie podziało... - Do obozu wszystko, co robimy, idzie tylko przez radę, brygadzistów... - U nas zbiorów formalnych nie bywa. Z nami liczą się... - Decydujemy się Liczne sami, na przykład, w brygadach. Nie dyrektor szkoły, a jesteśmy sami, brygada decydujemy się, kogo zachęcić i wydzielić za dobrą pracę... Odpowiedzi dzieci nie mogą nie cieszyć. I wszyscy że na duszy po dawnemu trwożnie. W myśli idę szkołą i widzę nie tylko radosnych, nie tylko zamyśleni albo smutne, ale i puste oczy. nyeprzepracowujemy . Co nie jest że obliczone? Gdzie jeszcze jedna закавыка w systemie naszych przedstawień o przyszłej szkole? I jedna?.. Idzie marzec naszego wzrostu. Jeszcze przesiewa chłodem niezrozumienia, to tam, to tu leżą szare plamy niewiedzy, nieumiejętności i nasze osiągnięcia tymczasem tylko проталины, pojawiające się po wszystkim plewię nadchodzących walk za nowych i jasne zaczęła życia. Ale my z każdym dniem wszyscy jaśniej: Widzimy gęste i porywcze pędy naszego marzenia. I to wyobrażane jutro, stające się po długich latach pracy wszystkich bardziej odczuwalnym, dodaję siły mieć nadzieję, wierzyć i tworzyć. СОДЕРЖАНИЕ МЕЛОДИЯ ДЕТСТВА 2 СУРКОВ 6 ГИПОТЕЗА 8 НЕ ИЗМЕНИТЬ МЕЧТЕ 16 ПУТЕМ ПРОБ И ОШИБОК 18 УРОКИ «ОТВАЖНОГО» 25 СТУПЕНИ ВОСХОЖДЕНИЯ 35 ОБЩАЯ ЗАБОТА 40 КОЛЛЕКТИВНЫЙ ПОИСК 46 КТО ВЫ, IV Б? 50 ГЛАЗА МОЕЙ СОВЕСТИ 54 ЕДИНОДУШИЕ 56 С ЧЕГО НАЧИНАЕТСЯ УЧИТЕЛЬ? 60 ИСПЫТАНИЕ 64 ОБРАЗ БУДУЩЕГО 71 В НЕСПЕШНОМ ОБЩЕНИИ 73 УРОКИ НЕСПЕШНОГО ОБЩЕНИЯ 78 ДВЕ ПОЛЯРНОСТИ 82 ВОЗВРАЩЕНИЕ К ГИПОТЕЗЕ. 84 МАРТ НАШЕГО РОСТА 92


Wyszukaj

Polecamy